Home / Recenzje / Gry rodzinne / Zaplątana Sawanna

Zaplątana Sawanna

Projektant: Hisashi Hayashi
Liczba graczy: 3-5 osób
Czas gry: 30 min.
Wiek: 10+ lat

Zaplątana Sawanna to dość nietypowa gra. Trzeba myśleć (choć mózgożerem nazwać ją trudno) ale trzeba też mieć poczucie odległości i wyobraźnię przestrzenną, a także … duży stół i zręczne dłonie. W pudełku otrzymujemy karty badań, kafelki zwierząt i terenu oraz dwa sznurki  – jeden, dłuższy posłuży za wyznacznik granic sawanny, drugim będziemy łowić zwierzynę.

W swojej turze dokładamy kafelek zwierzątka na sawannę a następnie rozpoczynamy łowy tj. otaczamy sznurkiem wybrane zwierzęta i kafle terenu. I tu mamy do czynienia z dwoma wersjami gry: jedna, prostsza, mówi, że musimy zawrzeć w otaczanym terenie właśnie dołożone zwierzę. Punktują bowiem wspólne elementy tego zwierzaka z pozostałymi zwierzętami, które udało nam się złapać. Ale za to w tej wersji gry nie mamy kafelków terenu i nie korzystamy z kart badań. Druga wersja – zaawansowana – przyznaje punkty za wykonane badanie np. po trzy punkty za każde zwierzę kotowate. Skąd wiemy jakie badanie (czyli czego szukać) wykonać? Z karty badań, którą dobieramy co turę – bynajmniej nie w ciemno, wybieramy ją z pięciu dostępnych (choć te pięć pojawia się na stole losowo). W tym wariancie nie musimy fotografować zwierzaka, którego dorzuciliśmy na sawannę (tak! bo fabularnie to właśnie fotografujemy, a nie łapiemy zwierzęta – choć moje skojarzenia są jednoznaczne. Widać drzemie we mnie myśliwy ;)). Na koniec tury kładziemy na wybrane zwierzę swój znacznik – oczywiście chodzi o jedno ze zwierząt, które udało nam się otoczyć sznurkiem – od teraz zwierzę to nie będzie brane pod uwagę przy punktacji w trakcie gry, ale na koniec zapewni określoną liczbę PZ swojemu zdobywcy.

Wrażenia

Karta badań (każdy kotowaty wart trzy punkty) oraz zwierzę – mięsożerne, kotowate, tryb nocny.

Powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to gra, przed którą zdejmujemy czapki z głów. Niemniej jednak ma swój urok. Łączy ze sobą nie tylko losowość i kombinowanie (choć raczej w wersji light) ale też spostrzegawczość i orientację przestrzenną. Kształci wyczucie odległości (mam sznurek i nie zawaham się go użyć, by odgrodzić jak największy kawałek terenu). Ponadto wymusza sprawne liczenie – zwłaszcza w trybie dziecięcym, gdy musimy policzyć punkty za każdą z trzech cech. Rozwija więc te umiejętności a oprócz tego jest idealną rodzinną pozycją – dzieciaki uwielbiają, gdy gra to coś więcej niż rzucanie na stół kart i zbieranie setów, a tu zdecydowanie jest coś więcej.

Losowość dotyczy przede wszystkim dobierania kafelków zwierząt, ale również w wersji zaawansowanej tego, co się pojawi na stole, czyli nowych kart badań. Wybieramy z pięciu dostępnych, więc jak coś fajnego wpadnie na stół – to jesteśmy w domu. Poza tym – jak to można usłyszeć w Seksmisji „raz i dwa to trzy – ja po prostu kojarzę fakty”. Trzeba patrzeć na stół i kojarzyć oraz mierzyć dobrze w oku, co nam się uda tym sznurkiem ogarnąć.

Regrywalność jest spora, bo układ zwierząt na sawannie za każdym razem jest inny. Jest po prostu losowy. Jak je rozrzucimy tak będą leżeć. Do tego dysponujemy również kafelkami terenu, dzięki którymi możemy zdobywać dodatkowe punkty.

Na koniec tury oznaczamy wybrane zwierzę – ono zapunktuje dla nas na koniec gry.

Jak już wspomniałam, mamy dwa tryby: podstawowy (albo jak kto woli: zaawansowany) i dla dzieci (uproszczony). W tym drugim niestety zabrakło mi w instrukcji jasnego podkreślenia czy zwierzęta z kosteczkami punktują w trakcie gry. Mamy oddzielnie opisany tryb dziecięcy i niestety nie jest to w żaden sposób wspomniane – a więc wygląda na to, że kosteczki tylko nam oznaczają zwierzaki do punktowania na koniec gry (dzięki temu zwierzak nie zapunktuje dwa razy, dla mnie i dla mojego przeciwnika). Jednak gdy się czyta instrukcję w całości i zaczyna rozgrywkę od trybu podstawowego, to siłą rzeczy nasuwa się myśl, że zwierzęta oznaczone nie punktują w trakcie gry. Ot, zagwozdka – ale na dobrą sprawę obie reguły są dobre, więc jak będziecie grać tak będzie dobrze.

Jedyne na co trzeba bezwzględnie zwrócić uwagę, to fakt, by dokładane zwierzęta nie stykały się ze sobą – powinien być między nimi odstęp co najmniej na jeden palec. O tym łatwo zapomnieć i wtedy zaczynamy mieć problemy z otaczaniem naszej fauny.

Podsumowanie

+ Ciekawe połączenie motoryki, koordynacji ręka-oko, oraz orientacji przestrzennej. Kolejny fajny pomysł na wykorzystanie sznurka :)
+ Fajny temat
+ Proste zasady
+ Dwa tryby gry
+ Regrywalność na przyzwoitym poziomie
+ Edukacyjna (byłam pewna, że hiena należy do psowatych, ale pozycja „inne” na kafelku zmusiła mnie do poszukiwań – okazało się, że nie tylko nie psowate, ale wręcz kotoształtne).

– Potrzebny duży stół i wolne miejsce wokoło (będziecie chodzić dookoła, gwarantuję :))
– Przy większej liczbie osób wydłuża się czas oczekiwania na swoją kolej – nie ma nic do roboty podczas tur innych graczy
– Kombinowanie nie jest mocną stroną – to raczej wersja light.
– Nie każdemu podejdzie ze względu na specyfikę operowania sznurkiem. Niektórzy wolą zwyczajnie pogłówkować nad worker placementem lub zagrywać karty.

Ech, co tu dużo mówić, gra się dobrze, nawet (powtarzam NAWET) w dwie osoby, mimo, że oficjalnie gra jest od trzech. To naprawdę fajna gra rodzinna – tylko tyle, albo aż tyle.



Grę Zaplątana Sawanna kupisz w sklepie

Ogólna ocena (6.5/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.


Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*