Home | Felietony | Mockerrowa rewelacja, czyli “Zagłada Atlantydy”

Mockerrowa rewelacja, czyli “Zagłada Atlantydy”

Po raz pierwszy zetknąłem się z gra pt. “Zagłada Atlantydy” we wrześniu br. w trakcie Warsaw Open. W czasie nocnego spotkania u Andreasa, Marcin “Mockerre” Wełnicki zaprezentował nam swoja grę. Byliśmy akurat w składzie pięcioosobowym, wobec czego wszyscy wzięliśmy udział w rozgrywce. Tak się złożyło, że zebrała się stara gwardia wargamerów ze Smolnej plus nasz gość z Gdańska. Mieliśmy zagrać i wstępnie ocenić wielokrotnie testowana Zagładę Atlantydy. Autor zapewniał, ze obecna wersja jest juz w zasadzie skończona i wymaga zebrania tylko opinii na jej temat. Następna szanse na rozgrywkę uzyskałem po jednym z dni trwających Targów w Essen. Od dłuższego juz czasu czytam i przeglądam materiały, o które poprosiłem autora. Teraz postanowiłem opisać własne spostrzeżenia.

W “Zagładzie Atlantydy” gracze wcielają się w przedstawicieli rodów, którzy wiedząc o grożącej katastrofie wyspy, próbują ratować jak największa liczbę swoich ziomków. Mówiąc językiem gracza: – wydostając statkami nieszczęśników z opresji otrzymujemy punkty zwycięstwa. Klasycznie, wygrywa ten z rozgrywających, który zgromadzi ich najwięcej.

Gra składa się z planszy, na której umieszczono ikony stronnictw, Senat oraz porty załadunku i te docelowe, a ponadto – dzielące je otwarte morze. Drugim jej składnikiem są liczne karty podzielone na trzy oddzielne kategorie. Ponadto każdy z rodów otrzymuje własne znaczniki wpływów.

Teraz czas na kilka slow o mechanice gry.
Rozgrywka składa się z serii kolejek, które podzielono na fazy. Kluczowe w każdej z nich pozostaje podejmowanie decyzji odnośnie ilości przeznaczanych ograniczonych wpływów na konkretne akcje oraz licytacje.
W pierwszej kolejności rozgrywający muszą wybrać stronnictwa, czyli konkretnego “bohatera”, który modyfikuje swoimi zdolnościami zasady gry. Nazwa stronnictwa w mojej ocenie nie została tu szczęśliwie użyta, bowiem sugeruje rodzaj frakcji w Senacie, a nie jak ma to miejsce w rozgrywce, kogoś o specjalnych możliwościach. Koszty związane z pozyskaniem “bohatera” wynikają z kolejności wyboru. Jako pierwszy zaczyna gracz posiadający Prymat (czyli wyróżnienie za wygranie ostatniej licytacji), następnie osoba po jego lewej stronie, przy czym można pasować i czekać na wybór innych, a następnie powrócić do ‘kupowania’ bohaterów. Takie rozwiązanie zmusza nas do wyboru: czy decydujemy się pewnym kosztem uzyskać upragnionego “bohatera”, czy tez bez jakichkolwiek strat wpływów wybrać jednego z pozostawionych po wyborach innych graczy. Dodać przy tym musze, iż tzw. stronnictwa maja istotny wpływ na przebieg całej rundy.

Drugi krok to Senat, który posiada znaczny wpływ na przegłosowanie naszych wniosków/planów. Jego rola sprowadza się do rozstrzygania remisów miedzy graczami. Ten z rozgrywających, który posiada więcej swoich przedstawicieli w Senacie wygrywa i jego plan może zostać zrealizowany. Inwestowanie w to ciało parlamentarne jest objęte pewnym ryzykiem/szansą wynikającymi z treści pobieranych co rundę kart zagłady. W zależności od karty: całość wpływów gracze może przynieść każdemu z nich zyski w punktach zwycięstwa, jak i doprowadzić do całkowitej utraty reprezentacji w tym zgromadzeniu. Senat odgrywa też rolę podczas licytacji jawnych o których poniżej.

Serce gry stanowią licytacje wniosków. Każdy z graczy w kolejnej turze rozgrywki posiada siedem kart polityki, z których wybiera pięć. Następnie planuje swoje posunięcia w sekrecie przed innymi. Po zakończeniu przez wszystkich rozgrywających tego procesu, następuje odsłonięcie kart. Zaczyna się licytacja za pomocą posiadanych wpływów. Po ustaleniu zwycięzców, mogą oni wykonać swoje plany zawarte na kartach np. załadować statki uchodźcami, wypłynąć na morze, zatopić statek, dokonać korupcji w Senacie. Oczywiście to nie miejsce na dokładne opisywanie znaczenia kart. Aczkolwiek warto powiedzieć, ze akcje maja kapitalne znaczenie dla rozgrywki. Pomagają w realizacji planów nawet kilku graczy, jak i mogą służyć mrocznym zamiarom – wszystko zależy od ich właściwości.

Statki (trzy rodzaje, każdy o innej pojemności) z uchodźcami, które dopłyną do Nowego Lądu umożliwiają punktowanie dla tych graczy, którzy mieli na nich swoich przedstawicieli/wpływy. Obowiązuje zasada: czym więcej uchodźców tym większe premie w punktach zwycięstwa. System ten przypomina rozwiązanie przyjęte w grze Ticket to Ride.

Wyróżniamy dwa sposoby licytacji: tajny i jawny. Co rundę wyciągnięta karta zagłady określa, który rodzaj mamy stosować. Tajna polega na jednoczesnym wyłożeniu przez graczy żetonów wpływu. Jawna na wykładaniu w kolejności od gracza z najmniejszymi wpływami w Senacie.
Należy pamiętać, ze w odpowiednich momentach warto skorzystać z własności swoich wybranych “bohaterów”.

Gra kończy się po pobraniu trzeciej karty zagłady noszącej nazwę Zagłada! Licznik aktualnej punktacji zamieszczony na brzegach planszy wskazuje nam zwycięzcę. Punkty otrzymujemy za: dowiezionych szczęśliwie uchodźców, użyte karty wsparcia, wpływy w Senacie; ponadto co rundę za: największa liczbę wpływów w Senacie oraz największą liczbę przewiezionych uchodźców. Ostatni sposób zdobycia punktów stanowi wyjątek wynikający z jednej z kart wsparcia, umożliwiającej zamianę na koniec gry pozostałych u gracza kart wsparcia na punkty zwycięstwa.

Podsumowując, uważam, ze “Zagłada Atlantydy” zasługuje na uwagę. Miedzy rozgrywającymi dochodzi do licznych interakcji. Gra niejako skłania do współpracy i tym samym zdobywania punktów. Moc destrukcyjna niektórych kart polityki nie powinna prowadzić do rozgrywki negatywnej, w sensie wyniszczającej. Wielość możliwych zagrań oraz kilka różnych strategii prowadzących do zwycięstwa, to zdecydowany atut „Zagłady Atlantydy”, którego często pozbawione są ukazujące się na naszym rynku polskie gry. Ponadto zgrabnie powiązano klimat z mechaniką, co dodatkowo przydaje rozgrywce smaczku.

Niestety nie mam pojęcia o skalowalności gry w rozgrywkach 2,3 i 4 osobowych. Jednak mimo tego uważam grę za nr 1, jeśli weźmiemy pod lupę polskie produkcje. Liczę na jej rychle wydanie.

 

7 komentarzy

  1. Jacek Nowak (ja_n)

    Skąd to zdjęcie (jak się domyślam) pudełka z logo Galakty? Na stronie Galakty ani na forum nie ma ani słowa o takich planach. Czy należy rozumieć, że wydanie tej gry przez Galaktę jest przesądzone? Wie ktoś może, czy ta gra będzie dostępna na Pionku? Ile trwała rozgrywka?

  2. To pudełko to wydrukowana wersja testowa, czy jakoś. Widziałem w OKO.

  3. Tak to foto z wersji testowej. Jesli Mockerre dotrze na Pionka, to zapewne zabierze swoja gre. Dadam jeszcze inne zdjecia, ale musicie poczekac.Rozgrywka zajmuje okolo 45min-1h (oczywiscie poza pierwsza partia, ktora ciagnie sie zazwyczaj dluzej).

  4. Na stronie Galakty nie ma nawet info o Beowulfie, ktory juz wyszedl, a jest zapowiedz Condotierre,ktory ukazal sie kilka miesiecy temu – wiec co tu mowic o zapowiedz Zaglady… Ale coz, na stronie SGP aktualny numer wciaz #1 a ankieta wkrotce :)

  5. Jacek Nowak (ja_n)

    W sprawie strony SGP co nieco się dzieje. Przed ukazaniem się numeru 5 powinna być już w miarę ;-).

  6. Po prostu w branży brakuje ludzi do pracy.

  7. Ja ze swojej strony tylko dodam, że grafiki nie są żadną miarą ostateczne (na razie to wyszukane proxy).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*