Home / Wiadomości / Aktualności / Emocje przy planszy

Emocje przy planszy

Po przegranej partii Agricoli. Wygrał Bazik...

Emocje towarzyszą nam cały czas – nawet, gdy po ciężkim tygodniu pracy chcemy się zrelaksować przy niewinnej grze planszowej. W tytule wpisu nie chodzi mi jednak o emocje wywołane przez zdeptanie ostatnich zerglingów sąsiada, czy obserwowanie jak nasze Latające Trytony są niszczone przez faszystowski reżim Biwakujących Amazonek. Nie chodzi mi o nasze odczucia związane z przebiegiem lub wynikiem gry, ale o te wywoływane przez sam koncept gry, jej mechanikę i klimat. O tym właśnie traktuje artykuł na stronach Escapist, opisujący gry planszowe stworzone specjalnie po to by wywoływać emocje, być impulsem do zadumy nad wydarzeniami przez nie opisywanymi. Ich autorem jest Brenda Brathwaite, która od dwudziestu lat zajmuje się tworzeniem gier, tyle że elektronicznych. Impulsem do stworzenia pierwszej opisywanej gry były rozmowy z jej 10-letnią córką, która przygotowywała się do lekcji poświęconej niewolnictwu. Brenda zauważyła, iż wiedza córki była ograniczona do znajomości faktów, bez żadnego głębszego zastanowienia się nad istotą i okrucieństwem niewolnictwa. Postanowiła wymyślić grę, która to zmieni.

Przygotowała drewniane figurki, które jej córka miała pogrupować w „rodziny”. Następnie Brenda złapała losową ilość w garść i przeniosła na „statek”. Początkowo córka nie potrafiła zrozumieć dlaczego część figurek została, dlaczego rodzice zostawiają dzieci, a bracia oddzielani są od sióstr. Przecież to niesprawiedliwe! Następnie rozpoczęła się podróż. Statek miał 30 jednostek jedzenia, a dotarcie do nowego kontynentu miało zająć 10 dni. Co turę za pomocą rzutu sześciościenną kostką córka ustalała zużycie jedzenia… Pod koniec podróży stało się jasne, że jedzenia nie wystarczy i jej „towar” nie dotrze do celu… Jak widać gra na pewno nie miała nowatorskiej mechaniki ani nie była zabawna. Pozwoliła jednak w przystępny i intuicyjny sposób przekazać córce odczucia i dramat ludzi, którzy doświadczyli niewolnictwa. Suche fakty nabrały głębi.

Kolejne projekty również związane były z bolesnymi chwilami. Jeden z nich dotyczył inwazji na Irlandię w XVII wieku, gdzie celem nie było zwycięstwo, ale jak najmniejsza porażka.

Najbardziej kontrowersyjnym projektem była gra o zwyczajnym tytule Pociąg. Trzech graczy ma za zadanie przetransportować pociągami grupy ludzi z punktu A do punktu B. Zagrywając karty pomagają swojej grupie i przeszkadzają konkurentom. Cel podróży: Auschwitz…

Cała plansza jest aluzją do Kryształowej Nocy, więc by w pełni oddać brutalność tamtych wydarzeń autorka gry przy każdym „rozłożeniu” planszy tłukła szkło. Co więcej – instrukcja do gry została napisana na maszynie do pisania wykorzystywanej przez SS. Wszystko to sprawiało, iż gracze mogli w dużym stopniu wczuć się w odczucia bohaterów tych wydarzeń. Autorka przytacza przykład jednego z graczy, który przerwał rozgrywkę ze łzami w oczach…

Celem Brendy Brathwaite nie jest wywoływanie kontrowersji. Stara się stworzyć gry, które możliwie głęboko poruszą graczy – stąd wybór takiej tematyki i środków wyrazu.

Nigdy nie przypuszczałem, że plansza i drewniane żetony mogą nieść silny przekaz emocjonalny. Przykłady opisane powyżej zdają się sugerować, że jest to możliwe. Bardziej przypomina to jednak psychologiczny eksperyment, niż zabawę z grami. Co Wy o tym sądzicie? Czy tego typu gry są warte uwagi? Czy mogą być dobrym medium do przekazywania tego typu treści?

22 komentarze

  1. Avatar

    ten tekst jest dziwnie zredagowany – skąd nagle wyskakuje akapit trzeci od końca?

  2. Don Simon

    No tak bylo w artykule. Przeszukalem siec i nie moglem znalezc dokladniejsze opisu tej gry, wiec nie wiem co sie dzieje w kolejnym etapie.
    A kolejny akapit opisuje juz samo wykonanie gry…
    Myslalem, czy w ogole tego akapitu nie wywalic, ale stwierdzilem, ze lepiej go zostawic, bo cos tam ciekawego opisuje…

  3. Folko

    Ciekawe… bardzo ciekawe. Czy te gry są warte uwagi? Kurcze to chyba zależy jak do tego podeszła autorka. Przecież tematy kontrowersyjne są na co dzień tematem malarskim, filmowym, audycji radiowych, książek, komiksów… wydaje mi się że mogą być też gier, o ile są porządnie przemyślane i zrobione. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie grać w grę traktującą o przewożeniu ludzi do Auschwitz (i to nie dlatego że mój dziadek tam był)… zagrać raz, wzbudzić emocje – ma sens, ale próbować więcej razy grać… nie.

    Dzięki Szymon za ten tekst, dałeś mi wiele do myślenia.

  4. Avatar

    merytorycznie: to nie sa gry do grania, to sa bardziej artystyczne prowokacje (akurat tutaj te prowokacje przybraly postac gier). Mysle ze w ogolnym rozrachunku te akurat prowokacje sa pozytywne, uwrazliwiaja na pewne sprawy. Natomiast nie sa to zadne przelomowe (w sensie moralnym, artystycznym a tym bardziej mechanicznym) historie. Po prostu czyjas szlachetna inicjatywa.

  5. Don Simon

    No tak, ale zwroc uwage, ze gry komputerowe od czasu Ponga przeszly olbrzymia ewolucje. Od glupawych strzelanin jednym kwadratem w drugi kwadrat do duzych epopei przedstawiajacych historie pelne dylematow moralnych. I potrafia wzruszac.
    Czy gry planszowe moga osiagnac taki poziom? Bez zmiany srodkow wyrazu, czyli zastapienia papieru jakimis wyswietlaczami z animacjami wydaje sie to niemozliwe… Ale kto wie, moze ktos madry cos wymysli…

  6. Don Simon

    Dodalem zdjecie gry Train.

  7. Avatar

    Don Simon popełnił subtelny błąd tłumaczeniowy. Nie wyczuł intencji autora oryginalnego tekstu, który słowo „game” zapisuje w cudzysłowie, nadając mu sens bardziej ogólny, metaforycznie opisując już nie tyle samą grę, ile działanie Brendy – „(i)granie z konwencją.

    Za pomocą tego subtelnego przejścia myślowego Jordan przenosi myśl czytelnika na inne tory. Nie chodzi już tu o to co ma gra Train z Kryształową Nocą wspólnego. Jordan zatarł tutaj umiejętnie swój przeskok myślowy, który normalnie by raził w tym tekście, tak jak razi w tłumaczeniu Don Simona.

  8. Don Simon

    Dla lepszej jasnosci usuwam jedno zdanie – teraz powinno byc bardziej zrozumiale…

  9. Avatar

    W zupełności zgadzam się z tym, co napisał Jax.

  10. Avatar

    A jeszcze komentarz do zdjęcia u góry – jak się gra z Bazikiem, to od razu jasne, że się walczy od drugie miejsce ;-p

  11. MichalStajszczak

    Autorka zaprezentowała typową dla Amerykanów ignorancję. W czasie Nocy Kryształowej obozu w Auschwitz jeszcze nie było, więc trudno łączyć ze sobą te sprawy

  12. Avatar

    Ale Kryształową Noc można przecież traktować jako preludium do gehenny milionów ludzi, jakim było Auschwitz.

  13. Avatar

    „Celem Brendy Brathwaite nie jest wywoływanie kontrowersji”

    chyba wrecz przeciwnie
    „sztuka” bazujaca na kontrowersji, szokowaniu, zestawieniu koszmaru milionow ludzi z grami planszowymi (czyli dziecieca zabawka). cudzyslow zamierzony.

    slabe, niesmaczne, naciagane. prawie jak oboz libery.

    jakos ta „sztuka” do mnie nie przemawia. widze od razu wojcik i obieranie ziemniakow w zachecie… i scene z „nielubie poniedzialkow” ze sztuka nowoczescna http://www.youtube.com/watch?v=nyKI9Bi09II (6:00 i 8:45)

  14. Avatar

    Wnioskując po artykule Don Simona, Brenda zmierza w jakimś dziwnym kierunku… Pierwsza gra rozegrana z córką była formą jakieś opowieści w otoczce gry planszowej, ale całość spójna. O drugiej nie wiele da się powiedzieć, ale wydaje się, że cel gry nadal związany jest z historią, którą Brenda chciała przekazać… Natomiast trzecia rozgrywka – No tu zaczyna się robić dziwnie. Nie pamiętam z żadnych źródeł, żeby wywóz Żydów do obozów odbywał się (za przeproszeniem) na wyścigi, czy w formie konkursowej. Mam wrażenie że powstał tu już jakiś dziwny potworek, normalna gra, która (rzeczywiście) igra z bardzo trudnym tematem…

  15. Avatar

    Mi pomysł autorki bardzo się podoba. To są gry edukacyjne i mają inne założenia i cele niż gry, w które my gramy. Jeśli poprzez rozgrywkę, nawet niedokończoną, uwrażliwimy dzieci na okrucieństwo, to sens istnienia gry zostanie wypełniony.

    Ich powstanie stawia gry w bardzo dobrym świetle. Gry mogą być skutecznym środkiem edukacyjnym trudnych tematów. Istnieje więc pociągająca alternatywa dla filmu, komiksu czy wyjazdu do muzeum.

  16. Michal Stajszczak

    @draco > Nie jestem pewien, czy masz rację. Zwróć uwagę na to, że w grze Train gracze wcielają się nie w role więźniów lecz w role organizatorów transportu. Efekt tego może być podobny jak w słynnym eksperymencie Zimbardo

  17. Avatar

    Pragnę przypomniec moją grę z tego „gatunku” czyli Ghazzah Dice Game, którą opublikowałem tu: http://polter.pl/Neurocide,blog.html?5888 – naradziła się ona 4 stycznia 2009 roku, jako reakcja na medialne doniesiania o sytuacji w strefie gazy.

  18. Avatar

    …i zostałeś za nią zjechany ;)

    Widać w czasie kryzysu zmienia się
    podejście do pewnych spraw.
    Człowiek staje się bardziej refleksyjny.

    Myślę że takie gry to forma happeningu
    i jako takie mi się podobają.
    Na pewno nie nadają się to na produkt komercyjny, choćby ze względów etycznych.

  19. Avatar

    @Michał – niewykluczone. Wydaje mi się, że gra Train powinna być częścią większej lekcji, gdzie po zagraniu nie porzuca się dzieci z ich przemyśleniami, ale pomaga zrozumieć okrucieństwo i wyjaśnić zło.

  20. Avatar

    Dominusmaris: Tak to już panie jest, że cudze chwalimy, swe olewamy, podejrzewamy, besztamy.

    Tak jak z polskim koputerem K-202 – który w 71 roku bił wszytsko co na świecie wówczas istniało – ceną, wydajnością, energooszczędnością oraz ogromem 8mb pamięci. A tu ci promocja Odry.

  21. Avatar

    Neurocide, cytat z WO dla ciebie: „Się doucz, jakie osiągi w tym okresie miały komputery z serii PDP i porównaj je do osiągów K-202. Gdy polscy inżynierowie klecili pierwsze prototypy K-202, na rynku był już w ofercie PDP-11. Było w tym momencie pozamiatane, miejsce K-202 było już wtedy w muzeum.”

    Tradycyjny konflikt między rzepą a wyborczą :-)

  22. Avatar

    wolfe – tak, tylko że o ile wiem to K-202 był wielkości desktopa, a PDP-11 wielkości lodówki. Lecz douczam się i zwracam honor.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Pyrkonowy Targ Letni – fotostory

Od 30 listopada 2019 r. kiedy to miały miejsce Planszówki na Narodowym, nie byłem na żadnej planszówkowej imprezie. Na Pyrkonowe Targi Letnie czekałem więc z jednej strony z wielkimi nadziejami, z drugiej jednak też z niemałą obawą. PTL miały być bowiem jedynie namiastką corocznego Festiwalu Fantastyki. Cóż, z pewnością rozmach tego wydarzenia był dużo mniejszy, ale ci co byli (w tym ja) na pewno nie mieli czego żałować. Dlaczego? Zobaczcie sami. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap