Home / Recenzje / Gry rodzinne / Papua – wariacja na temat Ubongo

Papua – wariacja na temat Ubongo Recenzja

Papua
Autor: Grzegorz Rejchtman
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 8+
Czas gry: ok 30 min
Rok wydania: 2020
Wydawnictwo: Egmont
Instrukcja PDF oraz videoinstrukcja do pobrania/ do obejrzenia na stronie Wydawcy

Szanowni gracze – oto dostajecie kolejną – ani lepszą, ani gorszą – wariację Ubongo.

Papua zachodnia

I niech was nie zmyli to, że pudełko jest niebieskie, a w środku kafelki do układania ścieżek (pardon, mostów) – choć w zasadzie jak na to patrzę, to nie mogę przestać myśleć, że są to tory kolejowe ;). Ale odkładając żarty tudzież uszczypliwości na bok – tak, to są mosty prowadzące z wyspy na wyspę a waszym zadaniem jest w czasie rzeczywistym połączyć trzy albo cztery wyspy (omijając przy tym wulkan wynurzający się z morskiej odchłani i łypiący na was czułym okiem). Kto pierwszy tego dokona – a każdy z graczy ma swój, dokladnie taki sam zestaw kafelków – ten krzyczy „Papua!” (ja to bym jeszcze dodała „Nowa Gwinea” ;))   i zaczynamy kosić punkty: tyle punktów ile każdemu udało się połączyć wysp. Zaznaczamy to przesuwając nasz pionek na planszy punktacji.

Plansza, na której zaznaczamy nasz postęp w zdobywaniu punktów. Zwycięzca, który prawidłowo połączy 4 mosty wybiera (w ciemno) żeton nagrody. Jak wyglądają żetony – widać w lewym górnym rogu – od 1 do 4 punktów zwycięstwa.

Przy okazji zwycięzca tego rozdania może sobie wybrać żeton (przyniesie od 1 do 4 punktów) – analogicznie do kryształków Ubongo ciągniętych z woreczka. Element losowości, z którego oczywiście możecie zrezygnować, ale który daje szansę wszystkim tym, którzy niespecjalnie sobie z grą radzą. Albo z upływającym czasem.

Można jak już mówiłam zrezygnować z losowości – wystarczy uznać, że każdy żeton to trzy punkty zwycięstwa. Żetony są o tyle ważne, że wyznaczają czas gry – 8 żetonów = 8 rund.

Tak wygląda strona A – kostka wskazała 1, więc łączymy 1 z wszystkimi czterema mostami.

A tak wygląda strona B – z wulkanem, czyli dodatkową przeszkadzajką, której nie można przykryć mostami.

Jak się bawiłam?

Dobrze. Ja w ogóle dobrze się bawię z Ubongo – jest to seria, w którą lubię grać dla przyjemności, uważam też za wartościową, bo rozwija wyobraźnię przestrzenną, logiczne myślenie i ćwiczy refleks. Pokazuję ją studentom na zajęciach namawiając do wykorzystywania planszówek w edukacji. Papua nie odbiega od tego poziomu. Rozwiązywanie łamigłówki na stronie B (czyli tej z wulkanem, dodatkowym polem, którego nie wolno przykryć mostem) jest trudne. Ale i bez wulkanu – jak dla mnie – jest trudne. Nie, żeby niemożliwe, ale jednak rozwiązanie takiej zagadki zajmuje mi kilka, czasem kilkanaście minut (tak, w dobie koronawirusa grałam tylko partie dwuosobowe, ale w ramach rekompensaty umysłowej postanowiłam tak zwyczajnie zatrudnić moje szare komórki i porozwiązywać zadania).

Co innego wariant łatwiejszy. Kręcimy spinnerem (uwaga: nie wciskajcie przy składaniu za mocno, bo nie będzie chciał się kręcić), który wskaże wyspę, którą należy wywalić z tej układanki, czyli inaczej mówiąc ominąć. Kładziemy na niej dla przypomnienia żeton wulkanu (ona nadal tam jest i nadal nie można nad nią przerzucać mostów) i musimy połączyć z wylosowanym punktem startowym tylko trzy wyspy. Jest to zdecydowanie prostsze, a nadto możliwe na kilka różnych sposobów.

W wariancie latwiejszym (tutaj spinner wskazał nam rybkę, wiec wyspa oznaczona rybką nie bierze udziału w zabawie)…

… da się rozwiązać łamiglówkę na kilka różnych sposobów.

Podsumowując

Jak dla mnie to mocno zmieniona, ale jednak reimplementacja Ubongo – mimo, że oficjalne źródła (czyt. BGG) tego tak nie ujmują. Jest płaszczyzna, która wymaga wyobraźni i jest ukladanie kształtów na tej płaszczyźnie w czasie rzeczywistym. Tylko inaczej wygląda. Różnica polega na tym, że w Ubongo musimy wszystko zmieścić na zadanej przestrzeni, a podczas gry w Papuę musimy w określony sposób ułożyć kafelki – tak, aby nam się połączyły wyspy. No i jeszcze jedna różnica – nie wiemy, które kafelki należy wykorzystać (na pewno nie wszystkie). A zatem – jeśli lubicie Ubongo to i Papua wam się spodoba. Jak Ubongo nie trafiło w wasze gusta, to i Papua może nie trafić. Ot, i tyle.

Pudełko – jak przystało na Ubongo – bardzo dobrze rozplanowane.



Grę Papua kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7.5/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Obrazy Paryża – ciasno i kolorowo

Ku mojemu zdziwieniu Nicolas De Oliveira nie popełnił - przynajmniej w/g BGG - żadnej innej gry. Więc nie zamierzając budować zbędnego napięcia powiem od razu: szacun, bo jest to zdecydowanie bardzo udany debiut.

Share via
Copy link
Powered by Social Snap