Gracze dzielą się na minimalistów, tych, co muszą mieć wszystko i całą resztę.
Gracz minimalista
Gra to przede wszystkim mechanika. Komponenty nie są ważne. Im taniej – tym lepiej. Jest znawcą gier typu print&play i cieszy się, gdy mu się uda zrobić chałupniczo planszówkę, za którą musiałby dać w sklepie kilkadziesiąt złotych. Dodatki i/lub koszulki na karty to strata pieniędzy – lepiej kupić nową planszówkę. Dwa razy zastanowi się czy kupić grę, którą uwielbia i w którą namiętnie grywa na BGA – w końcu może to robić za darmo. Ale uwaga! Może być świetnym materiałem na testera wszelakiego rodzaju prototypów – w końcu liczy się dla niego tylko mechanika, prawda? :-P
Tu byłam. Mój pierwszy Rój (sześciokątne żetony owadów) był wydrukowany na czarno-białej drukarce i naklejony na karton. Nie dlatego, że był niedostępny. Dlatego, że mogłam. Dało się grać? Dało! Kosztowało? Grosze. Ale i tak po kilku miesiącach kupiłam oryginalną grę ;)
Jeśli tu jesteś to ten tekst nie jest dla ciebie. Żadna mata nie zrekompensuje ci braku funduszy na kolejną planszówkę.
Gracz, który musi mieć wszystko
Zapowiedzieli właśnie kolejny dodatek do waszej ulubionej gry (piętnastej z kolei) i już wiecie, że trzeba nie tylko zbierać pieniądze, ale też przeorganizować kallaxa, żeby wszystko się zmieściło. Kubek z nadrukiem? Koniecznie! Figurki zamiast meepli? Metalowe monety zamiast kartonowych znaczników? Obowiązkowo! Niech pierwszy rzuci kamień, kto choć raz o takim upgrade nie pomyślał.
Tu też byłam. Wszystkie Dominiony dumnie stoją na półce (choć nie ma szansy na to, żebym wszystkie je regularnie ogrywała), promki też chyba są wszystkie, a podstawka to nawet dwa razy (bo w pierwszym wydaniu mi się bardziej podobały karty monet). Kubek – w użyciu! Mata? Obowiązkowo! Koszulki na karty? Wystarczyłoby kasy na kolejne dwa dodatki ;)
Jeśli tu jesteś to nie czytaj dalej. Prawdopodobnie masz już co najmniej dwie maty uniwersalne, matę do RPG (tak na wszelki wypadek) oraz kilkanaście dedykowanych mat do konkretnych, nawet niekoniecznie ulubionych gier. Ten tekst nie jest dla ciebie.
Mechanika mechaniką, ale wygląd ma znaczenie (czyli cała reszta)
Sporo czasu zajęło mi dotarcie do tego punktu. Choć dodatek kusi to mogę realnie ocenić, czy naprawdę go potrzebuję. I nie kupić dodatku. To moja Ark Nova.
Mogę kupić tylko jeden dodatek, choć wszystko krzyczy wokół, że przecież trzeba mieć oba. To moja Diuna.
Kupię grę z powodu zarąbistych komponentów – to moja Szybka kawka i moje Santorini – i choć sama gra jest jak najbardziej w porządku, to nie kupiłabym gdyby nie wyglądała tak zarąbiście. A jednocześnie nadal potrafię jarać się mechaniką jakiegoś prototypu ogrywanego na siermiężnych czarno-białych kartach i kolorowych kosteczkach zamiast klimatycznej herbaty, kawy czy drewna.
Więc jeśli też jesteś w tym miejscu – to ten tekst jest właśnie dla ciebie.
Historia pewnych znajomości
Star Trek: Ascendancy Galaxy Play Mat – to była moja pierwsza mata za około 200zł co lat temu circa 7 było naprawdę sporą sumą pieniędzy. A była to mata jedynie 90X90cm. Winylowa. Byłam zadowolona. Dopóki nie zaczęłam używać mat gumowanych. Dziś najprawdopodobniej zamówiłabym matę w playmaty.pl – o podobnych wymiarach ale gumowaną i z jakimś ładnym wzorkiem galaktyki.
Dominion. Bardzo praktyczna mata od GemBoxa. Nadal jej używam, bo jest dedykowana i Dominion świetnie na niej leży. Ale to wciąż mata, która nie jest milutka i mięciutka, to mata, która musi się chwilę „odłożyć” żeby się wyprostować. I którą trzeba zwijać w rulon.
Kiedyś myślałam, że wszystkie maty trzeba zwijać w rulon.
Bo nawet maty dołączane do gier (a kilka takowych posiadam w kolekcji), też wszystkie są rolowane w środku swoich kartonowych pudełek. No chyba, że są tak malutkie, że zmieszczą się bez rolowania ;)
A playmaty.pl – to jest to, co mnie wreszcie zachwyciło. Najpierw zamówiłam matę standardową 80×120, taką za dwie stówki – jak te uniwersalne maty na ich stronie. Pasuje na prawie każdy stół. Jest naprawdę spora. I wcale nie trzeba jej rolować! Tę matę spokojnie można złożyć i nic się nie stanie! Idealna mata do transportu!


Gumowana mata jest bardzo wygodna. Miękka, przyjemna w dotyku, łatwo się z niej podnosi komponenty. Jest też antypoślizgowa (nie jeździ po stole) – i to z obu stron! (choć łatwo się po niej przesuwa karty to jednak same po niej nie jeżdżą przy przypadkowym trąceniu). Po prostu złoty środek.
Moja mata ma tylko jedną wadę – ponieważ jest jednokolorowa to widać na niej każdy pyłek i każdy okruszek. Ale za to wychodzą ładne zdjęcia – ilustracje nie giną w tle.
Butelkowa zieleń z kasyna czyli zielona mgła
Matę z playmat można sobie zamówić na konkretny rozmiar. Oto zielona mgła w idealnym rozmiarze mojego stołu 90×150. Czyż nie wygląda oszałamiająco? Zawsze chciałam grać w karty na butelkowej zieleni. Bo ja i mój dom – z dziada pradziada jesteśmy karciarzami. Tysiąc, remik, bridge czy poker – nic nam nie straszne. Za młodu grywałam nawet w mauszla i preferansa ;)
Prawdziwa gra w karty musi się odbywać na ciężkiej, zielonej, dedykowanej narzucie (bo trudno to nazwać obrusem) rzuconej na stół. I tu w sukurs przychodzą playmaty.pl ze swoją butelkową zielenią zwaną zieloną mgłą.





Do czego jeszcze może służyć playmata?
Może nie powinnam się tym chwalić, ale taka gumowata mata idealnie służy jako podkładka pod mysz. Wiem, trochę drogo ;) Jednakowoż, jeśli się to uzna jako wartość dodaną, to bardzo to ułatwia logistykę. Po rozgrywce nie trzeba sprzątać maty, po prostu kładziesz na nią swojego laptopa, myszkę i robisz, co do ciebie należy w ciągu dnia – a wieczorem znowu możesz zagrać w karty w planszówkę ;)
A mogę kupić taką playmatę u Chińczyka?
Możesz. Będzie taniej? Będzie. Czy polecam? Niespecjalnie.
Ja nie mam obiekcji przed kupowaniem na popularnych chińskich serwisach sprzedażowych. A że kocham StarTreka, który w naszym kraju nie cieszy się tak wielką popularnością, by gadżety były dostępne na wyciągnięcie ręki – to nabyłam metodą kupna podkładkę pod mysz z motywem konsoli ST. Całkiem sporą, taką, że nawet cały laptop się na niej zmieścił. Za śmieszne pieniądze. Sęk w tym, że po kilku miesiącach ta mata wciąż jeszcze ma zagięcia. I nie jest to jej jedyna wada!



Jakość ma znaczenie
Dlatego – jeśli powiesz, że playmaty.pl drogo kosztują – to ja powiem, że jakość ma swoją cenę!
Dziękujemy playmaty.pl za przekazanie mat do testowania, grania, kochania, przytulania się i oczywiście recenzji :)
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony



