Home / Recenzje / Gry imprezowe / Maskarada – imprezowa gra blefu

Maskarada – imprezowa gra blefu

maskarada coverZbliża się sobotni wieczór. Właśnie umówiłaś/umówiłeś się na spotkanie z paczką znajomych. Wszystko zapowiada się dość niesamowicie, bowiem zawsze miło jest pogadać i zjeść coś dobrego w doborowym towarzystwie, ale… by radości stało się zadość, warto pomyśleć o jakimś urozmaiceniu. Niezależnie od tego czy spotykasz się z planszówkowymi maniakami, niedzielnymi graczami, tudzież ludźmi, których wiedza na temat gier planszowych zatrzymała się na epoce paleoCHIŃCZYKolitu, śmiało możesz zabrać ze sobą Maskaradę. Jeśli nie spodoba im się mechanika (w co wątpię), to chociaż zachwycą się naprawdę ładnymi grafikami.

 

 

Co w pudełku?

Na pudełku mógłby widnieć napis: „Co ja za to mogę, że jestem taka droga?”. Cóż, moim zdaniem kwota jaką trzeba poświęcić na Maskaradę jest trochę za wysoka. Jeżeli uda Wam się znaleźć egzemplarz w rozsądnej cenie, wówczas nie trzeba już zastanawiać się nad kupnem. Cena to tak naprawdę jedyny minus tej gry. W środku znajdziemy 13 pięknie zilustrowanych (choć papier nieco cienki) kart postaci, żetony monet, planszę Sądu, karty pomocy (bardzo przydatne) i znaczniki postaci.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bardzo przydatne karty pomocy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plansza Sądu i znaczniki postaci

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Monety

 

Co sprawia, że Maskarada jest ciekawą grą? W jakim gronie sprawdza się najlepiej?

Maskarada to gra oparta na świetnie skonstruowanej mechanice blefu. Im więcej osób bierze udział w grze (gra przeznaczona od 2-13 osób), tym większa zabawa. Co prawda instrukcja zawiera także wariant dla trzech i dwóch graczy, ale po kilku rozgrywkach w tak nielicznym gronie, mam wrażenie że Maskarada się do tego nie nadaje. Docelowo jest to przecież pozycja imprezowa i tu sprawdza się doskonale. Partie od czterech osób gwarantują już maksimum frajdy. Wówczas gra świetnie się skaluje, ponieważ w zależności od liczby uczestników, instrukcja zawiera zestaw podstawowych konfiguracji postaci. Są również karty oznaczone symbolem 8+, które biorą udział w grze w gronie minimum 8 osób.

O co chodzi?

Każdy z graczy otrzymuje jedną kartę, którą kładzie przed sobą. Na środku stołu kładziemy planszę Sądu, przy której umieszczone zostają znaczniki postaci biorące udział w rozgrywce. Wszyscy mogą przyjrzeć się kartom i spróbować obmyślić misterną strategię, którą zapewne porzucą po pierwszych ruchach. Początkowe cztery tury są turami przygotowawczymi, których celem jest wprowadzenie do gry pewnej dozy niepewności, dlatego rozpoczynając grę, obowiązkowo należy wykonać akcję „potencjalnej zamiany”.  Później mamy możliwość wyboru między:

  • potencjalną zamianą (gracz bierze do ręki swoją kartę oraz kartę jednego z przeciwników i pod stołem zamienia je lub nie, kładzie z powrotem na stół)
  • spojrzeniem na swoją kartę
  • ogłoszeniem tożsamości swojej postaci
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Karty postaci

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Karty postaci

Gdzie ta zabawa?

W umiejętności dobrego blefowania. Kiedy któryś z graczy ogłasza tożsamość swojej postaci, czeka na reakcję pozostałych. Jeśli nikt nie zakwestionuje tej tożsamość, wówczas ów gracz wykonuje umiejętność przypisaną do ogłoszonej postaci, niezależnie od tego czy ją posiada, czy też nie. Zresztą tego i tak nikt się nie dowie, bo karta pozostaje zakryta. W takiej sytuacji wszystko rozgrywa się pokojowo. Ale…jeżeli choć jeden z przeciwników stwierdzi , że to on ma kartę ogłoszonej postaci, wtedy wszyscy biorący udział w „sporze” odsłaniają karty. Ten, który powiedział prawdę, w nagrodę korzysta z umiejętności postaci. Reszta płaci karę grzywny do Sądu w wysokości 1 monety. Gramy tak długo, aż ktoś nie zdobędzie 13 monet, albo aż ktoś nie zbankrutuje. Wówczas wygrywa ten, kto jest najbogatszy. Pierwszy raz bardzo podoba mi się to, że gra jest losowa. Dzięki temu staje się bowiem nieprzewidywalna, co stanowi główną siłę napędową mechaniki blefu.

Naprawdę trudno opisać to, co dzieje się przy stole w trakcie partii Maskarady. Ludzie śmieją się, wrzeszczą, obstawiają postaci, zawiązują koalicje, a jak tylko dowiedzą się kim są (poprzez podejrzenie karty) od razu ktoś podmienia im (lub nie, tego przecież nikt nie wie) ich kartę i tracą orientację. Jedni grają ostrożnie i nie wdają się w dyskusje kwestionujące ogłoszenia postaci (misterna taktyka kokoszy -grosz do grosza), zbierają po cichu monety bazując na mówieniu prawdy i tylko prawdy. Inni z kolei ryzykują, blefują i dzięki temu szybko gromadzą sumę gwarantującą zwycięstwo. Najważniejsze, że zabawy przy tym co nie miara. Gra generuje mnóstwo śmiechu, dlatego jako pozycja imprezowa sprawdza się wyśmienicie. W trakcie rozgrywki można usłyszeć wiele zabawnych tekstów w stylu: „Hańba ci! Jak śmiesz ogłaszać się królem? To ja nim  jestem!”. Pierwsze partie mogą wydawać się nieco mdłe i z niewielką dawką downtime’u, ponieważ gracze dość często korzystają z kart pomocy i nie do końca wiedzą, jakie zagranie jest opłacalne. Nie jest to jednak element zniechęcający. Kiedy  wszyscy dobrze zapoznają się z możliwościami poszczególnych postaci, wówczas gra nabiera tempa i nic nie jest w stanie rozproszyć towarzystwa.

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (10/10):

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*