Home / Recenzje / Gry jednosobowe / Czekoladki – słodka łamigłówka

Czekoladki – słodka łamigłówka

czekoladki 1Pudełko z Czekoladkami leżało na stole. Wchodzi 10 letni chłopiec, przez chwilę stoi zamyślony i w końcu pyta Czy dostanę jedną czekoladkę? Nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie ja mam jakieś czekoladki, a potem zobaczyłam to, na co on patrzył. Wybuchłam śmiechem. To łamigłówka, ale jak jesteś głodny to mogę ci dać coś do zjedzenia. Chłopiec popatrzył na mnie rozmarzonym wzrokiem i rzekł Zjem białą.

Od tego czasu patrzę na łamigłówkę Czekoladki z serii ThinkFun zupełnie inaczej. To już nie jest zwykła łamigłówka wymyślona w 2008 r. i wielokrotnie nagradzana (uzyskała w sumie 8 nagród), ani zapowiedź świetnej serii wydawniczej Egmontu. To po prostu narzędzie wywołujące uśmiech na twarzy. Żart o bombonierce okazał się niezłym zaproszeniem do oglądnięcia zawartości.

Mniam

Mniam

Czekoladki to 9 dużych, czekoladko-podobnych elementów, w 3 kolorach i trzech kształtach. Do tego podstawka o wymiarach 3×3 pola, zestaw pomocniczych żetonów, płócienny woreczek podróżny i książeczka z zadaniami. Muszę się na chwilę zatrzymać przy tym ostatnim elemencie – zadania są wydrukowane na grubym, bardzo grubym papierze i są spięte grubą spiralą. Takiej instrukcji gwarantuję długą żywotność, co mnie bardzo cieszy, bo nie jestem jej jedynym użytkownikiem.

Czy to księga przepisów kulinarnych?

Czy to księga przepisów kulinarnych?

Szkoda, że takiej instrukcji nie ma fabrykach czekolady. Taśmowe pakowanie czekoladek w ten sam wzór musi być bardzo nudne, pewnie bym jednej dniówki nie wytrzymała. Za to układanie czekoladek ThinkFun jest niesamowite. W tej serii wydawniczej jest 40 nowych zadań (informacja przydatna dla posiadaczy starszych wersji), czyli 40 różnych sposobów ułożenia. Podzielone są na 4 stopnie trudności. Każde zadanie zawiera kilka wskazówek np. dokładną pozycję danej czekoladki, kształtu lub koloru; pozycję wspomnianych wcześniej elementów w określonym obszarze.

Oj, to księga z zadaniami

Oj, to księga z zadaniami

Patrząc na różne osoby, którym podsunęłam Czekoladki, zauważyłam 3 rodzaje trudności. Dla wielu osób problemem było złożenie kilku informacji w jedną logiczną całość. Początkowo nie potrafiły zrozumieć, że wszystkie wskazówki z danej strony instrukcji dotyczą tego samego zadania. Kolejnym problemem było odczytanie treści wskazówek, nie mówiąc już o możliwości wykorzystania żetonów pomocniczych (żetony z kolorami lub kształtami), którymi zaznacza się niepewne pozycje. Ostatnia trudność to zrozumienie, że wskazane obszary w wielu przypadkach mogą dotyczyć różnych miejsc na planszy. Trafiła mi się nawet osoba, która nie potrafiła prawidłowo przenieść elementów będących na przekątnej planszy, myliły jej się kierunki i kształty. W tej grupie byli również dorośli. Często padało stwierdzenie, że „jest za mało informacji i nie da się tego rozwiązać”. Za każdym więc razem tłumaczyłam, że jest ich wystarczająco dużo i trzeba po prostu sprawdzać różne możliwe układy. Trzeba trochę kombinować, oraz stosować metodę prób i błędów. Z początkowymi zadaniami, po kilku wskazówkach i wspólnej analizie, radzą sobie nawet dzieci 6, 7 letnie. Ja rozwiązałam cała łamigłówkę w 1 wieczór i z mojego punktu widzenia nie należy do trudnych, ale bardzo przyjemnych i ciekawych.

Gotowanie

Gotowanie

jest

jest

 

 

 

 

 

 

 

o wiele

o wiele

prostsze?

prostsze?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Patrząc na moją ostatnią grupę „testerów” doszłam do wniosku, że w szkołach powinien być przedmiot zwany logiką, gdzie dzieci mogłyby ćwiczyć logiczne myślenie, wyobraźnię, czy spostrzegawczość. Na szczęście w domach takie zajęcia można prowadzić bez problemu, a Czekoladki, jak wiele innych łamigłówek, nadają się do tego wyśmienicie.

 

 

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (5/5):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.

2 komentarze

  1. FortArt

    Taki przedmiot w szkołach istnieje. Nazywa się matematyka.

  2. scheherazade

    Mam wątpliwości odnośnie tego co i jak jest uczone na lekcjach matematyki, szczególnie w dużych klasach ;-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Sherlock Holmes&Moriarty. Konfrontacja – jak rozwiązać zagadkę za pomocą siły?

Sherlock Holmes i profesor Moriarty… Dwóch wielkich antagonistów! Geniusz logicznego wyciągania wniosków i arcymistrz zła. Czy wiecie, że ich pojedynek i obopólna śmierć miały zwieńczyć (i to na dobre!) całą serię przygód słynnego detektywa z Barker Street? Zakończenie miało zwalać z nóg, ale przede wszystkim miało na celu pozbycie się głównego bohatera, ponieważ sir Arthur Conan Doyle miał już dość pisania kryminalnych opowiastek? Niestety (a w tym przypadku raczej stety) od przeznaczenia nie można uciec. Czytelnicy byli tak zbulwersowani brutalnym zamknięciem ich ukochanych przygód, że posunęli się do protestów i strajków. I cóż, autor nie miał wyboru, a za to my możemy cieszyć się chociażby słynnym Psem Baskerville’ów. Wniosek jest jeden – śmierć w krainie fikcji nigdy nie jest ostateczna (chyba, że postać w adaptacji będzie odgrywał pewien charakterystyczny aktor ;) ). I wszystko jest w niej możliwie – choćby niespodziewane sojusze. W komiksie paragrafowym Sherlock Holmes&Moriarty. Konfrontacja muszą niespodziewanie połączyć swoje siły, aby wygrać ze skomplikowanymi zbrodniami. Czy wyszło im to zdrowie? Czy udało im się rozruszać nasze szare komórki?