Home / Targi w Essen / Essen 2010 / Mr Jack Pocket – odcinanie kuponów czas zacząć?

Mr Jack Pocket – odcinanie kuponów czas zacząć?

Uwielbiam Mr Jacka. Linia tytułów spod znaku Kuby rozpruwacza właśnie powiększyła się o kolejną pozycję. Patrząc po tytule gry można odnieść wrażenie, że to pozycja albo dla mega fanów Kuby (jak ja) albo dla kogoś kto Kuby nie zna. Czy jest w ogóle sens kupowania kolejnej gry z tym samym tematem? Czy Hurricane Games nie zaczyna przesadzać jak np twóry Fasolek czy Carcassonne? Obejrzyjcie moją krótką recenzję i przekonajcie się sami

[youtube EaPjc0PFTZU]

Plusy:

+ niewielki rozmiar
+ rozgrywka trwa tylko 15 minut
+ za pomocą kilku żetonów i kart został świetnie oddany duch oryginału
+ ciągle czuć że to Mr Jack, a jednak gra jest na tyle inna od dużego Mr Jacka, że warto ją kupić
+ jedna z najlepszych gier jakie można wziąć ze sobą na wakacje do plecaka

Minusy:

– niektórych może denerwować większa losowość niż oryginału

Sprintem po ocenach

Filippos (4/5) Pocket to świetny przykład dla zilustrowania tezy, że można tworzyć produkty w tej samej linii, które coś faktycznie wnoszą, a nie są jedynie odcinaniem kuponów. Kieszonkowy Kuba rozpruwacz daje podobne odczucia i klimat  rozgrywki jak pierwowzór – jest to pojedynek pełen kombinowania, myśli pt: „jak ja zrobię tak to on zrobi tak i tak…”. Jest jednak naprawdę lżejszy i szybki. Cathali udało się zminimalizowac swoją grę pozostawiając tak docenioną przez graczy dynamikę gry w niemal niezmienionej formie. Polecam każdemu kto poszukuje niebanalnej, ale naprawdę szybkiej gry dwuosobowej.

Pancho (4/5) Czysta esencja pomysłu jaki stał u podstaw stworzenia Mr. Jacka. Jestem niezwykle zaskoczony, że za pomocą kilku płytek i żetonów udało się oddać samo sendo konfrontacji Pana Kuby z Inspektorem, znaną z oryginału. Jest to po prostu wersja przenośna/turystyczna z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście nic nie ma za darmo. Gra jest ulrakrótka (kilkanaście minut), tak więc gracze nie bronią się przed rozegraniem dużej ilości partii, a na to już wersja Pocketowa nie jest już przygotowana. Rozgrywki zaczynają nużyć i brakuje im większej złożoności oryginału. Tym samym na zawsze przeznaczeniem Mr. Jack Pocket pozostaną okazjonalne rozgrywki w czasie podróży.

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (5/5):

17 komentarzy

  1. Avatar

    Do minusów zaliczyć powinienem jeszcze cenę. Jak na taką małą grę jest ona trochę za wysoka, chociaż jakość wydania jest rewelacyjna.

    Ale nie ma co za bardzo narzekać – ta cena zwróci się z nawiązką :)

  2. Avatar

    Parasoli nie musisz kupować, światło jest OK :) Ogólnie fajnie wyszło. Yosz więcej video recenzji! :)

    btw. fajna koszulka ;)

  3. Andy

    Fajnie się Ciebie słucha, yoszu. Szkoda tylko, że Twój głos brzmi jakby dobiegał ze studni. Nie da się czegoś z tym zrobić?

  4. Avatar

    @Tycjan: Światło jest ok bo nagrywałem za dnia ;) bez sztucznego oświetlenia. A tak mogę tylko jak mam wolne / jest weekend a Klara sobie śpi ;)

    Nagrywanie wieczorne wymaga ode mnie zakupienia lamp :)

    @Andy: być może dlatego że znowu miałem katar i mówiłem mocno nosowo. Zobaczę czy uda mi się załatwić jakiś fajny mikrofon.

  5. Avatar

    „Do minusów zaliczyć powinienem jeszcze cenę. Jak na taką małą grę jest ona trochę za wysoka”

    Trochę za wysoka to niestety zdecydowanie zbyt delikatne określenie. Cena to jakaś kpina i tyle. 60 zł za tak naprawdę jeden zakolorowany szablon tektury… Taniej można dostać choćby Galaxy Truckera czy Wikingów, obie gry również świetnie wydane, a ilość komponentów zdecydowanie większa

  6. Avatar

    Zresztą za tę cenę kilka dni temu można było kupić w promocji Magnum Sal (żeby nie było, że odnoszę się tylko do gier obecnych od dawna na rynku i wyprzedawanych).

  7. Avatar

    sandman: Galaxy Trucker i Wikingowie nie chcieli za bardzo się sprzedawać więc cena jest już teraz taka żeby prawdopodobnie po prostu wyjść na zero. 50zł byłoby lepsza opcją.

    Na BGG wrzuciłem jeszcze wersję w lengłydżu: http://boardgamegeek.com/video/4012/mr-jack-pocket/mr-jack-pocket-take-mr-jack-anywhere-you-want

  8. Avatar

    Yosz: wiem, dlatego w drugim poście przywołałem Twoje Magnum Sal :)

  9. Andy

    To zdecydowanie kwestia mikrofonu, a nie kataru. Może go na próbę umieścić bliżej?

    A grę kupię jak będzie promocja, za jakieś 30 PLN.

  10. Avatar

    @Andy: mikforon niestety jest wbudowany w kamerę – nie mam zewnętrznego :(

    Jak siedzę dalej korzystam z funkcji kamery Mic Boost a potem i tak musiałem podbijać dźwięk w programie. To jest pewnie też kwestia pomieszczenia – jest z jednej strony otwarte (nagrywam w kuchni :D)

  11. Avatar

    Przeczytałem recenzję. Same plusy. Dedukcję uwielbiam. Mr. Jacka żadnego nie mam. Sprawdziłem sklepy. Zobaczyłem cenę. Podziękowałem :).
    Mój pamiętnik obcowania z Mr. Jackiem w mojej kieszeni ;)

  12. Avatar

    Niechcący właśnie przeczytałem w wywiadzie z Cathalą jak powstał oryginalny Mr. Jack.
    Maublanc przyszedł do niego i powiedział, że ma pomysł na grę. Na pytanie jaką. Odpowiedział: światło i ciemność. Chciałby zrobić grę oparta na mechanizmie światła i ciemności, ale nie wie jaką. Zaczęli w około tego burzyć mózgi, jaką opowieść można w około tego zbudować usprawiedliwiającą robienie coś w świetle, a nie w ciemności. Rozmawiali o wampirach, ale doszli do wniosku, że najlepszy scenariusz jest taki, że ktoś ucieka policji. I tak doszli do Kubusia :).

    Taka ciekawostka o której nie wiedziałem :).

  13. Avatar

    Ja też nie :) dzięki konev :)

  14. Folko

    Kurcze, a ja pewnie kupię… ech, życie…

  15. Avatar

    ja kupiłem ;) (frajer ze mnie nie? ;) )

  16. Avatar

    Fajna recenzja, grę bym chętnie kupił… tak za 30 zł. A ten pies to nie jest przypadkiem Pan Maruda (przepraszam, ale czytam teraz pewną książkę, pewnego Terry’ego ;-)) ?

  17. Avatar

    @Geko: Fakt, trochę podobny ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Drako: Rycerze i Trolle

Pierwsza gra Drako, czyli Smok i Krasnoludy została wydana 8 lat temu (2011) i była pozytywnie przyjęta. Asymetryczność, figurki (wtedy takie figurki nie były na porządku dziennym w każdej możliwej planszówce ;)), dobrze działająca mechanika. Ładne, grywalne i jeszcze do tego nasze polskie. Ja się zakochałam. I choć miłość ta osłabła będąc przytłoczona przez ten czas wieloma innymi świetnymi skądinąd dwuosobówkami, to jednak nie ustała i Drako ma się na mojej półce całkiem dobrze.