Home / Artykuły / Felietony / Nietypowe pytania planszówkowe

Nietypowe pytania planszówkowe

Ostatnia zagadka planszówkowa Edrache.

To ostatnia część mini-cyklu. Próbuję w nim zrozumieć egzotyczne pytania, które użytkownicy wpisali do Google, po czym przeszli na moją stronę. Dziś będą pytania dotyczące gier planszowych. Wyobrażam sobie osobę, która wpisała „stara gra zbieranie ogórków”, po czym posmutniała, gdy nie znalazła odpowiedzi Spróbuję to dziś naprawić. W tym cyklu rozwiązuję problemy realne, choć nieprawdopodobne!

„stara gra zbieranie ogórków”
(1 osoba)

Mam złą wiadomość. Gdy Twój dziadek mówił „a teraz chodźmy do ogrodu, zagramy w zbieranie ogórków, koszenie trawy i strzyżenie żywopłotów”, to nie była zabawa, tylko perfidne zagonienie do pracy. Pomysł jest stosowany do dziś, o czym świadczy choćby ten wpis z forum zabaw na sylwester: „możesz też pod pretekstem zabawy w sprzątanie zapędzić koleżankę do wysprzątania ci mieszkania na nowy rok…”

Sprawdziłem jeszcze co można robić pod pretekstem zabawy i znalazłem taką ciekawostkę: „Panowie także, bywają ciekawi, co też pokaże im taka andrzejkowa wróżba, i według mnie nie ma w tym nic dziwnego. Człowiek, każdy człowiek z natury jest bowiem ciekawski, a pod pretekstem zabawy mężczyźni mogą bezpiecznie odkrywać tajemnice swojej przyszłości, bez obaw, że ktoś wyśmieje.

Jeśli jednak zbieranie ogórków było faktyczną grą, to nie znalazłem jej w „Zabawy i gry ruchome, podręcznik metodyczny” Skierczyński, Warszawa 1932 (mam egzemplarz z dedykacją autora wspominającą o zuchowym kursie w Buczu!). Na pocieszenie polecam niemniej wciągającą, nawet dla czterdziestolatków, grę „Skoki konika: Dzieci w luźnej gromadce naśladują dowolnie skoki konika.”. Ja byłbym w stanie naśladować dowolny skok konika, ale tylko jeden, jego ostatni.

„gra gdzie można chodzić smokiem”
(1 osoba)

Mała uwaga do autorów gier i wydawców: jeśli pracujecie nad złożoną grą, z wieloma strategiami, oryginalnymi mechanikami i trudnymi decyzjami do podjęcia – to naprawdę nie musicie tego robić! Ta jedna osoba, która wyszukiwała w Google gry do chodzenia smokiem, reprezentuje licznych, dla których fabuła jest najważniejsza.

Odpowiadając na pytanie: brakuje takiej gry. Przychodzi mi do głowy Descent. Jeden gracz kieruje tam wszystkimi potworami, w szczególności smokiem. Jednak obawiam się, że nie będzie to symulator chodzenia smokiem z prawdziwego zdarzenia. Nie będzie nim też Blue Moon City, jedna z niewielu gier, gdzie smoków się nie zabija. Może to zaskakujące, ale najbardziej polecam „Twilight Imperium”. Partia jest tak wyczerpująca, że przy ósmej godzinie potrafię sobie wyobrazić wszystko. Na przykład, że jestem smokiem … i chodzę.

„co znaczy kostka z monopoly joker”
(1 osoba)

W ostatniej wersji Monopoly pojawiła się nowość. „Dodatkowa szybka kostka do zadań specjalnych! Dzięki niej przyspieszysz grę i dodasz nowe zasady. A więc na co czekasz? Przecież czas to pieniądz!”. Nie miałem okazji zagrać w tę wersję. Nie wiem, co znaczy joker na ściance kostki. Ale zgodzę się, że to świetny pomysł, aby przyśpieszyć grę Monopoly. W idealnym przypadku powinna trwać zero sekund.

„gry o wielbłądach”
(1 osoba)

Jak odróżnić grę wojenną od pokojowej? – W wojennej są konie, a w pokojowej wielbłądy. Taki wniosek odnalazłem na ciekawej liście BGG. Wszystkie znane mi gry wielbłądzie, wydają się godne polecenia, choć radzę zachować ostrożność przy Timbuktu. Choć to mój faworyt wśród zabaw dedukcyjnych – lepszy nawet od zabawy w ostatni skok konika – jednak dla wielu osób jest zbyt ciężka.

Bezpieczniej będzie polecić „Yspahan”. Jego rozgrywka przypomina wejście do kasyna z pięcioma złotymi w kieszeni. Yspahan jest emocjonujący, do pewnego stopnia strategiczny, losowy (ciekawa mechanika oparta na kostkach) i dość szybko się kończy. To na tyle lekki tytuł, że zdarzało nam się zagrać trzy partie pod rząd w ciągu dwóch godzin. Dlaczego nie widuję go na innych stołach, oprócz swojego?

„grasz czy nie grasz z jedzeniem”
(1 osoba)

Gram. Czasami gram jedzeniem. Próbowałem kiedyś rozegrać partię Battlelore podczas zjadania puree ziemniaczanego. Niestety zabrakło mi kart rozkazów. Dopiero wtedy zrozumiałem, że za pomocą puree odtworzę tylko jedną z tych nudnych, abstrakcyjnych gier logicznych. Ma to pewną zaletę – pouczenie „nie baw się jedzeniem” traci tu na znaczeniu. Przy takich grach trudno mówić o jakiejkolwiek zabawie. To ciężka praca, smutna gra planszowa i praca domowa z logiki.

Dobra, tylko żartowałem. Mówiąc serio: nigdy jeszcze nie grałem z przeciwnikiem, który byłby … jedzeniem. Obawiam się, że trudno będzie o dobrą atmosferę, gdy po drugiej stronie siedzi kotlet schabowy. A gra z makaronem raczej nie będzie wyzwaniem intelektualnym. Pamiętajcie też, że niektóre połączenia smaków będą strasznie się kłócić. Ostatecznie zaryzykuję partię z niegotowanymi warzywami, ale pod warunkiem, że się umyją. Bardzo nie lubię, jak mi ktoś brudzi gry.

„gra w pędzelki jak się nazywa”
(1 osoba)

Nie wiem, ale w zamian polecam zabawę w ostatni skok konika …

„jak wygrać z tatą w szachy”
(1 osoba)

Wystarczy czekać. Większość ojców podkłada się. Źle, jeśli robią to za każdym razem. Ale co powiedzieć o podłożeniu się raz na kilkadziesiąt pojedynków? Tak zrobił mój ojciec, gdy byłem dzieckiem. Udawał, że nie dostrzegł groźby prostego mata, poprzez wjechanie wieżą na ósmą linię. Wpadłem w euforię. Od tamtej chwili z przyjemnością siadałem do szachów w przeświadczeniu, że staję się równym przeciwnikiem. Niestety liczyłem na powtórzenie tego samego prostego mata i nie poszukiwałem subtelniejszych sposobów. Przez lata okropnie przeceniałem ten naiwny plan ataku. I czułem się strasznie oszukany, gdy ojciec powiedział mi prawdę.

Być może za pewien czas pytanie się odwróci. Czy powinienem czasem podkładać partie ze starzejącym się ojcem? Nie wiem, ale jeśli kiedyś tak zrobię, to z pewnością nie wyjawię mu prawdy. To okropne uczucie, znacznie silniejsze od tej chwili radości.

18 komentarzy

  1. clown

    Przestałem grać z ojcem w szachy, kiedy zorientowałem się, że wygrywam bez jego podkładania się. Zacząłem grać w moim rodzinnym mieście na deptaku w szachy na pieniądze, ale przestano ze mną grać, bo wygrywałem wszystko. Teraz gram w szachy sam ze sobą…

  2. MichalStajszczak

    clown: Teraz gram w szachy sam ze sobą
    Na pieniądze?

  3. Avatar

    Ten kto ma więcej pieniędzy.

  4. clown

    Teraz gram już tylko dla przyjemności :) pieniądze to nie wszystko :D

  5. Don Simon

    Jak zwykle swietny tekst! Ja chciec wiecej!

  6. Avatar

    Kapustka, a nie grałeś czasem w tenisa z gigantycznym budyniem?

  7. Avatar

    Zwykle nie znieważam przeciwników, ale tak: grałem w tenisa z gigantycznym budyniem jakim jest Andrzej Trojanowski :E (a serio to przegrałem strasznie)

  8. Avatar

    Don Simon: Wielkie dzięki! jeśli za jakiś czas uzbieram kolejne egzotyczne zapytania wpisywane do wyszukiwarki, to z chęcią umieszczę.

  9. MichalStajszczak

    Na moją stronę też trafiają użytkownicy, zadający różne dziwne pytania.
    Np. „z kond sie bierze wiatr” (pisownia oryginalna).
    Najwięcej pytań związanych jest z łamigłówką, polegającą na ułożeniu litery T z czterech elementów i grą madżong, przy czym nazwa tej gry zapisywana jest na kilkadziesiąt różnych sposobów.
    Inna ciekawostka: wyszukiwarka Google umieściła moją stronę na pierwszym miejscu dla zapytania „co zrobił ludwik xiv w punktach”

  10. Avatar

    Uwaga: szukam chętnych na grę w konika podczas najbliższego Kaszubkonu. Chętni proszeni są o wypełnienie deklaracji, że skok ich konika nie będzie (jego) ostatnim; zwolniony z tego warunku jest tylko Kapustka :)

    Dobry tekst!

  11. Avatar

    “co zrobił ludwik xiv w punktach”

    w Punktach nad Sekwaną ludwik posiadał letnią rezydencję do odpoczynku

  12. Avatar

    Ludwik XIV podpisał wszystkie punkty deklaracji konkursowej Browariona.

  13. Veridiana

    Pierwszy raz śmiałam się na felietonie kapustki. bo pierwszy raz go zrozumiałam ;/ nie wiem czemu ale najbardziej rozbawił mnie „symulator chodzenia smokiem”.

  14. Avatar

    Bo to fajny pomysł z tym symulatorem. Ustalasz tempo marszu, poziom palnika, szybkość oddechu, poziom zdenerwowania, ewentualnie przełączasz się na tryb lotu, odpalasz płomienie w namierzony cel, uruchamiasz operację „pożarcie dziewicy”…

  15. Avatar

    ej… w Smallworldzie jest smok, którym od biedy można chodzić :) zwłaszcza chodzić po rasach innych graczy :P

  16. Avatar

    „stara gra zbieranie ogórków”

    Była taka gra hamburger w którą zagrywałem się w dzieciństwie. Jednym ze składników jakie były potrzebne do zrobienia hamburgera był właśnie ogórek. Trzeba było go też zebrać. Zatem może o to chodzi?

    „gra gdzie można chodzić smokiem”

    W grze Magia i Miecz w dodatku smoki była postać Jeździec Smoków, którą przedstawiał właśnie smok i jego jeździec. Może chodziło o tę grę?

  17. Avatar

    Fajny tekścior. Kapustka czytam twoje wszytkie felietony.

    Cichy wielbiciel :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Kennerspiel des Jahres – na co ona geekom?

Lipcowe wyniki niemieckiej Kennerspiel des Jahres po raz kolejny skłoniły mnie do refleksji jakie cele stawia przed sobą ta druga (obok samej SdJ) najbardziej prestiżowa planszówkowa nagroda na świecie, do kogo jest skierowana i jak bardzo „przydaje się” graczom zaawansowanym.