Home / GF Express / GF Express: Iluzja – kolorowy Timeline (który nie jest Timelinem)

GF Express: Iluzja – kolorowy Timeline (który nie jest Timelinem) Gorące wrażenia po pierwszych rozgrywkach

Na polskim rynku ma właśnie ma swoją premierę Iluzja – malutka karcianka Wolfganga Warscha (tego od Szarlatanów z Pasikurowic, Gospody pod pękatym kuflem, Rzuć na tacę oraz The Mind) od FoxGames, która czerpie inspiracje mechaniczne z Timeline.

To co stanowi jednak bazę prównawczą w tym przypadku to nie nasza wiedza a zdolność szacowania. W każdej rundzie będziemy szacować zawartość jednego, wylosowanego koloru na kartach i układać je w rzędzie, od najniższej do najwyższej zawartości danego koloru na karcie. Jak w Timeline.

Są dwie istotne różnice:

  1. Nie sprawdzamy poprawności od razu odwracając kartę na drugą stronę.
  2. Kolejny gracz podejmuje decyzję, czy bierze kartę z wierzchu stosu i ją dokłada na odpowiednie (w/g niego) miejsce czy kwestionuje dotychczasowe ułożenie kart.  Jeśli dołoży kartę kolejka idzie dalej. Ciekawiej jest gdy sprawdzi:
    • Jeśli zakwestionował słusznie (coś się nie zgadza) – zdobywa kartę koloru (kart jest 12, maksymalnie można rozegrać 12 rund – po trzy karty na kolor) jako punk zwycięstwa.
    • Jeśli niesłusznie – kartę koloru zdobywa gracz siedzący przed nim, a więc ten, który ostatnio dokładał kartę do rzędu.

Ot i wszystko. Fajne?

Porównujemy zawartość koloru zielonego (na lewo najmniej, na prawo najwięcej) – czy dobrze?

Ano niespecjalnie słusznie. Słuszne okazało się zakwestionowanie ukladu – ten co to zrobił zdobywa punkt.

Fajne! Kształty i kolory mieszają się tak bardzo, że nie jest łatwo dobrze oszacować zawartość koloru na karcie. Zauważcie, że chodzi o zawartość koloru na całej karcie, a nie względem innych kolorów (jak zsumujecie wartości procentowe to nie wyjdzie 100% – do co brakuje do setki to białe tło). I choć to może się wydawać prostsze to i tak, ku mojemu zdziwieniu, wiele razy się pomyliłam.  Iluzja, to bardzo dobre słowo oddające kwintesencję zabawy ;).

Gra jest pod tym względem mocno regrywalna, bo nie ma szans zapamiętać tych wszystkich procentowych wartości. Jakiś czas termu grałam w wiele osób (jeśli dobrze pamiętam to w pięć. Wczoraj grałam partyjki dwuosobowe – i grało się bardzo dobrze, może nawet lepiej niż w pełnej obsadzie, bo częściej wracała do mnie kolejka i miałam okazję na podejmowanie decyzji – a te wcale nie są łatwe.

Trochę niepokoiło mnie jak będą tę grę postrzegać daltoniści, gdyż bazuje na samych kolorach. Istnieje wiele odmian ślepoty barw – najbardziej rozpowszechnioną jest jednak zaburzenie w odróżnianiu koloru czerwonego i zielonego, a właśnie te barwy są wykorzystywane na kartach. Jednak nasycenie zostało tak dobrane, że mój tester rozróżnia je bez problemu (co prawda twierdzi, że w tym przypadku zielony jest czarny, ale grunt, że odróżnia go od czerwonego). A zatem – egzamin zdany.

I to w zasadzie wszystko – bardzo przyjemny fillerek, aż dziw, ze z czegoś tak prostego można zrobić taką fajną zabawę.

 

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

O okrętach Gwiezdnej Floty, Star Treku i wydawnictwie Egmont.pl

Dziś chciałam się podzielić kilkoma refleksjami, zdjęciami i nadziejami z branży nieco mniej związanej z planszówkami.