Home / Rzut okiem / Gry rodzinne / Mesopotamia – rzut okiem

Mesopotamia – rzut okiem

Miałem ostatnio okazję zagrać w Mesopotamię. Tę grę miałem od dawna na oku. Gdy pojawiła się w Rebelu promocja Phalanx Games, skorzystałem z niej i kupiłem. Nie miałem czasu przestudiować zasad i zagrać, ale szczęśliwie Pancho również wszedł w posiadanie tej gry w celu jej zrecenzowania. No i zagraliśmy. Skład – cztery osoby, Alicja (żona Pancha), Paulina (żona moja), Pancho i ja. Czytając o tej grze na BGG nieodmiennie napotykałem porównania do Tikala. Jedni pisali „lepiej kup Tikal”, inni „Podobna ale znacznie lepsza niż Tikal”. Byli i tacy, co pisali „gra cywilizacyjna, ale rozgrywka około godziny”. Coś dla mnie. Tematy cywilizacyjne mnie ciągną, gry cywilizacyjnej jeszcze w zasadzie (nie licząc Osadników) nie miałem (nie liczę Vinci bo jest dość specyficzna).

Gra zachwyca wykonaniem. Nietypowe kafelki, z których tworzy się planszę. Formalnie są to hexy, ale na każdym boku jest taki ząbek – haczyk, który powoduje że plansza się nie rozjeżdża. Bardzo dobre rozwiązanie. Zasobami w grze są drewno i kamień. Drewno to małe patyki, podobne do dróg w Osadnikach, ale w naturalnym kolorze. Kamienie, to… kamienie. Takie białe kamyki, jakimi wysypuje się niekiedy eleganckie alejki. Rozwiązanie genialne, bo tanie i niezwykle klimatyczne. Te kamienie i patyki pojawiają się na planszy w lasach i kamieniołomach. Nasze plemiona mogą je zbierać i przenosić (na głowach :D ). Z kamieni mogą budować świątynie oraz rozbudowywać główną wielką piramidę na środku planszy. W tych świątyniach mogą się modlić, pogłębiając swoją wiarę. Z drewna mogą budować nowe osady. W tych osadach mogą się rozmnażać oraz z nich mogą brać dobra na ofiarę. Ofiarę składają w głównej świątyni, choć potrzeba do tego dużej wiary. Pierwsze plemię, które złoży cztery ofiary w głównej świątyni wygrywa grę.

Zasady bardzo proste, prostsze nawet niż w Tikalu. Gra bardzo ciekawa, wbrew pozorom jest w niej sporo interakcji. Rywalizujemy o atrakcyjne zasoby na planszy, o miejsca pod budowę naszych świątyń (te trzeba budować w spokoju, bez obcych plemion w okolicy) i osad (na jednym heksie mieszczą się tylko dwie osady). Jeżeli zbierzemy więcej naszych ludzi na tym samym heksie co ludzie przeciwnika, nasza banda może zabrać ich bandzie przenoszone kamienie lub drewno. Bardzo zgrabne i eleganckie mechanizmy, fajna rozgrywka, kompletnie niemal pozbawiona aspektu „territory control” tak silnego w Tikalu. Gry typu „territory control” już zaczynają wiele osób męczyć – nie bójcie się tego w Mesopotamii, nawet jeśli przeczytacie że to gra podobna do Tikala. Po jednej (przegranej) rozgrywce gra mnie ujęła i zachwyciła. Mam wielką satysfakcję, że kolejny raz miałem takiego nosa – zwróciłem uwagę na grę, konsekwentnie doprowadziłem do jej zdobycia i gra okazała się znakomita. Polecam.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

Polecam.

Zdjęcia
Rebel 129,95 PLN
Wargamer 165,00 PLN

5 komentarzy

  1. Avatar
    Adam (folko) Kaluza

    Ciekawe… gdy zobaczylem pudełko pomyślałem że to jakaś skomplikowana, klimatyczna gra o bardzo stonowanej kolorystyce… gdy zobaczylem zdjęcia… pomyślałem o grze dla dzieci :)
    Wygląda sympatycznie :)

  2. Avatar

    Tylko dlaczego nazywa sie to Mesopotamia? :-/

  3. Avatar

    jax, czepiasz się. Gra jest klimatyczna – trzeba w niej odkrywać nowe tereny (na początku znamy tylko kilka pierwszych hexów, budujemy nowe osady z drewna i świątynie z kamienia – wszystko pasuje do starożytnych cywilizacji. Czemu nie miałoby się tak nazywać?

  4. Avatar

    Wolalbym zeby jakas rasowa strategia tak sie nazywala :-) A przynajmniej cos co ma jakikolwiek faktyczny zwiazek akurat z Mezopotamia.
    Ale to tylko moj gust.

  5. Avatar

    Ofiary składamy bogowi Mardukowi, a to bóg z Mesopotamii. Masz związek rozgrywki z tematem gry :)

    Co do samej gry to jest ona bardzo dobra i przynoszę ją dzisiaj do Alibi. Grałem również w dwie osoby i też się sprawdziła. Partia zajęła 30 minut i jej wynik roztrzygnął się dopiero w dwóch czy trzech ostatnich turach gry.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Patronat GF: Nanty Narking, czyli Pratchett bez Pratchetta

- Drodzy parafianie - zwrócił się pewnej niedzieli wikary do swojej trzódki  - Czy wiecie, o czym będzie dzisiejsze kazanie? - Tak! - odpowiedzieli chórem parafianie. - No to po co będę wam mówił?