Home / Rzut okiem / Gry imprezowe / Get Bit – czy roboty śnią o elektronicznych rekinach?

Get Bit – czy roboty śnią o elektronicznych rekinach?

Każdy oglądał film „Szczęki”. Dave Chalker też, i najwyraźniej zdecydowanie stał po stronie rekina. Swoje sympatie przekuł w krwawą i brutalną grę dla prawdziwych psycholi-sadystów – walka z ludojadem, amputacje kończyn, pożeranie najsłabszych – festiwal najbardziej zwyrodniałych i obrzydliwych pomysłów. Rewelacja!

Niestety, zamiast wstawić chałupniczo robione pudełka do undergroundowych klubów dla miłośników pejcza i lateksu zdecydował się oddać ten klejnot dużemu wydawcy. A ten z dziwnych przyczyn większy potencjał widział na rynku gier rodzinnych. Bezwstydnie wyrzucił wszystkie zachlapane krwią grafiki, realistyczne figurki ludzi zmienił w plastikowe robociki z lego-bajki, a cały system symulujący „Władcę Much” zmienił w zagrywanie kart z numerkami. Kto by chciał w to grać? No cóż – nie takie rzeczy się robiło, więc z „fanatikową” odwagą wskakuję do lego-morza i z duszą na ramieniu uruchamiam mojego białego robocika.

Karcianek “numerkowych” jest na rynku zatrzęsienie. Mamy karty z byczkami, ze szkotami, z antycznymi wojownikami i z balonami. Udające przygody Indiany Jonesa i gangsterskie porachunki w czasach prohibicji. Jest karciany Keltis! Czy mając taki wybór ktokolwiek szuka nowych emocji tego rodzaju? Czy Get Bit w jakikolwiek sposób odróżnia się od reszty towarzystwa?

Na stole płyną robociki. Za nimi rekin. Gracze w ciemno zagrywają karty z cyframi. Odkrywają je. W kolejności od najmniejszej do największej ruszają swoje robociki na początek stawki. Potem podpływa rekin i mniam – noga albo ręka ostatniego robocika ląduje w jego paszczy, a robocik w desperacji przesuwa się na czoło peletonu. Przesuwa, o ile nie stracił ostatniej kończyny – w takim wypadku kończy udział w zabawie(?), a gracz z płaczem idzie do domu. Proste i szybkie.

Dodatkowo są jeszcze dwie reguły, które dodają grze głębi. Po pierwsze – jeśli gracze zagrają te same karty to żaden z nich nie rusza robocika. Po drugie zagrane karty lądują odkryte na stole i wracają na rękę dopiero, gdy robocik gracza zostanie nadgryziony lub gdy zabraknie kart. Dzięki tym smaczkom zagranie karty nie jest banalne i wymaga analizy sytuacji na stole. Wraz z kurczącą się ręką mamy coraz mniej możliwości dających szansę na ruch, a nasi przeciwnicy mogą z większym prawdopodobieństwem przewidzieć naszą decyzję. Dzięki temu, umiejętnie analizując układ peletonu, można próbować blokować graczy, pozbywać się mniejszych kart lub po prostu bardziej świadomie ryzykować.

Rozgrywka toczy się sprawnie i szybko – 5-osobowa partia zajęła nam kilkanaście minut (mi osobiście nieco mniej, gdyż z niezrozumiałych względów jako pierwszy skończyłem na dnie). W odczuciach trochę przypomina Land Unter, ale jest od niej bardziej „przejrzysta” i szybsza. To typowy chwiler na czas oczekiwania na start „prawdziwej” gry – co wcale nie jest wadą. Chociaż osobiście nie znajduję zastosowania dla takich gier w swojej kolekcji (wolę po prostu porozmawiać) nie mogę tej gry skrytykować. To bardzo dobra propozycja w swoim gatunku – łatwe reguły, pewna możliwość kontroli wyniku, trochę śmiechu kosztem innych, błyskawiczne ruchy i krótki czas rozgrywki. Nie jest to tytuł, który będzie lądował codziennie na stole, ale w pewnych konkretnych sytuacjach może się bardzo sprawdzić. Nie wiem jak wygląda skalowalność, ale wydaje mi się, że przy graniu w rozsądnym (4-7 osobowym) gronie powinna działać sprawnie i bez zgrzytów.

Zagrajcie u kolegi czekając na resztę ekipy do cotygodniowej Cywilizacji, czy Battlestar Galactica, lub po prostu kupcie w ciemno gdy będziecie szukali szybkiego chwilera. A ja poszukam tej oryginalnej wersji…

7 komentarzy

  1. MichalStajszczak

    Dla młodszych miłośników rekinów Hasbro wydało grę Shark Chase (od niedawna dostępna również w Polsce)

  2. Grałem na Kotle i podzielam opinię Szymona.

  3. Na ostatnich trzech spotkaniach w Szczecinie gra cieszyła się dużą popularnością i to zarówno wśród starszych jak i młodszych.

  4. Gra sprawdza się wyśmienicie w każdym towarzystwie. Niecodzienna tematyka wywołuje na początku lekki szok a później staje się polem do popisu i rozbudza wyobraźnie grających. Tydzień temu sprawdziłem ją na spotkaniu departamentowym – po prostu strzał w 10, a nie dalej jak wczoraj GET BIT okazał się HITEM w Zakładzie Karnym. Założę się za miesiąc osadzeni zrobią własny egzemplarz robotów i rekina.

  5. Tak, szok to obowiązkowy element pierwszego kontaktu z tą grą (o rety, co to za poodrywane kończyny?). A potem jest głównie dużo śmiechu.

  6. Gra jest dostępna u mnie w ofercie hurtowej i detalicznej: http://www.luzodajnia.pl/getbit/

  7. @Maras: Masz może zdjęcia (nie z zakładu)?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*