Home / Recenzje / Gry kooperacyjne / Biuro szyfrów, czyli Escape Room bez wychodzenia z domu

Biuro szyfrów, czyli Escape Room bez wychodzenia z domu

Biuro szyfrów to niewielka drewniana skrzyneczka owinięta w łańcuch i zabezpieczona kłódką. Co z tym zrobić? Instrukcja jest bardzo skąpa. Żadnych znaczków, żadnych ekstra symboli, literek etc. Po prostu wejdź na stronę i przeczytaj parę zdań wstępu. Pamiętaj, że zaczynasz od ZERA ….

W tych kilku zdaniach kryje się wskazówka. Trzeba tylko na nią wpaść, dojrzeć ją wśród dziesiątek liter układających się w zdania *)

A w środku… w środku jest jeszcze lepiej. Kilka pocztówek, tajemniczy długopis i parę jeszcze innych gadżetów. Wszystko, naprawdę wszystko ma tu znaczenie (no, może poza siankiem, które robi klimat). Niektóre zagadki są proste, niektóre będą tak trudne, że … nam zdarzyło się zajrzeć do podpowiedzi i to nie raz (http://biuroszyfrow.pl/podpowiedzi).

System podpowiedzi jest dobrze pomyślany. Zostaniecie zapytani kilka razy czy na pewno wiecie co robicie. Upewni się, czy jesteście w dobrym miejscu. Bez obawy – nie zobaczycie niczego, czego nie chcielibyście zobaczyć.

Gra jest edukacyjno-patriotyczna, a to znaczy, że rozwiązania raczej nie szukajcie na Malediwach. Ono się czai tuż za rogiem. Polacy, znani i mniej znani. Myśl patriotyczna, myśl artystyczna, myśl naukowa – polska myśl wybitna.

Zagadki są na tyle trudne, że warto usiąść nad Biurem szyfrów w więcej osób. Na tyle jednak łatwe, że – prędzej czy później – da się je przejść. A jeśli się nie da – to podpowiedzi naprowadzą was na właściwe tory.

To co nam się zdarzyło, to zapomnienie. Kilka pierwszych zagadek (kilka pierwszych pocztówek) było takich prostych…. że zupełnie o nich zapomnieliśmy układając ostateczne hasło. W rezultacie wylądowaliśmy gdzieś w Bawarii albo inszej germańskiej rzeczywistości. I to jest sygnał, że poszło coś nie tak :)  Niemniej zapomnienie nie trwa wiecznie i w końcu wpadliśmy na ten jeden, jedyny, niepowtarzalny trop.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi moje gadulstwo. Ot, zagwozdka – jak napisać recenzję, żeby napisać, ale jednak nie napisać ;) bo przecież nie mogę wam zepsuć zabawy. Jest to zagadka jednorazowa (ale czyż Escape Room nie jest tym samym?). Teoretycznie można ją spakować i przekazać komuś innemu lub nawet sprzedać – ale uczciwie przyznam, że mnie się to nie udało. Naprężenie łańcucha skutecznie uniemożliwiło mi zamknięcie ponowne kłódki. Cała zawartość pozostaje jednak w mocy, więc poza spektakularnym otwarciem – jest regrywalna dla kolejnego zespołu graczy.

Czy warto w nią zainwestować? Ja chyba nadal wolę Escape Room. Ale uczciwie trzeba przyznać, że wyjście do Escape Roomu jest zdecydowanie droższe. Czy zainwestowałabym w kolejne Biuro szyfrów, gdyby pojawiło się na wspieram.to? Za 55zł – myślę, że tak. Za 90 – chyba nie. Tak czy owak – cena jest rzeczą względną. A zagadki są fajne.

Taki niewielki kawałek kodu, a bez niego ani rusz ;)

Taki niewielki kawałek kodu, a bez niego ani rusz ;)

Mass Escape

Mass Escape to impreza, która odbyła się w Szczecinie w 2016 roku. W tej masowej, jednorazowej ucieczce wzięły udział aż 1004 osoby. Mass Escape, który do mnie dotarł wraz z Biurem szyfrów, to pakiet startowy impezy dostosowany do warunków domowych. I jak w przypadku Biura szyfrów polegacie jedynie na własnych umiejętnościach i wiedzy (posiłkując się oczywiście Internetem ;)) tak Mass Escape nie rozwiążecie nie wchodząc na stronę jej poświęconą. Bo tym razem nie chodzi o podpowiedzi. To była impreza, wielka Ucieczka, pokój (a raczej hala) który trzeba było przeszukać i przekombinować. W ramach pakietu domowego dostajecie tę samą książeczkę do wypełnienia, ale wskazówek musicie szukać w podanej witrynie. Ot, coś co mi umknęło. Ale kiedy wreszcie znalazłam ten mały skrawek papieru z QR kodem (bez obawy, pomyślano też o tych, którzy takiego czytnika nie posiadają) – poszło już z górki. Zagadki są naprawdę fajne. I do rozwiązania. To zupełnie inna gra niż Biuro szyfrów. Bardziej przypominająca Escape Room (bo przecież tym właśnie było!). Warto, tym bardziej, że cena nie jest wysoka.

*) niestety. Po fakcie okazało się (postanowiłam sprawdzić swój tok rozumowania na stronie z podpowiedziami), że jednak nie miałam racji. Ten szyfr trzeba złamać w inny sposób niż ten, który był moim udziałem. Jak? To już zostawiam wam, drodzy czytelnicy. Pocieszające jest jednak to, że do tego samego można dotrzeć na dwa różne sposoby ;)

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie NIEpokój Escape Room i Panu Marcinowi Banasiakowi za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane kopalnie – Czy odważysz się zejść w głąb niesławnych tuneli?

Kiedy Dziennik 29 pojawił się po raz pierwszy sklepowych półkach, narobił sporo szumu wśród fanów szarad, łamigłówek, zagadek wszelakich i nie tylko. Ja sama podchodziłam do niego z rezerwą, ponieważ wciąż marudzę na technologię, której wymagają niektóre tytuły. Nie zmienia to faktu, że zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej interaktywnej grze książkowej z tej serii bawiłam się znakomicie. Nie dane mi było wypróbować (jeszcze) Dziennika. Wyprawy 1907, ale niedawno w moje ręce kolejny gamebook od Wydawnictwa FoxGames. Liczyłam na zagadki, które rozgrzeją mój mózg do czerwoności, ale miałam też przecieki, że pierwsza część tej serii była dużo bardziej wciągająca jeżeli chodzi o fabułę, niż jej poprzedniczki. Przyznam, że w grze Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane Kopalnie nie zawiodły mnie zagadki, choć co do historii, mogłoby być lepiej. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap