Home / Targi w Essen / Essen 2010 / Essen – dzień 3, prezentacja Vinhos

Essen – dzień 3, prezentacja Vinhos

Wreszcie Vinhos – mocno czekałem na tę prezentację. Plansza jest niezwykle zatłoczona i skomplikowana, a w dodatku naprawdę spora. Dodatkowo gracze mają swoje plansze, na których też toczy się gra. W grze gracze produkują wino w regionach winnych Portugalii (jest ich w grze 8). Akcja gry trwa 6 lat. Na początku gracze kupują winnice. Po pierwszych trzech latach w grze odbywa się konkurs winiarski i można wysyłać tam swoje butelki i ekspertów żeby zdobyć punkty. Podobnie jak w Grand Cru, wyprodukowane wino jest starzone na planszach graczy, co obrazuje się przesuwaniem go w prawo na kolejne pola.

W centrum planszy jest obszar podzielony na 9 pól (3×3) po którym poruszają się piony graczy w celu wykonywania akcji zobrazowanych na danym polu. Przesunięcie się na sąsiednie pole jest bezpłatne, skoki o 2 pola już kosztują gracza. Pola mogą też być blokowane przez innych graczy, którym wtedy też trzeba płacić. Trochę mnie zaniepokoiło, że autor po wyjaśnieniu jak poruszać się na tym obszarze stwierdził, że to w zasadzie jest cała gra :).

Czego jeszcze się dowiedziałem – na początku chcemy wyprodukować dużo wina, z czasem zaczyna nam bardziej zależeć na jakości. Jakość wina zależy od wielu modyfikatorów, między innymi takich jak prestiż regionu, w którym mamy winnice, enolog którego zatrudniamy, można też lobbować u opinotwórczych ekspertów. Enologowi trzeba płacić pensję z banku, nie można wypłacić mu z zasobów gracza. Żeby na koncie w banku pojawiły się pieniądze, trzeba najpierw sprzedać wino. Eksperci mają swoje przyzwyczajenia i upodobania – wysoko cenią różne cechy u danego winiarza. Trzeba lawirować żeby dopasować się do ich gustu.

Autor postarał się o wiele portugalskich akcentów w grze. Są tam knajpki w których śpiewa się fado – tam sprzedajemy wino. Wiele terminów na planszy jest po portugalsku. Czas gry to 45 minut na gracza, to prawdziwie skomplikowana produkcja. Niestety, jeśli chodzi o temat, to kolejna gra o winach, w których o jakości wina decydują rzeczy nieistotne – opinia ekspertów, prestiż regionu itp. Jest to też gra, która może robić wrażenie przekomplikowania i wrzucenia do w sumie prostem mechaniki wielu komplikujących szczegółów. W efekcie otrzymuje się grę trudną, skomplikowaną, ale czy lepszą? Trudno mi ocenić. Muszę zagrać, jednak w moim prywatnym rankingu gier o winach szala przechyla się wyraźnie na korzyść Grand Cru.

13 komentarzy

  1. Jax

    beznadziejna prezentacja, bełkotliwa, niezrozumiała i chaotyczna, dno
    a co do gry – zobaczymy :)

  2. Ja_n

    To powszechna dość słabość tych prezentacji. Albo autorzy opowiadają zasady, zagłębiając się niepotrzebnie w nieistotne detale, albo jadą po łebkach, ale w taki sposób, że nie wyłania się z tego żaden spójny obraz. Chociaż ta konkretna prezentacja nie była najgorsza. Najgorszy jednak był Merkator. Zupełnym kuriozum był początek, gdy Uwe Rosenberg chcąc pokazać planszę gracza do kamery przez kilka minut opowiadał o grze zasłaniając swoją twarz tą planszą. Wyglądało to przezabawnie – jakby nie chciał być filmowany i ukrywał w ten sposób twarz.

  3. melee

    na pewno są też jakieś bariery językowe, stres jest dużo większy, nie jest tak łatwo formułować zdania itp.

    mnie zupełnie vinhos nie przekonuje, złożone gry nie są złożone dlatego, że mają tysiąc pól i tabel na planszy

  4. Avatar

    Czyli wychodzi, że to jednak Niemcy się bardziej znają na winie od Portugalczyków wbrew wcześniejszym obawom Ja_na ;)

  5. Ja_n

    @melee – Tak, mam identyczne podejście – dlatego nie lubię na przykład Shipyarda. Z drugiej strony, Vinhos świetnie sobie radzi w rankingu GeekBuzz. Może to być patriotyczny odruch Portugalczyków, a może jest w tej grze coś ciekawego.

    Jeszcze jeden szczegół sobie przypomniałem – autor opowiadając o akcjach dostępnych w grze podkreślił, że jedno z pól jest szczególnie atrakcyjne i zdarza się, że wszyscy tam siedzą. I wytłumaczył, że dlatego właśnie są opłaty za wchodzenie na zajęte pole, żeby wszyscy tam nie włazili non stop. Jeżeli tak właśnie jest w tej grze, że niezbalansowanie akcji wyrównuje się dodając mikroregułę, to taka gra mnie na pewno nie przekona. Ale to wszystko jest gdybanie i z pewnością trzeba zagrać przed wyrokiem :). I to pewnie ze 2-3 razy.

  6. Avatar

    Ale fajny screen z geek buzza:
    Magnum Sal na 2 miejscu w high traffic, Master of Economy 4 a w low traffic prowadzi Show Business.

    Panie Turek! Kończ pan te targi! :D

  7. Avatar

    Ja_n czy mógłbyś do swoich felietonów dorzucać jakieś fotki z omawianych gier w imię zasady „Jeden obraz wart jest tysiąca słów”?

  8. Avatar

    Ja przyznam szczerze, że trudno mi te prezentacje zobaczyć do końca. Elementy ledwo widać, autor coś tam nawija o grze, najczęściej wdając się przesadnie w szczegóły, do tego różnie bywa również z dźwiękiem. Co to za prezentacja, jak nie bardzo widzę co jest na planszy, nie mówiąc już o kartach, czy żetonach. Takie pogaduchy.

    Ja_n, mam wrażenie, że przesadnie podchodzisz do mechaniki gier o tematyce winnej. Pamiętam, jak graliśmy w CoH i narzekałeś na losowość. Ja mówiłem, że starcia kilku drużyn piechoty na froncie raczej były losowe. Na co odpowiadałeś, że jakbyś chciał sobie pobiegać z karabinem, to byś pojechał na poligon. A w sprawie wina wymagasz od gier idealnego odwzorowania rzeczywistości?

  9. Ja_n

    @Geko: rzeczywistość jest głęboko, głęboko bardziej skomplikowana :). Chciałbym jedynie, żeby w grze nie było trywializacji, która obraża osoby choćby średnio zainteresowane tematem :). Poza tym na prymitywne uproszczenia narzekałem tylko w Toscanie. Tam naprawdę mechanika ma tyle wspólnego z produkcją wina co Filou z prowadzeniem hodowli kotów rasowych :).

  10. Avatar

    Zgadzam się z Geko, w tym czasie co o oni tłumaczą te gry czyli zazwyczaj jakieś 20 minut to nawet można zdążyć przeczytać całą instrukcję do danej gry i wynieść 10x więcej niż z tej ich prezentacji.

  11. Jax

    ktoś tu chyba język musi podszlifować ;)

  12. Ja_n

    @RasTafari – postaram się, chociaż uważam, że lepiej kliknąć na link do BGG i tam pooglądać. I tak musiałbym tamte zdjęcia przeklejać, to dodatkowa robota, moim zdaniem niepotrzebna. Ale w sytuacji gdy to ewidentnie by się przydało, zrobię tak (patrz opis Loch Ness w kolejnym wpisie).

  13. Avatar

    Jax, to nie chodzi o język, tylko o sposób prowadzenia prezentacji. A ze względu na stałą kamerę prezentacje mają w zasadzie charakter opowiadania o grze, z machaniem elementami z daleka. Więc trzeba dobrze opowiadać, żebym przez ten kilkanaście minut nie zaczął ziewać. Przykładowo w przypadku prezentacji Cywilizacji od FFG przez kilkanaście minut dowiedziałem się naprawdę niewiele (że budujemy miasta i przy walce ustawia się karty (nie zrozumiałem za bardzo, co na nich jest) w walczące kolumny). Dalej już mi się nie chciało słuchać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*