Archiwum ŚGP – Ewolucja w grach
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Młody Karol Darwin nie był wzorowym uczniem. Jego ojciec był przekonany, że niezbyt rozgarnięty młokos przyniesie tylko wstyd sobie i rodzinie. Zapewne nie przyszło mu wówczas do głowy, że dokonania syna zainspirują i podzielą ludzi całego świata, w dodatku na całe stulecia. Jednym z dowodów na doniosłość teorii ewolucji może być także wykorzystywanie jej (i przy okazji wypaczanie) w przemyśle rozrywkowym, również przez autorów i wydawców gier planszowych.

Redakcja ŚGP postanowiła przyjrzeć się i porównać ze sobą gry planszowe, których mechanika jest oparta o teorię ewolucji. Wybraliśmy trzy najbardziej znane tytuły, czyli Evo, Ursuppe i Urland. Zacznijmy porównanie od ich popularności wśród graczy. Evo cieszy się sporym powodzeniem na polskim rynku, w znacznej mierze dzięki bardzo dobrej cenie. Nie bez znaczenia są także opinie osób, które wcześniej Evo poznały i gorąco zachwalają. Znacznie słabsza jest pozycja Ursuppe (angielska nazwa: Primordial Soup). Choć wiele graczy słyszało o tej grze, nie zdobyła ona dużego rozgłosu. Niewątpliwie przyczyną tej sytuacji jest dotychczasowy brak Ursuppe w ofercie najważniejszych polskich sklepów. Ostatnia porównywana gra, czyli Urland, jest już kompletnie nieznana. Bardzo nieliczni o niej słyszeli, nie wspominając już o zagraniu. Czy rozkład popularności odpowiada jakości tych tytułów? Przekonajmy się.

Temat

Jeśli miałbym jednym słowem określić tematykę omawianych gier, to wszystkie trzy pudełka kryją rozrywkę w tych samych klimatach – ewolucja. Tu jednak podobieństwa się kończą. Gracze w Evo decydują o losach kilku gatunków dinozaurów. Muszą konkurować na dość ciasnej wyspie, a sen z powiek spędza im szalejący klimat. Zmiany pogody sprawiają, że przeżycie na znacznych obszarach wyspy jest bardzo utrudnione, a czasami wręcz niemożliwe. Trzeba walczyć i to w dosłownym znaczeniu – nasze dinki często stają się bardzo agresywne i tępią konkurujące gatunki. Dodatkowo, żeby grze dodać smaku i umieścić nasze dokonania we właściwej perspektywie, nad Ziemią wisi widmo zbliżającego się meteorytu. Rozgrywka się skończy, gdy meteoryt uderzy w planetę, jednak dokładnego momentu Armageddonu nie sposób przewidzieć.

Ursuppe przenosi nas do niewielkiej kałuży, a właściwie do kropelki zupy pierwotnej, czyli mieszaniny związków organicznych. To właśnie ona dała początek życiu na Ziemi. Spędzimy w tym uroczym miejscu wystarczająco dużo czasu, żeby zaobserwować jak nasze ameby się rozmnażają, potem niemal giną z głodu i kilka razy mutują, czasem w bardzo pomysłowy sposób. Pierwotniaki będą pływać w kałuży, unoszone przypadkowymi prądami, konsumować napotkane w zupie związki organiczne i wydalać inne związki organiczne (które będą potem pożywieniem dla konkurencyjnych ameb). Co za tym idzie będą podejmować rozpaczliwe wysiłki wzięcia swojego losu we własne ręce (których przyroda im niestety poskąpiła).

Wreszcie Urland roztoczy przed nami niezapomniany pejzaż wulkanicznego archipelagu. W wodach otaczających te dzikie wyspy aż kłębi się od osobników kilku gatunków ichtiozaurów. Te urocze zwierzaki raz po raz ogarnia szał prokreacji. Od czasu do czasu gadom uda się wyczołgać na ląd i tam w spokoju oczekiwać na moment, gdy wyspa ta będzie źródłem punktów zwycięstwa. Na marginesie – taki sposób punktowania chyba najtrudniej ze wszystkich omawianych tu mechanizmów odnieść do realnego świata. Spokojne wylegiwanie się na wyspie w oczekiwaniu na punkty, od czasu do czasu przerywa nagły wybuch paniki – instynkt ichtiozaura podpowie naszym milusińskim, że wyspie grozi wybuch wulkanu i trzeba uciekać. Jednak wulkan niemal zawsze wybucha całkiem w innym miejscu, szerząc spustoszenie wśród niczego nie spodziewających się zwierząt. No i ostatecznie spokój zakłóca również samo naliczanie punktów – w jego trakcie na danej wyspie mogą wyginąć najsłabsze gatunki.

Mechanika

Mechanika wszystkich trzech gier ma sporo cech wspólnych. W każdej z nich gracze kierują wybranym gatunkiem zwierząt, który we wrogim środowisku walczy o przetrwanie i dominację. W każdej z tych gier kluczem do sukcesu może być umiejętne kierowanie ewolucją naszego gatunku, czyli odpowiedni dobór mutujących genów. Tu właśnie mamy najważniejsze uproszczenie i wypaczenie wiekopomnego dzieła Darwina – gracze świadomie i w przemyślany sposób dobierają nowe geny dla swoich zwierzaków, nic nie dzieje się przypadkowo. Takie podejście ma znacznie więcej wspólnego z kreatywizmem niż z ewolucją, ale wszystkie trzy gry tylko na tym zyskują.

Evo, zdjęcie: Bonaparte

 

Mamy też oczywiście różnice w mechanice. W Evo największy nacisk jest położony na zmienny klimat i wędrowanie dinozaurów na tereny dopasowane do aktualnej pogody. Tam przeżyją bez trudu. W przemieszczaniu pomagają dodatkowe nogi, które można uzyskać w wyniku mutacji. Czasem trzeba wygryźć wrogie gatunki (dosłownie) z bezpiecznych obszarów – tu również przydatne są nowe geny. W utrzymaniu dużego stada bardzo pomaga rozmnażanie – znowu jest ono bardziej efektywne, gdy odpowiednio zmutujemy nasz gatunek. Są też w grze geny, które pozwalają naszym pupilom lepiej znosić klimat. Nowe cechy zdobywamy dzięki licytacji oddając w tym celu punkty zwycięstwa, które zdobywamy co rundę – ich liczba zależy od wielkości naszego stada.

Również w Urlandzie licytujemy nowe geny, jednak zdarza się to dość rzadko – jedynie trzy razy w ciągu gry. Geny są bardzo zróżnicowane, niektóre bardzo mocne, inne średnio przydatne. Najoryginalniejszym (i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym) elementem mechaniki jest sposób punktowania. Co rundę dwóch graczy prawie nic nie robi. Jeden z nich wybiera wyspę, na której będzie po tej rundzie punktacja, a drugi może się zastanawiać, jaką wyspę będzie mógł wyznaczyć do punktowania w kolejnej rundzie (czyli naprawdę nie ma nic do roboty). Pozostali uczestnicy mogą zgadywać jaka wyspa została wybrana i próbować wywalczyć na niej przewagę liczebną swoich ichtiozaurów. Niestety nie mają za dużych możliwości, choć dobrze dobrane geny potrafią ułatwić im zadanie. Ten mechanizm przy trzech graczach prowadzi do nieco kuriozalnej sytuacji – dwaj z nich co rundę nic nie robią, tak naprawdę gra tylko trzeci.

Ursuppe ma najbardziej rozbudowaną i najciekawszą mechanikę ze wszystkich trzech omawianych tytułów. Co rundę w naszej kropli zupy pojawia się prąd przerzucający ameby w losowym (choć wspólnym dla nich) kierunku. Każdy gatunek dysponuje pewnym zasobem energii biologicznej. Może ją zużywać na próby przeciwstawienia się prądom lub na mutowanie. Gdy okaże się już gdzie nasze ameby wylądują w danej rundzie, konsumują znaleziony tam pokarm i wydalają produkty spalania materii. Muszą dbać o różnorodną i zbilansowaną dietę – jeśli brak tam pożywienia albo nie jest ono wystarczająco zróżnicowane, ameby głodują. A zbyt długie głodowanie z pewnością je zabije (rozpadną się wtedy na pokarm dla innych ameb). Geny w Ursuppe nie są licytowane. Gracze wykupują je za punkty biologiczne, w kolejności zależnej od aktualnej sytuacji w grze. Mutacje są dość zróżnicowane i lepiej zbalansowane niż w Urlandzie. Dzięki szerokiemu wachlarzowi dostępnych genów można wybrać wiele strategii prowadzących do sukcesu. Nasze ameby mogą być krwiożerczymi potworami, zabijającymi inne gatunki, jeśli tylko głód zajrzy im w oczy (choć ameby nie mają ani krwi, ani oczu). Mogą być szybkie jak wiatr, umiejętnie przemieszczając się tam, gdzie jest pożywienie.

Ursuppe, zdjęcie: Jeff

 

Mogą zadowalać się bardzo monotonną i ubogą dietą, broniąc się przy tym skutecznie przed drapieżnikami. Wreszcie mogą zostać pasożytami i żywić się wysysając energię biologiczną z innych gatunków. Możliwości jest mnóstwo i każdy gracz może wybrać najlepszą dla niego kombinację cech gatunkowych. Jednak nie można przesadzić ze stopniem skomplikowania naszych jednokomórkowców. Im ameba bardziej rozwinięta, tym groźniejsze dla niej jest promieniowanie ultrafioletowe, które może zniszczyć zdobyte z takim wysiłkiem geny. Punkty zwycięstwa zdobywamy za liczebność populacji naszych ameb (podobnie jak w Evo), ale także za liczbę nabytych przez nie nowych genów.

Rozgrywka

Tu już podobieństw praktycznie brak. Mamy do czynienia z trzema kompletnie różnymi grami. Najdłuższa i najbardziej skomplikowana z nich to Ursuppe. Nad każdym ruchem trzeba się poważnie zastanowić. Przemyśleć, które z naszych ameb najprawdopodobniej zginą z głodu, a które chcemy ratować. Czy posiadane punkty biologiczne będą nam potrzebne do zdobycia genów (jakie geny są jeszcze dostępne?), czy też możemy je roztrwonić ratując nasze żyjątka? Jak śmierć naszych ameb wpłynie na sytuację pozostałych gatunków? Jaką strategię doboru mutacji należy wybrać? Te wszystkie decyzje powodują, że jest nad czym łamać sobie głowę. To oczywiście wpływa na długość rozgrywki i czas oczekiwania na swój ruch. Sytuację pogarsza tu jeszcze sporo czynności manualnych, które trzeba wykonywać co rundę. Te wszystkie elementy powodują, że Ursuppe jest pozycją przeznaczoną dla graczy przychylnie nastawionych do długich, mózgożernych rozgrywek. Z pewnością nie powinny do tej gry siadać osoby, którym gdzieś się tego wieczora spieszy.

Rozgrywka w Urland także potrafi trwać całkiem długo. Krócej niż Ursuppe, ale i tak może się przeciągnąć do dwóch godzin. Moim subiektywnym zdaniem, słowo „przeciągnąć” jest tu jak najbardziej na miejscu, ponieważ w najlepszym przypadku (czyli przy 5 graczach), 40% czasu rozgrywki spędzimy nic nie robiąc. To niestety sprzyja oderwaniu uwagi od gry i zajęciu się czymś innym. Na przykład podlewaniem kwiatków, przygotowaniem herbaty, oglądaniem telewizji itp. Takich graczy trudno zmobilizować do szybkiego i sprawnego grania i to jest kolejny powód ciągnięcia się potyczki.

Urland, zdjęcie: Kiko_Senda

 

Evo znajdziemy na przeciwległym biegunie w stosunku do Ursuppe. To lekka, szybka i wesoła rozrywka dla całej rodziny. Choć emocje podczas rozgrywki potrafią być całkiem spore (włączając w to wściekłość na współgracza, którego drapieżne bestie sprawiają, że stajemy się ginącym gatunkiem), gra wyrównuje to poczuciem humoru. Lekkim zgrzytem w Evo są karty specjalne, które dobieramy dość losowo i które mają mocno zróżnicowaną siłę. No i dodatkowo, są one po niemiecku, co nieco odstrasza (chociaż kupując grę w polskim sklepie można otrzymać polskie tłumaczenie kart).

Podsumowanie

Mamy do czynienia z trzema interesującymi tytułami. Okazuje się, że teoria ewolucji jest bardzo atrakcyjnym tematem. Gra o takiej mechanice pozwala odczuć na własnej skórze, jak twarda może być walka o przetrwanie gatunków. To właśnie klimat tych produkcji jest ich wielkim atutem. Odważę się stwierdzić, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zaczynając od lekkiego Evo aż do dość skomplikowanego i długiego Ursuppe. I właśnie te dwa tytuły gorąco polecam wszystkim amatorom gier ewolucyjnych. Ursuppe to jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Uważam że bez tej pozycji moja kolekcja nie mogłaby się obejść. Evo to ścisła czołówka gier rodzinnych, równie lub nawet bardziej interesująca niż prawdziwe rekiny tego rynku, jak choćby Osadnicy z Catanu czy Carcassonne. Urland to pozycja dla kolekcjonerów, zapaleńców tej tematyki. Została opracowana i wydana przez autorów Ursuppe, cztery lata po sukcesie poprzednika, jednak tym razem twórcom nie udało się uzyskać równie dobrego efektu.

Artykuł pierwotnie pojawił się w czasopiśmie Świat Gier Planszowych #1.

3 komentarze

  1. schizofretka

    Przy przytaczaniu artykułów które mają powyżej 10 lat przydałby się przynajmniej paragraf podsumuwujący z punktu widzenia czasu. Zawsze chciałem zagrać w Ursuppe, lecz nie dane było mi przez jej małą popularność. Jak dziś należy traktować stwierdzenie, że to jedna z najlepszych gier, w jakie grałeś?

  2. Ja_n

    Ursuppe nadal daję 10 na BGG, ale trzeba przyznać, że w znacznym stopniu z powodu trudności w znalezieniu graczy. Dzisiaj ta gra już wygląda lekko staro, mnóstwo manualnych czynności do wykonania nieco uwiera, ogromna losowość przy długim czasie gry zniechęca graczy w trakcie rozgrywki. Gra mi się fajnie, ale ja mam do tej gry sentyment. Granie z nieprzygotowanymi ludźmi, nie wiedzącymi że gra jest nieco retro i jest bardziej ciekawostką niż eurogrą nie może rozczarować. A artykuł nie ma powyżej 10 lat.

  3. Avatar

    Pierwszy numer był chyba na początku 2007-artykuł ma 4 i pół roku

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
wordpress_test_cookie

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings