Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Noc Magów – najmroczniejsza z gier

Noc Magów – najmroczniejsza z gier

Gdy zapada noc zbierają się na swój sabat magowie. Naładowani energią za dnia zaczynają swoje przepychanki by to ich kociołek stał się centrum uwagi – tak gra Noc Magów wygląda w krótkim fabularnym opisie.

Autorami Nocy Magów – jednej z oryginalniejszych gier w planszówkowym świecie są Kirsten Becker i Jens – Peter Schliemann. Gra została nagrodzona wieloma międzynarodowymi wyróżnieniami, między innymi Toy Innovation 2006 i Kinderspiel des Jahres 2006 dla najlepszej gry dziecięcej, zdobyła również Złotego Geeka serwisu boardgamegeek.com. Proste zasady pozwolą bawić się nią już kilkuletnim dzieciom – gra przeznaczona jest maksymalnie dla czterech graczy – a jej innowacyjność dostrzeżemy dopiero wtedy, gdy nic nie będzie wokół widać. Autorzy proponują też wprowadzenie niewielkiej modyfikacji podczas rozgrywki, która powoduje, iż Noc Magów z gry zręcznościowej staje się grą strategiczno zręcznościową.

Polskie wydanie gry jest jakościowo takie samo jak oryginalne. W dużym, sztywnym pudełku znajdziemy woreczek drewnianych klocków w czarnym i granatowym kolorze, cztery plastikowe piony magów ozdobione magicznymi symbolami wyróżniającymi czarodziejów spośród siebie, plastikowe krążki i elementy ogniska, ponadto wykonaną z grubego kartonu trójwymiarową planszę i … aż szesnasto-stronicową kolorową instrukcję.

Zanim zaczniemy pierwszą rozgrywkę musimy troszkę popracować nad elementami gry. W przeciwieństwie do większości spotykanych gier nie znajdziemy tu elementów sztancowanych, nasze przygotowania nie będą więc polegać na wydłubywaniu żetonów, będziemy musieli złożyć ognisko i skleić ze sobą kilka elementów – do drewnianych kociołków przykleić należy plastikowe, fosforyzujące krążki. Do gry dołączona jest specjalna dwustronna taśma samoprzylepna (odpowiednio przycięta) więc nie musimy się bawić w żadne szukanie kleju. Kiedy skończymy sklejanie odkładamy ognisko, kociołki, piony magów i specjalny okrąg zwany kręgiem światła w jakieś dobrze oświetlone miejsce – najlepiej pod lampkę na biurku. Część elementów gry ma bowiem fosforyzujące elementy i muszą się one naładować przed gr (jeśli chcemy zagrać w podstawową wersję Nocy Magów).

Zajmiemy się nimi później, teraz można oglądnąć i przygotować grę do pierwszej partii. Układamy drewniane klocki wokół środka planszy, zostawiając miejsce na ognisko i kociołki, które na razie wygrzewają się pod żarówką. Tworzą one kilka koncentrycznych okręgów – to nasz tajemniczy las przez który na sabat będą przedzierać się magowie. Ważną rzeczą jest umieszczenie planszy na twardym równym podłożu, takim które nie tłumi dźwięku spadających elementów. Kiedy fosforyzujące elementy będą gotowe do gry układamy je w wolnym centralnym miejscu planszy – krąg światła nakrywamy ogniskiem dookoła którego we właściwych miejscach rozkładamy kociołki.

Przygotowanie wszystkich elementów przed grą to główny minus Nocy Magów – stosunek czasu rozłożenia elementów do czasu trwania pojedynczej partii stanowczo wypada na niekorzyść dla gry. Równe rozłożenie krążków na planszy i naładowanie części fosforyzujących zajmuje ok. piętnaście, dwadzieścia minut podczas gdy sama partia trwa nie więcej niż dziesięć minut.

Gra nie musi być genialna, żeby zapadać w pamięci graczy, ważne żeby miała to coś co wyróżnia ją spośród innych. Niewątpliwie Noc Magów ma to coś – ciemność. Kiedy już rozłożyliśmy wszystkie elementy siadamy wokół planszy i… gasimy światło. Jedyne co powinno pozostać widoczne to jarzące się ognisko z kręgiem kociołków i kapelusze naszych magów – fosforyzujące cyferblaty zegarków nie biorą udziału w zabawie :)

Celem każdego z graczy jest umieszczenie kociołka oznaczonego symbolem naszego w kręgu światła lub zrzucenie z planszy wszystkich kociołków pozostałych graczy. Aby tego dokonać stawiamy nasz pion maga na krawędzi planszy i przesuwamy go w dowolnym kierunku do czasu aż usłyszymy stukot spadających drewnianych elementów gry, wtedy nasz czarodziej natychmiast się zatrzymuje, a kolejka przechodzi do następnego gracza.

To są wszystkie reguły rządzące rozgrywką, wspomniałem jednak, że instrukcja ma aż 16 stron. Ładna kolorowa książeczka z tekstem drukowanym na co drugiej stronie budzi mieszane uczucia. Treść, którą można zawrzeć na jednej kartce formatu A4 tutaj rozciągnięto do rozmiarów całkiem sporej broszury. Zdecydowany przerost formy nad treścią, tym bardziej, że zamieszczone w niej ilustracje nie powalają na kolana.

Pojedyncza partia kończy się dość szybko, a po kilku rozgrywkach gra może się znudzić. Jest jednak sposób by partia stała się bardziej wciągająca również dla graczy oczekujących od gier czegoś więcej niż tylko przepychanie się w ciemnościach.

Wspomniana już na początku alternatywna wersja reguł polega na pozostawieniu włączonego światła. Tracimy wtedy oczywiście cały urok jarzących się w ciemności magicznych symboli, zyskujemy jednak zupełnie nowy wymiar rozgrywki. Noc Magów z gry zręcznościowo-losowej staje się grą taktyczną. Widząc rozmieszczenie poszczególnych elementów tworzących las, przepychający się między drzewami magowie są prowadzeni znacznie ostrożniej i gracze częściej sami decydują o końcu swojej tury nie czekając aż oznajmi im to stukot spadających z planszy elementów. Po kilku rozgrywkach w ciemności zdecydowanie bardziej polecam wprowadzenie modyfikacji, pozwoli to grze częściej powracać na stół.

Noc Magów to produkt, który każdy planszówkowy geek powinien poznać. Gra nadaje się też jako przekaźnik planszówkowego bakcyla młodszym graczom. Z pewnością jednak, mimo znakomitego wykonania gra nie będzie tak częstym gościem na stołach graczy jak inne gry zręcznościowe. Fosforyzujące piony to za mało by zrównoważyć krótką i mało dynamiczną rozgrywkę. Sytuację ratuje nieco alternatywna wersja reguł, jednak wtedy tracimy główny wyróżnik tej pozycji. Krótko mówiąc, gra warta poznania, ale jest bardzo małe prawdopodobieństwo by trafiła do dziesiątki ulubionych gier.

Plusy:

znakomite wykonanie;
oryginalny pomysł
ciekawy gadżet w postaci fosforyzujących elementów

Minusy:

gra szybko się nudzi
w przypadku instrukcji przerost formy nad treścią
niekorzystny stosunek czasu rozłożenia gry do długości partii

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

11 komentarzy

  1. Michal Stajszczak
    Michal Stajszczak

    Premiera polskiego wydania była w grudniu 2007

  2. Avatar
    Artur Jedliński

    Faktycznie, poprawione. Dzieki za uwage.

  3. Avatar
    Jakub Gruszczyński

    Ja nie zgodził bym się z hasłem „gra szybko się nudzi”. Oczywiście nie jest to pozycja, w którą można by grać 15 razy z rzędu, ale jej wyjątkowość zachęca do częstego sięgania po ten tytuł. Wydaje mi się, że autor był odrobinę zbyt krytyczny :).

  4. Adam Kałuża

    Mam podobne wrażenie, autor potraktował grę jako geek, a to jest gra o danej grupie docelowej. Dla takiej sprawdza się wyśmienicie i tak szybko się nie nudzi…

  5. Adam Kałuża

    Jeszcze jedno, instrukcja jest RE WE LA CYJ NA ;-)
    To prawie bajeczka dla dzieci… ale powiązane jest to z tym co napisałem powyżej. Na pewno nie jest to przerost formy nad treścią.

  6. Avatar
    Ignacy Trzewiczek

    Zarzuty są zupełnie nietrafione, a gra sprawdza się z dziećmi wyśmienicie. Z iloma dzieciakami i w jakim wieku grałeś w tą grę?

  7. Jacek Malinowski
    Jacek Malinowski

    ee tam grupa docelowa
    grałem 2 partyjki – każda zajęła 5 minut
    wprawdzie nie grałem z dziećmi ale jak dla mnie znudzi się od razu KAŻDEJ grupie docelowej – nie wyobrazam sobie że mógłbym w to grać regularnie z synem – raz dwa razy ok jak fajna ciekawostka, ale później? 5 razy dziecko ostroznie przesunie kafelek i już koniec gry..eee……

  8. Adam Kałuża

    Jacku zagraj, potem pisz.
    Moje dzieci jak pewnie wiesz, w różne gry grają… a Noc Magów im się spodobała. Przed napisaniem recenzji do ŚGP grałem zresztą nie tylko ze swoimi dziećmi, ale również innymi… właściwie wszystkie były za…

    Co do długości rozgrywki, zdarzały się partie w gronie dorosłych, które trwały nawet około 20 minut, były bardzo emocjonujące… raz była taka, że 3 osoby już prawie wprowadziły swój swój kociołek… ale to było prawie.

  9. Jacek Malinowski
    Jacek Malinowski

    Adamie, chyba nie zabronisz mi robić domniemań.
    Tym bardziej opartych na solidnych podstawach: mojej znajomości gry i znajomości gustu mojej rodziny/znajomych (grających, nie grających, sporadycznie grających). Dlatego zresztą pisałem o grupach docelowych w liczbie mnogiej.
    Oczywiście ty masz inne doświadczenia, ale nie zweryfikujemy liczbowo czy procentowo, który trend jest bardziej powszechny w skali Polski.

  10. Adam Kałuża

    Oczywiście że nie, tylko domniemanie jest takie… niepewne ;-)

  11. Avatar
    Ignacy Trzewiczek

    Szept, nabrałeś wody w usta? Z iloma dzieciakami i w jakim wieku grałeś w tą grę na potrzeby recenzji?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*