Home / Recenzje / Gry dla graczy / Prêt-à-Porter – „brutalny” świat mody wg Portalu

Prêt-à-Porter – „brutalny” świat mody wg Portalu

Ilu z Was Ignacy Trzewiczek (zwłaszcza po niektórych deklaracjach) kojarzy się z… modą? A z Narodowym Bankiem Polskim? No cóż, Panowie, Panie, pora zmienić swoje spojrzenie na świat, bo o to na Wasze stoły ląduje Prêt-à-Porter, czyli „emocjonująca gra ekonomiczna” autora Strongholda! (tak to naprawdę ten sam Ignacy T.) Prêt-à-Porter to gra dla 2-4 graczy (obiecano i zapowiedziano także wariant 5osobowy) wydana przez wydawnictwo Portal a dofinansowana przez NBP. Gra ma pomóc w edukacji młodzieży i nauce podstawowych praw ekonomii. Sprawdźcie, czy Wy także powinniście się doedukować.

Co w pudełku?

W nieco mniejszym niż standardowe, kwadratowym pudełku Prêt-à-Porter znajdziecie planszę, 5 mini-plansz gracza, różne karty, drewniane pionki i znaczniki, kartonowe żetony oraz papierowe pieniądze. Na pierwszy rzut oka całość wygląda solidnie i schludnie. Na drugi rzut oka… o tym przeczytacie w moje opinii na koniec recenzji – teraz zapraszam do części o zasadach.

Jak grać?

Jeśli interesuje Was opis bardziej szczegółowy – zapraszam do wpisu mst –  KLIKNIJ – mi samej pozostaje skupić się na niezbędnym minimum. Gra ma przedstawiać zarządzanie firmą modową/projektancką/odzieżową a naszym celem jest zarobienie na tym biznesie jak najwięcej kasy (dlaczego w grach zawsze wygrywa najbogatszy?). Rozgrywka składa się z 12 rund (miesięcy) – podzielonych w systemie dwa miesiące (rundy) przygotowań + miesiąc wystawowy (kto szybko liczy, to już wie, że powtarzamy taki schemat cztery razy). Zaczynając trochę od drugiej (ale za to ważniejszej) strony – w każdym miesiącu wystawowym – gracze będą porównywać między sobą wystawione w różnych miastach kolekcje i walczyć o przewagę w takich cechach jak Jakość, PR, Trendy (reprezentowane przez odpowiednie żetony) czy Ilość (zwykła ilość wystawionych kart). Nagrodą za bycie najlepszym w danej cesze będą Gwiazdki, dzięki którym nasze kolekcje będą więcej warte. Ponieważ na koniec każdego miesiąca wystawowego gracze obowiązkowo sprzedają wszystkie pokazywane na pokazach kreacje – nie da się ukryć, że wygrywanie przewag w tych czterech cechach jest bardzo istotne. Żeby nie było za prosto – w każdym kolejnym miesiącu wystawowym jedziemy z naszymi strojami do coraz większej liczby miast, a w każdym z nich najważniejszą cechą = taką za którą dostaniemy najwięcej Gwiazdek przeważnie będzie (choć nie musi) co innego.

W pierwszym miesiącu pokazowym najwięcej dostaniemy za wygranie w Trendach, w drugim najlepiej skupić się na Ilości i PR.

W miesiącach przygotowań poprzedzających pokazy staramy się zdobyć odpowiednie karty Kontaktów, Pracowników, Budynków by jak najlepiej rozwinąć naszą firmę (to właśnie one pozwolą nam zaopatrzyć się w żetony potrzebne do pokazów). Nabywamy też Projekty ubrań do naszej przyszłej kolekcji (w pięciu stylach – Boho, Vintage, Wieczorowym, Sportowym i Dziecięcym) oraz walczymy o jak najkorzystniejszy zakup materiałów do ich uszycia. Surowce możemy nabyć u Producenta Lokalnego, w Hurtowni, bądź z Importu różnicą będzie ich cena oraz dostępność – w hurtowni przy okazji jednej akcji zakupimy po 1 kostce z każdego koloru (każdy Projekt wymaga dwóch różnych kosteczek), w dwóch pozostałych dowolną ilość w jednym kolorze. Towary różnią się też między sobą liczbą żetonów Jakości, którą otrzymamy przy ich kupowaniu. Jeśli komuś zabraknie funduszy zawsze można zaciągnąć kredyt w Banku. Gdy ktoś zamiast strategii długofalowej woli szybkie i proste rozwiązania – poszczególne żetony można też pozyskać dzięki akcji Przygotowania (do wzięcia: 2 żetony Jakości, żeton PR, żeton Trendów, 5 tysięcy kasy). Możliwości jest sporo, jednak wszystkie decyzje należy podejmować mądrze i z rozwagą, gdyż liczba akcji, którą damy radę wykonać jest ograniczona. Gracze mają do dyspozycji po 3 pionki. W każdym miesiącu przygotowań, zaczynając od gracza rozpoczynającego, umieszczamy po kolei, po jednym z nich przy wybranym polu akcji. Gdy wszyscy już się rozstawią, „rozliczamy” pola w odpowiedniej kolejności oraz według zasady – kto pierwszy przy jakiejś akcji, ten lepszy (pierwszy wybiera kartę, bonus, itp.). I znów Ci co są dobrzy z liczenia (a to ważne w tej grze), już wiedzą, że tak naprawdę daje nam to jedynie 6 akcji (2×3) przed każdym pokazem, co biorąc pod uwagę, że musimy w tym czasie zadbać o bycie najlepszym w jak największej ilości cech, może się wydawać dość mało.

Widok na grę w trakcie rozgrywki (te modne w tym sezonie, bo pomarańczowe pionki, to niestety własność prywatna, w grze dostępne są kolory - czerwony, niebieski, żółty, zielony i czarny)

Jak to jest z tą edukacją?

Zacznijmy od tego, że już od początku gry nasza firma generuje koszty utrzymania. Mamy trzech niewykwalifikowanych pracowników, z których każdy pod koniec miesiąca przypomni o swojej pensji. W trakcie gry, tych niczym nie wyróżniających się darmozjadów możemy zastąpić pracownikami specjalnymi, którzy przyniosą dodatkowe korzyści (przykładowo – modelki zwiększające PR, projektanci pozwalający na zdobycie dodatkowych Projektów, księgowi dzięki swej „kreatywności” zmniejszający koszty utrzymania, itp. itd.), jednakże oni także nie będą robić za darmo. Raz na turę możemy też takiego pracownika specjalnego wyszkolić (oczywiście, także za kasę!) wtedy jego bonus będzie większy, bo przecież i większe kwalifikacje. A jak myślicie co z pensją? Jak w życiu, szefie, płać i płacz! Nasze stale rosnące ambicje na pewno sprawią, że rozbudujemy naszą firmę stawiając różne Budynki. Któż nie chciałby być właścicielem własnego Domu Kredytowego, Sklepu Firmowego czy Biura Projektów (zwłaszcza, że one też zaopatrzą nas w atrakcyjne bonusy oraz miejsca pracy dla nowych pracowników)? Jednakże nie dość, że sama budowa trochę kosztuje, to i co miesiąc trza przelać z konta na prąd, gaz, konserwatorkę powierzchni płaskich i pana Miecia z kotłowni. Gdy budynek rozbudujemy? Podobnie jak z pracownikami – korzyści większe, ale i koszty rosną. Zatem lekcja pierwsza zaliczona – pracownicy i infrastruktura? Niezbędni! Ale generują koszty.

Głównym sposobem na zarobienie pieniędzy jest sprzedaż Kolekcji po miesiącu wystawowym. Na każdej karcie Projektu, oprócz informacji o Typie ubioru i Kolekcji mamy przedstawione dwa rodzaje (kolory) materiałów (kostek) potrzebnych do jego uszycia oraz cenę jaką otrzymamy za jego sprzedanie. Gdy już podliczymy nasz pierwszy otrzymany plik banknotów może się okazać, że najbliższy kwartał zaczynamy z kwotą niewiele wyższą (o ile w ogóle) od tej na początku gry. Ups! A koszty utrzymania, które ponieśliśmy? A materiały zakupione do uszycia kolekcji? Za nami lekcja druga – przychód a zysk (a nawet jeszcze podobno i dochód i utarg można wyróżnić).

Zabrakło Ci pieniędzy? Weź kredyt w Banku! Pamiętaj, że teraz co miesiąc będziesz płacił od niego odsetki. Kredyt trzeba spłacić a w kasie pusto? Z pomocą przyjdzie Prywatny Pożyczkobiorca, szkoda tylko, że to nie organizacja charytatywna i jego spłata będzie nas kosztować już „trochę” więcej. Za nami lekcja trzecia – kredyt, pożyczka… czyli jak zostałem bankrutem.

Moja firma z dwoma pracownikami (jeden po szkoleniu) i jednym budynkiem. Koszty utrzymania = 8tys. co turę

Podsumowując, znawcy ekonomicznych tematów na pewno dopatrzą się w Prêt-à-Porter jakichś uproszczeń czy może nawet absurdów. Dla mnie – totalnego laika, gra nienachalnie, przy okazji i z zabawą wprowadza w temat podstawowych pojęć ekonomicznych, może być wyjściem do rozmowy i nauki o bazowych prawach i zasadach. Tak w sam raz dla uczniów starszej podstawówki, gimnazjum czy nawet liceum (czemu, och czemu, ja nie mogłam w to grać na lekcjach WOSu?).

Jak mi się grało? (uwaga! łyżka słoik dziegciu)

Czasem bywa tak, że napotykamy jakiś irytujący szczegół. Jest sam, jeden, bezbronny, nieszkodliwy, więc udaje nam się nie poświęcać mu dużo uwagi. Coś jak brzęcząca mucha. Gorzej jak ten sam szczegół ma kolegów. Jednego. Dwóch. Dziesięć. Bzzzzzzzzzzzzzzzz!

Prêt-à-Porter ma genialną wypraskę, wszystko się w niej doskonale trzyma, łatwo się z niej wyjmuje, a grą mogę wywijać na wszystkie strony, bez ryzyka zabawy w Kopciuszka 30 minut przed grą. Za to plansza… Trudno nie zauważyć nieintuicyjnie zamienionej kolejności akcji oraz pomieszania miejsc  na pracowników i budynki (logicznie rzecz biorąc najpierw powinno się móc kupić budynek, by potem kupując pracownika od razu móc go tam położyć, na planszy choć kolory sugerują co innego, jest odwrotnie) . Ale to szczegół (bzz!). Przyjrzyjmy się rysunkom z kart projektów…

– O, patrz! Dziecko-mutant! No jak na grze o modzie, to się nie popisali.

– No cóż, faktycznie, karty mogłyby być wyględniejsze.

– Papierowe banknoty? Znam wygodniejsze postacie pieniędzy… (bzzzzzz!)

– Grajmy! Tylko ile pól przy każdej akcji jest dostępnych przy jakiej ilości graczy?

– Narysowane są cztery miejsca. Ale przy obecnych regułach dla 4 graczy nie są one nigdy potrzebne. Na 4 graczy wykorzystujemy tylko 3 z nich, a przy 2-3 graczach tylko 2.

– O, nie ma też informacji o różnych zasadach kupowania w tej hurtowni, u producenta, itd.

– Będziemy pamiętać! Grajmy!(bzzzzzzz!)

– A tu w tabelce jest napisane ile za jedną gwiazdkę dostanę PZ –  nie mówiłaś, że są jakieś PZy, tylko,  że liczy się kasa!

– To to samo. (bzzzzzzzzzz!)

Hmmm, czcionka na kartach jest tak mała, że nie dam rady jej przeczytać ze swojego miejsca przy stole. Mogę albo się nad nim pochylić (zasłaniając widok innym) albo wziąć karty do ręki (zabierając widok innym). A jak mogę szybko i prosto sprawdzić co przeciwnikom dają już zakupione przez nich karty? Wcale! (bzzzzzzzzzzzzzzzzz!)

– Nic nie widzę! – Nie chcę mi się tego czytać!

Pięć możliwych kolekcji. Pięć możliwych typów ubioru. Jeden sposób na wykręcenie dziecku rąk.

I tak to szczegół po szczególe, irytujące niedopracowanie Prêt-à-Porter zabijało mi przyjemność z każdej rozgrywki. Najbardziej drażniącym aspektem zawsze były karty. Wiele z tekstów napisanych czcionką, której nie jestem w stanie w ogóle odczytać z odległości 50 cm, a bez większego wysiłku z 30cm (mierzyłam!) wystarczyłoby zastąpić zwykły symbolami. Znacząco by to skróciło (przed rozpoczęciem każdej tury poświęcaliśmy ok.5-10 minut na zapoznanie się z kartami) i ułatwiło rozgrywkę (wystarczyłby rzut oka zamiast ciągłego pytania – czy ktoś jeszcze ma coś co daje PR?). Tym bardziej mnie ta sytuacja dziwi, gdy pomyślę, że cały 51.stan opierał się na symbolach, więc nie jest to rozwiązanie Portalowi obce.

Gdy w trakcie gry zaczynają pojawiać się problemy, okazuje się, ze instrukcja niewiele nam pomoże. Pomijając fakt, że sama jej forma (mała, napisana zbitą, niewielką czcionką) odstrasza, to trzeba wiedzieć, że pewne rzeczy nie są w niej wyjaśnione, niektóre są opisane źle , niektóre w ogóle przemilczane. Brak w niej tak istotnej informacji jak to, że materiały można kupować na zapas (wręcz można z niej wywnioskować, że jest odwrotnie) i, że ich ilość jej nieskończona (co całkowicie popsuło jedną moją rozgrywkę). Zawiera informacje, że gracz rozpoczynający zmienia się co miesiąc (rundę) co przy grze na 3 osoby sprawiałoby, że ktoś zawsze „zaczynałby” w miesiącu wystawowym, w którym de facto nie ma akcji do wyboru – w rzeczywistości gracz rozpoczynający zmienia się tylko w miesiącach przygotowań. Nie ma w niej pełnego opisu wszystkich kontraktów, budynków, pracowników (są tylko niektóre). Informacja, że karty te „jeśli nie napisano inaczej, brane są pod uwagę zawsze w tym momencie gry, w którym rozpatrywana jest związana z tą regułą faza, czynność lub Akcja.” zostawia pełne pole do popisu różnym interpretacjom i wariantom własnym (czyt. kłótniom bądź ćwiczeniu dyplomacji) graczy. Z kolei ta sytuacja mnie dziwi, gdyż Portal, po problemach z instrukcjami do wcześniejszych gier mógłby wyciągnąć jakieś wnioski. W tym przypadku, pochwalić mogę jedynie zamieszczony wyczerpujący przykład rozliczenia miesiąca wystawowego oraz edukacyjno-taktyczne porady wyróżnione na niektórych stronach.

Jak się w końcu wkurzę, to zamaluję tekst modelki wielkimi literkami "PR"

 

Sama mechanika gry jest dość sympatyczna. Owszem, sporo tu liczenia (dzięki Ci kalkulatorze w komórce!), ale też dużo ciekawych decyzji. Sześć akcji na przygotowanie się do pokazu to niewiele, dlatego należy bardzo skupić się na rozwoju naszej firmy poprzez odpowiednie Kontrakty, Pracowników i Budynki, dzięki którym wiele rzeczy będziemy mogli zdobyć bez poświęcania pionków. Od walki o najlepsze karty, przez chęć zdobycia jak najbardziej nam pasujących projektów czy ograniczone możliwości zakupu surowców, po bezpośrednią rywalizacje w poszczególnych cechach na pokazach – wszystkie elementy gry zmuszają do interakcji z pozostałymi graczami. Należy na bieżąco kontrolować sytuacje pod kątem cech, które będą najbardziej się liczyć w przyszłości oraz możliwości naszych przeciwników. Kogo mogę pokonać i w czym? Kto może mnie dogonić i jak? Co muszę w swojej firmie poprawić? Jaką akcje komuś zablokować? W grze na czterech i trzech graczy, przy braku symboli na żetonach bywa to naprawdę ciężkie. Próbowaliśmy rozwiązywać ten problem kładąc na odpowiednich kartach pasujące żetony, ale tylko częściowo poprawiało to „widoczność”. Podobnie – im więcej graczy – tym większy chaos panuje przy rozgrywce. Dodatkowo, odniosłam wrażenie, że niektóre karty lub ich połączenia są znacząco mocniejsze od innych (najbardziej widoczny przykład: modelka-twarz firmy + sklep firmowy). Co prawda, dużo zależy od momentu, kiedy karty te pojawią się w grze (im wcześniej, tym ich przewaga większa), być może sytuacja wygląda inaczej gdy wszyscy gracze są już doświadczeni i zdają sobie sprawę z różnej mocy kart (blokując  silne kombosy). To, że karty pojawiają się losowo, a ich moc zależy od momentu gry, w którym się pojawiają, doprowadzało czasem do ograniczenia ilości atrakcyjnych akcji. Zauważyłam też, że często gracz, któremu najlepiej poszło w pierwszym miesiącu wystawowym – dominował i wygrywał całą rozgrywkę – warto zwrócić uwagę początkującym graczom by nie odpuszczali sobie i podejmowali mądre decyzje od samego początku. Kolejną irytującą rzeczą może być losowość w dociąganiu Projektów. Co rundę mamy do wyboru cztery, wśród których nie zawsze trafią się te najbardziej nam pasujące. Dobrze jest walczyć z tym zaopatrując się w karty pozwalające na dobieranie kolejnych Projektów (w ciemno, więc możemy dalej mieć pecha), a gdy to nie pomoże, w takie umożliwiające ich sprzedaż (choć część rekompensaty za nietrafiony dociąg).

I chyba już ostatnia uwaga. Gdy w grze na cztery osoby, w trzecim miesiącu wystawowym zabrakło nam żetonów Gwiazdek – już się nie dziwiłam. Nie wiedziałam tylko, czy się śmiać czy płakać. Niemal każda moja gra w Prêt-à-Porter kończyła się frustracją i postanowieniem, że więcej niż muszę, do tej gry nie usiądę. Kończyła się też żalem. I refleksją. Być może jestem rozpuszczona.  Za dużo ładnie, przemyślanie i przyjaźnie dla gracza gier widziałam. Prêt-à-Porter z dopracowanym, niewyglądającym jak rodem z lat 80 wydaniem, porządną instrukcją (K2, Magnum Sal – polskie gry też wydane niedawno, świadczą, że Polak naprawdę potrafi), niewielką pracą nad balansem mogłaby być jedną z moich ulubionych gier. Na razie nie jest.

Mst (5/5) – PaP to najlepsza planszówka wydana w 2010 roku na świecie. Złożona gra ekonomiczna z dużą interakcją wynikającą z walki o gwiazdki na pokazach. Wymaga uważnego planowania krótko i długofalowych strategii oraz ich elastycznej realizacji z uwzględnieniem pojawiających się możliwości i poczynań przeciwników. Moim zdaniem bardzo warto przejść przez niedoróbki instrukcji i wydania dla ekscytującej mechaniki.

Odi (4/5) – Jestem dramatycznie wręcz słaby we wszystkich ‚pieniężnych grach ekonomicznych’, a mimo wszystko za każdym razem bawiłem się przy PaP całkiem dobrze. Owszem, irytują niedoróbki kolorystyczne, irytuje konieczność żmudnego odczytywania w każdej rundzie 9 pojawiających się na planszy kart, ale generalnie to jest naprawdę udana gra! Na pewno najlepsza gra… wydana przez Portal w zeszłym roku :) W miarę szybka, z faktycznymi rynkowymi mechanizmami i dylematami szefa firmy, z dobrze przemyślanym syndromem zbyt krótkiej kołdry. Podoba mi się  w PaP, że operujemy konkretami (pracownicy, infrastruktura, koszty,pętle kredytowe) a nie bawimy się znowu w tak popularną w eurograch abstrakcję.

Ogólna ocena (3/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (2/5):

Dziękujemy firmie Portal za przekazanie gry do recenzji.

23 komentarze

  1. Filippos

    „Pięć możliwych kolekcji. Pięć możliwych typów ubioru. Jeden sposób na wykręcenie dziecku rąk.”

    :)))))))
    Kasia spodziewaj się pozwu od mojego pracodawcy, bo jesteś odpowiedzialna za niszczenie służbowego mienia. Po tym tekście oplułem pół monitora spożywanym własnie serkiem wiejskim;)

    Bardzo wyczerpująca recenzja i czuje się że kosztowała nieco wysiłku i frustracji. Ja nie oceniłem Pret-a-Porter bo grałem tylko raz, ale moje wrażenie było takie. Może to i ciekawa gra, choć nieco zbyt „dla księgowych” jak na mój gust (kalkulator w komórce wspomniany w tekście to nie ściema – tez mnie kusiło żeby skorzystać;). Spodobało mi się kilka pomysłów mechanicznych zawartych w tej grze. Natomiast brak designu graficznego, bo tak to trzeba po imieniu nazwać sprawia, że po prostu nie chcę więcej do tej gry siadac bo jest mnóstwo męczenia się z uzyskiwaniem informacji o grze w jej trakcie i to przesłania przyjemność płynąca z rozgrywki. Niestety.

  2. Zaskakująca recenzja. Zauważyłem wszystkie wpadki o których piszesz ale przyznam się, że nie miały one w mojej grupie wpływu na przyjemność z gry. Może za pierwszym razem było trochę ciężko z kartami ale druga i kolejna rozgrywka szły już płynnie. Mam też inne odczucia odnośnie pierwszego miesiąca wystawowego otóż w moich grach zazwyczaj pierwszy miesiąc o niczym nie decydował a wygrywali Ci, którzy pierwszego miesiąca nie odpuszczali całkowicie a przy tym koncentrowali się głownie na drugim, choć sądzę, że to też nie jest regułą. Dla mnie osobiście PaP to gra na 4, która ma szanse podskoczyć wyżej w drugiej edycji :D

  3. czy ta gra rzeczywiście aż tak słabo wygląda jak to pani Kasia opisała?
    nie widziałem, ale byłem zainteresowany kupnem.
    po przeczytaniu recenzji chyba na jakiś czas sobie odpuszczę…

  4. Mst

    Dopisałem moją ocenę (w rzeczywistości dopisałem ją już wczoraj, przed opublikowaniem recenzji ale chochlik drukarski zeżarł ją na śniadanie ;-)).

  5. melee

    chyba w 3os się nawet gwiazdki skończyły :)

  6. Kasia super wyważona i przemyślana recenzja…
    Niestety odeszła mi całkowita ochota na wypróbowanie tej gry (za dużo bzzzzzzzzzzzzzz)

    Zauważyłem też że osoby którym się PaP bardzo podobał w większości miały tłumaczone reguły przez Trzewika na konwentach itp – odpada dużo bzzzzzzzzzzzzz związanych z instrukcja i z wydaniem.

    Naprawdę szkoda, że kolejna gra Portalu ma znowu niedoróbki. Już nawet mi się cierpliwość by się skończyła, a jestem naprawdę cierpliwym człowiekiem :(

    Pewnie i tak się dam namówić na partię w miłym towarzystwie ;)

  7. Odi

    Dopisałem się do oceny

  8. Gdyby nie Vinhos wtedy w 100% zgadzałbym się z Mst, że to najlepsza gra ekonomiczna w tamtym roku. Niektóre elementy wykonania odrzucają graczy od chęci jej poznania i tutaj niestety muszę się z nimi zgodzić, a szkoda.

    @Yosz: Namówię Cię na mPionku :)

  9. @Tycjan: będziesz musiał się mocno starać ;P

  10. mst „Moim zdaniem bardzo warto przejść przez niedoróbki instrukcji i wydania dla ekscytującej mechaniki”

    moim zdaniem NShex wyszedl juz na tyle dawno temu ze zamiast bezkrytycznie z przyzwyczajenia zachwycac sie to warto by zaczac wymagac od portalu zeby zaczal wydawac gry, a nie rozwalone na etapie produkcji pomysly. nie powinnismy kolejny raz ‚przechodzic nad niedorobkami’. przechodzimy juz ktoras gre i raczej jest coraz gorzej niz coraz lepiej. ale moze to i nasza wina – skoro kolejna zawalona gra to najlepsza produkcja roku to po co portal wlasciwie mialby cos poprawiac?

    nie ciekawi was jak niesamowite rzeczy moglyby wyjsc z portala jakby gra sie nie konczyla na tym ze trzewik ma pomysl, ale jeszcze ze zostal na serio dopracowany, przetestowany (z naprawieniem problemow zgloszonych przez graczy, a nie udawaniem ze pewnie gracze sie myla), i WYDANY? jakby kazda kolejna gra nie krzyczala calym soba ‚termin premiery byl wazniejszy niz wy, gracze’?

    patrzac na same pomysly ostatnich gier, trzewik mial szanse byc ‚drugim chvatilem’, ale na swiecie nikt nie ma NSHexowego zauroczenia i okazuje sie raz po raz ze pomysl do zawojowania swiata nie wystarcza.

  11. Mst

    PaP to pierwsza gra Portalu, którą kupiłem. Bardzo żałuję, że gra musiała być wydana w takim, a nie innym terminie (współpraca z NBP) i Trzewik usłyszał to ode mnie milion razy. Nic nie poradzę na to, że żadna z wydanych w 2010 roku gier nie sprawia mi większej frajdy niż PaP. :-)

  12. Grałem raz, dałem 8.25.
    Reguły tłumaczył mi bazyn.
    Gra mechanicznie przypomina mi połączenie paru innych.

    Fakt – nie zastanawiałem się nad wydaniem.
    Brakowało mi bardzo na planszy ukazania ile towarów można gdzie kupić. Proponuję udostępnienie na BGG przez wydawcę – żeby każdy mógł sobie wydrukować i nakleić na planszę – „łatki” z symbolami co i jak :)

    Co do kart zapisanych drobnym druczkiem – też jestem za symbolami. Chociaż w Agricoli też jest masa czytania (ale przynajmniej gracze sobie nie zasłaniają kart).

  13. Zgrabna recenzja, ja dodatkowo podpisze się pod wypowiedzią Bazika – ileż można zarzynać tak fajne pomysły? Podobają mi się pomysły na 3 gry portalu, nie zmusiłem się do kupna żadnej…

  14. Z tego co wiem o grach CGE to Trzewik właśnie jest drugim Chvatilem. A przynajmniej był Chvatliem dopóki Chvatil nie przestał być Chvatilem…a może Trzewikiem?

  15. „…a naszym celem jest zarobienie na tym biznesie jak najwięcej kasy (dlaczego w grach zawsze wygrywa najbogatszy?)”

    Dawno temu było opublikowane w „Fantastyce” opowiadanie, w którym jakaś obca cywilizacja realizowała plan podbicia ziemi poprzez zniszczenie ekonomicznych podstaw ludzkiej cywilizacji. W tym celu wypuścili na rynek grę planszową, która opierała się w mechanice o odwrotność Monopoly (wygrywał ten kto się najszybciej pozbył majątku). Chodziło o to, żeby wytłumić u kolejnego pokolenia ziemian potrzebę gromadzenia dóbr i przedsiębiorczość. Dóbr i potencjału ich wykorzystania jako bazy materialnej dalszego rozwoju w tym m.in. militarnego.

  16. j.w. :) Otóż właśnie, na pewnym konwencie grałam w prototyp pewnej gry, która dokładnie na tym polegała żeby pozbyć się majątku. Odruchy gromadzenia są silnie zakorzenione, trzeba było walczyć ze sobą..gra była super:)

  17. „obca cywilizacja realizowała plan podbicia ziemi poprzez zniszczenie ekonomicznych podstaw ludzkiej cywilizacji. W tym celu wypuścili na rynek grę planszową,”

    „Otóż właśnie, na pewnym konwencie grałam w prototyp pewnej gry, która dokładnie na tym polegała żeby pozbyć się majątku.”

    To jest dowód na to że ONI są pośród nas!!! ;p

  18. Grałem i nie jest tak źle. Wprawdzie fakt instrukcja kuleje mocno, ale przy pierwszej rozgrywce wszystko się wyjaśnia. Nie zgodzę się także z tym że kto najlepszy w pierwszej wystawie najlepszy w całej grze. U nas było odwrotnie, ci co pierwszą wystawę odpuścili inwestując w kadry i budynki a mniej w projekty wyszli na koniec na tym lepiej.
    Portal poproszę o erratę do instrukcji a może instrukcje 2.0 i da się z przyjemnością grać.

  19. według mnie recenzja jest słaba. Bardzo mało konkretnych informacji jak na tak długi tekst.

    Praktycznie wszystkie konkretne „zarzuty” zostają wyliczone. Mam wrażenie, że autorka przewertowała tylko parę wątków na pewnym forum…

    papierowe pieniądze? Spora liczba kart? Mała czcionka? parę literówek? To mają być te decydujące argumenty?

    Gra ma wady. Np. podczas wystawy sumujemy jakość wszystkich zakupionych materiałów, nawet gdy nie użyliśmy ich na wystawione projekty. Jest to jakoś tam nielogiczne.

    Rywalizacja w niektórych kategoriach jest zacięta (jakość, styl), w innych jest nudna (ilość). Tym bardziej, że każdy gracz stara się wystawić tyle projektów ile tylko może, a więc jedynym ograniczeniem jest losowy dociąg kart… tego w recenzji nie ma.

  20. Mst

    IMHO głównym błędem niedoświadczonych graczy jest skupianie się na wystawianiu jak największej ilości projektów. ;-)

  21. ilości projektów. ;-)

    Raczej liczbie, a nie ilości. Chyba, że projekty są np. w kilogramach ;-)

  22. Jednym z tych kosmitów jest (jakżeby inaczej) Bazik.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*