Home / Recenzje / Gry edukacyjne / Odkrywcy kultur – podróże małe i duże

Odkrywcy kultur – podróże małe i duże Recenzja

Odkrywcy kultur
Autorzy gry: Karol Madaj,
Łukasz M. Pogoda, Witold Sekudewicz
Oprawa graficzna: Katarzyna Wolny, Ewa Kucharska
Wydawca: The Link Szkoła Języków Obcych i Komunikacji Międzykulturowej
Czas gry: 30-40 min.
Liczba graczy: 3-8
Wiek: 12+

Gra wydana przez instytucję promującą jakąś ideę. Ojjj… Od razu zapala mi się w takich sytuacjach czerwona lampka. Z drugiej strony nazwiska autorów (Karol Madaj i Łukasz Pogoda, czyli weterani projektowania planszówek w Polsce) do czegoś zobowiązują, więc może tak źle nie będzie? Zobaczmy. Zanim jednak przystąpię do właściwego recenzowania, krótki disclaimer: nie lubię gier wiedzowych. Głównie dlatego, że przytłaczająca większość z tych, w które grałem, była prymitywnymi wariantami szkolnych testów. Są chlubne wyjątki (Fauna, Gambit7 czy Wits&Wagers – w Polsce Ryzyk Fizyk), ale na tyle nieliczne, że zwykle podchodzę do tego gatunku jak pies do jeża. Wyjaśniwszy swoje obiekcje mogę napisać coś bardziej na temat.

Odkrywcy kultur to gra mająca w założeniu promować wiedzę i wrażliwość międzykulturową. Pudełko nie wskazuje na to swoim wyglądem, bo jest po prostu pokryte wzorami geometrycznymi i różnymi motywami kartograficznymi. Jednak wydanie robi bardzo pozytywne wrażenie, bo gra została spakowana w podobny sposób, jak Niepodległa od IPN – duże prostokątne pudło z doskonałą i rozbudowaną wypraską zawierającą miejsce na każdy element. A elementy to po prostu mnóstwo kart, trochę żetonów, instrukcja i książeczka z objaśnieniami merytorycznymi. Z tego powodu gra jest całkowicie zależna językowo i nie ma mowy, żeby pograć w nią z kimś nie znającym doskonale języka polskiego.

Instrukcja robi wrażenie swoją grubością (20 stron pełnych tekstu) i mam z związku z nią mieszane uczucia. Z jednej strony jest napisana bardzo prostym o zrozumiałym językiem, więc większość osób nie powinna mieć problemów ze zrozumieniem reguł. Z drugiej strony jest naprawdę długa i wymaga skupienia podczas czytania, co znacząco podwyższa próg wejścia dla niedzielnego gracza, a to jest grupa docelowa dla Odkrywców kultur. Taka drobna schizofrenia designerska.

Rozstawienie początkowe jest banalnie proste – układamy wszystkie karty w pudełku we właściwych przegródkach, rozkładamy na planszy żetony punktów w stosach na odpowiednich miejscach i możemy zaczynać. Prosto i łatwo – duża tutaj zasługa doskonałej wypraski.

Celem gry jest – oczywiście – zdobycie jak największej liczby punktów. A osiągamy to odpowiadając na pytania dotyczące różnych kultur. O liczbie zdobytych punktów decyduje – poza poprawnością odpowiedzi – także szybkość jej udzielenia. Ciekawym urozmaiceniem jest aspekt przestrzenny punktacji, który wymaga przesunięcia pionka po mapie i wzięcia żetonu z punktami z najbliższej dostępnej lokacji. Ten zresztą aspekt jest podstawowym wyróżnikiem tej gry na tle innych gier wiedzowych.

W praktyce wygląda to następująco: gracz aktywny czyta pytanie, pozostali gracze odpowiadają rzucając na planszę karty z literą oznaczającą prawidłową odpowiedź, a następnie rozstrzyga się, kto odpowiedział prawidłowo. Jeśli popełniliśmy błąd – nic się nie dzieje. Jeśli odgadliśmy trafnie – przesuwamy swój pionek na planszy do najbliższego kraju z żetonami, po czym bierzemy wierzchni ze stosu z boku planszy (są ułożone malejąco). Dwie dodatkowe zasady, to możliwość zakładu (nie biorę żetonu, ale zakładam się, że w następnej rundzie odpowiem prawidłowo i wtedy zdobywam trzy żetony zamiast dwóch) oraz kara dla osoby, która odpowie jako ostatnia. Taka osoba nie przesuwa swojego pionka, tylko czeka, dokąd jej pionek zostanie przesunięty przez gracza czytającego pytanie.

Jest to co prawda miejsce na drobną interakcję negatywną (bo zwykle przesuniemy czyjś pionek na pole z żetonami o małej wartości), ale poza tym cała gra przebiega raczej w atmosferze konkurencji i miejsca na negatywne emocje praktycznie w niej nie ma.

Gra kończy się po wyczerpaniu wszystkich poza trzema ostatnimi stosami żetonów na planszy i nie ma tu jakichś wielkich niespodzianek. Skalowanie wygląda dość prosto – przy mniejszej liczbie graczy stosy żetonów składają się z trzech zamiast z czterech żetonów. Proste, wygodne i niekłopotliwe. Ponieważ nie miałem okazji zagrać w pełnym składzie (gra obsługuje do ośmiu graczy), nie jestem pewien, jak bardzo zmienia się charakter rozgrywki. Ale wnioskując z moich dotychczasowych doświadczeń zwiększa to odrobinę poziom chaosu i nieprzewidywalności, w zamian oferując nieco więcej radosnych rozmów ponad stołem. Bo jest o czym rozmawiać.

Otóż clou tej gry stanowią pytania. Po rozgrywkach zacząłem czytać załączoną do gry książeczkę z informacjami na temat różnych kultur i byłem mile zaskoczony. Powiem więcej – sama lektura tej książeczki usprawiedliwia zdobycie gry. Bo pod względem rozgrywki jest to zwykły szkolny test. Urozmaicony mechanicznie i wzbogacony o aspekt przestrzenny, ale nadal test. Czyli osoba, która wie więcej lub lepiej, prawie zawsze wygra. Konieczność wędrówki po mapie w poszukiwaniu żetonów odrobine wyrównuje szanse osób z mniejszym zasobem wiedzy, ale różnica wielka niestety nie jest. To powoduje, że grając dziećmi nie miałem niestety wielu wyzwań a one – wielu szans.

To przypomina mi Ubongo, w którym osoba z lepszą wyobraźnią przestrzenną zwykle ukończy układanie pierwsza, ale może mieć pecha przy losowaniu kryształków punktacji i w ten sposób nawet słabszy gracz ma jakieś szanse na wygraną. Z kolei aspekt przestrzenny rozgrywki przywodzi mi na myśl takie tytuły, jak Barcelona czy Werona oraz Fauna. Tam również plansza jest istotnym elementem rozgrywki opartej na wiedzy graczy.

Ogólna ocena Odkrywców kultur nie jest dla mnie prosta. Bo jest to prawie jednorazowa gra wiedzowa, niewiele odbiegająca schematem rozgrywki od zwykłego szkolnego testu, choć angażująca wszystkich przy stole równocześnie. Ten element jest akurat pozytywny (czerpie z Pictomanii, gdzie gracz szybszy dostaje więcej punktów za odgadnięcie, co wymusza sprawną orientację w sytuacji przy stole) i podnosił moją radość z rozgrywki. No właśnie – radość.

Gdybym miał ocenić Odkrywców kultur na podstawie oceny BGG, to byłoby to coś w okolicach 4/10. Tak niska ocena wynika ze względnej kilkurazowości rozgrywki, tzn. każda kultura opisana w grze ma przygotowane około 30 pytań. W rozgrywce używa 3-4 pytania, czyli po około 10 partiach znamy wszystkie. W praktyce nie jest to jakiś poważny zarzut, bo po pierwsze pokażcie mi kogoś (poza recenzentem ;)), kto zagra tyle razy w grę wiedzową. Po drugie trzeba jeszcze pamiętać odpowiedzi, więc to zwiększa regrywalność. Po trzecie wreszcie jest to tytuł, którego celem jest kształtowanie wrażliwości kulturowej, a nie dostarczanie strawy intelektualnej na długie miesiące, kiedy to dopieszczamy różne strategie i wypróbowujemy rozmaite podejścia do rozgrywki. Więc wziąwszy pod uwagę to oraz przyjemność, jaką miałem z poznawania różnych ciekawostek o mało znanych kulturach, daję Odkrywcom kultur mocne 7/10.

Plusy:

Świetna wypraska
Solidne i staranne wydanie
Mnóstwo ciekawej wiedzy dostarczonej w przystępnej i zabawnej formie
Drobne twisty mechaniczne odróżniające tytuł od masy gier wiedzowych

Minusy:

Ograniczona regrywalność
Ascetyczna (choć czytelna) grafika, która mnie nie porwała
To nadal jest szkolny test
Trzeba lubić temat, żeby w ogóle siąść do tej gry

Ocena:

Ogólna ocena 7/10 (dowiedziałem się mnóstwa ciekawych rzeczy)
Złożoność gry 4/10 (bo reguły są odrobinę zakręcone)
Oprawa wizualna 6/10 (porządnie, bez wodotrysków)

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie The Link za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Pokój 25 Apogeum – kiedy lepsze jest wrogiem dobrego

Pokoj 25 Apogeum w zasadzie nic specjalnie nowego. To dobrze znany nam Pokój 25 + Pokój 25: Sezon 2 + kilka dodatkowych fajnych kafelków oraz zasad, które czynią rozgrywkę jeszcze trudniejszą (jak gdyby sama w sobie - hehe - była taka łatwa). Pytanie tylko - czy naprawdę warto inwestować w Apogeum? czy nie wystarczy to co było?