Dixit to gra, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Należy ona do absolutnych klasyków gier rodzinnych. Dixit doczekał się mnóstwa dodatków i alternatywnych podstawek (np. Dixit Disney). Nieuniknione więc było też, że powstanie wersja „dla dzieci” (na „pojedynek” jeszcze czekamy XD). A skoro powstała, to warto się jej przyjrzeć.
Czas na przyjęcie
Dixit Kids to tytuł dla 3-6 graczy w wieku od 6 lat. W przeciwieństwie do pierwowzoru, rozgrywce towarzyszy fabuła. Podczas gry w nową wersę narracyjnej gry planszowe wydawnictwa Rebel wcielamy się w pomocników Naczelnego Kickonosza (oraz jego samego jako Narratora). Królik ten, roznosi zaproszenia na nadchodzące przyjęcie urodzinowe. W tym celu przechadza się po okolicy, odwiedzając znajomych. Z zamieszkującej każdą norkę pary królików zawsze wybiera jednego i to jemu chce wręczyć list. Poczta ta ma postać karty, najlepiej odzwierciedlającej jego nastrój. A co mają do roboty jego pomocnicy? Muszą na tej samej zasadzie dostarczyć pocztę drugiemu królikowi. Potem wszystkie listy, a gracze muszą odgadnąć, która z kart jest zaproszeniem. Jeśli dwóch z nich wskaże poprawną grafikę, wykonaliśmy zadanie, a oba króliki zajmują miejsca przy stole. W przeciwnym wypadku Naczelny Kickonosz będzie musiał zajrzeć tu ponownie, innego dnia. Gra toczy się według powyższych zasad do czasu, aż wszystkie zaproszenia trafią do adresatów lub nadejdzie czas przyjęcia.



Wszystko jasne?
Ufff… streszczenie opisu tej w zasadzie prostej gry tak, żeby zasady były zrozumiałe (wy oceńcie, czy się udało) to może nie fizyka kwantowa, ale… czy tylko ja mam wrażenie, że jest to wszystko nieco zagmatwane? Dixit to abstrakcyjna, narracyjna gra. Rozumiem, że dobrze jest dodać fabułę do wersji „Kids”, to w tym przypadku mam wrażenie, że została ona doszyta bardzo grubą nicią… i trochę nie ma sensu. Co mają emocje gościa do zaproszenia na przyjęcie? Skoro oba króliki i tak idą na przyjęcie, jeśli dostarczymy zaproszenie, to po co ta cała zabawa z wybieraniem i zgadywaniem? To tylko niektóre z pytań, które pojawiły się w mojej głowie podczas rozgrywki. Jak dla mnie? Fabułę można było według mnie w Dixit Kids albo odpuścić, albo jakoś sensownie dopracować.
No to ładnie…
No dobrze, pomarudziłam. A co w Dixit Kids warto pochwalić? Po pierwsze to, że gra wygląda ślicznie. Znajdziemy w niej solidną planszę i wiele zachwycających grafik na kartach. Rozgrywka w nią nie jest też jakaś bardzo skomplikowana. Warto podkreślić, że jest to gra kooperacyjna, a nie rywalizacyjna. To także jest zabieg, który pojawia się często w dziecięcych wersjach planszówek. Dzięki niemu można ochronić bąbelki przed goryczą samotnej porażki – manewr sprawdzony, rozumiem dlaczego i tutaj się pojawił.






Dixit, ale na odwrót
Drugą, zdecydowanie wartą uwagi rzeczą, jest fakt, że Dixit Kids doskonale radzi sobie z problemem, jaki pojawiał się podczas rozgrywek w jego klasyczną wersję. Tutaj nie trzeba samemu wymyślać hasła opisującego wybraną przez nas grafikę. Z mojego doświadczenia wynika, że sprawiało to nie lada trudność właśnie młodszym graczom, u którym myślenie abstrakcyjne, spryt, ale i umiejętności językowe wciąż się rozwijają. A w Dixit Kids? Wręcz przeciwnie! Tym razem szukamy karty, która najbliższa jest emocji, jaką widzimy na mordce wybranego królika. Nie dość, że jest to znacznie łatwiejsze, to jeszcze przy okazji ćwiczymy rozpoznawanie emocji (oparcie na rozgrywki to także częsty zabieg w przypadku gier „dla dzieci”).
Nowa, ale czy lepsza wersja?
W telegraficznym skrócie, Dixit Kids zachwycił moje oczy, ale nie skradł mojego serca. Gra jest ładnie, porządnie wydana, a rozgrywka jest poprawna, ale ma swoje mankamenty i na dłuższą metą nieco nuży. Ale, że karty, które zawiera są śliczne, to tytuł ten zdecydowanie u mnie zostanie. Choć nie ukrywam, że będzie służył bardziej jako dodatek do klasyka, niż samodzielna pozycja
Ogólna ocena
(6/10):









Złożoność gry
(3/10):









Oprawa wizualna
(9/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony




