Home / Artykuły / Top 2020 – najlepsza gra imprezowa

Top 2020 – najlepsza gra imprezowa

Oto nasza redakcyjna topka zeszłorocznych gier imprezowych. Nie, żebyśmy byli zdania, że to jedyne warte zauważenia pozycje, ale te akurat nam się wyjątkowo spodobały. A jakie są wasze ulubione gry pod piwko (oczywiście to bezalkoholowe ;))?


Kamari: Paranormalni detektywi – Szymon Maliński, Adrian Orzechowski, Marcin Łączyński (REBEL.pl)

Nie przepadam za grami imprezowymi, ponieważ często nie mają do zaoferowania niczego ciekawego dla osób, które mają już sporo tytułów za sobą. Wiadomo, że nie mogą być zbyt skomplikowane, ale mimo wszystko ich prostota na ogół mnie zniechęca. Paranormalni detektywi poziomem trudności nie grzeszą, ale jednak coś mnie w nich urzekło na tyle, aby uznać, że jest to najlepsza gra imprezowa wydana w 2020 roku, w jaką miałam okazję zagrać. Zasady są proste – duch odpowiada na pytania pozostałych graczy tak, aby przynajmniej jeden z nich odgadł pięć kluczowych elementów składających się historię zabójstwa. Cała zabawa polega na sposobie udzielenia odpowiedzi. Wśród dostępnych możliwości są między innymi karty tarota, sznurki, czytanie z ruchu warg czy pisanie palcem po czyichś plecach.  

Pingwin: Dylemat wagonika – Scott Houser (REBEL.pl)

W tegorocznym Planszowym Gram Prix trochę wbrew sobie zagłosowałam na Dylemat wagonika. Wbrew – bo dylemat wagonika wcale to a wcale nie kojarzy mi się z dobrą imprezą. Staje mi zawsze przed oczami Most, amerykańsko-czeski film krótkometrażowy z 2003 roku (m.in. nominacja do Oscara) opowiadający o trudnej decyzji operatora mostu zwodzonego. Jego małoletni syn przypadkiem wpada do zapadni i niefortunnie ląduje na mechanizmie odpowiedzialnym za podnoszenie i opuszczanie mostu. Ojciec, widząc to zdarzenie oraz nadjeżdżający pociąg, staje przed dylematem wagonika: opuścić most którego mechanizm zmiażdży syna, ale pozwoli aby pociąg pełen pasażerów bezpiecznie przejechał czy uratować syna kosztem jadących pociągiem ludzi.

Ja się na tym filmie popłakałam.

Dlaczego zatem uważam, że to dobra gra imprezowa? bo do wszystkiego co się w życiu przytrafia można podejść z dystansem, a nawet z humorem. Gra – poza imprezowym charakterem (w którym z czarnym humorem przejeżdżamy / próbujemy skłonić maszynistę do przejechania takich czy innych osobistości będących na torach) – ma też swoją filozoficzną głębię. Nie polega na móżdżeniu, ani na szczęściu w rzucie kośćmi, ani na błyskotliwych skojarzeniach – ale buduje relacje, pozwala na wzajemne poznanie się, skłania do dyskusji, czasem nawet do refleksji. No i można w nią pograć w dość licznym gronie (a takich gier nie ma zbyt wiele na rynku). I choć jest w moim osobistym odczuciu brzydka jak noc, to przy piwku (a proste zasady pozwalają na grę przy piwku, a nawet przy wódeczce) raczej nie będziecie zwracać na to uwagi ;)

Daria: Fiesta de los Muertos (GRANNA)

Ogólnie nie jestem fanką gier imprezowych. Nie moje klimaty. Jednakże Fiesta… od Granny, to chlubny wyjątek. Pamiętacie z dzieciństwa zabawę w głuchy telefon? Ta pozycja jest świetną wariacją na ten temat. Każdy z nas dostaje na początku kartkę z jakąś postacią. Następnie na fantastycznie wyglądającej czaszce zapisujemy zapisujemy związane z nią skojarzenie. Potem podajemy czachę dalej… i kolejna osoba zmazuje nasze skojarzenie i pisze do niego… własne. Tak, dokładnie! Jeżeli np. z Marią Skłodowską-Curie połączyłam z chemią, to kolejna osoba łączy chemię z nauką, a dalej nauka staje się biologią… I na koniec trzeba wybrać z kilki postaci właściwą odpowiedź. Prawie nigdy się to nie udaje ;) Zabawa jest naprawdę fantastyczna, dużo śmiechu, a i trzeba trochę pogłówkować. Jest wariant trudniejszy, gdzie skojarzenia muszą np. zaczynać się na konkretną literę – m-a-s-a-k-r-a! Wszyscy miłośnicy gier fajnych, lekkich i przyjemnych (ale nie głupich!) powinni mieć ten tytuł w swojej kolekcji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Planszówka i dziecko w jednym stali domu…

Kiedy w domu pojawia się dziecko, życie jego mieszkańców zmienia się. Nie inaczej jest w przypadku miłośników planszówek. Do tej pierwszej grupy należę od ponad dekady. Rodzicem jestem niespełna dwa lata. Jest to wystarczająco długi okres czasu, aby w mojej głowie pojawiło się wiele przemyśleń na temat współistnienia “bąbelków” i planszówek. I to właśnie nimi zamierzam się dziś z Wami podzielić. Zapraszam do lektury mocno subiektywnej garści spostrzeżeń na temat tego, jak wygląda życie fana gier planszowych i świeżo upieczonego rodzica, opartych na własnym doświadczeniu. Zaczynajmy! Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap