Home / Targi w Essen / Essen 2010 / Essen – dzień 2 prezentacje cz. 3

Essen – dzień 2 prezentacje cz. 3

O prezentacjach Magnum Sal i 51 stanu nie będę nic pisał. Nie oglądałem ich. Pisałem w tym czasie dla was wrażenia z innych prezentacji. Polskie filmy obejrzę sobie po targach, przecież wszyscy znają już różne opinie na temat tych gier.

Zaczniemy od kolejnej nowości Essenowej, która wpadła mi w oko. Khan to nazwa, która mi kojarzy się dość abstrakcyjnie. Rzeczywiście, mechanika jest do pewnego stopnia abstrakcyjna, jednak gra ma także temat. Rozgrywka toczy się na stepach Mongolii, po planszy majestatycznie (choć w kompletnie losowych momentach i kierunkach) kroczą władcy zostawiając za sobą swoje obozowiska (jurty). Oprócz tego gracze mogą również rozmieszczać własne jurty zgodnie z zagrywanymi kartami. Gdy w jednej okolicy zbierze się kilka jurt, które do siebie przylegają, gracz może dopasować do nich kafelek podboju. Te kafelki mają różne rozmiary i kształty (nieco przypominają kafelki z gry Fits) i przynoszą graczom punkty zwycięstwa gdy zostaną wyłożone na planszę.

Jednak zasada rządząca wykładaniem jest dość szczególna – kafelek musi przykrywać jurty wyłożone na planszę, żadne pole przezeń przesłonięte nie może być puste. Dodatkowo gracz, który wykłada kafelek musi mieć pod nim więcej własnych jurt niż jakikolwiek inny gracz. Jak widać mechanika jest prosta i dość elegancka – przynajmniej wg mojego wyczucia elegancji. Jeden z władców kroczy, jeden z graczy robi akcję (czyli prawdopodobnie wykłada jurty), władca kroczy, gracz robi akcję. I tak w kółko, dopóki na dworach władców są jeszcze jakieś jurty do wyłożenia tam skąd wyszedł się władca. Od czasu do czasu gracze wykładają też jeden z leżących obok planszy kafelków podboju. Gdy gra się skończy, wygrywa zdobywca największej liczby punktów. Dość prosta, taktyczna gra, polegająca na wychwytywaniu nadarzających się okazji do zapunktowania i przesłonięcia jurt przeciwników własnym kafelkiem. Kojarzy mi się np. z Assyrią, czy Mykerinosem, prawdopodobnie jest to gra o zbliżonym ciężarze do tych tytułów. Dla mnie nic specjalnego, ale oceny graczy na BGG są niezłe.

Kings_of_mithril_box

Na targach w tym roku jest sporo nowych gier z Finlandii. Nie wszystkie wydają się interesujące, ale sama ich ilość i skuteczność z jaką dopchały się przed kamerę GeekBuzz jest godna podziwu. Kings of Mithril to kolejna z nich i zarazem kolejny przykład gry, do której ilustracje zrobił autor. Nasi rodzimi autorzy, narzekający na ilość pracy jaką muszą włożyć w proces wydawniczy powinni przez chwilę zamknąć oczy i postawić się w takiej podwójnej roli. Poczują się prawdopodobnie lepiej, gdy już odzyskają przytomność :). Niestety, jak pokazuje przykład tej prezentacji, w parze z talentem artystycznym i chłodnym, analitycznym umysłem projektanta gier nie zawsze idzie umiejętność swobodnego i pasjonującego opowiadania o swoim dziele. Jednak coś tam dało się zrozumieć z prezentacji i to co zrozumiałem – muszę przyznać zupełnie poważnie – zainteresowało mnie.

Sam autor twierdzi, że jego gra jest połączeniem Carcassonne i Osadników z Catanu. To oczywiście marketingowa gadka, niełatwo jest dorównać klasykom, choć wielu by chciało. Mi rzuciło się w oczy, że gra jest bardzo… trójkątna. Toczy się na wyspie o kształcie heksagonalnym, podzielonej na trójkątne pola. Na środku wyspy sterczy w górę (w przenośni, bo oglądamy jedynie mapę wyspy a nie makietę) wysoka, trójkątna góra. Gracze startują z jednym obozem górniczym u stóp tejże góry. Najpierw rzucają dwoma trójkątnymi kośćmi (2k4) i wynik rzutu decyduje o dwóch sprawach. Po pierwsze o tym, jaki dostaną do ręki kafelek (czy będzie to droga, wioska, czy szyb górniczy). Druga sprawa, to przemieszczenie królewskiego urzędnika, który spaceruje sobie plażą dookoła wyspy. Staje na polach i od tego gdzie stanie zależy jakie gracz dostanie zasoby. Zasoby służą do kupowania kafelków zgodnie z wyborem graczy. Następnie gracze wykładają swoje kafelki na mapę. I znowu ciekawy mechanizm – jeśli gracz zbuduje wioskę na jednej z rzek spływających z lodowca góry do morza, u jej ujścia wykłada swój znacznik. Jeśli na tym polu stanie urzędnik, gracz zarabia dodatkowe zasoby. Ponadto wykładając kafelki gracze zdobywają karty dające punkty zwycięstwa. Konkretna wartość punktowa kart jest przez nich trzymana w tajemnicy i ujawniane na końcu.

To typowo losowa, rodzinna gra. Kafelki są losowane, punkty za kafelki są losowe, urzędnik chodzi sobie losowo, prosta turlanka. Jednak coś jest w tej grze, czuję że spodobałaby mi się. Może ta nietypowa trójkątna topologia?

Na tym koniec na dzisiaj. Próbowałem opisać jeszcze Intrigo, ale nudny temat (wybory Doży w Wenecji) i nieciekawa mechanika opowiadana w monotonny sposób mnie pokonały. Probowałem przebić się przez koreański angielski w Figure Grand Prix – grze o łyżwiarstwie figurowym. Ale nie cierpię oglądać łyżwiarzy figurowych. Angielski jeszcze był ok, ale niestety Koreańczyk zupełnie nie miał pojęcia, o czym należałoby opowiadać i że nie ma sensu mówić kto jest autorem i rysownikiem, bo koreańskie nazwiska i tak nikomu nic nie powiedzą, a pokazywanie ich palcem na pudełku już w ogóle nie ma najmniejszego sensu. Podobne błędy powtarzały się na początku prezentacji i na koniec całego dnia oglądania podobnych filmików już okazały się nie do zniesienia. Za to o prezentacji Sid Meier’s Civilization już z premedytacją nic wam nie napiszę. Oddajmy tekturze co tekturowe a komputerom co komputerowe. Nie ciekawi mnie ten tytuł zupełnie, nic o nim nie napiszę.

Uff, drugi dzień za nami. Jutro planuję być bardziej wybredny w wybieraniu prezentacji do opisania, ale coś tam skrobnę z pewnością.

6 komentarzy

  1. Avatar

    Może Duel of giants?
    Gra wygląda zachęcająco, możliwe, że to Memoir 44 bez obciążenia dużą losowością i brakiem balansu. Chętnie bym się czegoś więcej o tej grze dowiedział.

  2. Avatar

    Sid Meier’s Civilization wygląda strasznie słabo – dziwne mechanizmy i autor, za którym nie przepadam – nie wiem czy coś z tego będzie dobrego.

  3. Ja_n

    Chętnie słucham waszych sugestii na temat tego czemu warto się przyjrzeć. Wybieranie prezentacji li tylko po średniej z 3-4 głosów na BGG jest dość słabe :). Jeśli będzie Duel of Giants, to zwrócę uwagę.

  4. melee

    Civ koszmarnie wypadło, ogromnie jednak osobowość prezenterów wpływa na odbiór

  5. Avatar

    przy prezentacji Cywilizacji najlepszy był gościu z geeka, który ziewał cały czas :)

    a sama gra sprawa wrażenie, że jest – jak zresztą powiedział na początku facet z FFG – zlepkiem najlepszych pomysłów, jakie autor znalazł w grach cywilizacyjnych. Ale jakoś to się nie zazębiało…

  6. Avatar

    To w ramach sugestii:
    De Vulgari Eloquentia
    Norenberc
    Vinhos
    Navegador
    Caravelas
    Poseidon

    Jeśli coś udałoby się obejrzeć, byłoby super

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Kupcy i Korsarze

Są gry, które już od pierwszego wejrzenia przykuwają uwagę. Patrzymy na okładkę, czytamy tytuł i od razu krew żywiej krąży nam w żyłach, a w głowie pojawia się świdrująca myśl: „Muszę to mieć!”. Temat. Tak, temat to jest to, co może dobrze sprzedać grę. „Kupcy i Korsarze? Gra o piratach? Muszę to mieć!”. No co? Nie mam racji? Jest tak, prawda? Nie tam jakieś „Die Burgen von Burgund” albo inne „Im Jahr des Drachen”. No chyba, że kogoś ekscytuje brzmienie języka Goethego… KUPCY I KORSARZE! Ha! Czarna piracka bandera, bitwy morskie, przygody, skrzeczące papugi…Tak, budzi się w nas wszystkich mały chłopiec (pewnie nawet w dziewczynkach). Czy aby ten chłopiec się nie zawiedzie?