Home / Recenzje / Gry strategiczne / The One Hundred Torii

The One Hundred Torii Recenzja

Ogród powstaje z kafli
Ścieżki strzeże kamienny pies
Uspokój głowę

Tworzenie haiku jest zajęciem pozornie prostym. Tworzenie naprawdę dobrych haiku to rzecz na wskroś trudna. Podobnie jest z The One Hundred Torii, w której naszym głównym celem jest stworzenie pięknego, choć niekoniecznie harmonijnego ogrodu. I choć budowanie kolejnych ścieżek wydaje się rzeczą łatwą jak grabienie jesiennych liści to wystarczy kilka tur by zrozumieć ile trudnych decyzji przyjdzie nam w tym ogrodzie podjąć.

Społeczność funduje
Ziarnko wędruje do ziarnka
Piasek w klepsydrze

The One Hundred Torii ufundowało się w 2019 na Kickstarterze i nie było spektakularnym sukcesem (zebrano 57000$ przy progu ufundowania rzędu 20000$). Jak do tego doszło – nie wiem, bo gdyby teraz kampania powróciła to sam byłbym odpowiedzialny za zakup przynajmniej czterech kopii, by wręczać je znajomym przy każdej stosownej, albo i niestosownej, okazji. Zacznijmy jednak od początku tej wielkiej miłości.

Dzień pełen słońca
Ślady stóp na drobnym piasku
Sandał szuka drogi

Mamy przed sobą grę kafelkową, w której gracze rozwijają japoński ogród, a istniejące w nim ścieżki plączą się, krzyżują i trafiają na ślepe zaułki. Sprawna po nich nawigacja jest kluczem do zwycięstwa. Punkty uzyskuje się tu za łączenie w pary takich samych punktów orientacyjnych (z ang. „landmark”) na trasie: posągów, mostków i innych urokliwych ciekawostek.

Utworzona para daje graczowi jeden znacznik danego obiektu, ale mijane po drodze bramki torii pozwalają zdobywać dodatkowe znaczniki. W każdej turze do wykonania są tylko trzy ruchy: uzyskanie pomocy, rozbudowa ogrodu oraz dobranie kafelka. Pomocne postaci jak handlarz, samuraj czy gejsza pozwalają wymieniać kafelki na ręce, blokować ścieżki lub punkty orientacyjne, a nawet dokładać dwa kafelki w jednej turze. Niestety żadna z nich nie podpowiada, jakie decyzje podejmować…

Splątane ścieżki
Wzrok szuka tych nieuczęszczanych
Mózg paruje

Rozgrywka w The One Hundred Torii płynnie przechodzi od lekkiego „o, może teraz tu dołożę” do „nie ma gdzie dołożyć, no po prostu nie ma!”. Coś, co zaczyna się jak niespieszny spacer po spokojnym ogrodzie, w połowie rozgrywki staje się sprintem dla oczu i mózgu – i jest to sprint nad wyraz przyjemny. Poszukiwanie długich i bogatych w torii dróg staje się coraz większym wyzwaniem w miarę jak mapa ogrodu komplikuje się i rozgałęzia. Obiekty na trasie szybko zaczynają się powtarzać i znalezienie nieodkrytej wcześniej ścieżki jest szalenie satysfakcjonującym wyzwaniem, niejednokrotnie powodującym  entuzjastyczne okrzyki nad stołem. „Eureka!”, krzyczy gracz i wszyscy powinni być wdzięczni, że w The One Hundred Torii nie gra się leżąc w wannie.

Pędzelek smaga płótno
Ponadczasowe piękno małych rzeczy
Ogrodu szum

Nie sposób nie wspomnieć tu o fenomenalnej oprawie wizualnej autorstwa Vincenta Dutrait (Robinson Crusoe, Wyprawa Do El Dorado, Lewis i Clark, Zaginione Miasta), która od samego początku wzmaga uczucie złudnego spokoju i pozornej błogości panujących w naszym ogrodzie. Gra jest absolutnie piękna i czytelna mimo, że za wyjątkiem okazałych żetonów bonusowych ikonografia jest dość drobna. W mojej kolekcji to już szósta gra tego ilustratora – najwyraźniej rozważnie dobiera projekty, w których bierze udział. Jego kreska jest absolutnie charakterystyczna i dla mnie warta swojej wagi w złocie – a w tym wypadku swojej wagi w  kafelkach lub kwiatach lotosu.

Przejdź przez bramę
Spójrz, jak powoli spada liść
Głęboki wdech

The One Hundred Torii budzi u mnie zapewne nieuzasadnione skojarzenia z Nova Luna, zarówno pod względem „kafelkowości własnej”, jak i wypadkowej poziomu trudności i głębi podejmowanych decyzji. Mechanizm rozgrywki jest przyjemnie prosty, ale nigdy prostacki. Pomocne postaci potrafią odwrócić grę do góry nogami i dodają jej taktycznego wymiaru, którego brak np. w Carcassonne. Wysoką regrywalność gwarantuje fakt, iż do każdej rozgrywki używamy innych kafli – część z nich odrzucana jest w ramach setupu. Gra oferuje tryb solo i jest językowo niezależna (z pomocami gracza w czterech językach, jednak bez j. polskiego), a w instrukcji znajduje się rozszerzony, klimatyczny opis postaci i punktów orientacyjnych występujących w grze.

Co ważne, intensywność rozgrywki wzrasta tu proporcjonalnie do czasu gry. Ułatwiło mi to wdrożenie nowych graczy, którzy już po kilku ruchach łapali wszelkie niuanse zasad i mogli swobodnie testować własne strategie, boleśnie przekonując się jak trudno jest znaleźć tę właściwą. Z moich doświadczeń wynika, że nie ma tu dominującej ścieżki do zwycięstwa, ani też problemu uciekającego lidera. Gra dobrze się skaluje, a każdy kolejny gracz zwiększa tempo rozwoju ogrodu, zauważalnie zmieniając charakter rozgrywki ze strategicznego na bardziej taktyczny. W każdym z nich gra jest tak samo przyjemna, gdy przechodzi z totalnego zen w tryb intensywnego poszukiwania ścieżek, których nie wypatrzyli przeciwnicy.

Brama niebieska
Postaw krok, zyskaj krok
Brama czerwona

Nie wiem, dlaczego gra nie stała się kickstarterowym sukcesem – być może temat jest niezbyt lotny, mechanika niewystarczająco seksowna albo po prostu budowa ogrodu kojarzy nam się z nieprzyjemną pracą fizyczną. The One Hundrer Torii jest jednak grą wybitną, przystępną i intrygującą, idealną jako mocny filler, ale też jako główne danie wieczoru. Świetnie wygląda na stole i często na nim ląduje, bo setup nie jest problematyczny, a chęć do „jeszcze jednej rozgrywki” jest wprost niemożliwa do zwalczenia. Być może nie ma tu rewolucyjnych mechanik i plastikowych figurek, ale w tym niewielkim pudełku skryta jest wciągająca, głęboka gra, idealna zarówno dla nowych graczy, jak i starych wyjadaczy. Sprawdź ją, zbuduj swój pierwszy ogród, zakochaj się w nim, a potem zacznij pisać własne haiku.

Pożegnań czas
Kafelki wracają do pudełka
Woda w strumyku

Zalety:
+ głębia strategiczna przy prostych zasadach
+ szybki setup i dynamiczna rozgrywka
+ piękne, klimatyczne ilustracje
+ duża regrywalność w pudełku (dostępne dwa mini-dodatki, duży dodatek planowany na 2022)
+ językowa niezależność

Wady:
– gra nie uczy jak zadbać o swój prawdziwy ogródek

1-4 graczy w wieku 8+
30-45 minut na rozgrywkę

 



Grę The One Hundred Torii kupisz w sklepie

Ogólna ocena (9.5/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (10/10):


One comment

  1. Avatar

    Świetna recenzja, dzięki!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Bruxelles 1893

Do gry przyciągnął mnie jej ilustrator. Brzmi to dziwnie, ale sami pewnie wiecie, że planszówkowa wkręta krętymi ścieżkami chadza. Na szczęście w pięknym pudełku kryje się coś równie wyjątkowego jak jego okładka i Bruxelles 1893 broni się nie tylko jako dzieło sztuki. To po prostu świetna, choć mało znana gra. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap