Home / Artykuły / Felietony / Gra Roku – a komu to potrzebne? a dlaczego?

Gra Roku – a komu to potrzebne? a dlaczego?

Kilka dni temu poznaliśmy laureatów konkursu Gra Roku 2012 – nagrodę główną zdobyła gra „Kolejka” wydana przez Instytut Pamięci Narodowej. O wydarzeniu, poza mediami branżowymi, napisała m.in. Rzeczpospolita oraz Polskie Radio. Jako że zwykle zajmuję się organizacją konkursu z ramienia organizatora (redakcji serwisu GamesFanatic.pl), pokuszę się o podsumowanie tegorocznych wyników oraz widoków na przyszłość. Uwaga, będzie długo…

Kto jest lepszy, a kto gorszy

Już po ogłoszeniu nominacji do nagrody głównej – rozpętała się dyskusja. Z jednej strony osoby, które uważały, że nie wybranie Kolejki będzie co najmniej kompromitacją (z powodu popularności tego tytułu i roli jaką odegrał w promocji gier planszowych). Z drugiej strony zagorzali przeciwnicy, udowadniający, że jedynym czynnikiem przy wyborze powinna być „lepszość” (skoro wybieramy najlepszą grę), a w tej konkurencji Kolejka przegrywa z pozostałymi nominacjami – więc niech już wygra cokolwiek, byle nie gra z IPN.

Przede wszystkim – trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie istnieje coś takiego jak „najlepsza” gra. Oczywiście, są gry lepsze i gorsze w swoich kategoriach, jednak wielu z nich po prostu nie da się ze sobą porównać. Co jest lepsze – Pentago czy Jungle Speed? Na to pytanie nie da się prosto odpowiedzieć, wszystko zależy od kontekstu – z kim będziemy grali, jaki rodzaj rozrywki lubimy, w jakim jesteśmy nastroju, w co graliśmy przed chwilą, itp. Wybór zależy nawet nie tylko od konkretnej osoby czy grupy osób, ale nawet konkretnej chwili.

Wyznaczenie konkretnych, sztywnych kryteriów oceniania przez Kapitułę także do niczego nie prowadzi – w zależności od tego jak dobierzemy te kryteria, wygra inny tytuł. Kto więc powinien określać te kryteria (a więc de facto determinować zwycięzcę), jeżeli nie każdy członek Kapituły, we własnym zakresie?

Dlatego właśnie  w 2010 roku wprowadziliśmy Nominacje – jako pełnoprawne wyróżnienie. Od tego czasu co roku Kapituła wybiera 5-6 gier, zwykle bardzo różnych, które łączy jedna wspólna cecha – to wszystko wyjątkowe, bardzo dobre gry. Jest to czytelny sygnał – każda osoba interesująca się planszówkami, powinna się zainteresować tymi właśnie tytułami (jeżeli wcześniej tego nie zrobiła lub się wahała). Jasne – można się spierać, która z nich zasługuje na miano „najlepszej”. Jednak wg mnie wybór finalnego laureata to tylko wisienka na torcie. Wynik konkursu to jednak nie jedna gra – to zbiór składający się z laureata i gier nominowanych. I wyłącznie w ten sposób powinno się go postrzegać.

Dla kogo ta nagroda?

W dyskusji na temat nagrody, co roku pojawia się pytanie – dla kogo przeznaczona jest ta nagroda? Nie jest dla geeków, którzy znają wszystkie tytuły na wyrywki i dodatkowa rekomendacja Kapituły nie gra dla nich roli. Nie dla „przeciętnego zjadacza chleba”, który co najwyżej widział Monopoly w supermarkecie, więc Cywilizacji i tak z żadnej strony nie ugryzie. Więc dla kogo? Dla tych pośrodku…

Najprościej mi to wyjaśnić na własnym przykładzie i kinematografii, której branżowym wyróżnieniem są m.in. Oscary. Dla filmowego geeka nagrody Akademii Filmowej to pewnie festiwal kiczu a osoba, która nie ogląda filmów poza tym co akurat pokażą w Polsacie i tak nie ma czego szukać w „Czarnym Łabędziu”. Ja nigdy nie obejrzałbym tego przepięknego filmu, gdyby nie nominacja do Oscara.

Zresztą ten sam efekt ma Spiel des Jahres. Co roku pojawia się kilkaset nowych gier planszowych – po prostu nie da się w to wszystko zagrać. Z niektórymi decyzjami kapituły SdJ można się nie zgadzać, ale tylko dzięki nominacji zwróciłem uwagę na „Village”, wcześniej była ona dla mnie jedną z setek gier.

Pracując czasami w sklepie z planszówkami, spotykając ludzi na konwentach, planszówkowych festiwalach i innych imprezach – bardzo często spotykam właśnie ludzi „pośrodku”. Mają już za sobą pierwsze kroki (Osadnicy z Catanu, Wsiąść do Pociągu, Carcassonne) i szukają kolejnych tytułów. Tylko w tym roku zostało wydanych prawie 100 tytułów, wraz z zeszłorocznymi latami daje to minimum kilkaset tytułów dostępnych na rynku (w języku polskim). Nie sposób przeczytać recenzji czy chociażby komentarzy o każdej z nich, nie sposób o każdej dowiedzieć się wszystkiego. Jak więc rozpoznać, na które z nich warto zwrócić uwagę? Odpowiedzi na to pytanie powinny udzielać m.in. wyniki konkursu Gra Roku. Te kilka gier, które definitywnie należy sprawdzić – ponieważ są to po prostu perły w swoich kategoriach.

Nikt nie obiecuje, że wybór Kapituły będzie zgodny z Twoimi gustami. Nikt nie obiecuje, że wszystkie zwycięskie  gry „zaskoczą” w Twojej grupie znajomych. Jednak z pełną odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że spośród setki tytułów wydanych w zeszłym roku – te 5 powinieneś sprawdzić w pierwszej kolejności: Kolejka,
Na Chwałę Rzymu, Ora et Labora, Pupile Podziemi, Zimna Wojna 1945 – 1989.

Co dalej?

Jestem zdania, że obecny sposób wyłaniania nagrody głównej w konkursie Gra Roku działa i nie ma co przy nim majstrować. Być może warto, aby Kapituła na koniec swojej pracy, poza wynikiem – przygotowywała także jakieś uzasadnienie czy podsumowanie wyników. Być może warto do Kapituły ściągnąć więcej osób z różnych środowisk (chociaż jest ona już dosyć różnorodna). Na pewno warto postarać się o lepsze nagłośnienie wyników (jednak redakcja nie ma takich finansowych możliwości, więc może najwyżej udzielić wsparcia laureatom). Zachęcamy Was do dzielenia się pomysłami (tu oraz na forum), jednak nie wszystkie są realne czy proste w realizacji (np. pozyskanie dużego partnera medialnego) – trzeba pamiętać, że konkurs nie jest organizowany przez korporację czy wielkie stowarzyszenie z własnym budżetem.

Z pewnością będziemy także dyskutowali nad formułą przyznawania Wyróżnienia Graczy. Wszelkie publiczne głosowania zawsze były, są i będą wykładnią nie tylko jakości tytułu, ale także popularności jego autora/wydawcy. Lawinowy wzrost znaczenia sieci społecznościowych tylko pogłębił ten efekt, trzeba więc zastanowić się, czy da się wypracować lepszy system bez jednoczesnego zamykania Wyróżnienia w hermetycznej bańce. To jednak zupełnie osobna historia…

PS: Tytuł felietonu pochodzi z: http://www.youtube.com/watch?v=YaJlUawH_BY.

59 komentarzy

  1. KubaP

    Dzięki za komentarz, Natanielu. Skoro jednak argumentem za wyborem Kolejki jest to, że słyszało już o niej kilka milionów ludzi, to w jaki sposób ma ona trafiać do tych „po środku”? Oni już o niej przecież na pewno słyszeli.
    Moim zdaniem jedynym sposobem jest wprowadzenie kategorii, albo oficjalnie odcięcie się od środowiska graczy (co właściwie właśnie zrobiłeś – mówiąc, że to nie jest nagroda dla nas i nic nam do tego).

    Ponawiam po raz fafnasty pytanie o cząstkowe wyniki głosowania na nagrodę graczy.

  2. melee

    Tylko akurat „Czarny Łabędź” jest wyjątkowo nietypowym filmem jak na Oscary.

    Nie przekonał mnie ten felieton. Bardziej odpowiedziałeś na pytanie, co ta nagroda (lub SdJ) może dać osobom takim jak ty. To rozumiem, każda nagroda, jakieś podsumowanie roku itp. może wskazać nam tytuły warte bliższego przyjrzenia im się, które przeoczyliśmy. Nawet Oscary. Kolejka jak Kolejka, zakładam że jury było w trudnej sytuacji, bo w drugim etapie selekcji wszystkie gry były za trudne. Musiało paść na Kolejkę. Większy problem z jest z nagrodą graczy, ale tu jesteś w trudnej sytuacji, aby to wprost skomentować ;)

  3. Avatar

    Dobrze napisane, choć nie do końca się zgadzam z wyznaczonym przez Ciebie targetem nagrody. Według mnie nagroda powinna być właśnie promocją planszówek wśród całkowicie zielonych graczy. Taka SdJ może sobie kierować gry do postulowanej przez Ciebie „średniej grupy” ale tam rynek i świadomość planszówkowa jest nieporównywalnie większa, u nas jest to skala mikro wciąż (na forum nie ma nawet 10000 użytkowników zarejestrowanych). Dlatego uważam, że u nas na początek powinniśmy skupiać się na poszerzaniu i promowaniu hobby, dopiero jak się rozrośnie, można będzie podwyższyć poprzeczkę na tych „średnich” (jak już trochę tych „średnich” będzie). Reasumując Kolejka to bardzo dobry wybór i mam nadzieję, że to koniec wybierania na Nagrodę Roku gier pokroju Cywilizacja: PW czy Boże Igrzysko.

  4. Ink

    Dla mnie głosowanie na „najlepszą grę” wbrew pozorom nie jest takie rozmyte i niejasne. Kiedy głosuję – oddaję głos na grę, która mi osobiście najbardziej się podoba – jest dla mnie najlepsza.

    Jeśli głosowałbym na coś, co mi się nie podoba, ale [tu wstaw argumentację], to wtedy właśnie przestaję głosować na najlepszą grę, a zaczynam robić to w innym celu (na przykład w celu popularyzacji)

  5. Avatar

    Bardzo zgrabny tekst. Podoba mi się, że opisałeś grupę docelową i określiłeś cel przyznawania nagrody. Podoba mi się taka idea nagrody jaką opisujesz w tekście, ale nie wiem jak ma się to do laureatów głównej nagrody z 3 ostatnich lat. Czy osobie, która jest średnio zaawansowana (ma za sobą Carcassone, Osadników, Tickety) polecisz Kolejkę, jako kolejny etap planszówkowej rozrywki? Polecisz takiej osobie Cywilizację, Boże Igrzysko? W całym tym konflikcie ‚popularyzatorów’ z ‚mózgotrzepowcami’ umyka uwadze zarzut – moim zdaniem – najpoważniejszy: brak konsekwencji. Nagroda Gra Roku ma rozdwojoną tożsamość. Ciekaw jestem co będzie, gdy fan Kolejki sięgnie po Cywilizaję. Albo osoba, która nagrodą skusiła się na Boże Igrzysko usiądzie do Kolejki…

    Zgadzam się też, że sposób wyłaniania nagrody głównej działa -generalnie- dobrze. Mam tylko nadzieję, że Kapituła nie będzie ulegała prądom dyskusji na forum i rok w rok nagradzała tytuły o kosmicznie różnych poziomach ‚ciężkości’.

    Z wyróżnieniem ‚coś’ trzeba zrobić, mam nadzieję, że uda się wypracować jakiś realny pomysł.

    Aczkolwiek do sposobu wyłaniania nagrody głównej też się przyczepię: postuluję zmianę metody wyłaniania zwycięscy na taką, która spełnia postulat Condorceta.

    Postulat Condorceta: jeśli istnieje kandydat (gra), która wygrywa porównania parami z każdym innym kandydatem, to właśnie ten kandydat powinien zostać wybrany. Metoda IRV tego nie gwarantuje!

  6. Avatar

    @Bartek – nie sądzę, aby jakakolwiek nagroda nadawała się bezpośrednio do promowania gier planszowych. Jeżeli przeczytasz w największych nawet mediach, że zeszłorocznym hitem wędkarskim jest wędka XXX to zmotywuje Cię to do zainteresowania wędkowaniem? Szczerze wątpię.

    @KubaP – ja nie napisałem jaki były przyczyny wyboru Kolejki. Nie jestem członkiem Kapituły, nie uczestniczyłem w jej pracach. Napisałem tylko jakie argumenty padały w dyskusji tutaj, na GamesFanatic.

    I nie zgadzam się, że „przecież na pewno słyszeli”, więc po co. Naprawdę, żyjesz może w trochę innym świecie, ale ja spotykając tysiące tych „średnich” graczy dostaję od nich często pytanie „A ta Kolejka, co słyszałem w TV, to fajna jest?”. I wynik konkursu pośrednio odpowiada na to pytanie – na pewno jest co najmniej warta zainteresowania (bo tak jak pisałem, o żadnej grze nie da się powiedzieć obiektywnie, że każdemu się spodoba).

    @melee – King’s Speech też bym nie obejrzał, gdyby nie Oscar. Mam wymieniać dalej?

  7. Avatar

    @Ink
    Litości… inteligentny z Ciebie facet, a po raz kolejny wysnuwasz z tyłu wzięty argument. Kto tu postuluje alternatywę głosuj na grę dla Ciebie najlepszą albo na grę, która do czegoś tam się nadaje…
    Alternatywa jest taka: albo wybieram grę, przy której mógłbym spędzić pół życia… ale tylko z dwoma kolegami, z którymi juz w podstawówce cięliśmy w Gwiezdnego Kupca, albo wybieram grę, która też jest świetna, lecz w przeciwieństwie do powyższej mogę w nią zagrać i z kolegami od GK, i ze znajomymi co do tej pory nie wierzyli w istnienie gier bez kości, i ciocią Jadzia po niedzielnym obiadku…
    Kto komu każe wybierać wbrew sobie? Jeśli mnie ktoś spyta, jakie lubię oglądać filmy, a chwilę potem, jakie filmy lubię oglądać z dziewczyną, to odpowiedzi mogą być diametralnie różne i żadna z nich nie będzie „wbrew mnie”.

  8. Avatar

    @Ink – no to odpowiedz mi proszę na pytanie zadane w tekście – Pentago (wstaw tu najlepszą wg Ciebie grę logiczną) czy Jungle Speed (wstaw tu najlepszą wg Ciebie grę imprezową).

    @ataman – a czy Niemiec, który zagrał tylko w Keltisa (SDJ 2008) zrozumie Dominiona (SDJ 2009)? Ale nie widzę problemu aby fan Kolejki (GR 2012) sięgnął po 7 cudów świata (nominacja GR 2011). Tak jak pisałem – nie patrzmy tylko na laureatów, Nominacje są tak samo pełnoprawnym wynikiem konkursu.

  9. Vester

    Podobnie jak przedmówcy, uważam felieton za niesatysfakcjonujący. Znam wielu casuali, którzy znają Ticket To Ride, Carcassone i Osadników i WIEM NA 100%, że nie ogarnęliby Zimnej Wojny, Pupili czy Ory Labory. Jeszcze nie teraz. Kolejkę – owszem, ale nie pozostałe. Więc o co chodziło z nominacjami? Dla kogo one są? Uważam, że wszystkie powinny prezentować podobny poziom trudności, a wygrać powinna gra najciekawsza/najświeższa z nich. Pal sześć, jakie kryterium przyjmiecie, ale bądźcie konsekwentni. W tym roku nominacje były w większości pod geeków, a wygrała jedyna gra familijna. Bez sensu do sześcianu.

  10. oopsiak

    no to może rzeczywiście wprowadzić rozdział na grę familijną i dla geeków.

  11. Avatar

    @oopsiak – być może. Chociaż przy 100 wydanych grach rocznie, mam wrażenie, że to jednak dzielenie włosa na czworo.

  12. Avatar

    Też byłbym raczej przeciwny podziałom na kategorie – rozwadnia to tylko nagrodę, a nie bardzo widzę do czego geekom ta nagroda by miała by potrzebna.

  13. melee

    @Nataniel

    no jeśli o King’s Speech wcześniej nie słyszałeś (mega hit polskich kin), to rzeczywiście musisz liczyć na oskary ;)

  14. Vester

    Porównanie gier do filmów jest nietrafione. Żeby zagrać w grę, trzeba przebrnąć przez zasady, potem nauczyć je innych, a potem jeszcze sensownie zagrać. Konkretny wysiłek intelektualny, który przerasta większość casuali. Film jest papką podaną do buzi. Biorę popcorn i oglądam. Jeśli będzie momentami odjechany, to najwyżej nie zrozumiem zamysłu reżysera, ale jednocześnie nie zdam sobie z tego sprawy, więc będę szczęśliwy i odprężony.
    Gry i filmy to zupełnie inna liga. Nie przypominam, żeby od filmu kiedykolwiek rozbolała mnie głowa – a trochę ich widziałem.

    Zróbcie 2 kategorie nagród, albo jedną, ale konkretną.

  15. Avatar

    Ewentualnie można by wprowadzić coś na kształt: Wyróżnienie dla gry zaawanasowanej tak jak to robi SdJ.

  16. Avatar

    @melee – KS dostał nominację do Oscara 25. stycznia, w polskich kinach pojawił się 28. stycznia. Myślę, że frekwencja byłaby dużo mniejsza gdyby nie nominacja do Oscara.

  17. Avatar

    @Vester – jesteś pewien, że widz Polsatu po Czarnym Łabędziu będzie szczęśliwy i odprężony? Ja myślę, że wyłączy w połowie. Z drugiej strony sądzę, że ktoś kto pierwszy raz gra w nowoczesne planszówki – będzie zadowolony nawet z czegoś, co ja będę uważał za beznajdziejny tytuł. Jak nie chcesz do filmów, to porównaj sobie do nagrody literackiej Nike. Wiele książek przeczytałem tylko dlatego, że dostały Nike, Hugo, Nebulę czy co tam jeszcze.

  18. scheherazade

    Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Chcąc coś propagować trzeba być w mediach i stało się tak TYLKO za sprawą „Kolejki” – patrzcie pierwszy akapit tekstu. Ludzie usłyszeli o grze, o grach, o serwisie GF a po tym jak z lawiną – kamyk za kamykiem. Będą efekty!

  19. Avatar

    @scheherezade – rozumiem, że jeżeli przeczytałabyś ten artykuł (> http://rtw.org.pl/portal/wedkarz.php) w popularnych mediach, to kamyk za kamykiem, w końcu byś została wędkarzem?

  20. Avatar

    Osobiście nie bardzo rozumiem problem prawdę mówiąc… Nagroda jest przyznawana przez ekspertów – ludzi, którzy się znają na grach. Założenie powinno być proste – masz x nominowanych tytułów na półce – w co chcesz zagrać? I nie chodzi o sytuacje, towarzystwo ani tego czy Twoi kumple ogarniają jakąś grę… To że ktoś nie jest w stanie zrozumieć zasad szachów nie czyni z warcab lepszej gry. Moim zdaniem to powinno być zdanie ludzi, którzy grali we wszystkie te gry i polecają coś innym, którzy jeszcze nie mieli z nimi do czynienia. Bo to trochę tak jakbyśmy w nagrodach literackich nagradzali książki, które nie mają powyżej 500 stron, bo kto to przeczyta?
    Oczywiście komplikacja zasad może być wadą ale tylko wtedy jeśli nic do gry nie wnosi. Jeśli rozwiązania są tam nieeleganckie itd. a jednocześnie nie wzbogacają samej rozgrywki. Jeśli komplikacja jest uzasadniona to poziom użytkowników nie powinien być tutaj wyznacznikiem.
    Karolowi natomiast gratuluję ale nie wygrania nagrody itd. tylko zrobienia dobrej gry, która znakomicie spełniła swoje zadanie.

  21. scheherazade

    @Nataniel: więcej wiary

  22. Avatar

    @Nataniel – różnica jest taka, że o wędkowaniu jako sposobie na spędzanie przez dorosłych (i nie tylko) wolnego czasu słyszał każdy a o istnieniu nowoczesnych planszówek jako sposobie spędzania wolnego czasu nie tylko przez dzieci już nie każdy;)

  23. Avatar

    Nie tego się spodziewałem. Troszkę takie tłumaczenie, że jest jak jest i lepiej nie będzie.

    Bardzo dobrze, że przytoczyłeś argument braku „najlepszej” gry. Natomiast kompletne pudło z wyznaczaniem sztywnych kryteriów. Nie chodzi o wyznaczanie sztywnych kryteriów, ale jasne określenie misji i celu Gry Roku i trzymanie się tego. Sztywne kryteria są przy kwalifikacji gier. Nic to, że niektóre gry nigdy (na 99%) tej nagrody nie zdobędą, ale się kwalifikują (gry dla dzieci, imprezówki, czysto wojenne).

    Na stronie Gry Roku czytamy: ”Chcielibyśmy, aby nasza Gra Roku była równie dobrą rekomendacją dobrej zabawy, co istniejąca od 1978 r. słynna niemiecka nagroda Spiel des Jahres. Mamy też nadzieję, że dzięki naszej nagrodzie upowszechnimy nieco w naszym kraju dobre i wypróbowane od wieków mieszczańskie rozrywki.”. Rozumiem, że Kapituła nie ma zielonego pojęcia jakie gry nagradza Spiel des Jahres, a to jest tylko zagrywka pod publiczkę i reklama? Jeżeli nagroda Gra Roku ma być tak dobrą rekomendacją jak SdJ i upowszechniać hobby planszówkowe to się tego trzymajcie! Nominowane gry powinny być jak w przypadku SdJ grami familijnymi, z wykluczeniem gier wojennych, skomplikowanych i super-konfliktowych (za Wiki). Raczej powinny łączyć pokolenia, a nie człowiek po ich zakupie idzie i szuka na Internecie wariatów, którzy raz w tygodniu zmawiają się w klubach w centrum miasta by grać w te super gry, bo z dziećmi nie pogra, z rodzicami nie pogra, z sąsiadami nie pogra i ze znajomymi szansy też nie ma, bo za trudne/długie/skomplikowane/konfliktowe. Z upowszechnianiem hobby to dużo wspólnego nie ma.

    Druga sprawa. Nagroda Gra Roku (co już chyba wspominałem rok temu) nie powinna być nadawana w oderwaniu od rynku gier planszowych w Polsce. Czyli powinna być nagrodzona gra, która:
    – jest dobra
    – wpasowuje się w obecne trendy na świecie jeśli chodzi o planszówki
    – jest prawdopodobieństwo, że zostanie dobrze przyjęta przez graczy-nie-geeków – gracze są na nią gotowi
    – po prostu ma szanse się sprzedać i dotrzeć do ludzi
    Pod uwagę powinny być brane wszystkie te czynniki (żeby ktoś mi tutaj z Monopoly nie wyskoczył). Kolejka najlepiej w tym roku spełnia te kryteria. Wszystkiego po trochu, a nie skrajności.
    Na tyle na ile się orientuje w jury SdJ zasiadają znawcy rynku gier planszowych, a nie po prostu gracze, którzy rynek mają w poważaniu, a interesuje ich tylko czy ONI się dobrze przy grze bawią.

    Nie zgodzę się też ze stwierdzeniem, że Nomiancje załatwiają sprawę. Cytując: „Te kilka gier, które definitywnie należy sprawdzić – ponieważ są to po prostu perły w swoich kategoriach.” W jakich kategoriach? Żeby tak było to w grach nominowanych powinny się znajdować gry różne: imprezowe, konfliktowe, dla młodszych, eurogry, ameritrashe. Wtedy możemy mówić o tym, że Nominacje pokazują przekrój dobrych tytułów, które się ukazały na rynku i które warto sprawdzić. Aktualnie nominowane gry są do siebie bardzo podobne i sprawiają wrażenie jakby walczyły w tej samej kategorii. Jakby były w nich The Resistance, Posiadłość Szaleństwa, Fauna Junior, Qubix to zgodzisz się chyba, żeby sytuacja inaczej by wyglądała, a i emocje z wyborem Gry Roku byłyby inne? Jasne by było, że nie bierze się pod uwagę, która gra jest najlepsza (oczywista głupota, bo gry by się zbytnio różniły), ale znaczenie ma jeszcze jakiś inny czynnik: X-Factor ;). Choćby właśnie ta nieszczęsna popularyzacja.

    Natomiast za stwierdzeniem, że gra jest „dla tych pośrodku” chowa się właśnie określenie „gra na wejście” do hobby. I tak jak było wspomniane wybór Gry Roku z tej perspektywy przez ostatnie dwa lata był błędem. Czyli, że Kapituła niezbyt dobrze znała regułkę „po co ta nagroda?”.

    Kapituła nie musi być aż tak różnorodna. Powinna jednak składać się z ludzi, którzy rynek planszówkowy i co się na nim dzieje, nie oceniają z perspektywy jakiejś jednej gry w którą im się fajnie gra, ale szerzej. Przede wszystkim wszyscy z Kapituły przed głosowaniem powinni kilkukrotnie przeczytać wytyczne w zakładce „Po co ta Nagroda” na stronie nagrody. To zagwarantuje spójność i konsekwencję w wyborze. Ideałem by była telekonferencja, gdzie Kapituła sobie rozmawia o rynku gier planszowych w Polsce, co się wydarzyło itd., a potem głosuje.

    Miałem nadzieję na zmiany, ale podejrzewam, że dyskusja na nowo będzie miała miejsce za rok.

  24. Avatar

    @konev:
    J.w., czyli popieram! =)

  25. Senthe

    Ode mnie też +1.

  26. Avatar

    @konev – mam niestety wrażenie, że nic nie zrozumiałeś. Szkoda, może nie potrafię się lepiej wyrazić. „za stwierdzeniem, że gra jest „dla tych pośrodku” chowa się właśnie określenie „gra na wejście” do hobby.” – nic bardziej błędnego. Przeczytaj tekst jeszcze raz.

  27. Avatar

    króciutko zupełnie od czapy:
    a) porównanie do Oscarów jest mocno ryzykowne. To nagroda, która w straszliwym stopniu uzależniona jest lobbingu, nieformalnych sojuszy itp. itd.
    b) nie rozumiem zupełnie narzekań – kapituła ma prawo wybierać sobie takie gry jakie chce kierując się dowolnymi kryteriami. Tak jak w eterze co weekend pojawia się kilkanaście muzycznych list przebojów. Niektóre z nich stawiają na popularność, inne są kształtowane zgodnie z gustem prowadzących. I każdy z nas ma prawo wybrać sobie taką jaką chce. Podobnie będzie z nagrodami dla najlepszych gier.
    c) najłatwiej jest nic nie robić i narzekać.
    Co by nie było pozycję Nagrody dla Gry Roku wypracowali właśnie obecni członkowie Kapituły.
    Czyli – mimo błędów o których pisze Nataniel – są to ludzie, którzy wiedzą co robią.
    d) a gdy jednak ktoś z Was nadal czuje dyskomfort po wyborze gry roku, to pomyślcie sobie, że wśród członków kapituły są ludzie, którzy podpisali się pod tym werdyktem a na pewno Kolejka nie jest ich ulubioną grą (może nawet jej nawet nie mają na półce) :)

    ps. a nawet gdy pełnię rolę ewangelisty to Kolejkę odradzam :)

  28. Avatar

    @Nataniel: masz rację, SdJ też brakuje konsekwencji, co zresztą bywa im stawiane jako zarzut, ale może tak właśnie być powinno? Nie wiem, ale ja nadal uważam to za błąd.

    Co do nominacji to pełna zgoda, jakby patrzeć tylko na nie, a przymknąć oczy na to, która z gier dostała nagrodę główną, to wyłania się obraz całkiem zróżnicowany, ale jednocześnie pełen dobrych gier.

    @cezaras: ładnie napisane! :)
    mam na myśli post 29. punkt c)

  29. Vester

    Nie chodzi o to, jaka gra wygrała, tylko czy Kapituła czytała własny regulamin. Niech napiszą w nim co chcą, ale niech się tego trzymają. Jeżeli w zamyśle dążą do polskiego SdJ, to po co komu nominowanie Zimnej Wojny czy Ory Labory?
    W obecnej formie całe to głosowanie było stratą czasu. W sumie sami jesteśmy sobie winni, bo jeśli widzimy na liście mydło i powidło, które ma się nijak do kryteriów SdJ, trzeba było nie głosować i porzucić oczekiwania.

  30. Avatar

    Naprawdę trudno mi zrozumieć te ciągłe nawiązania do SdJ… Czy regulamin albo jakikolwiek inne „oficjalne” źródło mówi o tym, że Gra Roku będzie powtarzała wybory SdJ albo w ogóle kierowała się tymi samymi kryteriami? Jedyne co widzę (i co sam pisałem), to tekst o tym, że chcemy aby Gra Roku była równie dobrą rekomendacją co SdJ. Przecież wyniki SdJ są powszechnie dostępne – po co je kopiować?

  31. Avatar

    Przeczytałem jeszcze raz artykuł i komentarze. Rozumiem o co Ci chodzi Nataniel. Nie zgadzam się z takim podejściem do sprawy, gdyż wychodząc z takich założeń równie dobrze można każdego roku nominować 10 gier znajdujących się najwyżej BGG z małą poprawką na świetne gry, które zostały wydane tylko w Polsce. Potem dajemy wisienkę i gotowe. Kapituła do tego potrzebna nie jest. Większego celu i zamysłu w tym nie ma tylko kopiowanie BGG (zamiast SdJ).

    Trudno. Zobaczymy jak będzie za rok.

  32. schizofretka

    IMO za mało było dobrych gier familijnych w zeszłym roku by złożyć tylko z nich nominacje. Nie jestem fanem kolejki, ale – może poza GtR – pozostałe gry nie nadają się dla większości graczy, nawet takich, którzy liznęli proste tytuły, i dlatego to dobry wybór w kontekście misji nagrody. W moim doświadczeniu całkiem łatwo przekonać ludzi do grania w gry proste i średnio proste (Osadnicy, Modern Art), ale wielu z nich – nawet bardzo inteligentnych – nigdy nie będzie zainteresowanymi czymś trudniejszym, a na pewno nie sięgnie po to samemu. Dlatego nagroda powinna przypaść grze relatywnie przystępnej. Jestem natomiast za podziałem na nagrodę główną i wyróżnienie dla gry zaawansowanej, choćby właśnie dla czytelności, łatwej konsekwencji i zamknięcia usta większości malkontentów. Poza tym dobrych gier zaawansowanych wydaje się chyba więcej niż dobrych gier familijnych, więc trochę szkoda je od razu wykluczyć.

  33. Avatar

    Po przemyśleniach i corocznych dyskusjach uważam, że najlepszym sposobem będzie przyznanie osobnych kilku nominacji dla kategorii „Gry rodzinna”
    „Gry złożona” oraz przyznanie takich właśnie dwóch tytułów. Wszyscy będą zadowoleni, a i przekaz będzie jasny. Osoba, która zaczęła grać i zachwyciła się Agricolą nie nabierze się, że Kolejka to złożony tytuł dla niego. Z kolei początkujący miłośnik planszówek lubujący się w Carcassonne nie natnie się na zbyt dla niego złożoną Cywilizację. A z wyróżnienia graczy chyba bym zrezygnował.

  34. Jax

    Komentarz Nataniela raczej nic nie rozjaśnia. Ani Kolejka ani wybory z poprzednich lat nie były dla ludzi ‚ze środka’. Ani nawet tegoroczne nominacje (jeśli rozpatrywać je równorzędnie z nagrodą główną zgodnie z postulatem Nataniela).
    Zresztą – whatever.

  35. Avatar

    A mnie właśnie natchnęło teorią spiskową, kto chce, niech wyśmieje! ;)
    Wydaje mi się, że, przypnijmy łatkę, „front cywilizacyjny, przechodzi, nomen omen, lekki cywilizacyjny szok ;) Jeszcze dosłownie kilka lat temu planszomaniacy to było ezoteryczne grono poszukujące w warunkach poważnych niedostatków na rynku planszówkowego świętego graala. Nie trudno zgadnąć, że w wąskim gronie gusta kształtują się podobnie. Jeżeli przez kawał czasu różnice zdań sprowadzały się do pytania Caylus czy Puerto Rico (pewnie i tak ktoś się czepnie, ale oświadczam: to oczywiście uproszczenie), to nie dziwne, że dziś ciężko otworzyć się na kompletnie odmienne preferencje, co do planszówek.
    A rynek rozwinął się błyskawicznie i pomiędzy geeków, a „planszówkowych mugoli” niepostrzeżenie wkradła się potężna „klasa średnia”, która nie składa się już z niedzielnych graczy, ale i nie czuje potrzeby wieszania na łóżkiem plakatu Uwe Rosenberga.
    Patrzę na swój profil na BGG: 87 gier w kolekcji (bez dodatków), 116 „previously owned” – no do niedzielnych graczy, to raczej się nie zaliczam. Grałem w te wszystkie Agricole i Caylusy, lecz czary pryskały już na pierwszych randkach. Mogę zagrać, ale parcia nie mam… za to w Kolejkę haratnę z przyjemnością =)Sory Geko, ale z teorią, którą głosisz, czy raczej z osądem, który kryje się za Twymi wypowiedziami, że „początkujący=Carcassonne, zaawansowany=Cywilizacja” zgodzić się nie mogę.
    Może taki ze mnie ewenement, a może zwykły, szary przykład zmian w polskim, planszówkowym świecie.

  36. Avatar

    Kapituła konkursu to jednak jest dobrych kilka osób. Skoro zdecydowała się na taki, a nie inny wybór to gra musiała mieć poparcie Kapituły.
    Zgadzam się, że wszystkie nominowane gry nie bez powodu znalazły się w ścisłym finale. Nie sztuką jest dać nagrodę grze od lat zajmującej czołową pozycję (między innymi dlatego w moim odczuciu nie jest już ona grą roku 2012, podobnie jak nie będzie nią rocznicowe wydanie Puerto Rico).
    Kapitule gratuluję odwagi w przyznaniu nagrody Kolejce. Podobnie jak rok temu gratulowałem za wybór Bożego Igrzyska.
    Można polemizować, czy to najlepszy wybór, ale IMHO to nie jest zły wybór.
    PS
    Kto jak kto, ale „my gracze” nie powinniśmy pierwsi rzucać kamieniem. ;P

  37. Avatar

    Dzięki Nataniel za teks, ale czuję lekką ściemę. Jeśli nagroda ma promować tytuły masowe (dla graczy rodzinnych lub mniej zaawansowanych), to zupełnie nie rozumiem wyników z dwóch poprzednich edycji oraz tegorocznych nominacji (z wyłączeniem „Kolejki” i może „GtR”). Zresztą nic nie zakapowałem z fragmentu podkreślającego wagę nominacji. Czy mam rozumieć, że z założenia wśród 5 kandydatów 4 gry skierowane są do bardziej zaawansowanych graczy, a 1 to gra familijna, która z założenia ma zgarnąć nagrodę? Nominacje mają udobruchać gamerów?

  38. Avatar

    Nagroda nie ma promować tytułów masowych. A z fragmentu dot. nominacji faktycznie chyba nic nie zrozumiałeś. Wyjaśniam jeszcze raz – nominacja to wysokie wyróżnienie, niewiele niższego rzędu niż nagroda główna. W tej chwili cała ta dyskusja wygląda tak, jakby nie było nominacji, jakby Kapituła nie doceniła świetnych gier, a brany jest pod uwagę tylko wybór laureata (który nie każdemu może się podobać, to normalne).

    Przejrzyj więc jeszcze raz wyniki z porzednich edycji. Przykładowo z zeszłego roku – K2, Cyklady, 7 cudów, Fauna, Pret-A-Porter, Boże Igrzysko – bardzo dobre gry, zarówno takie nadające się dla mniej jak i bardziej zaawansowanych graczy.

  39. Odi

    „W tej chwili cała ta dyskusja wygląda tak, jakby nie było nominacji, jakby Kapituła nie doceniła świetnych gier, a brany jest pod uwagę tylko wybór laureata”

    To najzupełniej normalne. Kojarzy się tylko zwycięzców. Drugie, trzecie, czwarte i kolejne miejsca znikają w mrokach dziejów.
    Nominacje są ważne przez chwilę – do momentu wyboru laureata. Potem tracą znaczenie w masowej świadomości.

  40. Avatar

    Można podsumować, że tegoroczną nagrodę Gra Roku sponsoruje słowo „rozumie”.

    Większość nie rozumie decyzji Kapituły. Kapituła nie rozumie swoich decyzji, gdyż jest ona wynikiem głosowania jej poszczególnych członków, z których każdy inaczej rozumie wytyczne nagrody. Kapituła jako, że wspólnie nie rozumuje to nie ma swojego przedstawiciela, który by za nią mówił, więc Nataniel tłumaczy się za Kapitułę jak powinna być rozumiana nagroda będąc tylko organizatorem, ale nie może odpowiadać za ich decyzje (co jest oczywiste), tak więc nie wiadomo czy Kapituła rozumie tak samo jak Nataniel rozumie. Wiele osób nie rozumie co pisze Nataniel, a Nataniel nie rozumie o co chodzi z całym zamieszaniem.

    Już wszystko rozumiem… ;)

  41. Odi

    konev – plas łan ;]

  42. Avatar

    konev +1 :D Nareszcie się rozumiemy!

  43. Avatar

    Chyba załapałem. Laureatem może zostać dowolna gra, bez względu na próg wejścia. Nagroda i nominacje stanowią wyłącznie informację dla nie-geeków jakimi tytułami warto się zainteresować. Czy tak?

  44. Avatar

    Nie. Już wkrótce w oparciu o nominacje, przyznane nagrody i wyróżnienia oraz wątki jak niniejsze wc przygotuje pytania do swojego konkursu. Dlatego geeki muszą się tym interesować i znać na wyrywki.

  45. Avatar

    @macike
    Żarty sobie stroisz, a mnie naprawdę dziwi, że nagroda jest przeznaczona dla graczy „tych pośrodku” przy jednoczesnym braku ograniczeń odnośnie progu wejścia. Ciekawe ilu naiwnych „tych pośrodku” zainteresowanych nalepką na pudełku wpadło pod bezlitosne koła Cywilizacji Poprzez Wieki.

  46. Avatar

    @kdsz

    Na przykład ja „wpadłem pod koła”, i po dwudziestu kilku partiach rozegranych w ciągu ostatnich kilku miesięcy (przyznaję, w zdecydowanej większości na Boardgaming Online) bardzo to sobie chwalę :).

    Niepotrzebnie chyba utożsamiasz gamingowy środek z niechęcią do gier bardziej złożonych. Te kwestie są najpewniej skorelowane, ale IMHO w sposób daleki od doskonałego. W moim przypadku ograniczeniem jest czas, środki i miejsce, jakie jestem skłonny przeznaczyć na czytanie o nowych grach, wypróbowywanie ich, kupowanie i przechowywanie; nie jest nim specjalnie złożoność gier. Dlatego nagrody takie jak ta czy nagrody i ranking BGG są dla mnie wskazówką, jakimi grami warto się zainteresować. I choć nie ma stuprocentowej pewności, że nagrodzona gra spodoba się moim współgraczom i mnie, to fakt, że zebrała wysokie oceny w klasyfikacjach i konkursach prowadzonych przez różne gremia znacznie tę możliwość uprawdopodobnia. Nie kupię jej automatycznie dlatego, że dostała nagrodę – ale dzięki temu poświęcę czas na uważne przeczytanie recenzji, instrukcji itp. Jeśli natomiast gra nie zostanie w żaden sposób wyróżniona, nie otrzyma dobrych ocen i recenzji na BGG i polskich portalach, to pewnie nawet nie zwrócę na nią większej uwagi.

    Kolejna wartość tego typu nagrody to promowanie wartościowych trendów, rozwiązań i twórców i zwiększanie szansy na to, że dobrego będzie w przyszłości więcej. Polski tytuł Gry Roku to może nie jest największe wyróżnienie w branży na świecie, ale dodatkowy skalp zawsze się przyda, nawet uznanym twórcom.

  47. Avatar

    @kdsz
    Żarty sobie stroję, bo niektóre komentarze próbują nadać znaczenie ponadczasowe opinii wyrażonej przez Nataniela. Przyszpilić, przyprzeć do muru, związać znaczenie nagrody i nadać jej „obiektywną” definicję.
    Wcale nie uważam, aby nagroda była przeznaczona dla jakiejkolwiek „z góry określonej” grupy gier. Patrząc na historię laureatów widzę różnorodność. I cieszy mnie, że po latach cięższych tytułów Kapituła wybrała coś lżejszego, [zakładam że] znajdując uzasadnienie inne niż „bo to dobra gra dla wytrawnego gracza”. IMHO świadczy to o otwartości umysłów członków Kapituły i dobrze rokuje na przyszłość. No chyba, że Kapituła jest niezadowolona z własnego wyboru…

  48. efkon

    Myślę, że plebiscyt Gra Roku ma już na tyle długą tradycję, że chyba nie wypada nawet tłumaczyć co, po co, dla kogo i dlaczego. Po prostu, dla jednych to będzie wyznacznik, dla innych nie koniecznie. Ważne, żeby poprzez dotychczasowe wybory, jak i określenie założeń, grypy docelowej, kryteriów etc. plebiscyt pozostawał w swoich jasno określonych ramach. Tworzył te ramy i trzymał standardy. Wtedy dla wszystkich bez wyjątku nominacje i nagrody będą miały określoną wartość, porównywalną między rocznikami a to już dużo jeśli nie wszystko. Dla mnie na przykład nagroda Spiele Des Jahres nie jest wyznacznikiem w ogóle, uważam że promuje gry dla dzieci i w ogóle sie nia nie interesuję. Ale. Jeżeli taki Wookie pieje z zachwytu nad jakimś tytułem to się nim na 100% zainteresuję. Jeżeli taki Nataniel mówi mi ze zdziwieniem „efkon, jak to nie grałeś w Merchants and Marauders” i robi przy tym duże oczy, to ja idę i kupuję w ciemno. Kwestia autorytetów. Ważne dla mnie jest to, że wiem czego się mogę spodziewać bo znam ich preference, wiem co im się podobało wcześniej. Taka też powinna być nagroda Gra Roku. Fajnie jeśli nie będzie tendencyjna na zasadzie: a przyznamy nagrodę Zimnej Wojnie bo jest najwyżej na BGG. Fajnie, że uwzględnia specyfikę polskiego rynku i uwzględnia misję propagowania gier planszowych w kręgu szerokiego grona odbiorców. I może nie wymagajmy od członków szanownej kapituły bezwzględnego obiektywizmu. Prawdziwe autorytety zawsze prezentują poglądy subiektywne i wtedy mają prawo być opiniotwórcze. Tyle.

  49. efkon

    @efkon: „grypy” – trudno, poszło :)

  50. Avatar

    @macike
    To co Ty nazywasz otwartością i odwagą kapituły, ja nazywam brakiem konsekwencji. Nagroda „Gra roku” straciła na wyrazistości – naprawdę ciężko uwierzyć, że te same kryteria zadecydowały o wygranej „Bożego igrzyska” i „Kolejki”. Nalepka na pudełku w roku 2011 znaczy zupełnie co innego niż w 2012.

  51. Avatar

    @kdsz
    To co Ty nazywasz „wyrazistością”, ja nazywam próbą przyszpilenia i przyparcia do muru. AFAIK na pudełku żadnego z laureatów nie ma naklejki „Gra roku”. Jest „Gra roku 2012”, „Gra roku 2011”, itd. Na każdą nagrodę trzeba patrzeć w kontekscie konkretnego roku. I cóż… trzewik ma pecha, że [BTW IMHO najlepsza obecnie polska gra] PaP konkurował z BI, a ZW skryła się w cieniu boomu Kolejki. A otwartość Kapituły objawia się tym, że nie ogranicza się do zawartości pudełka ani do środowiska geeków.

  52. Avatar

    A ja w sumie trochę nad tym pomyślałem, poczytałem komentarze i po początkowym oburzeniu nominacjami doszedłem do wniosku- po co te nerwy i dyskusje.
    Jakiś tam blog o którym słyszało parę osób, skrzyknął kilku znajomych i dają nagrodę „gry roku”.
    I teraz opcje są dwie- podoba Ci się to? To kliknij- +1, lubię to, napisz na forum że zrobili dobrą robotę. Nie podoba Ci się- hejtuj, napisz że wg Ciebie powinna wygrać gra o kucykach, a najlepiej nie pisz nic. Ale po co mówić IM co mają robić? To nagroda przyznawana przez GamesFantic najlepszej wg nich grze. Nie podoba Ci się? Załóż bloga, skrzyknij kilku znajomych- dajcie swoje nagrody, proste?

  53. Avatar

    @tokage
    I tym sposobem możemy wyprodukować milion nagród, z których żadna nie będzie miała najmniejszego znaczenia… to już chyba lepiej się kłocić…

  54. Avatar

    Nagród filmowych o których pisał Nataniel też masz dużo. Ktoś napisze, że rynek mniejszy- jasne że tak to i ludzi którym się będzie chciało coś takiego organizować jest mniej. Jak Oscara dostanie coś co Ci się nie podoba to też im wysyłasz maila i dyskutujesz z wyborem, albo metodą podejmowania decyzji? Nie.
    Tego typu dyskusje można prowadzić IMHO przy powstawaniu nagrody, ale nie po 8 edycjach.

  55. Avatar

    Nie dyskutuję, bo oskara mam w głębokim poważaniu, ale śmiem podejrzewać, że takich, co ślą maile do Akademii nie brakuje, a mniej lub bardziej dojrzałych krytykantów wytropisz na niemal każdym forum.
    Jak już wysnuwasz analogie, to przydałoby się to robić rzetelnie, a nie tak by tylko pasowały do tezy.
    Planszówkowym Oscarem jest Spiel des Jahres, więc porównanie do Gry Roku jest chybione.
    Na polskim gruncie, o ile wiem (przyznaję bez bicia, że mogę się mylić), nagroda dla najlepszego filmu jest jedna (gdańskie „cośtam”). Reszta to nagrody festiwalowe (zatem zupełnie inne zasady przyznawania) i „specjalistyczne” (kino offowe i takie tam).
    Podsumowując – swej tezy przytoczoną analogią nie obroniłeś.

  56. Avatar

    @tokage
    Nagrody przyznane, klamka zapadła. Wybory mogą wzbudzać emocje i – sądząc z wymienionych opinni – je wzbudzają. Zgadzam się, z faktami nie ma co polemizować. Natomiast IMHO informację zwrotną warto przekazać. Być może stanie się on impulsem do zmiany albo wśród tego całego szumu znajdzie się jakaś myśl na wagę złota.
    Ceniąc sobię markę „Gra Roku” oraz wkład i zaangażowanie w popularyzację planszówek ludzi, którzy ją budowali byłbym niepocieszony, gdyby została wygryziona z rynku przez konkurencję opartą na skrzykiwaniu znajomych w celu klikania +1.
    Nam – jako konsumentom marki – należy dziękować, że chce nam się o niej dyskutować i walczyć o jej wartość. IM – posiadaczom marki – pozostaje podjąć decyzje co do jej rozwoju. Czy muszą coś zmieniać? Nie, nie muszą. Ale gdyby chcieli coś zmieniać, to mogą wsłuchać się w głos tłumu albo ‚zamknąć okno’. Decyzja należy do nich.

  57. Avatar

    Podczas przyznawania nagród nie ma szans, by wszystkich zadowolić. „Piękne umysły” będą niepocieszone, że medalu nie zdobyła gra skomplikowana, złożona i trudna, innym razem zwykli gracze się obruszą, gdy zostanie wybrany tytuł z kategorii „czacha dymi”. Najważniejsze, by nagradzane gry były po prostu bardzo dobre. Nie sposób bowiem obiektywnie stwierdzić, która ze świetnych gier jest najlepsza.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*