Home / Recenzje / Gry dla dzieci / My Little Scythe. Mała „Kosa”, a cieszy!

My Little Scythe. Mała „Kosa”, a cieszy! Recenzja

Sukces gry planszowej często pociąga za sobą powstanie licznych jej dodatków i innych wersji. Nie inaczej jest w przypadku inspirowanej grafikami Jakuba Różalskiego gry Scythe. Doczekała się ona kilku rozszerzeń, ale i wersji dla dzieci. Podobnie jak jej pierwowzór, My Little Scythe zachwyca pod względem wizualnym. Czy ładne grafiki i ciekawe figurki to wszystko, czym zaskakuje graczy ta planszówka? Zdecydowanie nie.

Gra o tron z sierpem w ręku

Jako że My Little Scythe to gra dla dzieci, autorzy zadbali o jej stronę fabularną. Gracze wcielają się w poszukiwaczy jednego z siedmiu królestw Pomme, by rywalizować o to, kto zasiądzie na jego tronie. Zwycięstwo w turnieju przypadnie temu, kto jako pierwszy zdobędzie cztery z ośmiu dostępnych Trofeów. W czasie wyścigu po tron zamku Everfree będziemy przemierzać sześć krain, w poszukiwaniu zaczarowanych Jabłek oraz Klejnotów Magii, tworzyć Wzmocnienia, uczyć się Czarów, podejmować się zadań czy wreszcie uczestniczyć w emocjonujących Bitwach na Ciasta.

Jak to wygląda?

Gra My Little Scythe zachwyca od pierwszego wejrzenia. Już rzut oka na pudełko upewnia nas, że mamy do czynienia z tytułem, w którego wykonanie włożono wiele pracy. Uważam, że przyniosła ona wymierne efekty. Ilustracja umieszczona na jego froncie pudełka ukazuje siedmiu poszukiwaczy, w których możemy wcielić się podczas rozgrywki. Grafiki przedstawiające zwierzęta są bajkowe i cudownie kolorowe, podobnie jak plansza, karty oraz Panele Graczy, znajdujące się wewnątrz sporego pudełka.

Śliczne ilustracje, to jednak dopiero początek, bo o liczbie okrzyków zachwytów, jakie wywołuje „Mała Kosa”, decydują bezsprzecznie figurki. Są one po prostu prześliczne. Autorzy gry zachęcają do ich pomalowania, dołączając przykładowy wzór, wraz z opisem każdej postaci. W pudełku znajdziemy jeszcze wiele kolorowych żetonów, kości, pionki akcji oraz panele używane podczas Bitwy na Ciasta. Trzeba przyznać, że wszystkie komponenty są porządne i bardzo ładne. Dzięki przydatnemu plastikowemu organizerowi każdy element gry ma swoje miejsce w pudełku. Myślę, że trudno będzie znaleźć kogoś, kto będzie miał tej grze coś do zarzucenia pod względem jej wykonania.

Figurki poszukiwaczy w bazie

Przygotowanie

Rozłożenie gry zajmuje zaledwie chwilę. Każdy z graczy otrzymuje planszetkę, figurki, pionek akcji, żetony Trofeów, losową kartę Czaru oraz Charakteru. Początkowy poziom Punktów Przyjaźni oraz Ciast wynosi 3, co zostaje zaznaczone na odpowiednich torach na planszy. Gracze umieszczają na niej też swoje Bazy oraz figurki poszukiwaczy w lokacjach wskazanych przez instrukcję. Należy jeszcze potasować karty Zadań, Wzmocnień i Czarów i położyć je w rogach planszy, a także umieścić na niej zasoby, zgodnie z Żetonem Początkowego Ustawienia. Po wylosowaniu pierwszego gracza można rozpoczynać rozgrywkę.

Poszukiwacze w trakcie eksploracji terenu

Zasady

W czasie gry kontrolujemy dwie figurki poszukiwaczy. Rozpoczynają one eksplorację od umieszczonej na brzegu planszy Bazy. W swojej turze każdy wykonuje jedną z trzech dostępnych akcji. Musimy przy tym pamiętać, że nasz następny ruch ma być inny niż poprzedni. Nietrudno zapamiętać jaką akcję wykonywaliśmy, ponieważ zostaje ona przez nas zaznaczona na planszetce pionkiem. Możemy zdecydować się na:

Ruch. Gracz przesuwa niezależnie od siebie obu poszukiwaczy. Mogą oni przemieścić się maksymalnie o 2 pola, jeśli nie przenoszą żadnych przedmiotów lub o jedno, jeśli niosą Jabłka lub Klejnoty Magii. Dodatkowo mogą oni zebrać zasoby z lokacji, po których się poruszają, wykonać akcję Dostarczania do zamku, skorzystać z Portalu, rozpocząć Zadanie lub Bitwę na Ciasta.

Poszukiwanie. Gracze rzucają wybranym zestawem czterech kości. Następnie umieszczają Jabłka, Klejnoty Magii oraz Żetony Zadań we wskazanych regionach, na wybranym przez siebie polu. Jeśli gracz położy zasoby na obszarze zajętym przez innego poszukiwacza, otrzymuje Punkt Przyjaźni. Nie można ich umieszczać na Portalach, natomiast Żetony Zadań muszą znaleźć się na polach na których nie znajduje się żaden poszukiwacz.

Tworzenie. Po zebraniu surowców gracze mogą przystąpić też do Tworzenia. W tym celu muszą wymienić Jabłka oraz Klejnoty Magii na wskazaną korzyść. Dzięki tej akcji możemy zwiększyć ilość posiadanych Ciast, dobrać kartę Czaru przydatną w Bitwie na Ciasta lub dobrać trzy Wzmocnienia, z których jedno umieszczamy na Panelu Gracza w sekcji Ruchu lub Poszukiwania.

Planszetka gracza

Przemierzając Pomme poszukiwacz może zatrzymać się na polu z Żetonem Zadania. Gracz dobiera wtedy kartę z odpowiedniego stosu i rozpatruje ją. Aby wykonać Zadanie, należy wypełnić wymagania z sekcji „Wspomóż ich” lub „Namów do Złego”. Jeśli gracz nie ma dość zasobów, by to zrobić, może też skorzystać z opcji „Nie, dziękuję”i zrezygnować.

Zdarza się też, że eksplorując królestwa, dwóch poszukiwaczy znajdzie się na tym samym polu. Rozpoczyna się wtedy Bitwa na Ciasta. Turniej z zasady ma być utrzymany w wesołej atmosferze, więc atakujący gracz traci Punkt Przyjaźni. Poszukiwacze muszą teraz zdecydować jaką ilością przysmaków się obrzucą, a zwycięzcą zostanie ten, kto wyrzuci ich więcej. W potyczce używane są Panele Bitwy, gdzie w tajemnicy gracze ustalają liczbę posiadanych Ciast, których chcą użyć. Dodatkowo każdy uczestniczący w Bitwie bohater pozwala na wyłożenie Karty Czaru. Pokonany poszukiwacz przeniesiony zostaje do swojej Bazy, pozostawiając wszystkie surowce, które do tej pory kontrolował.

Podczas Turnieju nie zbiera się Jabłek oraz Klejnotów Magii wyłącznie po to, by tworzyć z nich ulepszenia. Ważnym elementem gry jest też Dostarczanie. Gracze mogą po zgromadzeniu 4 Jabłek lub 4 Klejnotów Magii zanieść je do Zamku Everfree, by otrzymać Trofeum. Akcja ta obwarowana jest dodatkowo licznymi mniejszymi zasadami odnośnie tego, kto i w jaki sposób może dostarczyć Zasoby.

Wzmocnienia

W czasie trwania swojej tury gracze mogą zdobyć jedno z ośmiu Trofeów. Są one przyznawane za:

posiadanie 8 Punktów Przyjaźni, 8 Ciast, 2 Kart Wzmocnień, 3 Czarów, wykonanie 2 zadań, dostarczanie do Zamku Everfree 4 Jabłek lub 4 Klejnotów Magii oraz zwycięstwo w Bitwie na Ciasta. Po spełnieniu wymagania gracz umieszcza żeton Trofeum w odpowiednim miejscu na planszy głównej. Dzięki posiadanej Karcie Charakteru gracz może zdobyć którąś z nagród na korzystniejszych warunkach, np. dostarczając do zamku mniej Jabłek. Trofeum nie zostaje przyznane poszukiwaczowi, którego liczba Punktów Przyjaźni jest mniejsza niż 3. Aby móc znów o nie walczyć, gracz musi najpierw powrócić co najmniej na 3 pole na Torze Przyjaźni.

Gdy któryś z poszukiwaczy zbierze 4 Trofea, następuje Wielki Finał. Każdy z graczy, który nie ma jeszcze kompletu nagród, wykonuje ostatnią turę, mogąc zdobyć w niej dowolną ich liczbę. Po Wielkim Finale następuje podsumowanie. Grę wygrywa osoba, która ma 4 Trofea. W przypadku remisu porównywane są Punkty Przyjaźni. Jeśli i to nie rozstrzygnie kwestii zwycięstwa, decydująca jest ilość kontrolowanych przez poszukiwaczy Jabłek i Klejnotów Magii.

Plansza przygotowana do rozgrywki dwuosobowej

Solo, a może w drużynie?

Twórcy gry zadbali też o to, by w My Little Scythe mogły zagrać osoby, które chętnie korzystają z wariantu jednoosobowego. Do wyboru jest aż 5 poziomów trudności. Rozgrywka w „Autokucyka” prowadzona jest tak, jak dla dwóch graczy. Tury wykonywane są na zmianę, a posunięcia przeciwnika są ustalane poprzez dociągnięcie karty ze specjalnej talii. Tryb ten nie różni się zbytnio od klasycznej gry z realnym przeciwnikiem. Nieco skomplikowane może wydawać się na początku poruszanie poszukiwaczami konkurenta, oparte na kolejności alfabetycznej i optymalizacji zysków. Poszukiwacze Autokucyka powinni przemieszczać się zawsze w kierunku, gdzie uda im się zebrać jak najwięcej zasobów. Mogą oni też toczyć z nami Bitwę na Ciasta, a o ilości przysmaków, które w nas cisną, decyduje dociągnięta karta.

W My Little Scythe możliwa jest też gra drużynowa. Zespół 2-3 graczy rywalizuje w niej z taką samą liczbą Autokucyków. Różni się ona od standardowej rozgrywki kilkoma zasadami, dotyczącymi m.in. otrzymywania Punktów Przyjaźni, zajmowania pól przez sprzymierzeńców oraz kart Autokucyków. Warunkiem zwycięstwa w tym wariancie, jest zdobycie przez jedną z drużyn kompletu 8 Trofeów.

Karty i żetony zadań

Wrażenia

My Little Scythe to bardzo przyjemna, rodzinna gra ekonomiczna, stworzona przez Hoby’ego Chou i jego córkę, Viennę. Zawiera ona wiele elementów znanych fanom planszówek, takich jak rzut kośćmi, kontrolowanie terenu czy bezpośrednie potyczki między graczami. Pomimo to zachowuje prostotę zasad. W grze występuje pewna doza losowości, która często drażni doświadczonych graczy. Tym razem nie jest ona zbyt uciążliwa, ponieważ po rzucie kośćmi to my decydujemy o ułożeniu zasobów w regionach. My Little Scythe przeznaczona jest dla dzieci od ósmego roku życia. Moim zdaniem poradzą sobie z nią nawet młodsi gracze, o ile nie jest to ich pierwsze spotkanie ze światem gier bez prądu. „Mała Kosa” to pozycja prosta, która bardzo dobrze spisuje się jako strategiczna gra dla dzieci. Dużym jej atutem jest czytelna plansza, na której każdy z elementów ma jasno określone miejsce. Twórcy przemycili też zasady gry na planszetki, dzięki czemu nie trzeba zaglądać do instrukcji np. żeby przypomnieć sobie przepis na Ciasto. Ułatwia to rozgrywkę i sprawia, że nawet nowi gracze szybko zapamiętują reguły gry.

W rozgrywce może wziąć udział aż do sześciu graczy. Gra skaluje się dobrze, choć jak zwykle najlepiej sprawdza się złoty środek, czyli skład 3-4 osobowy. Twórcy My Little Scythe pomyśleli też o wariancie solowym, a także umożliwili graczom połączenie sił w zmaganiach drużynowych. Możliwości wyboru trybu gry jest jak widać sporo.

Autorzy gry przewidzieli czas rozgrywki na 45 minut. Uważam, że nieco bardziej realnym oszacowaniem jest godzina. Dzięki następującym po sobie turom graczy, rozgrywka nie dłuży się. Zdobycie Trofeów nie jest zadaniem zbyt trudnym, trzeba więc być czujnym, by nie dać się wyprzedzić innym poszukiwaczom. Rozgrywkę urozmaicają unikalne dla każdego gracza Karty Charakterów, losowość wynikająca z rzutu kośćmi oraz element bezpośredniej konfrontacji w postaci Bitew na Ciasta. Potyczki można zaliczyć jako nutkę negatywnej interakcji, choć twórcy zadbali o jej zrównoważenie, odbierając atakującemu Punkt Przyjaźni. W czasie bitwy można też pokusić się o blef, dzięki niejawnym Panelom Bitwy, co dodatkowo dodaje jej pikanterii. Bardzo ciekawym dodatkiem jest też dołączony do gry Arkusz osiągnięć. Można w nim odnotowywać np. zwycięstwa uzyskane w dany sposób lub przez graczy w określonym wieku.

Zadania

Jak widać, gra zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Właściwie jedyną wadą, jaką zauważam, jest kwestia ustalenia zwycięscy Turnieju. Nie ma znaczenia, czy któremuś z graczy uda się zdobyć więcej niż 4 Trofea. O miejsce na tronie zamku Everfree walczą wszyscy, którzy zebrali wymaganą liczbę nagród, a w ostatniej turze przy odrobinie szczęścia można zdobyć ich sporo. Takie zrównanie wydaje mi się nieco niesprawiedliwe.

Plusy

– Bardzo ładne ilustracje i figurki
– Połączenie kilku mechanik
– Proste zasady
– Różne drogi do zwycięstwa

Minusy

– Warunki zwycięstwa, które mogą wydawać się niesprawiedliwe

Wszystkie komponenty mają w pudełku swoje miejsce



Grę My Little Scythe kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (10/10):


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Sierra West – podróż w kierunku zachodzącego słońca

Kiedy wydawnictwo Board&Dice „opuściło” polski rynek bałem się, że już nie zobaczymy rodzimych wersji takich perełek jak Multiuniversum czy Dice Brewing. Na szczęście okazało się, że chłopacy szybko dogadali się z innymi polskim wydawcami i nasze ręce niedługo po światowej premierze trafiły m.in. Teotihuacan, Trismegistus czy Dice Settlers. Na Sierra West gracze nad Wisłą musieli poczekać nieco dłużej. Czy było warto? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszym materiale.