Home / Recenzje / Gry dla wielu graczy / Morskie opowieści – bogactwo na wyciągnięcie haka

Morskie opowieści – bogactwo na wyciągnięcie haka Recenzja

Morskie opowieści autorstwa Luigiego Ferrini, to prawdziwie piracka propozycja dostarczona nam przez Lucrum Games. Lądujemy w samym epicentrum zażartej i bezlitosnej bitwy toczącej się pomiędzy piracką bracią i jej głównym przeciwnikiem, czyli… piracką bracią. Zaskakujące? Jeśli idzie o złoto, a dokładniej o tego złota skrzynie, słowa takie jak kamrat, druh bądź towarzysz tracą na wartości, a jedyne co możemy z nimi zrobić to wrzucić je na samo dno starego kufra, oczywiście po jego uprzednim ograbieniu. Od czasów starożytnych niewiele się w tej kwestii zmieniło, a słowu „pirat” nadal przypisuje się określenie – hostis humani generis (łac. wrogowie rodzaju ludzkiego). Podczas tej opowieści skupimy się jednak na sytuacji kiedy to dochodzi do podziału zagrabionych wcześniej dóbr. Nie będziemy dywagować nad tym skąd wzięły się kufry ze złotem oraz kosztownościami, ani co stało się z ich poprzednimi właścicielami. Gotowi? Zatem posłuchajcie…

Mapa z wielkim X.

W każdej z Opowieści uciechę odnajdzie od 2, do maksymalnie 9 grających a czas jej trwania wahać się będzie pomiędzy 15 a 25 minut. Mogę śmiało wysnuć wniosek, że im liczniejsza kompanię uda nam się zgromadzić, tym weselej spędzimy z nią czas. Dlaczego tak sądzę? Otóż, omawiana dziś pozycja posiada wszystkie istotne elementy dobrej gry imprezowej. Jest szybka, pełna nieprzewidzianych zwrotów akcji, a poziom oraz jakość dostarczanej przez nią rozrywki rośnie proporcjonalnie wraz ze wzrostem liczby grających. Opowieści posiadają jeszcze jedną, istotną cechę – jako, że akcja rozgrywa się w pirackim uniwersum, liczba negatywnych interakcji jakiej doświadczymy podczas rozgrywki potrafi zwalić z nóg (również tych drewnianych). Właściwie, to (prawie) każda z wykonanych przez nas akcji, oprócz dostarczenia nam bezpośrednich korzyści w postaci dźwięcznych złotych monet, skutkuje wywołaniem negatywnego efektu, który dotkliwie odczuje wytypowanych przez nas gracz. Ale, ale! Proszę się wstrzymać i nie dobywać jeszcze szabli! Zanim nastąpi nieuniknione, rzućmy okiem i sprawdźmy, co przygotował dla nas autor.

Piracki rynsztunek.

Niewielkie pudełko z klimatyczną grafiką skutecznie przyciąga wzrok ciekawskich i zachęca aby wejść w jego posiadanie. W środku znajdziemy dwa schludnie ułożone stosy kart, niewielką instrukcję i… właściwie to tyle. Rozczarowani? Względnie niewielka ilość elementów oraz rozmiar samego pakunku działają zdecydowanie na plus. Dzięki powyższemu, Morskie opowieści jako tytuł imprezowy nabiera nieco mobilności, i pomimo, że do kieszeni się nie zmieści, nie powinien sprawiać problemów podczas transportu. Po rozłożeniu całość zajmuje niewiele miejsca co skutecznie rozwiązuje problem przestrzeni potrzebnej do rozgrywki. Pozwólcie, że wtrącę jeszcze słów kilka o jakości i wykonaniu. Wypraska prezentuje się przyzwoicie i skutecznie zapobiega niechcianemu przemieszczaniu się elementów wewnątrz pudełka. Karty sprawiają wrażenie solidnie wykonanych, pomimo tego, że okazują się cieńsze od powszechnie używanego standardu. Gdybyśmy jednak zechcieli zainwestować w koszulki na karty, informację o rozmiarze oraz ilości w jakie musimy się zaopatrzyć znajdziemy na odwrocie pudełka. Załączona instrukcja jest klarowna i w ekspresowym tempie przeprowadza nas przez każdy z elementów rozgrywki. A jeżeli już o rozgrywce mowa… proszę zacząć nucić „Yo, Ho, Ho, and a Bottle of Rum!!” oraz trzymać szablę w pogotowiu, gdyż piraci przystępują do podziału łupów!

Awantura przy kufrze… ARRR!

Z początku wszystko przebiega w należytej harmonii. Dostosowujemy wielkość talii do liczby osób uczestniczących w podziale a karty skarbów i monet, czyli piracką kość niezgody odkładamy w bezpieczne miejsce. Każdy z reflektantów otrzymuje dwie losowe karty postaci które winien ukryć przed ciekawskim wzrokiem współtowarzyszy. Ostatnią z kart odkładamy obok głównego obszaru gry – będzie to karta neutralna która również bierze udział w rozgrywce. Widać pierwsze oznaki zbliżającej się jatki. Napięcie rośnie. Przedłożenie zasad zajmuje około minuty, czyli mniej więcej tyle, w ile przeciętny pirat ładuje pistolet skałkowy. Istnieje jedna złota zasada która mówi jasno i wyraźnie, że to co stoi na karcie ma pierwszeństwo przed instrukcją. Ową możemy wyrzucić za burtę. Nie będzie więcej potrzebna. Zaczyna gracz który w ostatnim czasie brał udział w abordażu. Każdy wybiera po jednej z otrzymanych wcześniej postaci i kładzie ją zakrytą przed sobą. W momencie gdy ostatni z grających dokona wyboru, wszyscy odwracają swoje karty i przystępujemy do ich rozpatrywania. W lewym górnym rogu kart znajdziemy liczbę z zakresu 0-15. Jest to unikalna wartość inicjatywy którą posiada każda z postaci. Im wartość mniejsza, tym szybciej karta zostanie rozpatrzona a jej efekt zastosowany. Najliczniejszymi efektami będą oczywiście te, przez które wchodzimy w posiadanie skarbu bądź monet, lecz znajdą się również takie, które potrafią nas całkowicie zaskoczyć. Rozgrywka trwa do momentu w którym jedna z osób zgromadzi 7 lub więcej kart łupów. Gdy to się stanie, wszyscy gracze okrywają posiadane karty łupów i podliczają ich wartość. Zwycięzcą zostaje oczywiście osoba która zgromadziła najwięcej dóbr. Dajmy jej nacieszyć się tą chwilą, gdyż już za moment dotrze do niej, że od tego momentu wszyscy piraci wiedzą, kto jest okolicznym krezusem…

Rum, grog i szczypta prochu.

Najistotniejszą informacją wydaje się ta, że odczucia jakie wyniesiemy z rozgrywki będą ściśle uwarunkowane tym, w jak licznym gronie przyjdzie nam zagrać. Rozgrywka 2-osobowa przebiega właściwie bez większych emocji i przypomina niezdarne wygrzebywanie jednogroszówek z fontanny przy użyciu haka. Grając w 3-6 osób da się odczuć pojawiający się dreszczyk emocji, a każdy z oponentów ostrzy sobie zęby na monety, które ostatnim razem z trudem udało nam się wywalczyć. Podczas zabawy 7-9 osobowej, Morskie opowieści błyszczą niczym dopiero co naostrzony trójząb Posejdona. Sama rozgrywka przebiega niezwykle płynnie i nie jest przesadnie absorbująca, zaś mechanika małych złośliwości które przecież tak wszyscy lubimy, nadaje jej unikalnego tonu. Jest to niezwykle udany fillerek który będzie częstym gościem na spotkaniach w gronie znajomych, a z uwagi na niski próg wejścia, doskonale sprawdzi się jako pozycja laiko-odporna. Rozgrywka przynosi sporo frajdy i z pewnością Morskie opowieści będą częstym gościem na moim stole. Cena jaką przyjdzie nam zapłacić za to, aby wziąć udział w pirackiej przygodzie oscyluje w granicach około 50zł, co w stosunku do jakości jak i samego wykonania brzmi dosyć rozsądnie. Jeżeli więc szukaliście imprezówki z niecodziennym klimatem, zawinęliście do właściwego portu.

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*