Home / Targi w Essen / Essen 2010 / Mord Im Arosa – wysłuchaj kto jest mordercą

Mord Im Arosa – wysłuchaj kto jest mordercą

Gdy usłyszałem, że Filip przyniesie na piątkowe granie, grę na słuch… no cóż – myślałem, że się przesłyszałem. Grałem już w grę na dotyk – Visionary, na spostrzegawczość m.in.Set, gry zręcznościowe, gry logiczne, ale jeszcze nigdy w planszówkę gdzie to słuch odgrywałby najważniejszą rolę. Podchodziłem do gry jak do przysłowiowego jeża – oj jak bardzo się pomyliłem. Po 15 minutach obcowania z grą byłem zachwycony, a przy najbliższej okazji gra wylądowała w mojej kolekcji.

Przedstawiam Wam Mord Im Arosa – Morderstwo w hotelu Arosa.

[youtube 7TQ42y1u-a4]


12 komentarzy

  1. carol

    Wygląda super! Też chcę! Tylko gdzie to kupić? I za ile?

  2. Avatar

    Kupowałem podczas wspólnego zamówienia w Niemczech. Gra kosztowała około 80zł.

    Myślę, że wystarczy się zgłosić do jednego z polskich sklepów i sprowadzą to na zamówienie

  3. Avatar

    @yosz: przy stwierdzeniu, że nigdy nie graleś w grę gdzie sluch odgrywa najważniejszą rolę nie zapomnialeś przypadkiem o Igloo Pop?

  4. Avatar

    Nie grałem :) ale fakt że o Igloo Pop zapomniałem

  5. clown

    Znakomity pomysł na grę – dzięki yoszu za rzut okiem.

  6. Avatar

    Gra intrygująca, chętnie przemyślę zakup. Bardzo fajny „rzut okiem” – klarownie wyjaśnione zasady, wyraźny dźwięk, super.

  7. Avatar

    Hmm, a mi po recenzji gra wydaje się zupełnie przeciętna i męcząca.

  8. scheherazade

    Mnie się ta gra podoba – lekka gra rodzinno-imprezowa. Pachnie wiosenną świeżością ;-)

  9. Avatar

    @clown
    powinieneś napisać – dzięki yoshu za rzutu oku :)

  10. Ja_n

    Fajna recenzja, pomysł na grę brzmi świetnie i sam się dałem przekonać – kupiłem ją tylko dlatego, że widziałem że yosz zamawia i poczytałem na BGG (od dawna szukam dobrej gry dedukcyjnej i w pierwszym odruchu myślałem, że taki jest Mord im Arosa). Niestety trochę się rozczarowałem – gra jest bardziej pamięciowa niż słuchowa, trzeba cały czas nasłuchiwać, porównywać to co się usłyszy z sytuacją na planszy, pamiętać kto ma jakie kostki na którym piętrze (bo oskarżyć można więcej graczy, nie tylko jednego – można powiedzieć, że szukamy śladów kilku osób na konkretnym piętrze). Dodatkowym problemem może być wrzucanie kostek – większość z nich zatrzymuje się na 2-3 górnych piętrach, gra się trochę psuje zwłaszcza gdy zatrzymają się tam „zwłoki”. Tak więc gra jest moim zdaniem ok, ale bez żadnej specjalnej rewelacji, oceniłbym ją 3/5.

  11. Avatar

    Mi po recenzji Yosza gra wygląda na takie audio-memory z doklejonym na siłę tematem. Ogólnie nie poczułem chęci spróbowania.

  12. Avatar

    Gra nie jest pozbawiona wad – na pewno w 5 osób będę grał na mniejszą ilość kostek potrzebną do skończenia gry.

    Co do ‚zatrzymywania’ się kostek na wyższych piętrach. Po ostatniej partii nie jestem do tego przekonany – następnym razem będę częściej odwiedzał 2 i 3 piętro bo jakimś cudem jak sprzątałem po grze na obu tych piętrach zebrało się po około 8-10 kostek.

    @ja_n: ja byłem w trochę lepszej sytuacji bo zamawiałem po zagraniu i dokładnie wiedziałem czego się spodziewać ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

FITS – rzut oka na wersję podróżną 

W zasadzie jest to niemal klasyczny Tetris przeniesiony na planszę. Tetrisopodobne kafelki ukladamy na szczycie i przesuwamy w dół symulując spadanie. Różnica jest taka, że nie jest to gra na czas i możemy się zastanowić gdzie najlepiej spuścić dany kocek. Nic odkrywczego. Gdzie się sprawdzi najlepiej?