Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Hit the Hat – szalony kapelusznik w akcji

Hit the Hat – szalony kapelusznik w akcji

Hit the Hat pudełkoGadająca skrzynia w Kto to był, wieża bitewna w Szogunie, czy tekturowy wieżowiec w Sky Runner. Czasem grę „robi” jeden gadżet. Nie inaczej jest w przypadku opisywanego tytułu. A o jaki gadżet chodzi?

Na pewno część z was zna gry typu Miau!, czy Duuuszki!. Chodzi w nich o rozpoznanie wzoru i wzięcie ze stołu właściwego elementu. Oczywiście na czas. Nie inaczej jest w Hit the Hat. W schizofrenicznie kolorowym pudełku dostajemy 36 kolorowych żetonów nakryć głowy, dwadzieścia plastikowych żetonów, trzy duże plastikowe kostki i cztery patyczki przypominające łapki na muchy (to właśnie jest wspomniany gadżet – moje dzieci nazwały je łapaczkami). No i polską instrukcję, która nie zajmuje nawet jednej strony, ale jest precyzyjna, doskonale zrozumiała i nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Hit the Hat kapelusze 3Przed rozpoczęciem gry rozkładamy na stole wszystkie kapelusze i kostki, każdy bierze jedną łapaczkę i możemy zaczynać. Jedna kostka określa kształt kapelusza (są trzy rodzaje), druga kolor jego obramowania (dwa rodzaje), a trzecia wzór wypełnienia (sześć rodzajów). Pierwszy z graczy rzuca trzema kostkami, po czym wszyscy na wyścigi starają się znaleźć pasujący do wyniku rzutu kapelusz. Po znalezieniu właściwego trzeba go złapać przy pomocy przyssawki umieszczonej na końcu łapaczki i zabrać do siebie. Gra kończy się, gdy pierwsza osoba zgarnie sześć kapeluszy (i oczywiście ona wygrywa). W ten sposób skończyłem opisywanie reguł. Jest jeszcze kara za błędne zgarnięcie kapelusza (oddajemy jeden plastikowy żeton), ale ma ona znaczenie tylko przy rozstrzyganiu remisów.

Hit the Hat zawartośćSama gra jest szybka, wesoła i bezproblemowa, choć czasem pojawia się wątpliwość, kto pierwszy złapał kapelusz. Poza tym dorosły grający „na pełny gwizdek” prawie zawsze wygra i choć nie zmniejsza to przyjemności z grania, to warto – szczególnie, gdy gramy z młodszymi graczami – wprowadzić wariant z instrukcji: rzucamy tylko jedną lub dwiema kostkami. Wtedy mamy więcej niż jeden pasujący kapelusz (dwa, trzy lub nawet sześć) i nie pojawiają się konflikty. Pozwala to płynnie dopasować poziom trudności gry do wieku graczy i po prostu cieszyć się łapaniem kapeluszy. Można też wprowadzić zasadę, że dziecko patrzy na dwie kostki, a dorosły na trzy, co nieco wyrównuje szanse.

Interakcja pomiędzy graczami jest na poziomie Jungle Speed, choć bez ran szarpanych. Całość skaluje się dobrze i bezproblemowo, właściwie w każdej obsadzie jest przyjemnie. Moje dzieci były zadowolone i bardzo chętnie proponują rozgrywkę w Hit the Hat, co u mnie z kolei wywołuje zgrzytanie zębów, bo nie miałem zbyt wielkiej przyjemności z rozgrywki. Jest to zdecydowanie tytuł, który nadaje się do grupy jednorodnej wiekowo i raczej młodszej. Podobnie zresztą, jak wspomniane wcześniej Miau!, z którym Hit the Hat ma sporo wspólnego.

Hit the Hat kapelusze 1Ja na pewno nie zaproponuję rozgrywki sam, ale w grupie docelowej (na pudełku podano wiek od czterech lat) gra cieszy się dużym powodzeniem, więc jest raczej bezpiecznym prezentem. Z drugiej strony czujcie się ostrzeżeni – dorosły naprawdę szybko ma dosyć…

 

Plusy:
Piękne wykonanie.
Prostota reguł.
Warianty pozwalające na dość płynne regulowanie poziomu trudności.

Minusy:
Dla dorosłego – nuda.
Absolutny brak jakiejkolwiek głębi.
Łapaczki czasem pękają na końcach (choć nie przeszkadza to w rozgrywce).

 

Ogólna ocena 4/10 (dla dzieci 7/10)
Złożoność gry 3/10
Oprawa wizualna 7/10 (miłośnicy schizofrenicznych kolorów mogą dodać 2 punkty do tej oceny)

Ogólna ocena (4/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie TM Toys za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*