Home / Recenzje / Gry karciane / CIV: Carta Impera Victoria

CIV: Carta Impera Victoria

CIV: Carta Impera Victoria
Projektant: Rémi Amy (to jego debiut!)
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 20-40 min.
Wiek: 8+
Wydawca: Ludonaute, Funiverse
Rok pierwszego wydania: 2018 (od razu w 14 wersjach językowych!)  |   Cena: ok. 80zł
Ocena BGG: 6.5

Zasady

Jest to karcianka z mechaniką zbierania setów i zróżnicowanymi umiejętnościami graczy – choć początek jest wyrównany. Te umiejętności gracze zdobywają (a czasem też tracą) w trakcie gry – zbierając określone sety.

Początkowo na ręku każdy gracz ma trzy karty – i jest to bazowy limit kart, do którego będziemy na koniec tury dociągać (limit ten może się zwiększyć na skutek działania efektów kart). W fazie przygotowania można zastosować zamiast zwykłego rozdania – draft, ale potem jest już typowe dociąganie kart na rękę.

W swojej turze gracz musi dołożyć jedną kartę w własnym obszarze gry (grupując karty tego samego rodzaju w domeny) po czym może aktywować jeden efekt stały (zależny od liczby kart w domenie) oraz jeden efekt z odrzucenia karty (aby go wykonać odrzuca wybraną kartę ze swojego obszaru gry na stos kart odrzuconych) dla każdej domeny.

I to w zasadzie wszystko :) reszta to efekty (a nie jest ich wiele – jest tylko 6 rodzajów kart) a każdy z graczy otrzymuje ściągawkę, na której te efekty są opisane. O, taką:

Zwycięzcą zostaje gracz, który uzbiera w swoim obszarze gry 7 (8 w grze 2-osobowej) kart w jednej domenie, lub posiada najwięcej przewag w domenach gdy skończą się karty do dobierania.

Wrażenia

CIV – czymkolwiek by nie było – na pewno nie jest grą cywilizacyjną ;)

Najbliżej jej chyba do Najemników. Dobrze też mi się kojarzy ze Spiskowcami. To gra z potencjałem na dużą dozę negatywnej interakcji. Dlaczego piszę, że potencjałem? Bo wiele zależy od graczy. Negatywne efekty najczęściej są tymi z odrzuconej karty. A odrzucona karta to odrzucona karta – o jedną mniej w naszym obszarze, o jedną mniej w mozolnej wędrówce ku stałym efektom. Trochę boli – więc nie każdy gracz będzie miał tyle determinacji, by szkodzić innym. Im więcej was będzie grało, tym większa jednak szansa, że ktoś będzie złośliwy albo po prostu poświęci się aby bić lidera. Wtedy sztuką będzie przetrwać i wytrwać z dobrymi kartami na stole wobec przeciwników, którzy w bezwzględny sposób stosują na nas swoje efekty. I nie pozostać im dłużnym! Negatywna interakcja zacznie się kręcić.

W więcej osób trudniej jest nad nimi wszystkimi zapanować. Rozgrywka na parę staje się bardziej strategiczna, wiele można przewidzieć. Tak czy owak – gra jest warta tego, by tracić na nią czas. Wiele się dzieje na stole a wybory nie są oczywiste.

Trochę uwiera losowość, bo jak komuś karta idzie to idzie, i trudno go powstrzymać. A jak nie idzie, to żeby pękł wiele nie zrobi. Niemniej gra jest dość krótka i dynamiczna, więc jak nie idzie, to możemy pokusić się o rewanż.

Wątpliwości

Zastrzeżenia mam do instrukcji. Choć generalnie jest napisana dobrze, a efekty opisane wręcz wzorowo (zarówno w tekście jak i na pomocy gracza) to jednak pewien zgrzyt występuje na początku, przy opisie zasad stosowania efektów stałych i odrzuconej karty.

W trakcie swojej tury możesz zastosować jeden stały efekt i jeden efekt odrzuconej karty dla każdej domeny„. Zastanawiające są wytłuszczenia (tak jest w instrukcji). Czy chodzi o to, że mogę zastosować tylko jeden taki i jeden taki efekt, czy po jednym efekcie stałym i odrzucenia dla każdej domeny? Stawiam na to drugie.

Jednak w efekcie odrzuconej karty stoi napisane: „W każdej swojej turze możesz odrzucić 1 kartę ze swojego obszaru gry – z 1 Domeny – aby zastosować efekt odrzuconej karty„. I znów wątpliwości rodzi owo wytłuszczenie. Czy chodzi o to, że mogę zastosować efekt tylko z jednej Domeny? Czy o to, że nie mogę zastosować dwa razy tego samego efektu? (ale o tym była już mowa wcześniej).

Pierwszą partię rozegrałam z ograniczeniem do jednego efektu stałego i jednego efektu odrzucenia na turę – i nie podobało mi się. Nie miało to specjalnego uroku: jeśli aktywuję efekt zwiększonego limitu kart na ręku, to już nie mogę pozbyć się niechcianej karty  (stały efekt militarny)? – no wolne żarty! wykorzystując zwiększony limit przekreślałabym wtedy zasadność stosowania efektu z czerwonej domeny przez najbliższe tury…. Mieliśmy poczucie dławienia się i koniec końców uznaliśmy, że można stosować wiele efektów – byle się nie dublowały – czyli dokładnie tak jak mówi pierwsze zdanie. Być może dla wielu z was ten zapis w instrukcji nie wywoła zamieszania – ale ponieważ u mnie wywołał, to postanowiłam go opisać (a przede wszystkim wypróbować oba warianty gry).

Ehem, taka sprawa na ręce… No i czyż to nie jest losowa gra?

Dla mnie CIV jest bardzo przyjemną, lekką grą, do której z chęcią siadam. Nie dłuży mi się i chętnie gram rewanż. Niemniej muszę uczciwie przyznać, że nie wszystkim współgraczom przypadła do gustu tak dobrze jak mnie.

Podsumowanie

+ proste zasady, dobra ściąga, ładne ilustracje
+ dynamiczna i potencjalnie pełna interakcji gra
+ przyzwoita regrywalność
+ dobra skalowalność

– losowość
– dla niektórych może być tej interakcji za dużo (sporo zależy też od współgraczy)

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Funiverse za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*