Home / Artykuły / Wywiady / Wywiad ze Scottem Nicholsonem

Wywiad ze Scottem Nicholsonem

Scott Nicholson jest profesorem na Uniwersytecie w Syracuse (USA). Wszyscy znają jego audycję Board Games with Scott – poniżej znajdziecie obszerny wywiad, jakiego udzielił redakcji www.gry-planszowe.pl. Jeżeli chcecie posłuchać jak Scott opowiada o grach zapraszam na jego stronę internetową.

Powiedz nam o sobie i swojej pracy.

Jestem profesorem na School of Information Studies na Uniwersytecie Syracuse i dyrektorem programowym na Masters in Library and Information Science. Byłem bibliotekarzem i teraz uczę ludzi, którzy są bibliotekarzami. Mój pierwszy dyplom zdobyłem z matematyki i informatyki z tego powodu pracowałem jako specjalista komputerowy a także byłem statystykiem w Citibanku.

Czy używasz swego doświadczenia związanego z grami w swej pracy na Syracuse University?
 
Ponad rok temu uruchomiłem na uniwersytecie laboratorium o nazwie Biblioteka Gier. Przeprowadzamy badania o tym, w jaki sposób biblioteki używają gier i w jaki sposób tworzą recenzje gier właściwie każdego typu – od planszowych poprzez karciane, aż do gier video itd. Więcej o naszych projektach możesz dowiedzieć się na .

Prowadzę także nowy podcast o grach i bibliotekach na http://gamesinlibraries.org.

Można także porozmawiać ze mną o moich badaniach na

Jak i dlaczego zdecydowałeś się na rozpoczęcie nagrywania BGWS?
W mojej pracy nauczyciela wykorzystuję Internet. Chciałem ulepszyć swoją pracę i podobnie jak to jest przy innych zadaniach stwierdziłem, iż aby być profesjonalistą musze stworzyć jakiś projekt, który umożliwi mi nabycie większego doświadczenia i profesjonalnie przygotuje mnie do pracy ze studentami. W grudniu 2005 stworzyłem pierwsza audycję internetową o grze Vegas Showdown.

Jestem także osobą, która kupuje często gry planszowe i wiem, że to frustrujące, gdy kupujesz grę, która nie jest tym, czego oczekiwałeś. Staram się pomóc ludziom w podobnej sytuacji i próbuję w moich recenzjach opisać ludziom to, czego mogą się po grze spodziewać. Nie jest dla mnie ważne czy kupią grę – chce żeby byli dobrze poinformowani.

Jak wygląda proces nagrywania – nagrywasz sam, czy ktoś Ci pomaga?

Najpierw wybieram grę. Nagrywam audycję tylko o grach, które lubię, ponieważ jest to bardzo czasochłonne. Najpierw zastanawiam się, w jaki sposób najlepiej pokazać zalety wybranej gry, jak przekazać informacje o jej mechanice i zasadach.

Gdy nadchodzi dzień nagrania, instaluje studio, (które zazwyczaj jest schowane w szafie), włączam kamerę i zaczynam mówić. Nie używam scenariusza, ale kręcę sceny wiele razy aż do momentu, gdy jestem z nich zadowolony. Jestem sam wiec nie nagrywam zgodnie z kolejnością, w jakiej są w filmie.

Ile czasu zajmuje nagranie jednego odcinka a ile jego montaż?
Na początku kręcę wstęp, scenę otwierającą i końcową. Potem przesuwam kamerę do stołu i opowiadam trochę o grze, jej mechanice czy zasadach. W końcu robie zdjęcia komponentów potrzebnych później w montażu. Zazwyczaj całość zajmuje od 2 do 4 godzin.

Po zakończeniu nagrania rozpoczyna się długi i żmudny proces edycji. Robię się w tym coraz lepszy, ale i tak zajmuje to bardzo dużo czasu. Wszystko zależy od liczby scen oraz przejść między nimi. Każda zmiana zajmuje czas. Wycięcie sceny i umieszczenie jej na swoim miejscu, następnie odpowiednie zsynchronizowanie dźwięku, wygaszanie scen (każdy, nawet mały skok do określonego fragmentu gry wymaga dwóch ręcznie dodanych wygaszeń), czy wreszcie podkład dźwiękowy pomiędzy scenami powodują, że proces montażu zabiera około godziny na każde 3-5 minut końcowego filmu.

Następnie sprawdzam, w jaki sposób to wszystko razem zmontować, każdy montaż zajmuje około godziny.

Później wysyłam gotowy materiał do mojej ekipy testującej, która ogląda i ocenia każdy odcinek. Wiele razy z ich powodu musze ponownie nagrać niektóre fragmenty, ponieważ coś jest zrobione nie tak jak trzeba. To zabiera dodatkową godzinę filmowania, wiele więcej godzin edycji i montażu.

Następnie, w dzień udostępnienia, kilka godzin zajmuje umieszczenie plików na Internet Archive and Video, dodanie opisu, przygotowanie wpisu bloga, przygotowanie wpisów w trzech miejscach, w które wysyłam materiał (na BGG, Geeklist i recenzja gry) a później uaktualnienie bloga.

Przygotowanie gotowego odcinka BGWS to długi proces i wszystko zajmuje około godziny na jedną minutę końcowego filmu. To właśnie, dlatego tworzę tylko jeden odcinek na miesiąc i tylko dla gier, które lubię. Z drugiej strony właśnie, dlatego jestem członkiem On Board Games (http://onboardgames.com), gdyż tam mogę porozmawiać o grach, które nie podobają mi się aż tak bardzo.

Bardzo naturalnie zachowujesz się przed kamerą – masz jakieś doświadczenie aktorskie?

Tak. Bralem udział w konkursach krasomówczych w szkole średniej. Jedna z rzeczy, którymi się zajmowałem to Extemporaneous Speaking (od autora: tzw. „Extemp” zajęcia w amerykańskich szkołach średnich i na uczelniach wyższych, na których uczestnik wybiera spośród trzech tematów jeden i w ciągu określonego czasu, na podstawie dostarczonych materiałów, ma przygotować wystąpienie publiczne) gdzie dostawało się temat i jedna godzinę na przygotowanie przemowy na 5-7 minut.
Teraz jako profesor spędzam całe dnie robiąc dokładnie to samo. Tak jak nie tworze scenariuszy na temat tego, co powiem w Sali wykładowej, tak też nie tworze scenariuszy dla Board Games ze Scottem. Staram się uczyć w ten sam sposób, w jaki robię filmy. Mam łatwość przemawiania do grupy.

Jesteś teraz projektantem gier. Zaprojektowałeś grę Tulipmania 1637. Opowiedz nam o niej.

To gra, która bazuje na sytuacji historycznej – pierwsza znana bańka spekulacyjna (bubble market) stworzona została w Holandii wokół handlu cebulkami tulipanów. (od autora: bubble market tymczasowy stan rynku, np. akcji, w którym cena dóbr rażąco przekracza ich wartość. Dochodzi do niego, gdy spekulacja danym dobrem powoduje wzrost cen, z kolei napędzając spekulację. W pewnym momencie mechanizm ten się załamuje i następuje krach – pęknięcie bańki – z drastycznym spadkiem cen i wartości zasobów wielu inwestorów. Tulipmania to nazwa sytuacji ekonomicznej na rynku tulipanów w Holandii w latach, 1636 – 37 na której pierwszy raz zaobserwowano bańkę spekulacyjną)

Gracze są inwestorami pracującymi nad sztucznym zawyżaniem ceny tulipanów i wykorzystywaniu sieci klientów a także siebie nawzajem. Ceny rosną i maleją, do czasu aż uzyskają taka cenę, że bańka pęka i dochodzi do krachu.

To gra spekulacyjna, w której gracze bezpośrednio manipulują rynkiem i starają się z niego wycofać zanim stanie się cos złego (nastąpi krach). Rynek jest zbudowany na podstawie dwuwymiarowych rynków z gier z serii 18xx (bez elementów związanych z pociągami). Ponieważ gra zawiera właściwie tylko elementy gry giełdowej rozegranie partii zajmuje od 30 do 45 minut. Uważam ze Tulipmania jest grą złożoną, lecz aby to zrozumieć trzeba zagrać w nią więcej niż raz, za pierwszym razem nie rozpoznasz rządzących nią zależności. Teraz, gdy niektórzy ludzie maja już większe doświadczenie (dzięki JKLM Interactive gdzie obecnie można pograć w Tulipmanię za darmo) rozgrywki polegają bardziej na manipulacji i cwaniactwie graczy. Pod tym względem to trochę jak poker- mniej jest grania w grę a więcej ogrywania innych.

Skąd wziąłeś pomysł na grę?
Po Essen 2006 pojechałem do Muzeum Tulipanów w Amsterdamie, mieli tam wielka wystawę o Tulipmanii. Pomyślałem, że: „Ludzie musza się o tym dowiedzieć”

Jak długo pracowałeś nad projektem Tulipmanii 1637?

Spędziłem jakieś 6 miesięcy pracując nad tym projektem, później uczestniczyłem w sympozjach z innymi projektantami gier i doświadczonymi graczami. Szybko tworzyłem prototypy grając 5 -10 razy dziennie i wprowadzając poprawki, zmieniałem cos pomiędzy partiami i później szybko drukowałem grę od nowa każdego ranka. To było bardzo użyteczne doświadczenie, ponieważ spędziłem bardzo pracowity tydzień grając z wieloma różnymi ludźmi. Później przekazałem gotową grę kilkunastu graczom by się z nią zapoznali i nauczyli w nią grać według zasad po to by zrobić więcej testów i korekt. Cały proces projektowania zajął mi około 2 lat.

Czy masz jakieś nowe pomysły na gry ?
Tak. Aktualnie pracuje nad gra o tematyce bibliotecznej. Gdy rozmawiam z bibliotekarzami wielu pragnie kupować moje gry. Tulipmania 1637 nie jest zaprojektowana dla zwykłego gracza – to niewdzięczna gra spekulacyjna polegająca na manipulacji. Wiec tworze lżejszą grę karcianą z wieloma ciekawymi rozwiązaniami na temat konkurencji bibliotek, starających się o tytuł Biblioteki Roku. Tak jak w Tulipmani gra będzie bazowała na prawdziwym świecie, w ten sposób symuluje decyzje, z którymi zmaga się Dyrektor Biblioteki ze skromnymi środkami i wieloma różnymi patronami.

Gry mają moc edukacyjną. Ale nie tylko poprzez bezpośrednie zwiększanie umiejętności, lecz także pośrednio poprzez tematykę i mechanizmy. Gdy tworzyłem Tulipmanie 1637 musiałem podjąć decyzje nt. mechanizmów rządzących grą wobec tego musiałem zrobić badania jak to działało w rzeczywistości i odzwierciedliłem to w grze.

Dodatkowo w najbliższym czasie stworze konspekt lekcji z użyciem Tulipmanii 1637. Nauczyciel podczas zajęć z finansów będzie mógł wykorzystać moją grę, aby pomóc studentom zrozumieć, jaką rolę „cwane pieniądze” pełnią w nadmuchiwaniu rynku i jaki wpływ może mieć kilka osób na wartości rynkowe.
Czy pamiętasz jak zaczęła się Twoja przygoda z planszówkami?

Zawsze lubiłem gry. Jako dzieciak miałem ATARI 2600, na którym cały czas grałem. Kupowałem też gry planszowe za kieszonkowe, ale nie umiałem znaleźć nikogo, z kim mógłbym w nie grac. W szkole średniej dalej zajmowałem się planszówkami grając w takie gry, jak: Cosmic Encounters i Talizman.

Grałem także w RPG – trochę w Dungeon and Dragons, więcej w Call of Cthulu, Earthdawn i Warhammera. Grywałem także w LARP-y dzięki International Fantasy Gaming Society, grając w gry fantasy z kostiumami i sztuczną bronią. Tam zainteresowałem się grami od strony projektowania scenariusza i bycia Mistrzem Gry. Zajmowałem się również Magic: The Gathering i pracowałem jako reporter dla Wizardów w The Imagination Network.

Teraz z powodu ograniczeń czasowych gram tylko w gry planszowe i video. Kiedyś grałem dużo w gry komputerowe, ale trudno jest nadążyć za wymaganiami sprzętowymi najnowszych gier. Pod tym względem o wiele lepsze są gry konsolowe.

Jak często grywasz i z kim?

Zazwyczaj gram około raz w tygodniu albo z graczami z Syracuse Boardgamers, (jest to grupa, która założyłem 5 lat temu) albo z innymi grupami znajomych. Mam wielu różnych znajomych, z którymi grywam – niektórzy wolą bardziej zwyczajne lekkie gry a inni wolą gry bardziej hardcore’owe. Gram w gry video bardziej regularnie – dość często w gry Wii

Jakie są twoje ulubione gry?
Gry planszowe? Zależy od tego, z kim gram. Wole raczej zagrać w łatwiejszą grę niż komuś narzucać moją ulubioną. To, jaką grę wybieramy tak naprawdę zależy od grupy ludzi, z którymi się spotkam.

Powiem więcej o tym, co lubię w poszczególnych typach gier:

Gry polegające na budowaniu: Lubię Puerto Rico i Agricole, bo na końcu gry mogę spojrzeć jak wygląda to, co zbudowałem i zobaczyć jak moje małe silniczki działają. Lubię gry, w których mogę stworzyć plan i go zrealizować, aby zobaczyć jak jest efektywny.

Gry ekonomiczne. Lubię wiele gier opartych na giełdzie. Od Aquire do serii 18xx. Gry giełdowe maja społeczny element manipulacji i element, który można określić zdaniem „zobacz jak to działa”.

Gry zręcznościowe i imprezowe – lubię się głupio zachowywać wiec gram w każdą grę tego typu z ludźmi, którzy to lubią

Układanki- lubię puzzle wiec lubię gry, które bazują na układankach.

Gry fantasy. Prophecy to moja ulubiona gra, ale mam słabość do wielu gier fantasy. Dungeonquest to jedna z moich ulubionych gier. Descent mnie tak bardzo nie rusza, bo uważam ze za dużo w nim taktyki i za długo się rozkręca. Wole bitwy w Warhammer Quest i Prophecy niż w Descent.

Rzeczy, których nie lubię:
Gry wojenne. Wolę budować niż niszczyć. Nie gram w gry wojenne, bo nie mam dobrego nastawienia do nich. Wliczam w to gry takie jak Diplomacy i Twilight Imperium. Jedyną gra wojenną, która mi się podoba jest War on Terror, uwielbiam ją za to, że gdy odpadniesz, (co zawsze mi się zdarza) stajesz się czarnym charakterem.

Ciągła konfrontacja. Gry takie jak Taj Mahal i Caylus polegają na ciągłej konfrontacji, co jest męczące. Wołałbym grę z mniejszą ilością zdarzeń konfliktowych, ale które byłyby kluczowe dla przebiegu rozgrywki niż taką gdzie każdy moment polega na konfrontacji. O wiele bardziej wolę zbudować plan a później zmierzyć się z kilkoma kluczowymi momentami, niż ciągłą walkę w niektórych grach. Nie chcę być zmuszony do myślenia i walczenia przez cala grę – wole strategię niż taktykę.
Jeżeli chcesz wiedzieć, co sądzę o poszczególnych grach spójrz na oceny na BoardGameGeek – tam wyrażam swoje opinie o wielu grach. Posługuję się skalą BGG wiec moje oceny z reguły są znacznie poniżej średniej… ale jako badacz czuję się zobowiązany stosować do podręcznika oceniania.

Co wiesz o naszym kraju?
Niewiele. Mam znajomą, która pochodzi z Polski, jeździ tam regularnie, wiec dowiaduje się nieco z jej opowiadań i dzięki jedzeniu, które od czasu do czasu mi serwuje. Nie zdziwiłbym się gdyby kiedyś zawiodła mnie tam jakaś konferencja akademicka – jako profesor bywałem w wielu miejscach (Pekin, Dubrownik, Trondheim itd.)

Czy wiesz ze BGWS jest popularnym podcastem również w Polsce?
Juz mnie nie zaskakuje że ludzie na całym świecie mnie znają. Kiedy pojechałem do Essen byłem zszokowany tym ilu ludzi mnie od razu poznało. Tam tez zdałem sobie sprawę ze mam fanów na całym świecie. Jako ze wiele gier, które opisuję nie jest dostępnych wszędzie ważne jest by wiedzieć, że dana gra jest właśnie tą grą, której szukasz.

Czy znasz jakieś polskie gry?
Jedyna, o której słyszałem to Neroshima Hex, ale jak wcześniej wspomniałem nie lubię gier wojennych wiec i tej nie próbowałem. Sprowadzanie gier jest drogie (szczególnie płacąc w dolarach) wiec jestem bardzo wstrzemięźliwy i nie sprowadzam gier, których nie znam za dobrze.

Kiedy dołączysz, jakąś polską grę do BGWS?

Gdy zagram w jakąś polską grę, która mi się spodoba! Jestem oczywiście otwarty na sugestie i jeżeli są jakieś polskie produkcje lub projektanci, których gry byś mi polecił wyślij mi e-mail z zasadami a ja rzucę na nią okiem. Prowadzę dyskusje o grach na On Board Games a także na Games in Libraries wiec mam wiele forów do dyskusji.
Scott

Dziękuję za wywiad

Wszystkie zdjęcia pochodzą z: http://flickr.com/photos/snicholson/.
Zdjęcie okładki Tulipmania 1637 ze strony autora gry http://www.boardgameswithscott.com/.

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

7 komentarzy

  1. Marek Pańczyk
    Marek Pańczyk

    Bardzo fajny wywiad, więcej takich :)

  2. Avatar
    Jarosław Czaja

    Bardzo ciekawa rozmowa. Dzięki!

  3. Avatar
    Bartosz Sawicki

    Super wywiad ze świetnym prezenterem gier – nawet jeśli nie wszyscy podzielają jego gusta planszówkowe – caylus commando :)

  4. Avatar

    Powiedzcie… Czy tylko mnie pomysł na grę o bibliotekach wydaje się tak strasznie głupi? :)))) I ta pasja z jaką o tym mówi:))))))) :D

  5. Avatar
    Artur Jedliński

    Super wywiad, dzięki max_star. Co do Scotta – podziwiam, że ma czas i chce mu się wykonywać tak olbrzymią robotę.

  6. Avatar
    Artur Jedliński

    Wywiad natchnął mnie do ściągnięcia sobie Tulipmanii. Okładka nie wygląda zbyt zachęcająco i właściwie nie interesowałem się tym tytułem – a wygląda na to, że dotyka bardzo ciekawego (i niestety bardzo aktualnego) problemu kapitalu spekulacyjnego.

  7. Avatar

    Witek Senenko – Z tego co wiem Scott w swojej pracy naukowej zajmuje się min. grami w bibliotekach. Ponieważ dzialają one inaczej niż u nas (zdaje się że są utrzymywane ze składek członków) posiadają szerszą oferte (min. gry planszowe, dużo spotkań i innych około bibliotecznych atrakcji). Badania (z tego co się orientuję) mają na celu stwierdzenie/pokazanie że dobra kolekcja gier sciąga więcej członków do bibliotek (= wiecej $) oraz jaka kolekcja może być w tym kontekscie uważana za dobrą.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*