Home / Recenzje / Gry dla graczy / Tash-Kalar: Nethervoid – Powiało przyjemnym ciepełkiem

Tash-Kalar: Nethervoid – Powiało przyjemnym ciepełkiem

NethervoidNa  ostatnich targach w Essen miała swoją premierę kolejna talia do gry Vlaady Chvatila Tash – Kalar. Jest to druga dodatkowa (po Wiecznym mrozie) i szósta w ogóle szkoła walki. Nosi nazwę Nethervoid, co w kontekście gry można odnieść do piekielnych czeluści. Mamy więc ostry kontrast w stosunku do śnieżnobiałej talii poprzedniczki i nowy mechanizm, którego nie posiada żadna wcześniejsza szkoła – BRAMĘ. W recenzji poprzedniego dodatku wyraziłam nadzieję na jakąś rewolucyjną zmianę, więc moje nadzieje, chyba się urzeczywistniły…

Nowa talia (w planowanej już niedługo polskiej edycji ma ona nosić nazwę Otchłań) graficznie odbiega od pozostałych. Przede wszystkim jest mroczna (dominuje kolorystyka żółci i czerni), pozbawiona w głównej mierze tła (a ja uwielbiam przestrzenne ilustracje) i czasem przerysowana. Ogniste żetony jednostek są natomiast prześliczne i odróżniają się mocno na planszy nawet od jednostek Imperium Południowego, o co miałam lekkie obawy.

Na czym polega Brama?

Brama to jedna z jednostek, wyznaczona na podstawie określonych zasad i oznaczona na planszy przeźroczystym kamyczkiem. Staje się ona punktem odniesienia dla działania wielu innych jednostek i może być potężnym narzędziem taktycznym, jeśli dobrze przemyślimy nasze ruchy. Nethervoid to szkoła, która bardziej od innych premiuje kolejność przywoływanych istot. Dobre wykorzystanie Bramy daje graczowi dużą przewagę. Lecz owo dobre wykorzystanie okupione jest mozolnymi przemyśleniami, czasem wymianą kart (czego przy innych szkołach prawie nie stosujemy) i łutem szczęścia (jak to w grze karcianej, do tego tak mocno interakcyjnej).

Oczywiście ja Bramą grać nie umiem. Dlatego bez względu na tryb gry jak i przeciwnika – przegrywam. Walczyć z Bramą też zresztą nie umiem… Tash-Kalar to jedna z tych gier, gdzie zazwyczaj przegrywam, ale im bardziej przegrywam, tym większą mam chęć na ponowną partię. A możliwości, jakie daje Brama są bardzo obiecujące. Mam wrażenie, że Tashek to gra, w której najlepiej byłoby wybrać sobie jedną talię i grać tylko nią. I bardzo chętnie wybrałabym do tego celu Nethervoid, gdyby miała ładniejsze grafiki.

Co do działania samych kart, to podobnie jak w przypadku Wiecznego mrozu, pojawiło się więcej dłuższych opisów, ale są one tym razem raczej konieczne, gdyż związane z położeniem Bramy. Tylko dwie (!) spośród 18 kart nie odwołują się do niej. Jak widać, jest to więc element kluczowy. (Czego nie można było z taką pewnością powiedzieć o efekcie mrozu.) Pojawiła się też po raz pierwszy istota, która wymaga tylko jednego piona do przywołania!

Walka na stronie planszy Wysokiego Stylu

Walka na stronie planszy Wysokiego Stylu

PODSUMOWANIE

Kolejny raz otrzymaliśmy ciekawą, zupełnie różną od poprzedniczek, talię, która swoje mocne atuty podaruje temu, kto będzie potrafił z nich skorzystać. Talię, która zachęca do szlifowania swojego warsztatu taktyka, która nie jest jednoznacznie ani lepsza, ani słabsza od pozostałych. Jest inna i dopracowana, czyli taka, jak mogliśmy się po autorze spodziewać. Zachęcam fanów do zaopatrzenia się w Nethervoid (albo już niedługo w Otchłań), bo przecież wszyscy hołdujemy zasadzie, że im więcej kart w naszej ulubionej karciance, tym lepiej. Prawda? ;)

Wydanie niemieckie w pełnej krasie (fot. Beatrix Schilke)

Wydanie niemieckie w pełnej krasie (fot. Beatrix Schilke)

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (5/10):

Dziękujemy firmie CGE za przekazanie gry do recenzji.


5 komentarzy

  1. Avatar

    Pytanie, bo muszę się upewnić – dodatki do Tash-Kalar nie zmieniają liczby graczy, którzy mogą maksymalnie zagrać, tak? W sensie kupując dwa dodatki i mając łącznie 6 talii, wciąż mogą w tę grę grać maksymalnie cztery osoby, ale wtedy losują/wybierają talie i dwie zostają nieużyte?
    Z góry dzięki za odpowiedź

  2. Veridiana

    Tak, dokładnie :) Zasady nie ulegają zmianie.

  3. Ink

    Ja bym dodał, że to i tak nieistotne, bo T-K to gra typowo dwuosobowa :>

  4. Avatar

    Serio? To zapis „Dla 2-4 graczy” nijak się ma do rzeczywistości?
    Niedobrze, myślałem że skalowalność w tej grze jest dobra, gra ta jest u mnie obecnie na samej górze listy „do kupienia”, ale liczyłem na rozgrywkę także w cztery osoby…

  5. Veridiana

    Można grać. I wszystko niby działa. Ale to nieliczna z gier, które lepiej działają na mniejszą liczbę osób, w tym przypadku najlepiej na 2. Na 4 osoby na pewno jest wariant drużynowy, nie pamiętam, czy też taki zwyczajny, gdzie każdy sobie… hmm

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Brass: Birmingham – uczeń przerósł mistrza?

W życiu każdego dorosłego człowieka przychodzi czasem taki moment, w którym trzeba stanąć w prawdzie przed sobą, odrzucić maskę zrzędliwości, schować do szuflady oklepany frazes “kiedyś to wszystko było lepsze” i przyznać: ten nowy Brass całkiem im się udał. Nie będę więc ani przez chwilę udawał trzymania w niepewności co do oceny końcowej i z miejsca ostrzegam: będę chwalił i słodził. Jak bardzo? Niech chociaż to pozostanie na tę chwilę niedopowiedzeniem.