Home / Recenzje / Gry rodzinne / Kimono, czyli rzecz o szyciu oszałamiających kreacji

Kimono, czyli rzecz o szyciu oszałamiających kreacji Recenzja

Kimono (Colors of Kasane)

Projektant: 折口 日向 (Hinata Origuchi)
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30 min.
Wiek: 10+
Mechanika: Set Collection
Ranking BGG: 7.0
Wydawca PL: Hobbity.eu
Rok wydania PL: 2019 (na świecie: 2014)
Cena: ok. 70zł

I znowu mam do czynienia z dalekowschodnią produkcją. Wkradają się w nasze życie powoli ale konsekwentnie. A ja mam do nich słabość :)

Gra opowiada o czterech młodych kobietach, które stanęły do konkursu na uszycie najpiękniejszego kimona. W tym celu będą wybierać się na targ aby zdobyć wymarzone materiały i utworzyć z nich najpiękniejsze wzory.

Szyjemy kimono

Mechanicznie będziemy kolekcjonować karty materiałów. Niby nic odkrywczego, ale… w sposób szczególny trzeba będzie zarządzać ręką. Gdyż zdobyte karty (a robimy poprzez wzięcie ze stołu pierwszej wolnej karty z dowolnego rzędu) możemy dołożyć do swojej ręki tylko z prawej strony. Tworzymy w ten sposób zbiór uporządkowany, którego kolejności nie ma możliwości zmienić. Nie istnieją w grze żadne karty specjalne, efekty i tym podobne, które umożliwiłyby nam naprawę poczynionego błędu.

Druga i ostatnia czynność w turze gracza jest opcjonalna: może on zagrać karty z ręki na stół. Warunki są dwa:
1. dobrana w tej turze karta musi się znaleźć wśród zagranych, a wszystkie karty muszą ze sobą sąsiadować, a więc po prostu zagrywamy kilka ostatnio dołożonych do ręki kart
2. zagrane karty muszą tworzyć jeden z dostępnych wzorów – wzory te są przedstawione na planszy. Gdy to zrobimy kładziemy nasz znacznik (guzik) na danym wzorze blokując jego ponowne wykonanie. Karty te dokładamy do uprzednio zagranych tworząc ciąg.

Gramy tyle rund ilu jest graczy (na koniec runy niewykorzystane karty odrzuca się ze stołu i tworzy nowe rzędy), ale w ciągu całej gry każdy weźmie na rękę 12 kart. Ot i z grubsza wszystko.

Każdy materiał oznaczony jest dedykowaną sobie liczbą (od 1 do 9).

1,3,5,7 i 9 mają na sobie ikonę łapki (zwierzę), 2,4,6 i 8 to motywy roślinne

Trzy symbole rzemieślników (ostatni, najniższy symbol) – każdy wytwarza trzy materiały

Jak z niczego zrobić coś fajnego

Ale myliłby się ktoś, kto by sądził, że gra jest schematyczna, albo nieciekawa. Delikatnym urozmaiceniem gry są karty artefaktów – większość, to karty materiałów, które musimy dołożyć do ręki (w najgorszym przypadku psujemy sobie misternie ułożony plan), ale niektóre to artefakty – w zasadzie nic nie robią, ale takiej karty nie dokłada się do ręki lecz wykłada obok kimona. Każdy artefakt da na koniec gry 1 pkt, co w sumie nie jest tak mało, bo dotychczasowe rozgrywki oscylowały w granicach 20 punktów. Oczywiście lepiej tworzyć wzory, ale czasem taki artefakt ratuje sytuację przed zepsuciem sobie układu na ręku.

Druga sprawa to drobna modyfikacja, o której jeszcze nie wspomniałam – w skład szytego wzoru może (choć nie musi) wejść ostatnia karta z poprzedniego wzoru. To właśnie dlatego dokładamy kolejny wzór do tego już istniejącego – możemy taką wierzchnią kartę wykorzystać. Jakie są tego konsekwencje? Ano warto tak kombinować, żeby następny układany wzór mógł włączyć w siebie tę kartę, bo przyniesie wtedy więcej punktów. Inaczej mówiąc – ta karta zapunktuje dwa razy. A przy maksymalnie 12 kartach to jest to rzecz nie do pogardzenia.

Gra dla dwojga czy w pełnej obsadzie?

Jak w większości tego typu gier rozgrywki 2-osobowe będą nieco inne – bardziej strategiczne: mamy 4 rzędy po 4 karty co oznacza zwykle 4 karty, które są dostępne. A to z kolei oznacza, że możemy sobie pewne rzeczy zaplanować. W 4 osoby jest to już trudniejsze. Wydawało mi się na początku, że będzie to  radosno-chaotyczna zbieranka setów. Niemniej gdyby tak było, bardzo trudno byłoby cokolwiek wyłożyć. Urok i clue tej gry polega na tym, że nawet jeśli zabiorą nam upatrzoną kartę, z łatwością zmienimy plany i ułożymy inny wzór. To gra na wskroś taktyczna, wymagająca nieustannego dostosowywania się do zaistniałej sytuacji. Co więcej, ułożenie wzoru pozwala na zagranie kart i tym samym odsłonięcie kart wcześniejszych, które niewprawnemu graczowi mogłyby się wydawać stracone.

Zaczynając przygodę z Kimono brakowało mi jakiegoś dodatku, czegoś, co umożliwiłoby manipulowanie ręką, odrzucanie może jakiś kart ze stołu, czegoś, co pozwoliłoby mieć większą kontrolę nad kartami. Teraz uważam, że w właśnie w tej prostocie tkwi urok a kontrolę nad kartami uzyskujemy sprytnie tworząc wzory, dzięki którymi „cofamy się” niejako na ręku i możemy wrócić do kart, z których musieliśmy zrezygnować.

Wykonanie

Jeszcze parę słów o wydaniu, które jest … obłędne. Pudełko zamykane na magnes, otwiera się tworząc planszę. Karty kimon może nie są oszałamiająco piękne jak dla mnie, ale mają swój urok. Do tego znaczniki są w formie guzików a na przechowywanie ich dołączono płócienny woreczek. Żyć nie umierać.

Mnie Kimono zauroczyło. Na początku grało mi się po prostu miło, ale im dłużej gram tym bardziej mi się gra podoba. Prościutka a jednocześnie tak bardzo taktyczna.

Podsumowanie

+ bardzo proste zasady
+ intuicyjne ikonki
+ świetne wydanie
+ dobrze napisana instrukcja
+ gra szybka, dynamiczna i z efektem „jeszcze raz”

Chciałabym znaleźć jakieś wady, ale nie potrafię.

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Hobbity za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*