Home / Recenzje / Encyklopedia statków Star Trek po raz drugi

Encyklopedia statków Star Trek po raz drugi

Encyklopedia statków Star Trek.
Statki Gwiezdnej Floty od 2294 do przyszłości
Autor: Ben Robinson; Marcus Riley; Matt McAllister
Ilustrator: Fabio Passaro, Ed Giddings, Adam ‘Mojo’ Lebowitz, Robert Bonchune
Tłumaczenie: Klaudyna Cwynar
Oprawa: twarda
Objętość: 240 stron
Format: 220×285
ISBN: 978-83-276-5921-7
Wydawca: HarperCollins Polska

Pierwszy tom omawiał jednostki z seriali Enterprise, Discovery oraz TOS (The Original Series). W obecnym tomie drugim znalazły się  opisy statków Gwiezdnej Floty z czasów ST:TNG (Następne Pokolenie), ST:DS9 (Deep Space Nine) oraz Voyager.

Wszystkie zaprezentowane statki pojawiły się (choćby tylko na moment) w jednym z seriali telewizyjnych lub filmów Star Trek. Wszystkie pochodzą z głównej linii czasowej – nie ma jednostek, które można ujrzeć w filmach nakręconych po 2009 r., nie ma też statków, które wystąpiły jedynie w książkach, grach, kalendarzach albo w serialu animowanym, ani tych, które zostały jedynie  przelotnie wspomniane w dialogach bądź mignęły jako grafiki na ekranach komputerów.

Czy coś się zmieniło?

Zmieniło się (formalnie) wydawnictwo. Serię zapoczątkowało wydawnictwo Egmont, ale w międzyczasie część wydawnictwa przeszła pod skrzydła Harper Collins i takie też logo zobaczymy na okładce. Poza tym drobnym szczegółem jednak nic się nie zmieniło – album jest utrzymany dokładnie w tym samym, doskonałym stylu. Przedstawione zostały szczegółowe widoki statków. Ilustracje zostały wykonane komputerowo na podstawie prawdziwych makiet statków wykorzystywanych w serialu i ukazują szczegóły konstrukcyjne opisywanych maszyn, co jest szczególnie ważne w przypadku statków, które gościły na ekranach jedynie przez chwilę.

Zaglądamy do środka

Podobnie jak w pierwszym tomie – dostajemy nie tylko opisy statków, ale bardzo dużo kadrów z filmów i seriali, ciekawostki oraz historie związane z tymi statkami. Przyznam, że niejedną z nich poznałam dopiero przeglądając ten album.

Na dzień dobry, w rozdziale 1, wita nas historia 7z9, a w zasadzie historia jej rodziców, którzy byli naukowcami badającymi sześcian Borg. Dowiadujemy się jak wyglądało życie U.S.S. Raven NAR-32450 i jak doszło do asymilacji małej Anniki Hansen. Kontynuując czytanie opisów małych transporterów przeniesiemy się też m.in. na planetę Ba’ku i sięgniemy pamięcią do kinowego odcinka pt. Rebelia.

I od razu zaznaczę, że nie będę wymieniać wszystkich statków – wspomnę tylko te, które w jakiś szczególny sposób zapisaly się w mojej pamięci.

Przejdźmy zatem do rozdziału 2, w którym poznamy myśliwce. I od razu trafiamy do Maquis. Raidery Maquis były ulepszonymi federacyjnymi statkami transportowymi, których używano do przeprowadzania tajnych ataków na Kardasjan. Na kolejnych stronach poczytamy też o Gwieździe Kolvoord, spektakularnej i bardzo niebezpiecznej akrobacji kosmicznej, która została zakazana, ale jednak pewna eskadra Akademii Gwiezdnej Floty postanowiła ją wykonać. Opowiada o tym jeden z odcinków The Next Generation – członkiem tej eskadry był Wesley Crusher. Książka przypomni nam to wydarzenie, opowie o tragicznej śmierci jednego z członków eskadry, a przede wszystkim dowiemy się jak wyglądał ten manewr.

Rozdział 3 to statki wielozadaniowe. Ale zanim dotrzemy do kultowego U.S.S. Enterprise NCC-1701D poczytamy o poprzednim statku kapitana Picarda (U.S.S. Stargazer NCC-2893) a także … o U.S.S. Enterprise NCC-1701C, statku klasy Ambassador, który stał się sławny po tym, jak w 2344r. uległ zniszczeniu, a cała jego załoga zginęła podczas obrony klingońskiej placówki na Narendrze III przed atakiem Romulan. Otóż NCC-1701C został w trakcie tej bitwy przerzucony przez szczelinę czasową i przeniósł się o 22 lata w alternatywną przyszłość, gdzie heroiczna ofiara załogi nie zapisała się na kartach historii. W tej linii czasowej Federacja była w stanie wojny z Klingonami, a Enterprise NCC-1701D był statkiem militarnym, nie badawczym….

Jest to najobszerniejszy rozdział tej książki, poznamy różne klasy okrętów i poczytamy wiele historii z różnych seriali – TNG, DS9, Voyager (tak, zobaczymy też U.S.S. Voyager NCC-74656 z kpt. Janeway na pokładzie). Po drodze spojrzymy w oczy Locutusowi… aż wreszcie dotrzemy do U.S.S. Enterprise NCC-1701E, statku klasy Sovereign (przyznam, że nawet o tym nie wiedziałam ;)) zaprojektowanym jako elegancki i gotowy do walki z Borg.

Rozdział 4 to przyszłość (tia… jakby cały Star Trek był przeszłością ;)). Chodzi oczywiście statki z przyszłości względem XXIV wieku, które od czasu do czasu pojawiały się na ekranie. Np. U.S.S. Enterprise NCC-1701J, statek z XXVI wieku – jednej z linii czasowych pokazanych kpt. Archerowi. Był ogromy – mierzył dwie mile długości! Enterprise-J wziął między innymi udział w bitwie pod Procyonem V, w której Federacja zapchnęła Budowniczych Kul z powrotem w ich własną przestrzeń kosmiczną i uratowała galaktykę.

Na końcu znajdziemy listę klas statków wraz ze spisem należących do nich okrętów (oraz przykładowym zdjęciem).

Jak to już wspominałam przy pierwszym tomie – dla mnie największym atutem tego albumu są kadry z filmów i historie, o których często nie miałam pojęcia. Czyta się to jak dobrą powieść. Każdy statek opisany jest fabularnie. Jedyne czego mi tu zabrakło to dokładnego „adresu” – zwłaszcza tych epizodycznych maszyn – informacji o numerze i tytule odcinka, w którym on występował. Przydałaby się taka notka na marginesie. Choć przy takim NCC 1701-D to chyba margines byłby większy niż sama treść ;)

Dla kogo?

Wydaje mi się, że grupą docelową dla całej tej serii są w pierwszej kolejności osoby czynnie uprawiające oglądanie wszelakiej maści seriali (i filmów pełnometrażowych oczywiście też) w świecie Star Treka. Podpowiada mi to moje doświadczenie – z jedną serią bowiem mam na bakier. Z Deep Space Nine. Nie, żebym w ogóle nie znała (choć przyznam, że nie wszystko), albo nie kojarzyla postaci czy wydarzeń – ale strony poświęcone tej części uniwersum zdecydowanie mniej mnie wciągnęły. Mniej senstymentów, mniej zaskoczeń, mniej ogólnego zaciekawienia. Choć z drugiej strony wyzwoliło to we mnie chęć sięgnięcia mimo wszystko do tej serii i obejrzenia jej w całości. Może więc się mylę i osoby luźno związane ze Star Trekiem znajdą tu pożywkę dla intelektu i motywację do wejścia w ten fantastyczny i kultowy świat nieco głębiej? Tak czy owak – wobec tego albumu przejść obojętnie się nie da.

To boldly go…

A co dalej? Harper Collins poinformowało, że w ich planach wydawniczych są już kolejne tomy, które będą dotyczyć konkretnych obszarów geograficznych, jak Kwadrant Delta, lub ras, takich jak Klingoni. Docelowo cykl ma opisywać każdy element uniwersum Star Trek. Czekam z niecierpliwością.

Jeśli zainteresował cię ten temat i chcesz się dowiedzieć więcej – zajrzyj do recenzji I tomu:
Statki Gwiezdnej Floty 2151 – 2293

Dziękujemy wydawnictwu Harper Collins Polska za przekazanie Albumu do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

7 słów – i tylko siedem słów.

7 słów jest niewielką słowną grą o prostych zasadach dającą sporo frajdy. Zgodnie z tym co głosi tytuł - każdy z graczy stworzy tylko 7 słów :) - po jednym w każdej rundzie.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap