Home / Recenzje / Gry kooperacyjne / Sherlock – Ostatnie wezwanie, Klątwa Inków

Sherlock – Ostatnie wezwanie, Klątwa Inków Recenzja

Projektant: Francisco Gallego Arredondo, Martí Lucas Feliu, Josep Izquierdo Sánchez
Liczba graczy: 1-8
Czas gry: 30-60 min
Mechanika: kooperacja, dedukcja
Rok wydania: 2018 (PL: 2019)
Wydawnictwo PL: Nasza Księgarnia
Ranking BGG: 7.0

Gier o rozwiązywaniu zagadek, czy to w formie sprawy kryminalnej, T.I.M.E stories, czy Escape Roomu, namnożyło się ostatnio sporo. Czy może nas  coś jeszcze zaskoczyć?

Gry z serii Sherlock to nic innego jak talia kart. Jednak w przeciwieństwie do Escape Roomów FoxGames (z którym w naturalny sposób mi się skojarzyły zanim zaczęłam grać) talia ta nie musi być uporządkowana. Pierwszą kartę wykładamy na stół, ale resztę tasujemy i tworzymy z nich talię do dobierania uprzednio rozdając graczom po 3 karty. To talia wskazówek. Co możemy z nimi zrobić? Otóż w naszej turze albo zagrywamy wybraną z ręki kartę (na koniec tury dobierzemy nową kartę) albo ją odrzucimy. Gdy zagrywamy na stół – wszyscy mogą się zapoznać z jej zawartością. Gdy odrzucamy – tylko my wiemy co było na karcie (z dokładnością do pewnych wskazanych na karcie treści).

O co chodzi w samej grze?

Z biegiem  czasu zapoznajemy się z coraz większą liczbą kart i zaczyna się nam zarysowywać historia. Chodzi o to, by rozwiązać zagadkę – zazwyczaj – zbrodni. Kto, kiedy, czym i dlaczego? (tak z grubsza). Kiedy juz zagracie / odrzucicie wszystkie karty przedyskutujcie stan waszej wiedzy, spróbujcie odtworzyć co tak naprawdę się stalo a następnie odkryjcie zapieczętowaną część instrukcji, przeczytajcie pytania i udzielcie nań odpowiedzi. Na pewno będą to pytania w stylu – kto zabił, jak i dlaczego? Ale tych pytań jest więcej. W moich dwóch grach za każdym razem było ich 10.  Za każdą prawidłową odpowiedź otrzymujecie 2 punkty.

Po co odrzucać karty?

Nie wszystkie karty niosą ze sobą istotne informacje. Jeśli zagracie na stół kartę, która nic nie wnosi do śledztwa otrzymacie za nią 1 punkt ujemny. Dodatkowo – musicie odrzucić co najmniej 6 kart – w przeciwnym przypadku przegrywacie.

Na koniec sumujecie wasz wynik i porównujecie z tabelką. Osiągnęliście poziom Inspektora Lestrade (0-6 punktów)? No cóż, nie ma powodów do radości, ale i tak gratulacje. Mogło być gorzej! w tej grze da się osiągnąć punkty ujemne! Ale może uda wam się osiągnąć pułap Mycrofta albo Sherlocka?

Niestety nie będzie powtórki z rozrywki. Gra jest jednorazowa. Możecie co najwyżej wziąć następną grę z serii. Na razie jest ich tylko trzy, ale mam nadzieję, że będzie ich więcej. Mnie się podoba. Taki mini-Detektyw. To co mnie w niej urzeka to odtwarzanie historii z kart niby układanka z puzzli. Gra nie jest jednak długa (nam zajęła ok. 30 min) – czy to dobrze, czy źle? Np. gry z serii Escape Room od FoxGames kosztują mniej więcej tyle samo, a dają zabawy na co najmniej 60 min. (w porywach do 90 min). Jednak jest to zupełnie innego typu rozrywka. Tu ewidentnie czuć klimat, trzeba domyślać się,  prowadzić śledztwo. Dlatego tak bardzo przypomina mi ona Detektywa od Portalu, choć oczywiście jest to gra zupełnie innego kalibru.

Ogólna ocena (7.5/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*