Home / Targi w Essen / Essen 2010 / Haggis – rzut okiem

Haggis – rzut okiem

Nie wiedziałem, że taka gra nadchodzi. Nie trafiła na mój radar, nie zauważyłem jej w rankingach ani na prezentacjach. Zobaczyłem ją dopiero wśród targowych nowości w jednym z polskich sklepów internetowych. Ponieważ tytuł nic mi nie mówił, zerknąłem na BGG i jakbym dostał obuchem. Nie było dyskusji, muszę to mieć. Nie pomogły prośby, błagania, ani groźby żony. Nic nie dało mocne wewnętrzne postanowienie, żeby tym razem nic nie kupować w ciemno i poczekać chociaż do końca listopada z nowościami.

Już opis gry na BGG i dwa magiczne słowa: „climbing game” sprawiły, że po plecach przeszły mi ciary. Komentarze o grze zacząłem czytać jak zwykle od tych z najwyższymi notami. Przeczytałem tylko kilka i poleciałem zamówić. Ostatecznie przeważył komentarz Alexa Rockwella, który wiele lat temu niezwykle mi zaimponował wyczerpującym dezyderatem na temat strategii w mojej wówczas ulubionej grze, Puerto Rico. Alex postawił przy Haggisie ósemkę i napisał… „Tichu for 2! I love how the wild cards work.”

Tichu – to jest słowo klucz dla Haggisa. Nareszcie jest gra, która dla dwóch i trzech graczy może dać podobne wrażenia jak Tichu. Haggis działa zresztą tylko dla dwóch i trzech graczy. Jest tu wiele elementów mechaniki podobnych do Tichu, na czele z zagrywaniem kart w układach i z przebijaniem układów takimi samymi układami o wyższych kartach. To właśnie w języku angielskim kryje się pod terminem „climbing game”.

Podobieństw do Tichu jest sporo. Każdy gracz ma trzy karty specjalne – walet, dama i król – które działają tak jak feniks w Tichu (mogą zastąpić dowolną kartę w układzie), ale też tak jak jedynka, czyli mogą przedłużyć sekwencję. Karty zagrywamy w układach, mogą to być pojedyncze karty, pary, trójki, czwórki, piątki itd. (w grze jest pięć kolorów, karty mają rangi od 2 do 10, dodatkowo każdy gracz ma bezkolorowe trzy karty specjalne, którymi można przedłużać i uzupełniać układy). Inny rodzaj układu, to sekwencje w jednym kolorze. Co ciekawe, mogą to być nie tylko sekwencje pojedynczych kart, ale także sekwencje par, trójek itd. Jednak istotne tu jest to, że wszystkie pary, trójki itd. muszą być w tych samych kolorach na każdym „stopniu” sekwencji. Sekwencja z pojedynczych kart liczy się od trzech sztuk, sekwencja układów już od dwóch. Ostatnim rodzajem układu jest bomba. Tak jak w Tichu, bomba przebija „normalne” układy, ale nie zagrywa się jej poza kolejnością. Bombą może być zestaw kart 3, 5, 7 i 9, każda w innym kolorze (najsłabsza bomba), taki sam zestaw kart w jednym kolorze (najsilniejsza bomba) i dowolna para lub wszystkie trzy karty specjalne.

To nie wszystkie podobieństwa. Gdy weźmiemy lewę bombą, musimy ją oddać jednemu z przeciwników – tak jak w przypadku smoka w Tichu. To może być ważne, bo niektóre karty (3, 5, 7, 9 i specjalne) mają wartość punktową na koniec rozdania. Kolejną lewę zaczyna oczywiście gracz, który wziął poprzednią (nawet jeśli musiał ją oddać) – tak jak w Tichu kwestia tego kto zaczyna lewę jest absolutnie kluczowa dla rozgrywki. Zanim gracz zagra pierwszą kartę, może zgłosić zakład – coś jak powiedzenie „Tichu”. Zakład może być mały (za 15 punktów) lub duży (za 30 punktów). Jeśli gracz, który zgłosił zakład pierwszy pozbędzie się kart, zdobywa te punkty, o które się założył. Jeśli nie – te punkty zdobywają przeciwnicy (nie ma ujemnych punktów w Haggisie). Gracz, który pierwszy zgrał swoje karty, dostaje to co zostało w ręce ostatniemu, ale karty zdobyte w lewach już na stałe należą do zdobywcy.

Punkty zdobywa się z trzech źródeł. Po pierwsze, gdy zgramy wszystkie nasze karty, za każdą kartę w ręce gracza, który ma ich najwięcej (łącznie z leżącymi cały czas na stole kartami specjalnymi, których jeszcze nie zagrał) dostajemy 5 punktów. Drugie źródło, to punkty na kartach, które zdobyliśmy (jeśli skończyliśmy jako pierwsi, to dolicza się tu karty z ręki ostatniego gracza i tzw. Haggis – czyli karty które zostały po zakończeniu rozdawania; dla 2 graczy jest ich 8, dla 3 graczy – tylko 3). Trzecie i ostatnie źródło punktów, to zakłady.

Teraz o różnicach. Najważniejsza z nich, to aż trzy „feniksy” u każdego z graczy. Można je zużywać jako rozpaczliwe dojście do ręki (czyli jako bomby), albo jako uzupełnienie układów. W ten pierwszy sposób graliśmy w pierwszych grach, ale to raczej błąd. Karty specjalne dają wielką elastyczność w sposobie rozgrywania ręki. Pozwalają tą samą rękę zagrać na kilka różnych sposobów, w innych układach. Te plany trzeba modyfikować w trakcie rozdania w o wiele większym stopniu niż w Tichu. Kombinowanie, jak skonstruować układy, co mogą zagrać przeciwnicy i kiedy im przerwać jest głównym źródłem zabawy.

Nie jestem jeszcze pewien, czy rzeczywiście gra jest aż tak doskonała jak Tichu. Czy rzeczywiście w dwie osoby można poczuć wszystkie niuanse mojej ulubionej gry. Na pewno nie będzie tu porozumienia z partnerem, przewidywania jego zagrań i decyzji kiedy mu pomagać, a kiedy grać pod siebie. Chyba nie będzie też w takim stopniu intensywnych końcówek i rozgrywania przeciwników, przewidywania ich zagrań i zastawiania na nie pułapek (takich jak niespodziewane wejście bombą we właściwym momencie). Piszę „chyba”, bo na razie tego nie widziałem, ale w pierwszych rozgrywkach w Tichu też takich rzeczy się nie dostrzega.

Istotnym aspektem gry jest konieczność pilnowania innych graczy – w pewnym momencie trzeba porzucić plany skończenia rozdania jako pierwszy i zacząć się bronić – pozbywać się jak największej liczby kart, zamiast trzymać karty w ręce i czekać na swój moment. Wtedy właśnie trzeba zrezygnować z planów wykorzystania kart specjalnych do uzupełnienia silnych układów, tylko walnąć bombą i zrzucić z ręki co się da zanim przeciwnicy skończą rozdanie i skasują po 5 punktów za każdą kartę na mojej ręce.

Zabawa przy Haggisie jest przednia, ekscytacja tym jak się potoczy rozgrywka jest podobna jak w Tichu. Wszystkie zasady są logiczne i uzasadnione, nie mam żadnych zastrzeżeń do reguł gry. Wykonanie gry jest bardzo dobre, pudełko lekko oversized, w środku jedna talia dość sztywnych kart o ładnej fakturze i kolorach, umieszczona w plastikowej wyprasce. Postać kart mają też ściągi dla graczy. Jeszcze będę grę sprawdzał, ale chyba można już to powiedzieć głośno – zakup obowiązkowy dla każdego wielbiciela Tichu.

23 komentarze

  1. kwiatosz

    Hmm, czyli to jest zwykła gra karciana na standardowej talii, czy talia, oprócz wyglądu, czymś się różni?

  2. Ja_n

    Talia ma karty 2-10 w 5 kolorach i dodatkowo trzy zestawy J-Q-K (kolor nieistotny). Jeśli ze standardowej talii jesteś w stanie stworzyć ten piąty kolor, to spoko. Piąty kolor jest niezbędny tylko do gry w 3 osoby, dla dwóch osób nie jest używany.

  3. kwiatosz

    Hmm, jak nie wyskoczą z ceną 70zł to kupię, bo tak jak z Tichu – jeden egzemplarz dla przyzwoitości trzeba mieć :) No i w sumie zrobienie dodatkowego koloru to sporo roboty, to moją cierpliwość wyceniam na 35 zł ;)

  4. Ink

    Nie wyskoczyli – koło 40zł jest

  5. melee

    Gra się jednak sporo inaczej niż w Tichu, najważniejsze wydaje się odpowiednie zarządzanie swoimi „feniksami”. Ale zagraliśmy tylko kilka rozdań.

  6. Ja_n

    Potem z Pauliną tłukliśmy jeszcze kilka partii w 2 osoby.

  7. No i kurcze przeczytałem. To był błąd… Teraz muszę kupić.
    Ja_n, rozerwę jak Cię spotkam, opróżniasz mi portfel ;) :)

  8. Dopiero co wróciłem i czekała na mnie paczka z Rebela, a przez Ciebie muszę już robić kolejne zamówienie… Ja_n bój się Boga w niektórych domach nie wolno wymawiać słowa Tichu bo konsekwencje są straszne ;)

  9. Merry

    I pomyslec, ze dopiero co wrocilismy z 3ssen a tu juz trzeba gre kupic:D

  10. Merry

    O.okazuje sie ze juz zamowione;D

  11. Eh, również się złamałem i gra zamówiona :(

  12. Sorry, że się Wam wtrącam do przyjemnej rozmowy, ale nie wiem, czym się tutaj podniecać. Gra chodzi na 2-3 osoby, jak chcecie grać w więcej to macie Tichu, by grać w Haggis na 2 osoby wystarczy standardowa talia od 2 do 10 + J, D, K w 4 kolorach (bez asów), proszę przeczytać zasady i grać. Bonusowe punkty na niektórych kartach nalicza się na końcu rozgrywki. Nie zrozumcie mnie źle, doceniam wkład autora w wymyślenie zasad, ale ten cały szum i ekscytacja to lekka przesada, jest mnóstwo gier na zwykłej talii kart, słyszeliście o nich? Pozdrawiam. Sie ma.

  13. @Megamaniac
    Jest też mnóstwo gier, których wykonanie samemu zajmuje prawie nic czasu i prawie nic nie kosztuje, ale jednak jeżeli cena gry jest poniżej 50zł to coś ciągnie, żeby ją kupić jak się ma tylko pieniążki i mieć oryginał, w pudełku itd. ;). Takie zboczenie, sam się na tym łapię :).

  14. Zresztą Ja_n powyżej chyba wspominał, że w Haggis jest 5 kolorów a nie 4. No chyba, że w instrukcji autor dał jakiś wariant na standardową talię, choć to byłoby dziwne z marketingowego punktu widzenia ;)

  15. @Bartek 5 kolorów jest używanych przy 3 graczach, a przy 2 dokładnie 4 kolory jak w tradycyjnej tali

    @gra jest rzeczywiście ładnie wydana

  16. Aha, no to w takim razie rzeczywiście można grać w to zwykłą talią, przynajmniej przy dwóch osobach gorzej przy trzech. Choć i to nie jest wielki problem, bo jak mamy 3 osoby to już można grać w tichu, wariant na 3 osoby z tego co pamiętam jest w oficjalnej instrukcji w pudełku z grą.

  17. melee

    tylko jeszcze na części kart są punkty, trzeba by je dopisać ręcznie, czy ma to sens?

  18. kwiatosz

    W Tysiącu wartości punktowe można zapamiętać, to można i tu ;)
    A;e generalnie na pewno trudniej zrobić samoróbkę niż Tichu – czy jest ktoś, kto kupuje nową talię Tichu jak mu się stara zużyje?

  19. Ja_n

    Wartości punktowe są łatwe do zapamiętania. Karty 3, 5, 7 i 9 są warte 1 punkt. Karty J, Q i K są warte 2, 3 i 5 punktów. Ale nie rozumiem tych dywagacji, karty są bardzo dobrej jakości, karty specjalne (J, Q i K) nie mają rewersów (na rewersie jest to samo co na awersie), co ułatwia i rozdzielenie po rozdaniu, punkty są wyraźnie oznaczone na kartach, co ułatwia liczenie punktów na koniec rozdania. Samoróbka będzie trochę tańsza, ale pozbawiona tych wszystkich zalet, dla mnie kompletnie bez sensu. Ale może jestem nienormalny, bo ja na przykład kupuję kolejną talię Tichu jak stara się zużyje, choćby przez szacunek (a może wdzięczność?) dla autora.

  20. Ja_n: „choćby przez szacunek (a może wdzięczność?) dla autora” – brawo, słuszne podejście, zwłaszcza w czasach, gdy akt twórczy (gry, audio, whatever) jest dla homo sapiens zbyt trudny do zmierzenia. Kudos!

  21. Piąty kolor w samoróbce nie powinien być problemem dla kogoś kto ma już zaginione miasta. J,Q,K można zrobić z kart zakładów, których jest wystarczająca ilość.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*