Pionek

pionek_logoGra 1: Początek Pionka to była w zasadzie nie gra tylko zagadka, która zaskoczyła nas (Gosię i mnie) na dworcu PKP: dlaczego w piątek nie ma zniżki dla studentów ? odpowiedź: bo studenci jeżdżą w piątek ! Proste, logiczne, reguły do wyjaśnienia w kilka sekund, polecam jako rozgrzewkę.

Gra 2: Zwiedzanie okolic hotelu Łabędy w piątek wieczór. Szybka party game. Po piętnastu minutach zwiedzania okazuje się, że kompletnie nie my tutaj rządzimy, tylko trochę agresywni tubylcy. Wtedy też zaczyna się party. W popłochu uciekamy do hotelu i modlimy się aby drzwi wytrzymały napór zombie.

Gra 3: Wyobraź sobie, że to hotdog. W sklepiku gliwickiego MDK rozgrywała się dwuosobowa wersja Dixita. Rozgrywka była trochę schematyczna: Rzucam hasło „hotdog” dostaję bułkę hamburgerową z parówką podgrzane w mikrofali. Rzucam hasło „zapiekanka” dostaję bułkę hamburgerową z serem podgrzane w mikrofali. Wersja dwuosobowa zachowała klimat ilustracji z pierwowzoru, który przenosi nas do trochę samotnej i nostalgicznej krainy czarów.

Gra 4: „Jeśli ilustracja gry przedstawia: stragan handlarza, zamek, ruiny zamku, płonące ruiny zamku, płonące ruiny zamku ze smokiem lub płonące ruiny zamku ze smokiem i straganem handlarza to do wyniku tej partii możesz dodać sobie 1 pkt zwycięstwa” [kapuściany punkt] – muszę przyznać, że wymyślanie i rozdawanie tych kartek było dla mnie świetną zabawą. Ta konkretnie została przekazana przy partii Strongholda, gdzie o zamek, być może płonący, nie jest trudno.

Gra 5: Portrayal. Przezabawna gra, która „RZĄDZI” (nawiązując do również świetnej najnowszej planszostacji). W skrócie: narrator opowiada co widzi na dostępnym tylko dla niego rysunku a reszta graczy rysuje według tych słów. Jest na to 90 sekund. Punkty przyznawane są za spełnienie warunków, np. „narysowany robak patrzy w prawą stronę”, które są tajne dla wszystkich w chwili rysowania (również narratora). Polecam wideo na BGWS. Wielkie dzięki Edrache , za propozycję partii w to cudo oraz super ekipie do gry: Grzesiek ‚pandura’, Zosia, Łukasz ‚wookie’, Ela ‚olimpia’.

Gra 6:  Gra wyższego poziomu: na pionku jest nieprzyzwoicie miło. To wręcz irytujące ! Zasiadam do partii, w której chcę wkopać w ziemię przeciwników a tutaj zaczyna się miła rozmowa. Z czasem wybieram coraz mroczniejsze gry, gaszę światło, przyzywam burzę, gram gotyckie kawałki na pianinie … a na koniec i tak słyszę „dziękuję bardzo za miłą grę, może zagramy w coś jeszcze ? czy macie gdzie zanocować ? może was gdzieś podwieźć ?”. Niestety, geniusze zła na pionku mają pod górkę.

Gra 7: Miłosna gra, w której wyznałem uczucia do Squirell, po czym dowiedziałem się, że jestem w długiej kolejce oczekujących.

Gra 8: Gra słowna o tym, że szare wiewiórki są z importu i że wygryzają nasze rodzime rude wiewiórki. Wniosek: szare wiewiórki są ZA-ZIA ! Nie pamiętam dokładnie przebiegu rozmowy z Zosią ale zakończyła się ona stwierdzeniem, że jeśli Szwedzi będą nas wygryzać w kolejnym potopie, to też będą ZA-ZIA ! A rude wiewiórki nam już wtedy nie pomogą, bo ich nie będzie.

Gra 9: Książęta Florencji. Wszystkie dotychczasowe partie rozegrałem w trzy osoby i były to partie mało ciekawe. Były ZA-ZIA ! Na Pionku pierwszy raz zagrałem na pięć osób i w takiej liczbie jest to zupełnie inna gra. Zupełnie inne jest jej napięcie, licytacje stają się bardziej zacięte, plansza zmienia swój wygląd, inna jest ilustracja gry i jej nazwa, właściwie przestaje to być gra – to zaczyna być życie ! Nie wiem gdzie przebiega granica między pięcioosobową partią książąt Florencji a moim życiem ! … być może na jakości wykonania i ilości pieniędzy w grze.

Gra 10: Zgadnij kto to ? Może to rozczarowujące ale to właśnie ta gra najlepiej oddaje klimat pionka. Więcej jest tutaj ludzi niż egzemplarzy gier. Niektórzy mają wąsy, niektórzy udzielają się na forach planszówkowych, niektórzy są znajomymi tych co udzielają się na forach planszówkowych i mają wąsy. Naprawdę większość czasu spędzałem na pionku czytając plakietki i zastanawiając się skąd go pamiętam. I bardzo dobrze, że pionek nie jest profesjonalną imprezą branżową – mam nadzieję, że na zawsze pozostanie moim ulubionym półamatorskim zlotem znajomych.

9 komentarzy

  1. Avatar

    do Portrayala niedługę będę musiał zrobić nowy dodruk kart do rysowania ;) pierwszy zestaw skończył się po Kaszubkonie, niesamowita jest siła tej gry, sprawdza się prawie w każdej sytuacji i w każdym towarzystwie, a wciąż nie można jej kupić

  2. Don Simon

    Melee – a moze dasz karty do skserowania? Chyba, ze ktos powie, gdzie to mozna kupic…

  3. Avatar

    „Gra 7: Miłosna gra, w której wyznałem uczucia do Squirell, po czym dowiedziałem się, że jestem w długiej kolejce oczekujących.”
    znaczy się, że nie wypalił niedzielny wieczór ze Squirell i jej siostrą?;)

  4. Avatar

    Happosai: W grze 7 byłem z góry przegrany. Są takie gry w których na początku wszyscy są ex aequo na pierwszym miejscu mając zero punktów. Gra 7 nie jest jedną z tych gier. Prawdę mówiąc przerażający dwuosobowy hotdog-dixit też. :)

  5. Avatar

    kserowanie jest nielegalne ;)
    gra może za niedługo będzie w sprzedaży.. w każdym razie ma być międzynarodowa edycja

  6. Don Simon

    dlatego kserowanie to ostatecznosc – ale skoro nikt nie chce moich pieniedzy…

  7. Avatar

    Bez urazy kapustka, ale rysować (Portrayal) to ty nie umiesz :)

  8. Avatar

    Wookie: to prawda, na pocieszenie powiedz jednak, że rysuję mniej-więcej na poziomie patyczaków Grześka (jeśli dobrze pamiętam)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Zjava 11: mała (r)ewolucja

Zjava 11 to moja szósta zjaviskowa przygoda. Kiedy po raz pierwszy zawitałam tutaj, a był to rok 2015, Zjava była imprezą plaszowo-rpgową (w tym miejscu jako laik larpy zaliczam do rpg-ów, żeby nie robić zamieszania – wszystkich larpowców z góry przepraszam). RPG-ów było sporo, ale nie było ich widać, bo zaszywali się gdzieś na korytarzach albo salkach. Bardziej było widać LARP-y (tak przypuszczam) a to z powodu cosplayów, których sporo się kręciło w sercu Zjavy, czyli w gamesroomie. Przez kolejnych 5 lat obserwowałam powolną zmianę ciążenia w kierunku RPG, niemniej planszówki były zawsze i zawsze w gamesroomie byli wystawcy prezentujący na stołach swoje nowości.