Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Czarodziejski Labirynt – łamigłówka vs pojedynek

Czarodziejski Labirynt – łamigłówka vs pojedynek

Czarodziejski Labirynt to gra o budowaniu ścieżek do skarbu. Jest to nietypowa propozycja planszówkowa pod tym względem, że docelowo jest zabawą dla jednej osoby, a wariant dwuosobowy jest jakby „dodatkowy”. Można więc rzec, że mamy do czynienia z łamigłówką, z zaznaczeniem,  że łatwo przetwarzalną na pojedynek dwóch osób. Z tego też względu, warto się nad nią zastanowić, gdy mamy w domu nienasyconą pociechę. Można ją wtedy zająć układaniem labiryntu w zaczarowanym lesie, a jeśli pociecha zapragnie naszego towarzystwa, to bez zbędnych ceregieli, można zacząć partię dla dwojga. Szybka partię, dodajmy :)

Las jest czarodziejski, bo zmienny. Ścieżki pojawiają się, znikają, obracają lub giną w pnączach. Najlepiej jednak gdy prowadzą do skarbów usianych dookoła planszy ułożonej w kwadrat z kafelków. Jednoosobowo można się pobawić na trzech stopniach trudności, zaczynając od małej planszy i trzech skarbów; a kończąc na większej planszy i pięciu skarbach. Zadaniem naszego jednego gracza jest ułożenie mapy ścieżek, które połączą kafelek bohatera ze wszystkimi skarbami naraz. Jest to zadanie trudne, a im większa plansza i liczba skarbów, tym oczywiście trudniejsze. Może się nawet okazać, że w określonym układzie (kafelki rozkłada się losowo) będzie to zadanie niemożliwe. Nam się to przydarzyło bodajże raz. Zazwyczaj jednak trzeba po prostu dłużej pokombinować.

Co ciekawe, wersja dwuosobowa polega na chwilowym budowaniu ścieżek. Tzn. dana ścieżka musi połączyć mojego bohatera z jednym ze skarbów (i wtedy zagarniam ten skarb dla siebie) i potem może zostać zburzona. Gracze na przemian obracają kafelki z fragmentami ścieżek, starając się ułożyć takie chwilowe dojścia do skarbów.

W najtrudniejszym wariancie do gry wchodzą pnącza, czyli ruchome fioletowe kafelki, do których ścieżki absolutnie układać nie wolno! A jeśli komuś się zdarzy, to przegrywa.

Gra w wariancie dla dwóch osób przypomina Kotobirynt. (Łukasz, w swojej recenzji, znalazł z kolei podobieństwa do innej gry.) Odniesienia są raczej świadome. Nie jest to oczywiście wada, bo Kotobirynt jest całkiem sympatyczną grą i dobre rozwiązania warto podpatrywać, byle nie metodą kopiuj/wklej. W obu grach budujemy ścieżki do kafelków na obwodzie planszy, z których niektóre zmieniają swoje położenie. Różnice polegają na tym (oprócz oczywistej różnicy w temacie), że Czarodziejski Labirynt obfituje w różne warianty, które możemy dopasowywać do siebie, podczas gdy Kotobirynt oferuje więcej możliwości manipulowania kafelkami.

W Czarodziejski Labirynt nie pogramy raczej w gronie dorosłych. Nawet, traktując grę jako łamigłówkę, częściej sięgniemy po typowe tytuły z tej kategorii. Dla dzieci jednak jest to pozycja bardzo dobra. Mniej wymagająca i przyjaźniejsza tematycznie od serii SmartGames. Na świetlicy, dzięki 10- i 11-latkom, na stole dość często rozkwita czarodziejski las, który jest doskonałą alternatywą dla samotnego układania puzzli, czy samotnego wgapiania się w ekran komputera bądź telefonu.

PODSUMOWANIE:

+ dobrze działa zarówno na 1 jak i 2 osoby

+ pobawią się zarówno dzieci młodsze, jak i te starsze

0 przyjemna dla oka, choć żetony mogłyby być trochę grubsze i bardziej kolorowe

0 wtórny pomysł

– losowy rozkład może uniemożliwić znalezienie rozwiązania

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Zielona Sowa za przekazanie gry do recenzji.

One comment

  1. Avatar

    Pamiętam podobną grę jeszcze ze szkoły.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Obrazki – kalambury w nowym wydaniu

W ostatnim czasie utwierdziłem się w przekonaniu, że należy zachowywać otwartość na różne tytuły gier planszowych, gdyż nieraz możemy przegapić coś fajnego tylko dlatego, że z góry założyliśmy, że to nie będzie dla nas. Tak było m.in. z recenzowaną przeze mnie wcześniej małą, niepozorną grą Mozzaroller, w którą nadal gramy przy każdej okazji, a która cieszy równie bardzo jak na początku. Tak samo mało entuzjastycznie podchodziłem do prezentowanej tutaj gry Obrazki, będąc przekonanym, że gry rodzinne, imprezowe i dedukcyjne raczej nie rozgrzeją mojego serca. Skusił mnie jednak fakt, że ów tytuł zdobył w 2020 roku prestiżową nagrodę Spiel des Jahres, oraz to, że jestem na etapie uzupełniania kolekcji o gry lżejsze. Jak wiadomo nie wystarczy mieć kolekcji gier planszowych, trzeba jeszcze mieć z kim w nie grać. Czy zatem Obrazki zaparkowały na dłużej na półce tak jak uczynił to Mozzaroller, czy też moje obawy, że to nie dla mnie, okazały się być słuszne? Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap