Home / Recenzje / Gry imprezowe / Amazonki – Agenci Molocha, Dead Last i Mamy szpiega w jednym.

Amazonki – Agenci Molocha, Dead Last i Mamy szpiega w jednym.

Amazonki

Projektant: 佐藤 雄介 (Yusuke Sato)
Liczba graczy: 3 – 10 osób
Wiek: od 8 lat
Czas gry: ok. 15-30 minut
Wydawca PL: Lucrum Games
Ranking BGG: 7.1
Cena: ok. 30 zł

Lucrum Games ma smykałkę do odnajdywania perełek w morzu wszelakiego dobra. Ta gra japońskiego projektanta została wydana dwa lata temu w niemieckiej wersji językowej pod tytułem Tempel des Schreckens. W 2017 roku była rekomendowana do Spiel des Jahres. W tym roku doczekaliśmy się rodzimego wydania.

Czy było warto?

Sabotażyście dziękujemy

Jest to gra imprezowa, już od 3 graczy aż do 10. Podstawą jest podział na dwie drużyny, które nie znają wzajemnie swojej tożsamości (stąd zapewne skojarzenie z Sabotażystą towarzyszące wielu osobom) – Grabieżców, którzy pragną odnaleźć wszystkie skarby w świątyni, oraz Amazonki, którym przyświeca zgoła coś innego – wystarczy, że choć jeden skarb nie zostanie odkryty, a to one właśnie wygrają tę partię. Może się tak zdażyć, że zespół wpadnie w pułapki (wszystkie pułapki jakie są w zamku) – wtedy też jest to zwycięstwo Amazonek. Proste, prawda?

Skarby… tak skarby. I znowu skojarzenie z Sabotażystą. Aczkolwiek sama gra nie ma z nim wiele wspólnego. Bardziej już przypomina Mamy szpiega, bo trzeba blefować, negocjować, dogadywać się i oszukiwać.

Po lewej karta Amazonki, po prawej dwie karty Grabieżców

Kooperacja ze zdrajcą

Najpierw każdy otrzymuje sekretną kartę tożsamości – od tej pory będzie Grabieżcą lub Amazonką. Następnie rozdajemy pomiędzy graczy karty (po 5 kart) świątyni. Wśród nich są przede wszystkim puste komnaty (zwłaszcza gdy gramy w więcej osób), a oprócz tego od 5 do 10 skarbów (zależy od liczby graczy) i dwie (a w pełnym składzie – trzy) pułapki. My – to zespół poszukiwaczy skarbów (tak, tak, mamy wśród nas zdrajczynie), a karty – to nasza świątynia. Każdy uczestnik zabawy ogląda swoje karty, tasuje je a następnie rozkłada przed sobą tak, aby inni nie widzieli co w nich ma, ale też by mogli wybrać dowolną kartę i ją odsłonić. Bo właśnie na tym polega gra.

Na początku każdy ma po pięć kart (odkryte karty lądują na środku stołu). Nie ma obowiązku odkrywać kart i wszystkich – może się tak zdarzyć, że nikt nie odkryje żadnej mojej karty – ale to nie znaczy, że jestem wyłączona z rozgrywki. Mogę podpowiadać, mieszać, naprowadzać albo zniechęcać – robić wszystko by moja frakcja odniosła zwycięstwo

Aktywny gracz ma za zadanie odsłonić dowolną kartę innego gracza. Wyboru dokonuje na podstawie przeprowadzonego wywiadu.. albo intuicji :). Może tak po porostu sięgnąć po kartę albo najpierw pytać się co kto ma w kartach. Nie ma obowiązku mówienia prawdy (oczywistym jest, że Amazonki będą blefowały), ale odpowiedzi udzielić trzeba (nie wolno powiedzieć: „nie wiem”, albo „nie powiem”). Kiedy już karta zostanie odsłonięta ląduje na środku stołu, a graczem aktywnym staje się ten, którego kartę odsłonięto. Runda trwa dotąd, aż zostanie odsłoniętych tyle kart ilu graczy – to rozgrywka turowa, ale kolejność bynajmniej nie jest zgodna tudzież przeciwna do ruchu wskazówek zegara. I to też jest element strategii w tej grze – nie musimy odsłaniać kart u każdego – jeśli ktoś wydaje nam się podejrzany, być może nikt do niego w tej rundzie nie pójdzie.

Gdy runda się skończy zbieramy pozostałe karty, tasujemy i znowu rozdajemy pomiędzy graczy – tym razem będą oni mieli już po 4 karty.

Gramy maksymalnie 4 rundy – jeśli przez ten czas nie zostaną odkryte wszystkie skarby – Amazonki wygrywają.

Rozgrywka może się zakończyć też przed czasem – gdy zostaną odkryte wszystkie pułapki – wtedy również wygrywają Amazonki. Lub zostaną odkryte wszystkie skarby – tu zwycięzcą jest drużyna Grabieżców.

Pułapka, skarb i pusta komnata

Nad stołem.

Istotą rozgrywki są rozmowy. A przez to gra toczy się nad stołem – w umysłach graczy. Jeśli zdarzy się towarzystwo milczące to o fajnej grze możecie tylko pomarzyć. Owszem, może i komuś będzie towarzyszyła adrenalina, ale to będzie czysta losowa gra. Wybory w ciemno. Ideałem byłyby burzliwe rozmowy, przekonywania, zachęcania tudzież zniechęcania (mocno mi to przypomina Jak wściekłe psy (Dead Last) – choć niekoniecznie w wymiarze strzelania oczami i dawania sobie niewerbalnych sygnałów). Na szczęście z Amazonkami łatwiej niż z Dead Last ożywić towarzystwo. Na początek wystarczy klasyczne pytanie zadawane z uporem maniaka: „co masz w kartach?” a po chwili atmosfera się ociepla i rozmowy zaczynają być coraz bardziej na luzie.

Mam skarb i nie zawaham się go… przed tobą ukryć!

Bardzo lubię Amazonki. To odpowiedź na pytanie – czy było warto. Absolutnie tak. Grało mi się bardzo dobrze NAWET w trzy osoby, choć taki zestaw raczej nie jest polecany przez większość graczy. Dość trudno się gra w 10 osób (zwłaszcza jak trzeba wstać od stołu żeby odsłonić kartę, albo próbować wytłumaczyć o którą kartę mi chodzi). Również trudno jest odliczać tury – ciągle trzeba przeliczać ile mamy kart na stole. Optimum to taki złoty środeczek. Cztery, pięć, sześć osób. Siedem. Im więcej – tym dłużej też gra trwa: w 10-tkę zajęło nam to prawie pół godziny.

Proste zasady, ładna szata graficzna, szybkie tempo, duża rozpiętość jeśli chodzi o liczbę graczy, no i po prostu odczuwalny fun z gry – to cechy, które stawiają Amazonki w moim rankingu wysoko. A ja nie jestem typem ekstrawerdyka. Kluczowe dla rozwoju sytuacji wydaje się właśnie to, że możemy użyć z góry przygotowanego pytania. Zawsze tego samego. A potem już wychodzi samo. Z rundy na rundę coraz lepiej.

Także ten tego: mam i po dobroci nie oddam!



Grę Amazonki kupisz w sklepie

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

New Frontiers – o granicach, które nowe były kilkanaście lat temu

Nie wiem jak zacząć. Po prostu nie wiem. Dla kogo ma być ta recenzja? New Frontiers to gra, której genealogia jest pokręcona jak rodzinne zażyłości połowy bohaterów netfliksowego serialu Dark. Wspominać o Perto Rico? Mam zapomnieć, że mój licznik rozegranych partii w Race for the Galaxy przekroczył niedawno okrąglutki tysiąc? Odnoszę wrażenie, że to szczegół, który może mieć leciutki wpływ na moją perspektywę.