Home / Rzut okiem / Gry RPG / Star Trek Adventures – Forest of the Night – Odc. 5: Jednostka Centralna

Star Trek Adventures – Forest of the Night – Odc. 5: Jednostka Centralna Relacja z sesji RPG

W poprzednim odcinku…

Grif Balata, statek obcych, wciąż zapada się w pole grawitacyjne gwiazdy neutronowej. Okręt transportował unikalną roślinność plantety Vahari na nowe miejsce, ale sztuczna inteligencja mająca za zadanie utrzymywać ją przy życiu uległa uszkodzeniu, co spowodowało, że Vahari zaczęli być postrzegani jako źrodło białka dla swoich roślinnych skarbów narodowych i stanęli w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Konieczne jest wyłączenie systemów i przeprogramowanie Jednostki Centralnej.

W drodze do Jednostki Centralnej Strot, Parson i Hadasah natknęli się na Drzewo Snów. Parson o mało nie przypłacił tego życiem, a Strot dokonał z nim zlania jaźni co na zawsze zmieniło jego obraz świata. Tymczasem Radom dociera razem z Sikarą do Maszynowni…

•••

Maszynownia. Radom i Sikara czekają w korytarzu. Lorna prawie ukończyła splot kontrolny i czeka na sygnał. Co jakiś czas tunelem przechodzi oślepiający przebłysk. Szczebiotek zniknął gdzieś albo uciekł.

– To trwa długo, czy Jednostka Centralna jest tak daleko? – Sikara zaczyna się denerwować
– Nie – odpowiada Lorna – powinni już tam być. Ale roboty już wracają na swoje stanowiska i nie wiem czy się przebiją…

Lorna, mogę w czymś pomóc? – pyta Radom.
– Nie wiem jak szybko, ale niedługo pojawi się tutaj służba bezpieczeństwa, Jednostka Centralna nie pozwala nikomu się kręcić w tym tunelu i na pewno wykryła naszą obecność…

– Czy do miejsca w którym się znajdujemy prowadzi jeden korytarz? Jeśli tak to chciałbym go zaminować, umieścić ładunki wybuchowe w taki sposób aby zniszczyć zbliżające się roboty. Nawet jeśli spowodowałoby to uwięzienie nas, lub zniszczenie okazów. Trzeba uratować cały statek, kilka drzew to niewielki koszt

Tunel maszynowni stał się mniej przyjaznym miejscem, liany i kable odsłonięte eksplozją powodują przebicia napięcia, już samo poruszanie się po nim jest czynnością ryzykowną. Elementy dwóch robotów bezpieczeństwa rozproszone są na jego długości. Gdzieś w oddali pojawiły się dwa roboty-pajączki i zaczęły sprzątać odległe części. Zza rogu wyłaniają się kolejne roboty…

– Utrzymamy się tak długo dopóki Hadasah nie dotrze na miejsce, następnie wyłączymy zasilanie i uruchomimy je z powrotem. Czy to jasne? A teraz ognia!

Roboty są naprawdę twarde i dopiero skupiony ostrzał jest w stanie przebić się przez pancerz, jaki je pokrywa. I mimo tego – nawet przebite fazerem czy z odciętymi kończynami chwytnymi, wciąż idą naprzód, zdeterminowane, aby powstrzymać zagrożenie. Jeden z nich, poraniony mocno przez eksplozje i ostrzał zawiesił się i przestał reagować, wciąż jednak stanowił zagrożenie. Dopiero teraz zaległ obok elementów jego dwóch mechanicznych braci.
Kolejny miał szansę zaatakować, ale nie trafił i teraz dostał mocną wiązkę na korpus. Zaiskrzyło, a sam robot musiał zająć się sobą, zrestartować system w trybie awaryjnym i na razie nie skupia się na intruzach. Stoi jednak dość blisko…

•••

Tymczasem Strot, Hadasah i Parson próbują dostać się do rdzenia.

Strot domyślił się, że gdzieś w okolicy powinien być terminal, który pozwoli mu „odwołać roboty ochrony”, w przeciwległy kraniec dżungli. To powinno  ułatwić wejście. Pewnie podszedł do sąsiedniego drzewa i rozgarnął zwisające liany, po chwili zaczął je splatać w dziwne wzory. Na Twarzy Teiliego pojawiło się zdziwienie. Zdziwienie to nawet mało powiedziane, jest zdumiony biegłością z jaką wysyła on odpowiednie komendy.

Po chwili Strot kończy tworzenie plecionki i zwalania program. Liany z cichym szelestem wracają na swoje miejsca, rozplątując się.

– Droga wolna, przynajmniej na jakiś czas 


– Radom, roboty powinny zaraz odpuścić, nie dobijajcie ich bez potrzeby. Sytuacja opanowana.

Jednostka Centralna znajduje się w bocznej nawie Dżungli, która wygląda jak metaliczna jaskinia. Podłoga pokryta jest „suchą” wodą – substancją przypominającą coś pośredniego pomiędzy piaskiem a wodą. Jest to zabezpieczenie przed przepięciami i służy także jako narzędzie kontroli wilgotności w pomieszczeniu. Nie ma tutaj robotów ochrony, ponieważ zostały odesłane w inne miejsce. Theili jest wyraźnie ucieszony, nie jest w stanie ukryć radości związanej z faktem, że jesteście tak blisko celu.

Strot wiedział doskonale czego oczekiwać, jeszcze zanim weszli do groty Jednostki Centralnej. Ma przecież w pamięci wspomnienia konstruktorów komputera…

•••


Wyłączamy – Radom nadaje z maszynowni przez komunikator.

Lorna skinęła głową i podbiegła do splotów przy korzeniu jednego z drzew, aby uruchomić sekwencję. Roboty przestały iść i przyglądały się badawczo przez chwilę, po czym ten nieuszkodzony odwrócił się i zaczął się oddalać. W korytarzu nastała cisza, ucichły wszystkie dźwięki tła. Poruszanie się robotów-pająków, które powoli, ale zdecydowanie, sprzątały korytarz stało się bardzo głośne, wyraźnie się wybijało. Po chwili w tunelu zapanowała całkowita ciemność, tworząca niesamowite wrażenie, jakby wszystko unosiło się w próżni. Gdy udało się zapalić latarki przy skafandrach okazało się, że to nie tylko wrażenie, ale faktycznie grawitacja przestaje działać. Oświetlony latarką zawieszony robot wciąż stał w tym samym miejscu, chociaż wyglądał dość upiornie w tych warunkach.

– Hm, a co to za znaczki tutaj z boku? Nie wyglądają jak wasz język – Radom dostrzegł coś na kształt tabliczek znamionowych

– Tak, – wyjaśniła Lorna – w ramach zakupu technologi musieliśmy się zgodzić, aby oznaczyć każdy element konstrukcyjny statku pieczęcią z tymi trzema znakami. Oznaczają „Kochamy wszystkich Ferengi”, jesteśmy pokojową rasą, zgodziliśmy się bez przeszkód

– Lorno, zgodnie z tłumaczeniem naszego słownika… obawiam się, że te znaki mówią trochę co innego. „Własność Sojuszu Ferengi

•••

Tymczasem przy Jednostce Centralnej Strot i Hadasah usłyszeli jak Parson pyta:
– Ciekawe kiedy im się uda…

Gdy tylko wypowiedział te słowa, w jaskini zgasło światło. Po chwili oczy przyzwyczaiły się do jarzącej poświaty, jaki wydziela piasko-woda na podłodze. Pole siłowe chroniące Jednostkę Centralną zachwiało się i wyłączyło, tak samo znikały kolejne diody z panelu kontrolnego komputera.
– Systemy środowiskowe wygasły. – mówi Theili. – A także…
Theiliemu przerwał okropny ryk rwanej i naginanej stali.
– …Pole strukturalne i silniki! – zawołał i skoczył szybko w kierunku Jednostki Centralnej. – mamy mało czasu.

– Teraz wszystko w rękach Strota i Hadasah, jeśli macie jakichś bogów to możecie się do nich pomodlić – skomentował sytuację Radom.

U wejścia do Jednostki Centralnej pojawia się robot służby ochrony, nie powinno go tu być, natomiast jest i wyraźnie ma zamiar przeszkodzić w przejęciu komputera.
– To jest jakaś hybryda, nie ma go w standardowej klasie. – mówi Theili.

Strot jest równie zdziwiony na widok robota, co Theili. Jest to jednostka autonomiczna, nie bazuje na komendach z Jednostki Centralnej. Wciąż da się go zhackować, ale zdaje sobie sprawę, że otwarta operacja na Jednostce Centralnej powinna być jak najszybciej zakończona i jej przedłużanie może powodować komplikacje. Praca z Theili idzie bardzo sprawnie, całkiem kompetentnie przygotował się do zadania przeprogramowania komputera.
– Już kiedyś próbowaliśmy tego planu, jednak bez odłączenia zasilania w maszynowni. – wspomniał Theili. – Wielu techników wtedy zginęło…
Jednostka Centralna wewnątrz pokryta była połyskliwą roślinnością, to termiczna izolacja, którą należało zdrapać, aby uzyskać dostęp do rdzenia komputera.

Tymczasem Hadasah razem z Parsonem zastanawiali się w jaki sposób powstrzymać tego nowego robota, który się pojawił. Wszystkie roboty zostały odesłane przez Strota do innej części dżungli, ten był jakąś złowrogą anomalią. Prostsze rozwiązania są najlepsze podobno, dlatego chwycili fazery i zaczęli skupiać wysokoenergetyczną wiązkę na intruzie – niestety bez efektu.

Robot poruszał się bardzo szybko, doskoczył do grzebiących w komputerze, uniósł jedną kończyną zaskoczonego Theiliego i cisnął nim o ścianę. Strot z niepokojem popatrzył na Theiliego, zbierającego się z podłogi.
-Dasz radę? Jeśli nie, spróbuj jakoś odciągnąć tego robota. Ja muszę zakończyć procedury

Strot zwijał się jak szalony, dwojąc się i trojąc. Miał świadomość, że tylko koncentrując się na zadaniu i poświęcając się mu w całości jest w stanie uruchomić ponownie statek i przywrócić warunki zapewniające odpowiednie funkcje życiowe wszystkim organizmom.
Theili, krzywił się z bólu, po niedawnym ciosie robota, ale wyglądał na podobnie zdeterminowanego.
Hadasah z asystą Parsona znowu spróbowała odstrzelić małe-co-nie-co robotowi.

Strot dotarł do samego rdzenia komputera, Theili kodował procedury na podręcznym skanerze, wszystko się układało bardzo dobrze, do czasu…
Ten układ jest całkowicie spalony. – zauważył Theili. – Nie wprowadzimy naszych poleceń przez niego…

Potrzebowali źródła części zamiennych. Ich wzrok równocześnie zbiegł się na hybrydowym robocie, który walczył z Hadasah i Parsonem. Pierwsza salwa fazerowa chybiła zupełnie, natomiast oficerowie przyzwyczaili się do zmniejszonej grawitacji i do tego, że robot porusza się bardzo zwinnie. Skupiona wiązka zaatakowała jego korpus i przebiła pancerz, zaiskrzyło w okolicy, a piaskowoda unosząca się w powietrzu zafalowała – iskry i przerwane obwody przyciągały ją jak magnes, szybko zasklepiła robocią ranę.  Robot wyraźnie został uszkodzony, jego zwinność stała się bardziej chaotyczna, ale wciąż działał. Robot przestał chodzić dwunożnie i teraz poruszał się na czworaka. Zaatakował Hadasah przeczuwając, że to ona jest obecnie największym zagrożeniem dla niego. Nie  zauważył jednak Strota, który zadał mu ostateczną klęskę. Zachwiał się przed kolejnym ciosem, jaki miał zadać Hadasah i nagle zgasł.

– Strot, Hadasah, – tu Radom – grawitacja przytłacza statek, jeśli natychmiast nie odzyskamy kontroli nad silnikami będziemy tracić kolejne sekcje zewnętrzne. Muszę uruchomić zasilanie, jak długo mam jeszcze czekać?

c.d.n.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Star Trek Adventures – Forest of the Night – Odc.2: Vahari

Prom Xhatte powoli i ostrożnie podchodził do otwartej śluzy, oświetlenie na kadłubie miga zapraszająco. Dokowanie przebiegło bez żadnych problemów, w przegrodzie śluzy doszło do wyrównania ciśnienia. - Atmosfera jest w tolerowanych granicach. - powiedziała chorąży Gaetano, obserwując wskazania komputera.