Home / Recenzje / Gry dla wielu graczy / Mix Tura – nie ma ryzyka, nie ma zabawy

Mix Tura – nie ma ryzyka, nie ma zabawy

Któż z nas nie marzył o tym, żeby wypić kiedyś eliksir młodości, wywar szczęścia albo płyn na poprawę urody? Dzięki nowej karciance wydawnictwa Muduko życzenie to może się spełnić! Jak? Wystarczy, że podejmiecie pracę u wiedźmy. Ok, jest pewien haczyk. Oprócz mikstur o dobroczynnym działaniu możecie tracić też na te śmiercionośne… A więc? Czy odważycie się zasiąść do karcianki Mix Tura?

 

Dead goblins tell no tales

Podczas gry wcielimy się w postać jednego z goblinów – testerów. Jako wierni pachołkowie wiedźmy, sprawdzają oni jakość uwarzonych przez nią specyfików. Jak wygrać rywalizację między stworkami? Nic prostszego. Wystarczy przeżyć. Ostatni żywy goblin zostaje zwycięzcą.

W piwniczce z eliksirami…

Mix Tura to gra, mieszcząca się w niewielkim pudełku. Jak dla mnie, już grafiki, które znajdziemy na okładce, są doskonałą zapowiedzią rewelacyjnej zabawy. Ilustracje są przyjazne dla oka, utrzymane w zabawnym, bajkowym stylu. Humor znajdziemy także w instrukcji, która zaczyna się klimatycznym wprowadzeniem w postaci komiksu. Mała książeczka zawiera bardzo dobry opis zasad gry. Ale to nie wszystko. Mamy tu też charakterystykę postaci, w które przyjdzie nam się wcielić. Na ostatniej stronie książeczki czekają na nas też przykłady osiągnięć, które możemy postarać się zdobyć podczas rozgrywki (choć przyznam, że już samo przeżycie jest sporym wyczynem).

Oczywiście najważniejszymi elementami karcianki są karty. Te są zaś ładne, bo utrzymane w tym samym stylu, co reszta elementów i solidne. Do tego w każdym egzemplarzu gry znajdziemy jeszcze żetony antidotum. Jeśli chcecie dodać swoim rozgrywkom jeszcze więcej klimatu, warto wyposażyć się też w ich plastikowe wersje. Znajdziecie je w sklepie, na stronie wydawnictwa Muduko.

Aby przygotować się do testów na goblinach, należy po pierwsze rozdzielić talie kart. Na osobnych stosach umieszczamy niegroźne wywary, zabójcze eliksiry i karty akcji. Następnie rozdajemy każdemu z goblinów po trzy bezpieczne oraz jedną śmiercionośną miksturę. Każdy gracz tasuje otrzymane karty, po czym kładzie je zakryte przed sobą. Zakryty stos kart akcji powinien znaleźć się na środku stołu. Dobieramy jeszcze po jednym antidotum i możemy zaczynać.

Zdrowie wiedźmy!

Rozgrywka toczy się turowo. Podczas swojego ruchu, aktywny gracz dociąga kartę akcji i wykonuje polecenie. Następnie trafia ona na stos kart odrzuconych i zaczyna się tura kolejnego goblina. Co możemy znaleźć na kartach akcji? Rozkaz, by pić (w różnych wersjach), polecenie podkradania sobie antidotum lub eliksirów, prezent w postaci nowego wywaru i wiele, wiele innych. Myślicie, że to wszystko? Nic z tego.

W czasie dociągania kart możemy trafić także na zaklęcia. Każda magiczna formuła wprowadza do gry pewną regułę. Karta z jej opisem pozostaje na stole, aż do czasu jej złamania. Na gobliny czeka wiele zabawnych, irytujących, ale i zaskakujących zaklęć. Może się więc zdarzyć, że podczas gry będziemy musieli zwracać się do kogoś przez “pan”, nie będziemy mogli spojrzeć innemu graczowi w oczy lub będziemy musieli uważać, żeby nie użyć jakiegoś słowa.

Ze mną się nie napijesz?

Większość kart akcji wskazuje goblina, który musi wypić eliksir. Gracz podejmujący się tego zadania wybiera jedną ze swoich mikstur (chyba że polecenie mówi inaczej) i ją odkrywa. Jeśli odsłonięty zostaje bezpieczny wywar, nic się nie dzieje. W przeciwnym wypadku gracz umiera, chyba że sięgnie po antidotum. Śmierć w grze Mix Tura nie oznacza końca zabawy! W takim przypadku gracz obraca kartę swojej postaci i odrzuca pozostałe eliksiry. Od tego czasu kontynuuje on grę jako duch. W swojej turze nadal odkrywa karty akcji, jednak nigdy nie pije. Może się natomiast zdarzyć, że przyczyni się on do śmierci współgracza. Aktywny gracz zostaje w ten sposób natychmiast przywrócony do życia i odzyskuje szansę na wygraną. Rozgrywka toczy się tak długo, aż przy stole pozostanie tylko jeden żywy goblin. To on zwycięża. W nagrodę może kolejnego dnia znów zasiąść do stołu pełnego wywarów :)

Besztia

W pudełku gry Mix Tura możemy znaleźć także Besztię. Jest to karta, która nieco zmienia zasady. Można ją wtasować do talii kart akcji lub położyć ją obok niej. W pierwszym przypadku trafia ona do goblina, który na nią trafi. W drugim osobę, która ją otrzyma, wyznacza pierwszy duch przy stole. Goblin posiadający besztię pije zawsze o jeden eliksir więcej. Jeśli gracz ten przy okazji zginie, przekazuje poczwarę kolejnej osobie.

Goblinia ruletka

Gra Mix Tura, to jedna z najlepszych gier imprezowych, w które zdarzyło mi się grać. A przyznam, że w tej kategorii jestem dość wybredna. Nie cieszy mnie głupi humor, nie bawią też tytuły, które bazują po prostu na negatywnej interakcji. Żebym chciała sięgnąć po grę imprezową z własnej, nieprzymuszonej woli, musi mieć ona to coś. I Mix Tura zdecydowanie ma to w sobie.

Jaka więc jest nowość od wydawnictwa Muduko? Prosta, zabawna, nieprzewidywalna, wciągająca, emocjonująca i losowa, jednak w sposób, który nie budzi we mnie irytacji, tylko wywołuje uśmiech na twarzy. Podczas rozgrywki humor jest z resztą kluczowym czynnikiem, który decyduje o tym, czy gracze będą się dobrze bawić. Nie zdarzyło mi się spotkać grupy osób, które zasiadają do Mix Tury skupiałyby się na tym, kto wygra. Oczywiście rywalizacja jest, ale odkrywanie eliksirów, przekazywanie sobie zabójczych mikstur, podkradanie antidotum i uważanie na to, by nie palnąć czegoś, co sprawi, że złamiemy aktywny czar… to wszystko jest na tyle angażujące, że kwestia wygranej schodzi na dalszy plan.

W Mix Turze bardzo podoba mi się to, jak różnorodne są polecenia, które możemy znaleźć na kartach akcji. Picie w grupie, wywaru innego gracza, uzależnione od tego, czy masz kolczyk, albo rogi, czy wreszcie fantastyczna “Wiedźmowa ruletka” (czyli odkrywanie kart do pierwszego ducha), to naprawdę sporo, by świetnie się bawić w każdym towarzystwie. Jeśli jednak macie pomysły na to, co jeszcze można by w tym temacie zmajstrować, nic nie stoi na przeszkodzie, abyście wymyślili własne wersje poleceń lub czarów. Wystarczy zapisać je na pustych sztukach, które zostały dołączone do każdego egzemplarza.

Kolejna kwestia, która zasługuje na pochwałę, to fakt, że podczas gry nikt nie odpada z rozgrywki. Śmierć ogranicza oczywiście nasze poczynania, jednak nie na tyle, żeby nie można było jeszcze nieźle namieszać w grze. Jak już wspomniała, Mix Tura to tytuł totalnie nieprzewidywalny. Jeśli myślicie, że szanse ducha na wygraną są wyłącznie teoretyczne, powinniście sami się o tym szybko przekonać. Gwarantuję Wam, że już kilka pierwszych rozgrywek zrewiduje te poglądy.

Czy warto?

Mix Tura jest dla mnie kwintesencją tego, czym powinna być gra imprezowa. Ta karcianka jest tak zabawna, że sprawdzi się w każdym towarzystwie. Zdecydowanie bardziej polecam je w większym gronie, bo w przypadku tego tytułu bardzo dobrze sprawdza się zasada “im więcej, tym weselej”. Jeśli więc szukacie szybkiej, zwariowanej gry karcianej, idealnej na wyjazd ze znajomymi, która przyjmie się zarówno w gronie geeków, jak i wśród rodziny, czy nawet osób, które z planszówkami nie mają za wiele wspólnego, Mix Tura to coś zdecydowanie dla Was.



Grę Mix Tura kupisz w sklepie

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Muduko za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Lamaland – jak niedźwiedź z piernika

Niedawno narzekałem trochę na Phila Walkera Hardinga. Dwie jego ostatnie gry jakie poznałem – Gizmos i Miasto w chmurach zupełnie nie trafiły w mój gust W żaden sposób nie powstrzymało mnie to jednak od zakupu jego kolejnego tytułu, który pojawił się w Polsce za sprawą wydawnictwa Lacerta, czyli Lamaland. O tym czy żałuje dowiecie się z tej recenzji. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap