Home / Rzut okiem / Gry karciane / Linko! – mała gra wielkiego duetu

Linko! – mała gra wielkiego duetu

Linko! (Abluxxen)
Autor:  Michael Kiesling, Wolfgang Kramer
Liczba graczy: 2-5
Wiek: 10+
Czas gry: 20 min
Wydawca: Ravensburger
Rok wydania: 2014
Ranking na BGG: 7/10

Ta gra wpadła mi w ręce przez przypadek. Swojego czasu na forum gry-planszowe.pl poszła wieść, że w Lidlu dają Linko! za 10zł… nie pamiętam, czy faktycznie kupiłam za 10, czy za 20, ale skoro miała być dobra, to ją przy okazji śniadaniowych zakupów nabyłam. Przeleżała u mnie lat chyba ze cztery… aż zaczęłam czyścić półkę wstydu.

To gra karciana, w której wykładamy komplety kart przed sobą. Komplet, to co najmniej jedna – ale najczęściej więcej kart tego samego rodzaju (np. trzy piątki). Karty wykładamy jeden komplet na drugi (oczywiście przed sobą – tak, aby ten nowy komplet przysłaniał te wyłożone wcześniej, albo inaczej rzecz ujmując – by widać było, że jest on tym wierzchnim, ostatnio wyłożonym kompletem). Bo tylko wierzchni komplet można stracić.

Można je zagrywać np. tak – widać, że trzy ósemki zostały zagrany jako ostatnie. X to joker. Jeśli jest zagrany samotnie – to najwyższa karta, jeśli w komplecie – to ma wartość taką jak pozostałe karty z kompletu

Właśnie na tym polega myk – na wyłudzaniu kart. Kiedy wyłożę swój komplet (liczba kart w nim jest opcjonalna, nie muszę wykładać wszystkich kart jakie mam na ręku z tą samą cyfrą) sprawdzam, czy przed innym współgraczem (współgraczami) ich wierzchnie komplety nie mają tyle samo kart ile mój wierzchni komplet – i jeśli tak, a moje karty mają wyższy numer – następuje wyłudzenie. Wyłudzenie nie jest opcjonalne!

Wyłudzane karty na pewno znikną ze stołu (a przy okazji odblokuje się komplet, który był pod tym wyłudzonym!). Najpierw gracz wyłudzający, czyli aktywny decyduje, czy chce zabrać te karty i wziąć na rękę. Jeśli nie, to gracz, od którego karty te są wyłudzane decyduje czy zabiera je na rękę czy odrzuca na discard. Tak czy owak, karty na pewno znikną ze stołu, a gracz, który właśnie je stracił (gracz, któremu zostały one wyłudzone) – jeśli ich nie weźmie na rękę, to i tak pociągnie tyle samo kart z talii (lub wystawki do tego przeznaczonej).

Sześć odkrytych kart i zakryta talia – to stąd dobieramy karty na rękę (jeśli zostaną nam karty wyłudzone)

Jaki jest cel gry?

Aby wyłożyć jak najwięcej kart przed sobą, bo każda wyłożona karta to jeden punkt zwycięstwa. Każda karta, która zostanie nam na ręku, to punkt ujemy.

Gra wcale nie jest schematyczna albo banalna jakby się wydawało. Bez przemyślanych wyłożeń i opracowania strategii daleko nie zajedziemy. Można się zrzucać ze słabych kart licząc na dobry dociąg z talii (i oczywiście na to, że ktoś te karty wyłudzi). Można zbierać niskie karty (to akurat łatwo czynić) po to by wyłożyć ich za jednym zamachem dużo (ciężko będzie przebić np. sześć dwójek). Na pewno trzeba kombinować.

Jak to nie tak rzadko bywa przy takich karciankach – jest to jakaś wariacja kart do brydża. Zawartość pudełka to 104 karty z liczbami: osiem zestawów od 1 do 13 – kolor nie gra roli (tu akurat każda liczba to inny kolor tak, żeby łatwo było odróżnić) oraz 5 jokerów. Do darmowej rozgrywki wystarczą więc dwie talie 52 kart. Nie musicie dziękować ;)

A… i jeszcze instrukcja by się przydała (nie opisałam tu wszystkich niuansów). W wersji EN dostępna na BGG.

I jeszcze jeden rzut oka na stół

Nie żałuję wydanych 20zł (a może to bylo 10zł?) – gra jest naprawdę lekka, przyjemna, wciągająca i dająca trochę popracować szarym komórkom. I do tego ładnie wydana. Dla mnie, karciary z dziada pradziada, jest to „must have„. Ale czego innego można było się spodziewać po duecie Kiesling&Kramer?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

W co się na działce grało

W zeszłym tygodniu spotkała mnie straszliwa tragedia. Nieodwołalnie skończył mi się urlop. Nieszczęsny, dręczony codziennym rozkładem dnia siedzę i wspominam: w co pograłem na wakacjach. Ze sterty ze zdjęcia widocznej na zdjęciu wprowadzającym poszło w ruch więcej tytułów niż myślałem, a oczywiście mniej niż chciałem. Jak sortowałem? Kolejnością rozgrywania. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap