Home / Recenzje / Dodatki / Pokój 25: Escape Room

Pokój 25: Escape Room

Pokój 25 to jedna z moich ulubionych gier. Najbardziej pasuje mi tryb semikooperacyjny polegający na tym, że teoretycznie wszyscy razem uciekamy (poruszając się po planszy próbujemy znaleźć komnatę wyjścia a następnie doń dotrzeć i wypchnąć się poza obszar gry), ale najprawdopodobniej – a czasem nawet na pewno (zależy to od liczby graczy) jest wśród nas zdrajca, któremu wcale na ucieczce nie zależy i zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. Wszystko…  np. wypchnie kogoś do komnaty, w której czyha śmierć. Albo po prostu będzie tak przesuwał kafelki, by ucieczka się nie udała. Nie jest łatwo opuścić budynek w tym trybie i dlatego tak mi się ta rozgrywka podoba.

Nie każdy jednak lubi odkrywać zdrajcę w swoim towarzystwie. Z kolei tryb kooperacyjny może być odbierany jako mało wymagający. Jeśli tak jest w twoim przypadku – to właśnie dla ciebie jest dedykowany najnowszy dodatek.

W pudełku otrzymujemy dodatkowe kafelki, z których część to zwykłe, acz nowe komnaty, 8 – to efemeryczne pokoje, które pozwolą na zdobycie kart Enigmy (tryb Escape Room) lub Mapy (tryb Łamigłówka), a 4 kolejne to zakodowane komnaty, które trzeba będzie aktywować za pomocą zdobytych wcześniej kart (inaczej mówiąc pozbyć się ich w procesie transformacji budynku) zanim będzie nam wolno podjąć ostateczną próbę ucieczki.

Escape Room

To tryb w pełni kooperacyjny, którego rozgrywka przebiega podobnie jak w podstawowej grze – ale z paroma wyjątkami:

  1. Za każdym razem gdy odsłaniany jest pokój efemeryczny, gracz, który tego dokonuje (czyli wchodzi do niego) otrzymuje kartę Enigmy. Kart tych nie można pokazywać ani przekazywać (chyba, że postaciom znajdującym się na tym samym co my kafelku) ale można o nich swobodnie rozmawiać a nawet robić notatki. Początkowe scenariusze wymagają od nas połączenia dwóch takich kart (a im dalej w las tym trudniej, potrzeba ich więcej). Na ich podstawie odszyfrowujemy kod – za każdym razem inny, dopasowany do jednej z czterech zakodowanych komnat. A więc będzie to kod 3-cyfrowy, 4-cyfrowy, 3-literowy oraz 4-literowy. Na to jaki kod skrywa każda para sami musimy wpaść – a następnie udać się do właściwej komnaty by ją (po sprawdzeniu, czy kod się zgadza – a robimy to dołączonym dekoderem) aktywować.
  2. Mamy mniej czasu niż w podstawowej rozgrywce, ale za to aktywacja komnaty dodaje nam jedną rundę.
  3. Zanim uciekniemy z budynku trzeba aktywować wszystkie 4 zakodowane pokoje.

Poprzeczka jest postawiona wysoko. Nie wystarczy już tylko namierzyć i znaleźć się w Pokoju 25. Trzeba zrobić wiele, wiele więcej. Podoba mi się zabieg z czasem – skrócenie go wyzwala pokaźną porcję adrenaliny (patrzysz na planszę i myślisz – to niewykonalne!) ale każda aktywacja dodaje skrzyyydeł (prawie jak Red Bull). Nie podoba mi się za to trzymanie kart w tajemnicy. Dla mnie wystarczającym wyzwaniem jest połączenie ich w pary i znalezienie kodu. Wymaganie, by nie pokazywać sobie tych kart wkracza w obszar zwany niemożliwym do zrealizowania. Ale czy ktoś nam / wam broni lekko nagiąć zasady? ;)

Łamigłówka

Jest podobna do Escape Roomu – z tą różnicą, że zamiast kart Enigmy odsłaniamy karty Mapy – będą one jawne i również będą służyły do aktywacji zakodowanych komnat. Aby tego dokonać trzeba będzie wybrać takie dwie karty i tak umiejscowić komnatę w budynku, by były spełnione oba warunki. Karty są jednorazowe (jeśli chodzi o aktywację komnat) co oznacza, że będziecie musieli odwiedzić wszystkie 8 pokoi efemerycznych aby zdobyć 8 warunków – po dwa na każdą komnatę. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że Pokój 25, a więc ten z którego ostatecznie będziecie uciekać, musi spełniać w chwili ucieczki wszystkie te warunki!

I ten tryb, mimo, że jestem fanką Escape Roomów,  bardziej mi się podoba. Może dlatego, że nie kusi nas, by naginać zasady? Może dlatego, że musimy działać, a nie rozwiązywać zagadki (ta niepewność, czy aby jesteśmy na dobrym tropie…). A może po prostu dlatego, że gra nie jest jednorazowa? bo Escape Room to 10 scenariuszy, które – kiedy je przejdziecie – przestaną być zagadkami. Choć nawet znając na nie odpowiedzi – i tak będzie trudno uciec.

Reasumując

Wydaje mi się, że jest to rozszerzenie dla wybrańców. Dla wymagających wybrańców. Nagle z trybu kooperacyjnego zatytułowanego „bułka z masłem” wpadamy w tryb „ileż razy można umierać?”. To również dodatek dla tych, którzy nad rywalizację i zdradę przedkładają współpracę. A ponieważ ja do nich nie należę – moje odczucia są mieszane. To dobra gra, ciekawe rozszerzenie, godny przedstawiciel gatunku. Ale nie będzie należał do moich ulubionych dodatków. Byłam go bardzo ciekawa ze względu na Escape Room. A mimo to trochę mnie rozczarował, ale … o tym to już w następnym odcinku ;)

Jeszcze słowo na koniec. Moje wydanie Pokoju 25 jest międzynarodowe (Room 25). Dodatek jest do wydania polskiego. Czy da się to połączyć? Tak. Rewers delikatnie się różni i może to być pewną wskazówką w poruszaniu się po labiryncie pokoi, ale – nam to jakoś mocno nie przeszkadzało. Z drugiej strony – nie różni się znowu aż tak bardzo. Jest na tyle podobny, że rozdzielenie dodatku i podstawki nie jest aż tak proste jakby się wydawało (no chyba, że po awersach). Jeśli więc ktoś z was też ma wersję międzynarodową to nie musicie być skazani na dodatki anglojęzyczne.

Plusy:
+ bardzo urozmaica grę, w zasadzie wywraca ją do góry nogami
+ dwa tryby gry + dodatkowe pokoje
+ są też komnaty dedykowane do rozgrywki z pierwszym dodatkiem
+ jest to mega wyzwanie

Minusy:
– i właśnie, że to mega wyzwanie – może być dla niektórych zbyt trudne
– sposób dekodowania szyfrów lekko siermiężny – nieporęczny (na tle innych gier)
– duża płachta karty szyfrów, jeszcze większa instrukcja – wymaga to dużego pudełka
– po przejściu scenariuszy przestaną one być tajemnicą (ale to nie przekreśla całej gry)



Grę Pokój 25: Escape Room kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie Rebel.pl za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*