Home / Artykuły / Felietony / Monopoly rozpala wyobraźnię

Monopoly rozpala wyobraźnię

Dlaczego musimy zastanawiać się jak przekonać graczy w Monopol do innych gier? Może lepiej zostawić ich w spokoju? Może poprostu to pierwszy krok do innych gier? A może to fajna gra?

Piątkowe szkolenie w Warszawie i podróż pociągiem niesie ze sobą wiele dobrego. Po pierwsze człowiek może odetchnąć wiedząc, że właściwie już o 8.00 w piątek rozpoczął się weekend (mimo tego, że szkolenie w siedzibie producenta sprzętu komputerowego nie zawsze jest wydarzeniem interesującym) po drugie czas spędzony w podróży można wykorzystać do przesłuchania kilku (3) odcinków swojej ulubionej audycji internetowej. W 28 odcinku Planszostacji usłyszałem bardzo ciekawą dyskusję, w której Pancho wraz z ekipą zastanawiali się czy ludzi grających w Monopol przekonywać do grania w inne gry. Sam nie jestem fanem Monopolu, ale z drugiej strony jest to gra o tyle godna uwagi, że jako jeden z niewielu produktów planszówkowych jest produktem globalnym – znanym na całym świecie. Potrafię wyobrazić sobie miejsce, w którym ludzie nie znają gry Osadnicy z Catanu lub Ticket to Ride jednak mimo najszerszych chęci nie umiem tego zrobić myśląc o Monopoly.

Z całej audycji wynikało jasno, że ekipa czuje do Monopolu coś, czego nie określiłbym jako przyjaźń. Rozsądna konkluzja kończąca dyskusję była według mnie podyktowana raczej czymś na kształt kurtuazji w właściwie każdej wypowiedzi dało się słyszeć niechęć do produktu Hasbro. Jednak jest coś, co mnie zaskoczyło a co mógłbym określić słowami: Adam „Folko” Kałuża głos rozsądku w Twoim odtwarzaczu mp3. Nie pierwszy raz zgadzam się z Folko – gry planszowe są dla ludzi i przede wszystkim służą im do zabawy. Jeśli ktoś doskonale bawi się przy Monopoly to, dlaczego mamy mu przeszkadzać proponując coś innego?

Monopoly jest grą, która została sprzedana w … 250 milionach kopii na całym świecie (od roku 1935) co daje jej fantastyczna średnią około 3,4 mln na rok. Jaki jest jej fenomen? Co składa się na popularność tej gry?

Monopol na pewno jest grą: dostępną – ilość egzemplarzy dostępnych w sklepach oraz ilość „klonów” gry jest przeogromna, łatwą – zasady nie stanowią problemu dla zarówno 5 latków jak i starszych graczy, rodzinną – doskonale bawią się przy niej całe pokolenia, działającą na wyobraźnie – kto nie chciałby być właścicielem hoteli rozrzuconych po całym świecie:)

Tak, wiem, jest na rynku jeszcze kilka gier spełniających te same założenia, ale brakuje im jeszcze jednej najważniejszej rzeczy – potężnej machiny marketingowej firmy Hasbro. Ogromnych pieniędzy, które ta firma wpompowała w produkt niewątpliwie będący jej sztandarem. Pieniądze wydane na reklamę gry na całym świecie są pewnie większe niż budżety niejednego państwa i dlatego Monopol nie zniknie i będzie rozwijał się dalej. Zgadzam się, że mechanika Monopoly w dzisiejszym świecie nowoczesnych gier planszowych nie jest czymś szczególnym, ale bądźmy szczerzy – kto ze zwykłych wyjadaczy chleba przejmuje się mechaniką? Liczy się przede wszystkim dobra zabawa płynąca z rozgrywki lub/i ze spotkania z przyjaciółmi. Inna sprawa, często na forum gry-planszowe.pl pada pytanie, jaka gra jest dobra na początek przygody z planszówkami – dlaczego nie ma to być Monopoly? Gracze, którzy zaczęli od produktu Hasbro mogą zainteresować się innymi pozycjami i w ten sposób dołączyć do grona planszomaniaków.

PS. Przykładem marketingu Hasbro może być kilka rzeczy. Z ciekawszych wymienić można próbę ekranizacja gry planszowej Monopol w reżyseri Ridleya Scotta (nie wiem kto tu jest większą gwiazdą Scott czy Monopoly). Innym sposobem jest na przykład linia butów insprowana Monopoly wyprodukowana przez Reebok’a :).

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

5 komentarzy

  1. Paweł Stefański
    Paweł Stefański

    A po co komuś na forum polecać Monopol? Jak ktoś się zapisał by się dowiedzieć w co warto zagrać, to raczej chce usłyszeć o nowych (dla niego) tytułach, a nie takich, które już zna. A jak sam piszesz Monopol znają praktycznie wszyscy ;)

  2. Michal Stajszczak
    Michal Stajszczak

    Przecież w tekście nie ma nic o polecaniu Monopoly. Ani Max_Starowi ani folko nie chodziło o to, by Monopoly komukolwiek polecać. Od tego jest machina marketingowa Hasbro. Chodziło raczej o to, by nie reagować agresywnie na wszelkie wzmianki o Monopoly i nie traktować grających w Monop[oly osób jako godnych politowania zacofańców.

  3. Avatar
    Jarosław Czaja

    Inna sprawa, często na forum gry-planszowe.pl pada pytanie, jaka gra jest dobra na początek przygody z planszówkami – dlaczego nie ma to być Monopoly

    Ja rozumiem to jako zachętę do polecania.

  4. Avatar
    Jarosław Czaja

    W ogóle zgadzam się ze Sztefanem. Poza tym chciałbym się jeszcze odnieść do jednego fragmentu tekstu:

    Zgadzam się, że mechanika Monopoly w dzisiejszym świecie nowoczesnych gier planszowych nie jest czymś szczególnym, ale bądźmy szczerzy – kto ze zwykłych wyjadaczy chleba przejmuje się mechaniką? Liczy się przede wszystkim dobra zabawa płynąca z rozgrywki lub/i ze spotkania z przyjaciółmi.

    W powyższym stwierdzeniu jest pewna pułapka, bo moim zdaniem, czym lepsza mechanika (rozumiana szeroko), tym lepsza zabawa. Zapominasz Maćku o tej, bardzo ważnej zależności. Przecież czym bardziej grywalna jest gra (dobra mechanika, balans, itd.), tym bardziej gracze się angażują, rywalizują, zżywają ze sobą i w efekcie jest lepsza zabawa. A także większa szansa, że gracze będą chcieli zagrać ponownie. Słaba gra może wszystkich zniechęcić i zanudzić i w efekcie popsuć przyjemność ze wspólnego spotkania. To już lepiej kupić butelkę wina i sobie przy nim porozmawiać.
    Zauważ, że powszechne, słabe opinie przeciętnych „wyjadaczy chleba” o grach planszowych z czegoś wynikają. Czemu przeciętny dorosły człowiek uważa, że gry planszowe są dla dzieci i generalnie polegają na rzucaniu kostką i przesuwaniu pionka i jakoś nie wspomina, że przy tym jest wspaniała zabawa?
    Jedna z osób chodzących na warszawskie spotkania powiedziała, że rodzicom nie mówi, że chodzi grać w planszówki, tylko że np. idzie pić z kolegami. Dlaczego? Bo rodzice by w granie w planszówki nie uwierzyli i pomyśleli by, że to jakaś ściema, że ich dorosłe dziecko chodzi sobie porzucać kostką.

    Ponadto, w Twoim fragmencie tekstu jest pewne lekceważenie przeciętnego klienta i zakładanie, że wszystko o czym marzy, to przeciętny, słaby i niewymagający intelektualnego wysiłku produkt. A życie pokazuje, że tak nie jest. Inaczej wiele bardziej wymagających produktów (gier, filmów, książek itd.) nie zdobywałoby tak dużej popularności.

    Nie chcę absolutnie powiedzieć, że przy Monopoly nie można się dobrze bawić, a kto w tę grę gra jest głupi. Tylko skoro jest tyle gier, które są uważane przez wielu za lepsze, to czemu ich nie pokazać innym? A potem niech sami sobie zdecydują, czy dalej tak lubią Monopoly, czy jednak wolą nowsze tytuły. Nie ma sensu popadać w skrajność i udawać, że jest Monopoly to świetną eurogrą, dobra na początek planszówkowej przygody. Bo do eurogier ten tytuł wyraźnie się nie zalicza.

  5. Avatar

    Zwracam uwagę, że pierwszy obrazek nie jest planszą do „Monopoly”, natomiast pochodzi z gry „The Landlord’s Game” z roku 1904. Jest to często pomijana historia, ale „Monopoly” jest tylko klonem. Oryginalny pomysł pochodzi od J. Maggie, która stworzyła grę, jako swego rodzaju ilustrację teorii ekonomicznych Henry’ego Georga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*