Home / Domek na drzewie – pięć pięter (nie tylko) dziecięcych marzeń

Domek na drzewie – pięć pięter (nie tylko) dziecięcych marzeń

Bar sushi, fontanna, park linowy, obserwatorium – wiedzieliście, że to wszystko (i wiele więcej) da się upchnąć w jednym domku na drzewie? Gdyby za czasów dzieciństwa moja liściasta baza była choć w połowie tak wypasiona, prawdopodobnie byłabym najszczęśliwszym dzieckiem na świecie.

Domek na drzewie to gra autorstwa Scotta Almesa, autora znanego m.in. z Wielkiej wystawy dinozaurów i serii Tiny Epic. W Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. Jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy w wieku powyżej 8 lat.

W małym, poręcznym pudełku znajdziemy zestaw kart, tor punktacji, drewniane znaczniki w kształcie żołędzi służące jako pionki do podliczania punktów oraz wskaźniki balansu drzewa. Ogromne brawa należą się za wykonanie. Każda z kart pokoi ma odrębną grafikę (mimo że tak naprawdę w trakcie gry znaczenie ma tylko kolor). Dodatkowe karty budek dla ptaków oraz wejścia do domków poszczególnych graczy także różnią się od siebie. Ilustracje są ładnie wykonane, przyciągają wzrok, a podczas gry niejednokrotnie zdarzało nam się chwalić, jakie to fajne pomieszczenie właśnie dobudowaliśmy. Jeśli dobrze przyjrzymy się kartom znajdziemy nawet dodatkowe odniesienia do gier planszowych (np. w centrum komputerowym na ekranie wyświetlona jest strona BGG). Przy tak niewielkiej ilości elementów i gabarytach pudełka wydawałoby się, że Domek na drzewie będzie świetną grą wyjazdową. Niestety w trakcie gry (zwłaszcza na 3-4 osoby) drzewa rozrastają się i wymagają sporo miejsca, w związku z tym nie wszędzie da się w nią zagrać.

Gra trwa trzy rundy, w trakcie których tworzymy swój wymarzony domek na drzewie. Co rundę każdy z graczy otrzymuje 6 kart, a następnie za pomocą draftu wybiera i dokłada karty pokoi do swojego drzewa. Należy tylko pamiętać o kilku zasadach dobudowywania pokoi.

  1. Nasze drzewo może mieć tylko 5 pięter

  2. Każde kolejne pomieszczenie musi być oparte na przynajmniej jednym pomieszczeniu piętro niżej.

  3. Jeśli dokładamy nowy kolor możemy go dodać w dowolne miejsce. Jeśli jednak kolor występuje już na drzewie kolejne karty w tym samym kolorze muszą się ze sobą stykać.

  4. Równowaga drzewa – na dole karty startowej znajduje się znacznik, który przesuwamy za każdym razem gdy dokładamy nową kartę (w prawo jeśli dokładamy kartę na prawo od głównego pnia, analogicznie w lewo, lub nie przesuwamy w ogóle jeśli budujemy w centralnej części). Nie można dobudować pokoju jeśli spowodowałoby to wyjście znacznika poza kartę pnia – w końcu nie chcemy, aby nasz domek się wywrócił.

Po każdej rundzie gracze otrzymują punkty za wybudowane pokoje. Standardowo jest to przelicznik 1 punkt za 1 pokój, ale istnieje możliwość wpłynięcia na te wartości za pomocą kart specjalnych – możemy np. zablokować przyznawanie punktów za wybrany kolor lub je podwoić. Na koniec gry następuje dodatkowa punktacja dla osób z największą liczbą pokoi w poszczególnych kolorach.

Proste? Proste! W końcu to wariant podstawowy, ale Domek na drzewie posiada kilka dodatków urozmaicających rozgrywkę. Po pierwsze możemy użyć dodatkowych kart modyfikujących punktację na koniec rundy. Ich umiejętne wykorzystanie pozwala trochę namieszać. Drugim dodatkiem (według mnie wnoszącym największe zmiany) są karty ukrytych celów. Na każdej z nich znajdują się dwie punktowane kombinacje pokoi w różnych kolorach. Jeśli któremuś z graczy uda się je ułożyć otrzymuje na koniec dodatkowe punkty. Trzecim dodatkiem są budki dla ptaków, które można użyć jednorazowo, aby wyrównać środek ciężkości drzewa za cenę odjęcia 1 punktu. To wydawałoby się ułatwienie wprowadza więcej decyzji do gry. Niby utrata jednego punktu nie powinna bardzo boleć, ale w Domku na drzewie, punktacja często jest zbliżona u wszystkich graczy, nawet jeden punkt jest więc cenny i może łatwo przeważyć szalę zwycięstwa. Ten dodatek, moim zdaniem bardzo dobrze łączy się z kartami ukrytych celów i zwiększa szansę na ich ułożenie. Warto się więc zastanowić, co nam się bardziej opłaca – utrata punktu i skorzystanie z karty ratunkowej, która być może wesprze nas w ułożeniu kombinacji – czy też takie dokładanie kart, aby budki nie używać, nawet jeśli miałoby to oznacza zablokowanie ukrytych celów?

Sam tryb podstawowy polecałabym raczej jako pierwszą, wprowadzającą partię lub do grania z dziećmi. Dla nas okazał się zbyt prosty i nieco nudnawy. Dopiero wprowadzenie dodatkowych celów i budek dla ptaków zwiększyło możliwości kombinowania, a co za tym idzie zwiększyło frajdę z gry. Mimo iż Domek na drzewie jest raczej grą rodzinna o prostych zasadach, potrafi niekiedy zaskoczyć i zmusić do myślenia. Okazuje się, że dość łatwo zapędzić się w kozi róg i przez nieumiejętne rozłożenie kart zablokować sobie jakiś kolor. Początkowo lekką konsternację może również wywoływać mechanika balansu. Po pierwsze na początku często zapominaliśmy o przestawieniu znacznika, po drugie przy kilku poziomach drzewa miewaliśmy problemy z określeniem, w którą stronę i czy w ogóle powinniśmy go przesuwać – zwłaszcza że kilka osób ma u nas problemy z orientacją w przestrzeni. Dość szybko jednak załapaliśmy jak to wszystko działa, w czym pomogła bogata w przykłady instrukcja. Pojawiły się jednak wątpliwości, co do używania kart zmiany punktacji. W polskiej instrukcji znajdziemy zapis, który mówi, że wybieranie kart zaczyna się od przegrywającego w punktacji gracza, podobnie ma się sprawa z zagrywaniem tych kart. Zaś w anglojęzycznej instrukcji, karty pierwszy wybiera gracz wygrywający, a zagrywane są poczynając od przegrywającego. Nie jest to może jakaś kolosalna różnica, ale wydaje mi się, że ma ona jednak pewien wpływ na grę.

W Domek na drzewie grałam w dwie i trzy osoby, i muszę przyznać, że mimo minimalnych zmian w zasadach, rozgrywka zmienia się dość znacząco. W pierwszym przypadku draftowane karty wrócą do nas kilkukrotnie, przez co możemy co nieco przewidzieć i przygotować sobie namiastkę strategii. Dokładnie widzimy co robi nasz przeciwnik, jakie karty dostał i vice versa. Przy grze na więcej osób mniej da się przewidzieć, wydaje mi się również, że mamy mniej możliwości bezpośredniego blokowania planów przeciwników, jesteśmy w tym bardziej zależni od pozostałych graczy i ich decyzji.

Domek na drzewie to naprawdę ładnie zilustrowana gra, która powinna sprawdzać się zarówno jako gra rodzinna, w której dzieci bez niczyjej pomocy mają szansę ograć dorosłych, jak i filler dla mniej zaawansowanych graczy. Wydaje się też dobra do nauki niektórych mechanik występujących w innych grach. Poleciłabym ją tym, którzy lubią draft, nie przeszkadza im trochę chaosu i losowości. Jednak jeśli jesteś control freakiem, lubisz sobie wszystko zaplanować, a najmniejsza doza losowości jest jak trucizna Domek na drzewie raczej nie przypadnie ci do gustu.

+ ładnie wydana, różnorodne grafiki

+ proste, szybkie do wyjaśnienia zasady

+ kilka wariantów rozszerzonych

+małe, zgrabne pudełko…

-…ale sama gra zajmuje już sporo miejsca

– przy podstawowej rozgrywce brakuje trochę celu, kierunku budowy

– losowość może uniemożliwić realizację ukrytych celów (nie boli aż tak bardzo, ale zdarza się)



Grę Domek na drzewie kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*