Home | Katalog gier | Gry imprezowe | Haste Worte? (Łap za słówka), czyli kreatywna gra w poszukiwanie słów

Haste Worte? (Łap za słówka), czyli kreatywna gra w poszukiwanie słów

W ten przewrotny sposób rozpoczęłam od oryginalnego tytułu gry. Dlaczego? Bo kiedy piszę ten tekst wciąż nie można, używając polskiego „Łap za słówka” znaleźć tej pozycji na BGG.

Haste Worte? Łap za słówka
Autor: Michael Kiesling, Wolfgang Kramer
Liczba graczy: 3-8
Wiek: 8+
Czas gry: 30 min
Rok pierwszego wydania: 1997
Rok polskiego wydania: 2022 (Egmont)
Ranking BGG: 6.8/10
Strona wydawcy (można stąd ściągnąć instrukcję): Egmont.pl

Oczekiwania vs. rzeczywistość

Eksperyment wewnątrzredakcyjny pokazał, że „Łap za słówka” kojarzy się przede wszystkim z grą karcianą (2020) oraz grą kościaną (2018) autorstwa Hartwiga Jakubika – obie pozycje również zostały wydane przez Egmont. Jak w wielu słownych grach tego typu kluczowe jest tu wymyślanie wyrazów w taki sposób, by były unikalne, bowiem w przypadku powtórzeń słowa te są skreślane i nie bierze się ich pod uwagę.

Wracając do eksperymentu – nikt nie był specjalnie zainteresowany. Turlanie kostkami tudzież ciągnięcie kart i wymyslanie słów z zadanej kategorii zawierających (bądź nie) jakieś litery – to wszystko już było. Nawet jeśli musi być unikalnie.

Sytuacja zmieniła się o 180 stopni, gdy zagraliśmy. I tu należy zrobić pauzę, by zauważyć dwie rzeczy:

  1. Po pierwsze nasza gra jest autorstwa duetu Kiesling & Kramer (i już sam ten fakt kusi by ją wypróbować) – a nie Hartwiga Jakubika jak wspomniane wcześniej gry karciana i kościana.
  2. Po drugie posiada jedną, ale za to kluczową mechanikę, której wcześniej wspomnianym gierkom brak: mechanikę licytacji.

A cóż tu można licytować? – zapytasz z niedowierzaniem.

Początek jest banalny – odkrywamy kartę i czytamy kategorię. Będziemy wymyślać słowa. Czas start.

Ale gdy już czas minie (a jest odmierzany przez klepsydrę – o ile dobrze pamiętam to jest to pół minuty) każdy z graczy za pomocą kart licytuje (w tajemnicy) ile jest w stanie przeczytać wypisanych przez siebie słów. I nie byłoby w tym nic trudnego, gdyby nie fakt, że osoba która czyta słowa powoduje skreślenie tych słów (o ile takie wystąpiły) u wszystkich graczy, których kolejka czytania jeszcze nie nadeszła. Ale nie u siebie!

A w jaki sposób ustalamy kolejność?

Jak nie trudno się domyślić – pierwszy czyta ten, kto zalicytował najmniej. A więc może się tak zdarzyć, że wypiszesz 10 słów, zalicytujesz 6, a gdy kolejka do ciebie dotrze okaże się, że 5 słów już masz skreślonych i nie jesteś w stanie zrealizować kontraktu, czyli przeczytać tylu słów ile zalicytowałeś. A punkty dostaniesz tylko wtedy jeśli uda ci się zrealizować kontrakt.

Twist nr 2

Już sama mechanika licytacji jest tu bardzo fajna. Ale jest jeszcze jeden twist. Zdobywając punkty przesuwamy swój pionek w kierunku mety po zaimprowizowanej ścieżce. Sęk w tym, że niektóre miejsca na tej ścieżce posiadają utrudnienia (my te utrudnienia położyliśmy pod koniec ścieżki). Osoby, których pionek znajduje się na takim polu w danej rundzie mają trudniej. Np. muszą wymyślać słowa o długości co najmniej 7 liter. Albo za niezrealizowanie kontraktu będą się cofać (normalnie nie ma żadnej kary za to, że nam się nie udało).

Haste Worte? czyli Łap za słówka jest jedną z lepszych imprezowych gier. Ten podwójny twist (licytacji oraz utrudnienia) sprawiają, że emocje buzują, włącza się szacowanie, przewidywanie i strategiczne myślenie w tej prostej bądź co bądź gierce słownej bazującej na nieśmiertelnych państwach-miastach.

Ciekawostka

Zauważcie, że to właśnie gra Wolfganga Kramera i Michaela Kieslinga była pierwsza! Rok jej pierwszego wydania to 1997! Totalnie niezrozumiałym jest dla mnie fakt powstania reimplementacji, która wyrzuca z tej gry wszystko co najlepsze.

Podsumujmy

Łap za słówka w wersji Kiesling/Kramer to świetna gra imprezowa, w którą może się bawić aż 8 osób, a jak znajdziecie jakieś dodatkowe pionki i nieużywaną talię kart do brydża (czymś trzeba licytować ;)) to i 10 się nada. Dzięki licytacji ktoś, kto ma niewielki zasób słów może postawić na powolny, ale stały przyrost punktów. Osoba płynna językowo może grać va bank. A jedni i drudzy będą mieli pod górkę gdy się wysforują do przodu, co też wyrównuje szanse między pierwszymi a ostatnimi. BGG mówi, że najlepiej się gra w 4-5 osób, ale ja grałam i w trzy, i w siedem, i grało mi się świetnie. Nie odmówiłabym partii nawet w 12 ;)

Porównanie pudełek. Jak je zestawić razem to widać, że są różne, ale kiedy szukasz w bazie to wszystko wydaje się takie same. Pamiętajcie: Kiesling & Kramer!

 

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Przydatne linki:

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*