Home / Recenzje / Gry edukacyjne / Potęga słowa

Potęga słowa

Potęga słowa (Word Domination)
Autor: Jeff Beck
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 13+
Czas gry: 20-40 min.
Rok wydania: 2017 (w Polsce 2020)
Wydawca PL: Nasza Księgarnia
Ranking BGG: 7.1 / 10
Złożoność w/g BGG: 2.0 / 5

Jak można się łatwo domyślić – jest to gra słowna. W skrócie rzecz ujmując będziemy tworzyć wyrazy złożone z liter leżących na stole oraz losowo dobranej litery leżącej przed nami, którą w trakcie swojego ruchu mamy obowiązek dołożenia do stołu. Oczywiście nie chodzi o utworzenie słowa ze wszystkich liter – niemniej im dłuższe słowo tym lepiej, na każdej bowiem użytej karcie położymy nasz znacznik. W przypadku, gdy na karcie był znacznik innego gracza – podmieniamy go, a jeśli karta już wcześniej została przez nas oznaczona – zabierzemy ją do siebie. Da nam punkt zwycięstwa na koniec gry. Takie zabrane ze stołu karty uzupełniamy kartami z taśmą policyjną. Nie wdając się w szczegóły będzie to miało znaczenie pod koniec gry, gdyż zapunktujemy za takie właśnie obszary złożone co najmniej z trzech kart.

W zasadzie mamy do czynienia z kolejną wariacją na temat różnego typu słowostworów, paperbacków, tudzież tik-tak-bumów – czyli grą o tworzeniu słów na podstawie braku lub obecności pewnych liter. Czy coś ją odróżnia? Poniekąd tak. W Potędze słowa mamy dość dużo interakcji. Jasne jest, że jak podmienimy komuś znacznik na karcie to będzie musiał albo obejść się smakiem (i to my być może zgarniemy daną kartę w kolejnych rundach) albo wymyślać takie słowa, żeby móc znowu położyć swój znacznik i tym samym podmienić znacznik przeciwnika.

Niebieskie litery alfabetu łacińskiego (+ ł jak łabądź) oraz czarne polskie ogonki

Jest to też do pewnego stopnia  gra strategiczna, gdyż punktujemy nie tylko za zdobyte karty, ale także za obszary wyznaczane przez sąsiadujące ze sobą karty z taśmą policyjną. To sprawia, że dwa razy zastanowimy się, której litery użyć – tej leżącej na prawo czy na lewo? (oczywiście, jeśli będziemy mieć wybór – ale najczęściej taki wybór mamy, bo litery się powtarzają). Zastanowimy się również gdzie dołożyć naszą literę – jedyny warunek jaki musi spełnić to sąsiadować z dowolną inną literą.  Na pewno będzie nam się opłacało dołożyć tam, gdzie ma szansę powiększyć nasz obszar.

Kolejną rzeczą zasługującą na zauważenie są różne warianty gry. Otóż jak zapewne się domyślacie – język polski jest mocno zakręcony – tu ogonek, tam kreska, brakuje jeszcze tylko daszka i umlauta – no i te zakręcone literki nie występują wszędzie gdzie byśmy się ich chcieli spodziewać. Niektóre występują nawet dość rzadko. A już na pewno trudniej jest ułożyć z nimi wyraz. No chyba, że będziemy akceptować wszystkie przypadki, koniugacje i rodzaje niemęskoosobowe odmieniane przez wszystkie i na wszystkie strony. I właśnie, to jest mój pierwszy zarzut. Tak naprawdę nie wiadomo, czy akceptujemy wszystko jak leci, czy też wzorem innych gier oczekujemy jedynie rzeczowników w mianowniku liczby pojedynczej, bezokoliczników tudzież przymiotników w rodzaju męskim. Tego instrukcja nie precyzuje. Jeśli jednak będziemy się  odmieniać przez wszystkie przypadki i stosować wszystkie formy – to wtedy mój zarzut numer dwa, o którym jeszcze nie zdążyłam wspomnieć, będzie bezzasadny. A zarzut numer dwa mówi o tym, że jak wylosujesz Ą albo Ę to wcale nie tak łatwo ułożyć słowo. Dużo łatwiej to zrobić gdy przypadnie w udziale A lub E. I wcale nie ratuje sytuacji to, że użycie polskich liter (na ilustracji zobaczycie, że one są na czarnym tle w przeciwieństwie do reszty niebieskości) premiowane jest jakimś dodatkowym bonusem np. umieszczeniem swojego znacznika na nieużytej karcie, albo przeniesieniem w inne miejsce wybranej karty z taśmą policyjną czy też zablokowaniem wykorzystania jakiejś litery na całe okrążenie. Bo cóż mi z tego, że niebo gwiaździste nade mną a wszystkie efekty przede mną, jeśli przepustką do tego jest ułożenie słowa, które nijak nie przychodzi mi do głowy? I tu dochodzimy do kwestii owych wspomnianych wariantów.

Karty są minimalistycznie, acz ciekawie zilustrowane

W zasadzie to warianty są dwa – albo korzystamy z efektów czarnych liter, albo nie. Choć przy pierwszych partiach korzystanie z bonusów jest o tyle utrudnione, że trudno je spamiętać – i choć fajnie się nazywają promując przy okazji swoją literkę, to nijak się z tą nazwą nie kojarzą. Na szczęście nie jest ich wiele, a na stole raczej wszystkie się nie pojawią jednocześnie, więc zawsze można zajrzeć do instrukcji. Mnie jednak czarne litery nie przypadły do gustu – może dlatego, że przy pierwszej rozgrywce wylosowałam aż dwie takie, co przy 6 bodajże rundach stanowiło aż 33% wszystkich obligatoryjnych liter. Miałam w plecy. Postanowiłam stworzyć wersję jeszcze bardziej uproszczoną i te czarne litery wywalić. Taki ze mnie upośledzony humanistycznie ludź ;)

Czas na male podsumowanie

+ dość proste zasady
+ olbrzymi potencjał dydaktyczny poszerzający słownictwo a przy okazji wprowadzający też elementy strategicznego myślenia.
+ interakcja, która czyni rozgrywkę emocjonującą
+ dwa warianty gry

– z niektórymi literami trudniej ułożyć wyraz (zwłaszcza jak się przyjmie wariant bez deklinacji i koniugacji) – a te dociągamy losowo
– jak ktoś nie ma inklinacji humanistycznych to albo przegrywa z kretesem (jak zastosujecie limit czasowy tury gracza) albo wprowadza downtime, bo myśli i myśli, i myśli…. i w końcu też przegrywa z kretesem ;)
– niestety gra nie wyrównuje szans takim kulejącym polonistom, gdyż zdobyte litery pomagają w tworzeniu słowa, ponieważ można je wykorzystywać – nie ma nic bardziej deprymującego niż jakaś przeszkadzająca litera w cudownie pięknym i długim wyrazie, której nie ma na stole, a przez to słowo staje się bezużyteczne. Otóż im więcej mamy zdobytych kart, tym więcej liter możemy wykorzystać. A to niestety oznacza pewnego rodzaju kulę śnieżną – im bardziej wygrywasz tym lepsze słowa będziesz tworzyć … i jeszcze łatwiej będziesz wygrywać.

Pod koniec gry większość kart jest już taśmą policyjną

Jak widać moje zastrzeżenia biorą się głównie stąd, że nie najlepiej radzę sobie z językiem polskim (przy Kodzie Faraona nawet nie przyszłoby mi do głowy tak się czepiać, no ale tam mnożymy, dzielimy i dodajemy ;)), wiec muszę obiektywnie przyznać, że gra jest naprawdę dobra i warto się nią zainteresować.



Grę Potęga słowa kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

7 słów – i tylko siedem słów.

7 słów jest niewielką słowną grą o prostych zasadach dającą sporo frajdy. Zgodnie z tym co głosi tytuł - każdy z graczy stworzy tylko 7 słów :) - po jednym w każdej rundzie.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap