Home / Felietony / Weekendowe przemyślenia – nasze preferencje

Weekendowe przemyślenia – nasze preferencje

Minęło trochę czasu od moich ostatnich „przemyśleń”. W międzyczasie miałem kilka pomysłów na artykuły: przy okazji moich urodzin chciałem napisać o przemijaniu; wymyśliłem nowe gry które chciałbym przedstawić; ale ciągłe braki czasu spowodowały, że te pomysły nigdy nie pojawiły się w sieci.

Wczoraj wróciłem z ferii. Byłem na nich wraz z rodziną, znajomymi – z którymi gramy najczęściej, oraz Ignacym Trzewiczkiem… a właściwie 5 osobami jego rodziny. W sumie w jednym miejscu znalazło się 13 potencjalnych graczy (ok. 11, bo dwójka dzieci Ignacego był zbyt mała ;-) ).

Graliśmy w bardzo różne gry, począwszy od ciężkiego Wysokiego Napięcia, poprzez Beowulfa, Tikal, Space Dealera, Mall of Horror, Barbarossę na Atomuuuówkach kończąc (nie chce mi się wrzucać listy wszystkich gier w jakie graliśmy ;-)). Różne gry, różni ludzie, różne emocje… Po raz kolejny mogłem zaobserwować jak różni jesteśmy, jak różne mamy zapotrzebowania na rozrywkę. Ameryki nie odkryłem, ale często gram z ludźmi którzy preferują podobne gry, a tu trafił mi się Ignacy ;-). Okazało się że przy Wysokim Napięciu nudził się, na tyle, że nikomu by go nie polecał! Dla mnie to szok. WN to jedna z moich ulubionych gier. Ignacy jak wiadomo zna się na grach, ma ich „trochę” w swojej kolekcji, a w jeszcze więcej zagrał. Jest więc zaawansowanym graczem, nie żółtodziobem. WN było dla niego nudne, ale musielibyście go zobaczyć przy Mall of Horror. On przy niej błyszczał. Cały czas „oplatał nas swoimi mackami”, uzyskiwał od współgraczy to co chciał. To była gra dla niego. Mi podobała się, ale nie jakoś specjalnie… tak na 7 w skali bgg. Kolejny przykład – odkrycie Izy i moje ostatniego okresu: Barbarossa. Tym razem grałem ze znajomymi. Gramy razem bardzo dużo, bardzo często nasze opinie pokrywają się, a tu niespodzianka, Barbarossa nie spodobała się :-(. Zostali za to fanami wspomnianego Mall of Horror.

Dlaczego o tym pisze? Chodzi o ocenę danej gry. Ilu graczy tyle opinii. Każdy z nas ma swoje zamiłowania, swoje preferencje, należy o tym pamiętać. Ja przyznaję się, często zapominam o tym „małym fakcie”. Wydaje mi się, że ludziom nie może podobać się „Wiochmen”, który dla mnie jest słabą grą, z drugiej strony każdy „zaawansowany” gracz powinien lubić El Grande. W większości przypadków zgadzam się z opiniami moich współredaktorów ze SGP czy też tego blogu. Ba, Bazik podesłał mi nawet kiedyś taki skrypt, dzięki któremu mogłem ocenić z kim najbardziej pokrywają się moje oceny z bgg… kto był na czele tej listy? Wspomniany Bazik :-). Wracając do myśli, cieszę się, że w redakcji SGP jest osoba o kompletnie różnych zapotrzebowaniach na rozgrywkę jakim jest Ignacy. Dzięki temu SGP jeszcze bardziej zyska na wiarygodności.

4 komentarze

  1. No cóż, tak to już jest :) Ja na przykład bardzo lubię różne gry z posmakiem matematyczno-logicznym, ale ponieważ jestem słabym matematykiem, Ci, którzy w nie dobrze grają spuszczają mi bęcki, jak chcą.

    Dlatego też lubię grać w gry z blefowaniem, odrobiną psychologii, kooperacji itp. ponieważ tutaj mogę się troszkę popisać i zabłysnąć. Czasem się udaje :)

    I może też dlategolubię grać także w te gry, w ktorych ważny jest element interakcji.

    A Trzewik jest specyficzny :P ;)

  2. Dla skontrowania napiszę, jakich gier nie lubię. Nie lubię gier, w których każdy żeton jest inny, których trzeba się uczyć, aby móc z sensem grać. Dlatego nie mam najmniejszej ochoty grać w Puerto Rico, El Grande, Goa i inne takie. Wysokie Napięcie jest na granicy mojej tolerancji. Takie gry jest o niebo łatwiej zrobić niż np. Osadników. Wolę gry o prostych, szybko pojmowalnych regułach, ale możliwych do opisania matematycznie.

  3. o, zaskoczyles mnie draco swoja radykalna postawa :-)
    ja, dokladnie przeciwnie niz ty, przychylniejszym okiem spojrze na poczatku na gry w 'ktorych kazdy zeton jest inny’

  4. Mein Gott! Draco! Dla każdej gry można opracować model matematyczny!

    Czar Wysokiego napięcia bierze się ze zmieniających się wartości poszczególnych współczynników, a nie ma w tej grze żadnych kart wymagających nauki czy dochodzenia do specyficznych strategii! :) Powinieneś moim zdaniem tolerować WN całkiem dobrze.

    PR to zaś rzeczywiście kobyła… Nie grałem zaś w El Grande, choć znam zasady i zaryzykowałbym stwierdzenie, że system tej gry jest prosty, złożona jest tylko ocena ruchów. Może folko to zweryfikuje?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Historia gier w Polsce. Część 1 – Czasy Piastów i Jagiellonów

Skąd można czerpać wiedzę historyczną? Oczywiście ze źródeł materialnych i pisanych. Źródła materialne to elementy gier, odkrywane przez archeologów. Najstarszymi, jakie odnaleziono na terenie obecnej Polski są zapewne pionki z założonych przez Wikingów osad na terenie wyspy Wolin oraz w pobliżu Elbląga. A jakie mamy źródła pisane, w których można o grach przeczytać? To nie tylko kroniki i dzieła literackie z dawnych epok, ale także zbiory praw i kroniki sądowe.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap