Home / Recenzje / Gry logiczne / Leśna Draka

Leśna Draka

Leśna Draka box2Na początku wakacji wydawnictwo Tailor Games uraczyło graczy trzema lekkimi rodzinnymi grami: Leśną Draką, Komisarzem Wiktorem i Karczemnymi Opowieściami. W  ciągu najbliższych dni w naszym serwisie pojawią się recenzje wszystkich tych tytułów. Zaczynamy od Leśnej Draki, czyli gry w której wcielamy się w … wiewiórek i staramy się zgromadzić jak największej ilości żołędzi na zimę.

Skrót zasad

W pudelku z grą dostajemy 30 dwustronnych kafelków Polany, z namalowanymi żołędziami w liczbie od 1 do 5, sześć drewnianych wiewiórek (z naklejkami) i żetony żołędzi.

Przygotowując rozgrywkę układamy z kafelków kwadrat 4 x 4 (dla 2 – 4 graczy) lub prostokąt 4 x 5 (dla 5 – 6 graczy) i wybieramy kolor naszej wiewióry. Pierwszy ruch gracza polega na wskoczeniu na polankę z żołędziami przy którejkolwiek krawędzi i przeskakiwaniu na kolejne, sąsiadujące pola z coraz to mniejszą liczbą żołędzi. Kiedy już nie możemy przeskoczyć na kolejny kafelek zgodnie z powyższą zasadą, zbieramy punkty w liczbie równej ilości żołędzi na płytkach, po których skakaliśmy, kafelki przewracamy na drugą stronę i przekazujemy kolejkę następnemu graczowi. Kolejne nasze tury będziemy zaczynać z kafla sąsiadującego z płytką, na której skończyliśmy nasz poprzedni ruch. Od drugiej rundy poza susami według normalnych reguł, możemy też skorzystać z zasady specjalnych obowiązującej w danej kolejce, np. wykonać ruch po skosie, przeskoczyć jedno pole, obrócić kafelek na drugą stronę z inną liczbą żołędzi czy wymknąć się poza planszę i zacząć ruch od dowolnego pola przy krawędzi. Opcje wykorzystania kart z zasadami specjalnymi są dwie. W wersji rodzinnej tworzymy deck kart ruchu, z którego będziemy losować jedną regułę specjalną, jaka będzie obowiązywać do czasu jej wykorzystania. W wariancie zaawansowanym każdy gracz otrzymuje swoją talię 7 kart, z których co rundę (poczynając od drugiej) będzie musiał wykorzystać lub odrzucić jedną. Po 6 kolejkach gra się kończy, a my podliczamy nasze zbiory.

Wrażenia z rozgrywki

Co mi się podoba, a co nie podoba w Leśnej Drace?

Na pewno na plus należy zaliczyć stronę graficzną i wykonanie. Co prawda kafle z żołędziami nie są zbyt grube, ale gwóźdź programu, czyli wiewiórki są ładne i kolorowe przez co powinny wzbudzić zainteresowanie u najmłodszych.

Mimo, że gra jest dość abstrakcyjna, podoba mi się też wybrana tematyka, która wespół ze stroną wizualną ma zapewne na celu przyciągnąć młodszych i niedzielnych graczy.

Proste zasady, zarówno w tłumaczeniu, jak i w zastosowaniu w praktyce, pozwolą zasiąść do gry również młodszym graczom, chociaż najlepiej aby grali oni w swoim towarzystwie i głównie w wariant rodzinny, w którym mamy mniej opcji do przeanalizowania. Gra rozwija u młodszych graczy spostrzegawczość, uczy jak dostrzec i wybrać najlepszy z dostępnych wariantów.

Tyle z plusów. A co mi się nie spodobało?

Na pewno losowość. Nie mamy wpływu na to jaka specjalna akcja będzie dostępna i jak będzie ułożona plansza przed rozpoczęciem naszej kolejki więc nasza rola sprowadza się do tego, żeby odnaleźć najlepszy możliwy ruch w danym momencie.

Trochę skuteczniej możemy walczyć z losowością w wariancie zaawansowanym, bo posiadane w ręku akcje specjalne dają nam więcej możliwych kombinacji ruchu. To jednak przekłada się na downtime. Leśna Draka jest grą wybitnie taktyczną i nie ma najmniejszej szansy zaplanować swoje posunięcia w trakcie tury innych graczy. Oznacza to, że analizę dostępnych opcji możemy zacząć dopiero w momencie zakończenia ruchu przez gracza wykonującego kolejkę bezpośrednio przed nami. A że z jednej strony możliwości jest naprawdę sporo, z drugiej jednak wciąż wydają się one do ogarnięcia, każdy stara się znaleźć to jedno najlepsze wyjście w danej sytuacji. A to trwa, i trwa, i trwa…

Z też powodu uważam, że gra się źle skaluje. To znaczy, że nie za bardzo nadaje się dla 5 i 6 graczy (przynajmniej w wersji zaawansowanej), bo po prostu czas bezproduktywnego oczekiwania na własne posunięcie jest tak długi, że skutecznie psuje przyjemność z rozgrywki. Lepiej jest grać w 2, 3 lub 4 osoby, przy czym w partiach jeden na jednego dochodzi też pewna negatywna interakcja, bo nie tylko chcemy zebrać jak najwięcej żołędzi samemu, ale też nie chcemy dopuścić do tego, żeby zbyt wiele zapasów zebrał nasz przeciwnik.

Słowo podsumowania

Po pierwszej rozgrywce Leśna Draka spodobała mi się bardzo. Z czasem mój zapał ostygł, jednak w dalszym ciągu uważam, że to niezły tytuł do pogrania w rodzinnym gronie (wariant familijny) lub szybkiej umysłowej potyczki we dwie osoby (wariant rozszerzony).

Pingwin (6/10): Mnie najbardziej uwierało w Leśnej drace nawet nie oczekiwanie na swoją kolej (zupełnie bez sensu próbowałam za każdym razem podczas tego oczekiwania ułożyć sobie plan działania – ale przynajmniej dzięki temu nie nudziłam się jak mops), co właśnie moment, kiedy przychodziła moja kolejka a sytuacja na planszy była totalnie inna niż przed chwilą, co implikowało zmianę planów i kombinowanie od początku – i to poczucie, że właśnie znowu zamulam w tak prostej i – wydawałoby się – lekkiej grze. Po prostu jedno do drugiego nie przystaje. Lekki filler nie może być generatorem mułu. Bo tak poza tym, to gra jest przyjemna, ładnie wydana, kombinatorska, ma potencjał a wiewórki są prześliczne. I tylko gdyby nie to zamulanie…

Ogólna ocena (6,5/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Tailor Games za przekazanie gry do recenzji.


4 komentarze

  1. Avatar

    Kupiliśmy dla dzieci. Tak na start, bo zasady proste a one wiele lat nie mają. I im się bardzo podoba! ładnie wydana, bardzo. Sami z nimi czasem gramy i w kilka osób naprawdę daje dużo frajdy i po prostu satysfakcjonuje!

  2. Veridiana

    Bardzo się cieszymy, że gra dostarcza tyle przyjemności i zachęcamy do dalszych zakupów :)

  3. Avatar

    Mi się to kombinatorstwo bardzo podoba – i fakt, że nie można sobie wszystkiego zaplanować ;) Do tego wiewiórki sa ślicznie i dobrze zrobione. i dzieci zadowolone. I nie kosztuje nie wiadomo ile. ogólnie warto sprawdzić

  4. Ginet

    To, że warto sprawdzić, nie ulega wątpliwości :)
    Gra prosta w zasadach i ładnie wykonania. Do tego pozwala pokombinować, a i cenę ma obecnie bardzo przystępną.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

My Little Scythe. Mała „Kosa”, a cieszy!

Sukces gry planszowej często pociąga za sobą powstanie licznych jej dodatków i innych wersji. Nie inaczej jest w przypadku inspirowanej grafikami Jakuba Różalskiego gry Scythe. Doczekała się ona kilku rozszerzeń, ale i wersji dla dzieci. Podobnie jak jej pierwowzór, My Little Scythe zachwyca pod względem wizualnym. Czy ładne grafiki i ciekawe figurki to wszystko, czym zaskakuje graczy ta planszówka? Zdecydowanie nie.