Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Spaghetti – Wymień bierki na lepszy model

Spaghetti – Wymień bierki na lepszy model

spaghettiWszyscy chyba pamiętamy bierki. Prosta gra z dzieciństwa, gdzie z rozrzuconych na bezładny stos najczęściej plastikowych patyczków należało wyciągać pojedyncze egzemplarze, najlepiej takie, które zapewniały najwięcej punktów, będąc równocześnie najtrudniejsze do wyciągnięcia ze względu na umieszczone na nich haczyki. (Pamiętam, że jako dziecię nie załapałam tej zależności.) Jeśli podczas tej czynności poruszyliśmy chociaż o milimetr jakikolwiek inny patyczek, nasz ruch się kończył i przychodziła kolej następnego gracza.

Dlaczego przytaczam reguły jednej z najprostszych i najpopularniejszych gier na świecie? Chyba tylko po to, aby, idąc na skróty w opisie recenzowanej gry, wypunktować różnice pomiędzy standardowymi bierkami a zręcznościową grą wydawnictwa Spaghetti, która uśmiechnięci kucharze serwowali na tegorocznych targach w Essen.

W Spaghetti zamiast sztywnych patyczków mamy sznurówki imitujące nitki makaronu. Różne kolory nitek odpowiadają różnym ich długościom i tym samym różnej punktacji.

Zamiast reguły nieporuszania innego patyczka (co czasem bywało elementem nad wyraz spornym), mamy zasadę niedotknięcia stołu. Czyli różne elementy dania (makaron i klopsiki) możemy do woli poruszać, o ile nie spadną na stół. A mogą spaść, gdyż znajdują się na talerzu.

Wyciągamy kolejne nitki makaronu dopóki nie „upaćkamy” stołu lub nie skończy nam się czas odmierzany klepsydrą.

Na osłodę mamy brązowe ping-pongi robiące za klopsiki. Te mają tendencje do sturliwania się z makaronu, co nadaje zabawie emocjonującego rysy. Takiego klopsika także możemy zdjąć z talerza i zapunktować, ale tylko w sytuacji, gdy nie dotyka on żadnej nitki makaronu. Na początku rozgrywki zatem o to trudno, ale z czasem danie się przerzedza. I to przerzedzanie stanowi mały minus na końcu gry, podobnie jak w oryginalnych bierkach. Kto ma szczęście trafić na końcówkę spaghetti, ten zbierze całą resztę makaronu bez żadnego problemu.

W grze występuje kilka zmiennych: możemy grać na talerzach dwóch wielkości, z większą lub mniejszą liczbą klopsików i z dodatkowymi żetonami tzw. przepisów, czyli po prostu celów. Fajna sprawa – trzeba w jednej swojej turze wyciągnąć konkretny zestaw nitek, aby zarobić dodatkowe punkty. Możemy też rozegrać kilka różnych rund i zsumować punkty.

Czy gra jest lepsza, zabawniejsza, ciekawsza od bierek? Tak. Choć kładzie akcent na inne cechy motoryki. Nie musimy posiadać opanowanych dłoni chirurga i liczyć na uczciwy osąd współgraczy co do poruszania innych elementów. W mniej subiektywnym Spaghetti łączymy zręczność z szacowaniem ryzyka, przewidywaniem ruchu bezładnych sznurówek i lekkich klopsikowych piłeczek. Czasem zadziwia fakt, że w wieku 10 lat dzieci nie posiadają tych umiejętności i co rusz cała smaczna konstrukcja rozlewa im się na stół, a czasem wręcz przeciwnie – zaskakuje perfekcja w dokładnym planowaniu ruchu nadgarstka.

Ze względu na swój charakter, zabawny wygląd i modularność zasad gra świetnie nadaje się do rozgrywek turniejowych, czego nie omieszkałam wykorzystać. Ponownie wydawnictwo Granna pozytywnie odpowiedziało na moją prośbę i mogłam przeprowadzić w swojej wiejskiej szkole turniej z nagrodami. Turniej jeszcze trwa, ale już teraz przedstawiam na zdjęciach Wam skupione dziecięce twarze podczas rozgrywek eliminacyjnych i twarze uśmiechnięte tych, którzy już weszli wyżej na eliminacyjnej drabinie.

DZIĘKUJEMY GRANNO!

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Granna za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*