Home / Recenzje / Gry dwuosobowe / LYNGK – ukoronowanie projektu

LYNGK – ukoronowanie projektu

Droga na szczyt zakończona sukcesem.

Kiedy zaczęłam opisywać projekt GIPF wspominałam o jego autorze, jako zagorzałym alpiniście. O tym, że inspiracją do tworzenia gier była wspinaczka wysokogórska. Teraz można powiedzieć, że cel został osiągnięty. Szczyt zdobyty. Projekt zakończony.

LYNGK jest ostatnią grą z serii GIPF. Tak naprawdę nie powinno jej tu być. GIPF miał być początkowo kompletem 6 gier, ale … zrobiło się ich 7 (albo nawet 8 jeśli nieformalnie doliczyć TAMSK, który został zastąpiony przez TZAAR). Co szczególnego jest w LYNGK? To zakończenie, ukoronowanie całej serii. Łączy w sobie elementy mechaniki – jeśli nie wszystkich, to przynajmniej większości – wcześniejszych części. Podobnie jak większość gier – rozgrywana jest na sześciokątnej planszy. Poruszamy się po prostej i układamy stosy. Nie zawsze dysponujemy własnymi barwami. Brzmi znajomo?

Zasady

W grze występują piony w 6 kolorach (jak 6 gier serii). Pięć kolorów aktywnych i jeden granitowy, czyli joker. Celem gry jest budowa stosów złożonych z 5 różnych kolorów a zwycięzcą zostaje osoba, która na koniec gry ma ich więcej. Początkowo wszystkie kolory są neutralne. Możemy wskakiwać jednym pionem na drugi (pod warunkiem, ze nie ma już  takiego koloru w stosie), jednym stosem na drugi (ale nie można stosów dzielić). W dowolnym momencie swojej tury gracz może zadeklarować objęcie wybranego koloru w posiadanie (aż dwóch takich kolorów – piąty zawsze pozostanie neutralny). Jest to o tyle korzystne, że poruszanie pionami / stosami we własnym kolorze jest bardziej efektywne np. można skoczyć na stos, który jest wyższy od naszego stosu tj. np. stosem o wysokości 2 piony można wskoczyć na stos o wys. 3 (oczywiście pod warunkiem niepowtarzalności kolorów) – czego nie można byłoby uczynić poruszając się pionem / stosem neutralnym, które wskakują na stosy co najwyżej tak samo wysokie jak one.

Gdy zostanie stworzony stos o wysokości 5 należący do gracza (tj. z kolorem gracza na szczycie) to jest zdejmowany z planszy. To jego łup. Jego punkty na koniec gry. W przypadku stosu neutralnego – taki stos pozostaje na planszy, nieruchomy (bo już nic się nie da z nim zrobić). A gramy dotąd, dopóki gracze mają jeszcze jakieś ruchy do wykonania.

Nie wspomniałam jeszcze o jednym, najsmaczniejszym kąsku gry. To zasada Lyngk – zasada punktów pośrednich. Dzięki niej gracz może użyć kontrolowanych przez siebie elementów (pionów lub stosów) jako punktów, w których zmienia kierunek aby stworzyć linię łamaną i dotrzeć do wybranego przez siebie miejsca (stosu).

Wrażenia

LYNGK jest grą, która zdecydowanie mi się podoba najbardziej – jeśli nie z całej serii to przynajmniej z tych ostatnio recenzowanych przeze mnie pozycji. Jest bardzo mocno zakorzeniona w klimacie GIPF (o ile można to nazwać klimatem). Znowu plansza (mniej więcej przypominająca sześciokąt), znowu okrągłe żetony, znowu, trzeba kombinować, ale oczywiście gwoździem programu okazuje się zasada Lyngk – być może gipfowi wyjadacze widzą już wszystko, ale w początkowych partiach użycie jej bywa dla przeciwnika … mega zaskoczeniem :) Na tyle, że rozpoczynając zabawę z tą ostatnią pozycją serii można pokusić się o pierwsze partie bez tej zasady – one i tak będą mózgożerne.

Kolejną rzeczą, która mi się podoba, to deklarowanie kolorów – czasem robimy to na samym początku, czasem trochę później, ale zawsze jest to pewien strategiczny element do przemyślenia. Bardzo ważny element. Element trzymający w napięciu.

Zakończenie

Czy LYNGK będzie ostatnią grą? może tak, może nie… nie mam nic przeciwko, jeśli Kris Burn wymyśli kolejną błystkotliwą pozycję. W zasadzie każda z nich mi się podoba a jedynym problemem jaki mam to liczba dobrych pozycji – jeśli wciąż grasz w dobre gry to powoli przestajesz je doceniać. Możesz odnieść wrażenie, że wszystko, cokolwiek człowiek wymyślił, jest dobre. Otóż nie każda gra logiczna jest doba – ale każda gra projektu GIPF jest rewelacyjna.

Czy mam jakieś zastrzeżenia? O, tak! ja bardzo lubię GIPF, ale jak patrzę na te siedem pudelek ułożonych jedno na drugim… wygląda to pięknie, ale wiecie ile zajmuje miejsca? i ile kosztuje? Mam nadzieję, że po zakończeniu projektu powstanie coś à la big box gipf. Duże pudło mieszczące wszystkie siedem gier. W przeciwnym przypadku będziecie mieć dylemat, jak upakować zawartość i które pudła wyrzucić. A może nie wyrzucać, tylko zamówić kolejne półki na gry?

 



Grę LYNGK kupisz w sklepie

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie REBEL.pl za przekazanie gry do recenzji.


Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*