Home / Recenzje / Gry rodzinne / Zaginiony ląd – Wyścig w nieznane

Zaginiony ląd – Wyścig w nieznane

Nasz świat jest miejscem, w którym mało już istnieje nieodkrytych obszarów. Zapomnijmy jednak na chwilę o teraźniejszości. W nowej planszówce Wydawnictwa Rebel przenosimy się w bliżej nieokreśloną przeszłość. Czy dzięki grze Zaginiony ląd przeżyjemy epicką wyprawę? Sprawdźmy!

Zasiadając do nowej propozycji Wydawnictwa Rebel wcielimy się w grupę poszukiwawczą. Naszym zadaniem będzie odnalezienie czterech wskazówek. Dzięki nim uzyskamy współrzędne miejsca, w którym znajduje się wejście do niezbadanej do tej pory krainy. Wśród naukowców jest wielu kandydatów do tego, by odbyć tę podróż, dlatego pośpiech jest jak najbardziej wskazany. Osoba, która jako pierwsza uzyska niezbędne informacje, zwycięży w tym wyścigu.

Klimatyczne pudełko pełne cudowności

Gra Zaginiony ląd to bez wątpienia jedna z najładniej, ale też najporządniej wydanych gier, jakie trafiły w ostatnim czasie na mój stół. Oprawa graficzna utrzymana jest w stylu przywodzącym na myśl wyprawy Indiany Jonesa lub szalone przygody Piratów z Karaibów. Christine Deschamps odpowiedzialna za wygląd gry spisała się moim zdaniem na medal.

Niewielkie pudełko pełni nie tylko rolę opakowania, ale i planszy oraz toru ruchu pionków. Skrywa ono grube płytki podróży/misji, solidne żetony i drewniane meple uczestników i kierowników wyprawy. Bardzo spodobało mi się to, że przestrzeń pudełka jest właściwie wykorzystana do maksimum i to w tak kreatywny sposób, że rozłożenie gry zajmuje dosłownie chwilę. Pod względem wyglądu i wykonania, Zaginiony ląd może być wzorem dla innych planszówek.

Plan podróży

Podczas rozgrywki będziemy wykonywać dwa rodzaje akcji: dobierać żetony lub wypełniać misje. W pierwszym przypadku musimy umieścić od 1 do 4 uczestników wyprawy na jednym z dwóch pól ekwipunku. Dzięki temu pobieramy z puli jeden z czterech pierwszych żetonów. To od nas zależy, czy zostanie on wykorzystany jako środek transportu, czy misja. Raz podjętej decyzji nie można zmienić. W grze dostępne są cztery różne pojazdy. Każda z misji posiada z kolei niepowtarzalny zestaw symboli, potrzebnych do jej spełnienia. Zbieramy je umieszczając meple na planszy.

I na tym właśnie polega druga z dostępnych akcji. Kładąc uczestnika wyprawy na mapie, rezerwujemy daną lokalizację, wraz z przypisaną do niej ikoną. Aby to zrobić, musimy posiadać wszystkie środki transportu potrzebne, by do niej dotrzeć. Jako koszt podróży odrzucamy jeden z nich. Zakończona misja przynosi nam tyle punktów, ile mepli użyliśmy do jej wypełnienia. Te zaś pozwalają nam przesunąć kierowników wyprawy na torze postępu. Po przekroczeniu pewnego progu otrzymujemy dodatkowy pionek, a z czasem także uprawnione wskazówki.

Zwieńczenie podróży

Gra kończy się na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest zdobycie przez jednego z graczy czterech żetonów wskazówek. Na ich odwrocie znajdują się liczby, których wartości należy w takim przypadku zsumować. Otrzymany wynik wskazuje na numer kodu QR z ostatniej strony instrukcji, którego zeskanowanie pozwala na odkrycie współrzędnych bramy do Zaginionego lądu. Są wśród nich miejsca z całego świata, w tym kilka lokalizacji, które mogą zaskoczyć graczy.

Drugi wariant zakończenia rozgrywki rozgrywa się, gdy skończą się żetony transportu/misji w jednej z przegródek. Bramy tajemniczej krainy pozostają wtedy nie odnalezione, a zwycięzcą zostaje osoba, której bliższy startowi pionek dotarł najdalej na torze.

Wrażenia

Zaginiony ląd to prosty tytuł rodzinny przeznaczony dla graczy od 10 roku życia. Rozgrywka trwa około 30 minut. Jest to planszówka, która posiada bardzo proste reguły. Jednokrotne przeczytanie instrukcji w zupełności wystarcza, by móc swobodnie zasiąść do gry. Planszówka wymaga od nas podejmowania decyzji, jednak nie są one przesadnie skomplikowane. Nie bez znaczenia jest wybór taktyki. Będziemy przesuwać się jednym kierownikiem do przodu, czy może lepiej dokonywać postępu oboma równocześnie? Oba warianty postępowania mają wady i zalety. Dodatkowo na wybór strategii ma także znaczenie to, jakie zadania nam się trafią.

W grze występuje losowość, realizowana właśnie poprzez dociąg żetonów. Jeśli pobrana misja nam nie odpowiada, zawsze możemy sięgnąć po kolejne. Ruch taki zajmuje czas, który mogą wykorzystać nasi przeciwnicy, ale dzięki niemu może uda nam się trafić na te same symbole, które znajdują się już w naszym obszarze zainteresowań. To zaś niewątpliwie sprawi, że uda nam się zrealizować kilka misji w krótszym czasie. Co ważne, liczba posiadanych kafelków zadań oraz transportu jest nieograniczona.

Zaginiony ląd to gra wyścigowa, a więc powinniśmy podczas gry odczuwać presję, by wyprzedzić innych graczy. Poziom interakcji między zasiadającymi do planszówki osobami jest w pewien sposób uzależniony od ich liczby. W przypadku pojedynku, mamy sporo miejsca na planszy, więc możemy rozegrać grę, nie wchodząc sobie w drogę. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy do eksploracji zabierają się 3-4 osoby. Wtedy nieuniknione jest wypychanie się z miejsc, które niezbędne są do zaliczenia misji.

Eksploracja terenu, lokowanie na planszy pracowników, zbieranie setów oraz rezerwowanie obszarów na planszy – to najważniejsze czynności, jakie będziemy wykonywać w czasie swojej tury. Zaginiony ląd wykorzystuje kilka znanych i lubianych przeze mnie mechanik, a jednak nie dostarcza takiej dawki emocji, jakiej po tej grze oczekiwałam.

Nowa gra Wydawnictwa Rebel to pozycja, w której klimat wylewa się z pudełka. Niestety kończy się on na ładnych i bardzo dobrze dopasowanych do tematyki komponentach. W czasie samej rozgrywki nie czujemy już ducha eksploracji. Rezerwując symbole nie zwracamy uwagi, z jakim miejscem na świecie są one związane, ot po prostu staramy się zająć wszystkie wymagane do wypełnienia zadania miejsca.

Dla kogo?

Zaginiony ląd to pozycja, która przeznaczona jest raczej dla początkujących graczy. Dobrze spisze się ona też jako tytuł rodzinny. Proste zasady, nutka negatywnej interakcji i bardzo ładna, dopracowana oprawa graficzna mogą sprawić, że będzie ona atrakcyjna także dla średniozaawansowanych fanów gier bez prądu, zwłaszcza tych, którzy uwielbiają tytuły oparte na zbieraniu zestawów, takich jak np. Splendor. Sama niestety nie poczułam chemii do tego tytułu, choć żałuję, bo nowość Wydawnictwa Rebel jest tak ładną grą, że chciałoby się ją wyciągać na stół jak najczęściej.



Grę Zaginiony ląd kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Lamaland – jak niedźwiedź z piernika

Niedawno narzekałem trochę na Phila Walkera Hardinga. Dwie jego ostatnie gry jakie poznałem – Gizmos i Miasto w chmurach zupełnie nie trafiły w mój gust W żaden sposób nie powstrzymało mnie to jednak od zakupu jego kolejnego tytułu, który pojawił się w Polsce za sprawą wydawnictwa Lacerta, czyli Lamaland. O tym czy żałuje dowiecie się z tej recenzji. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap